1992.05.13 Zawisza Bydgoszcz - Wisła Kraków 1:1
Z Historia Wisły
| Zawisza Bydgoszcz | 1:1 (0:1) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 3.130 | ||||||||||
| sędzia: Andrzej Kobierski z Kielc | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Relacje prasowe
Dziennik Polski. 1992, nr 111 (13 V) = nr 14570
Będąca na 7. miejscu WISŁA poleci do Bydgoszczy, gdzie spotka się z wyprzedzającym ją o 3 lokaty Zawiszą. Krakowianie najgorszy okres mają już chyba za sobą. Ich forma zwyżkuje. W ostatnich meczach podreperowali nieco swoje konto, ale nadal nie mogą być pewni swego. Od strefy spadkowej dzielą ich tylko 2 punkty... Zawiszanie również nie będą mile wspominać bieżącej rundy. Apetyty mieli duże, jednak po kilku wpadkach muszą się zadowolić lokatą w środkowej części tabeli. Są faworytami meczu. Wiślacy byliby chyba zadowoleni z remisu. Jesienią w Krakowie wygrali gospodarze 2—1...
Dziennik Polski. 1992, nr 112 (14 V) = nr 14571
Bezrobotni Zawisza — Wisła 1—1 (0-1) Bramki: Berendt (64) — Gręda (26). Sędziował A. Kobierski (Kielce). Żółte kartki: Jarosz, Gręda. Widzów ok. 3 tys. ZAWISZA: Matuszewski — Jarosz, Rzepa, Pasieka — Malejew, Arndt, Wódkiewicz, Modracki — Kot (83’ Kołacki), Czyrek, Błażej (56’ Berendt). WISŁA: Bobrowicz — Jałocha, Gałuszka, Giszka — Myślewski (64’ Lewandowski), Wojtowicz, Janik, Marzec, Kulawik — Gręda, Świętek. Mecz stał na przeciętnym poziomie. Chwilami był wręcz nudny, nieciekawy; A zaczął się zupełnie obiecująco... W 2 min, groźnie strzelił Modracki. W rewanżu 2 min. później po rozegraniu przez krakowian wolnego Giszka trafił w poprzeczkę. Potem grą toczyła bramkarze się zwykle w środkowej strefie boiska. Goście od czasu do czasu kontratakowali. W 26 min. po akcji Myślewskiego i Świętka piłkę otrzymał Gręda i uzyskał prowadzenie dla swojego zespołu. Gospodarze do przerwy nie umieli znaleźć recepty na wymanewrowanie defensywy rywali. W 56 min. trener Topolski dokonał udanej zmiany. Za bezproduktywnego Błażeja wszedł Berendt. Rozruszał on nieco swoich kolegów. W 64 min. popisał się silnym strzałem z 20 metrów doprowadzając do wyrównania. Potem obaj bramkarze, nie licząc dalekiego strzału Wódkiewicza, byli niemal bezrobotni. Anemiczne ataki obu drużyn kończyły się zwykle przed limą pola karnego. Remis nie krzywdzi chyba żadnego z rywali. (FK)

