1992.04.25 Wisła Kraków - ŁKS Łódź 0:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 0:1 (0:0) | ŁKS Łódź | ||||||||
| widzów: 4.000 | ||||||||||
| sędzia: Roman Kostrzewski z Bydgoszczy | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1992, nr 97 (25-26 IV) = nr 14556
WISŁA — ŁÓDZKI KLUB SPORTOWY. Mecz dla „Białej Gwiazdy” jakże istotny. Strefa spadkowa coraz bliżej i czas już najwyższy, aby krakowianie zaczęli wreszcie zdobywać punkty. „Marzę o tym, abyśmy pierwsi zdobyli gola, abyśmy wywalczyli przewagę udokumentowaną bramkami — powiedział DARIUSZ WOJTOWICZ. — Odbicie się od dna, uwierzenie w siebie jest nam potrzebne jak woda rybie! Do tej pory szło nam fatalnie, ale jestem przekonany, że dziś karta się odwróci!’’. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Łodzianie — jak to się określa — są na fali. Przed tygodniem w niezłym stylu pokonali w derbach Widzew i zaczęto nawet przebąkiwać o tym, że Cebula, Grad, Wieszczycki i spółka mogą się jeszcze włączyć do walki o lokatę premiowaną udziałem w Pucharze UEFA Ale wiślacy nie mogą o tym myśleć. Muszą usilnie walczyć o swoje sprawy. Cały Kraków wierzy, że wreszcie się powiedzie. Zagra już Zdzisław Janik, twierdząc, że nic mu już nie dolega. Przy ustalaniu składu brany jest też Andriej Chlebosołow. Z podstawowych piłkarzy zabraknie tylko Grzegorza Lewandowskiego, który wznowił już treningi, ale jest jeszcze za wcześnie, aby mógł wybiec ni boisko.
Dziennik Polski. 1992, nr 98 (27 IV) = nr 14557
Zaledwie 17 goli podło w 23. kolejce spotkań piłkarskiej ekstraklasy. Gdyby nie grad bramek w Łodzi, padłby rekord strzeleckiej indolencji. Futboliści zapomnieli jak się trafia do siatki, nie zapomnieli jednak jak się kopie (rywali) i dyskutuje (z sędziami). Efekt? 26 żółtych kartek i 1 (dla Kurasia z Motoru) czerwona, W Krakowie grały dwa zespoły, które .sprawiają największą niespodziankę w tej rundzie: in minus — Wisła, i in plus — ŁKS. Zwyciężyli goicie i są już na piątym miejscu w tabeli, mając duże szanse na grę w europejskich pucharach (przypomnijmy, że są też w półfinale PP). Tymczasem gospodarze wciąż obsuwają się w dół tabeli. Dwunasta lokata i dwa punkty od strefy spadkowej to niewesoły prognostyk na przyszłość. Zwłaszcza, że w środę czekają Wisłę derby z Hutnikiem. Ten ostatni sprawił sporą sensację remisując na stadionie Widzewa. Należą mu się słowa uznania za ambicję i skuteczność. Tego zaś zabrakło Pegrotourowi. Największą chyba niespodziankę sprawiła Stal Mielec, która zremisowała w Zabrzu, (fil)
Musiał Musiał...” Wisła — ŁKS 0—1 (0—0) Bramka: Wieszczycki (60). Sędziował R. Kostrzewski (Bydgoszcz). Żółte kartki: Myślewski. Cebula. Widzów ok. 6 tys. WISŁA: Bobrowicz — Włodarz, Gałuszka, Giszka — Jałocha, Janik, Wojtowicz, Myślewski — Chlebosołow (66’ Moskal). Gręda, Świętek. ŁKS: Woźniak — Lenart, Chojnacki, Kruszankin, Nowacki — Pawlak, Podolski, Wieszczycki. Żurowski (76’ Stefański) — Cebula, Grad (34’ Traczyk). Można grać słabo, można nie mieć szczęścia, ale trzeba walczyć o każdy metr, o każdą piłkę, by mieć szacunek do samego siebie, nawet jak się przegra Tej wałki Wisła nie podjęła, grała anemicznie, wolno, niemal na stojąco.. Goście byli szybsi, dokładniejsi, chociaż niczym nie imponowali „Czekaliśmy na swoją szansę i ta szansa nadeszła” — powiedział trener ŁKS, Andrzej Po lak. Nadeszła w 60 minucie. Cebula' wykonywał rzut wolny . (faul Jałochy), podał do Wieszczyckiego, a ten głową strzelił jedynego w tym spotkaniu gola. Chwilę później Cebula znalazł się sam na sam z Bobrowiczem, ale zmarnował okazję do podwyższenia wyniku. Stały, żałosny poziom prezentują nadal kibice z X sektora znowu wulgarnie ubliżali gościom i sędziemu. W przedostatniej minucie meczu pół stadionu skandowało: „Adam Musiał, Adam Musiał...' W ostatniej minucie wpadł na boisko szalony kibic z szalikiem i rozpoczął tańce ożywiając nudne widowisko. Wyrzucony za murawę wrócił już po gwizdku i znów zaczął harce. Przy okazji najgorsze świadectwo wystawił sobie bramkarz gości Woźniak, który kopnął rozbawionego intruza. Na pomeczowej konferencji prasowej nie pojawił się ani trener Wisły ani żaden przedstawiciel sekcji. Nawet nie stać ich było na to, by przyjść i po wiedzieć: panowie, nie mamy nic do powiedzenia Ten mecz do wiódł, że w grupie złożonej z kibiców, piłkarzy, trenera i kierownictwa sekcji piłkarskiej Wisły nikt już nie ma nic wspólnego z ekstraklasa LESZEK RAFALSKI
