1992.06.20 Wisła Kraków - Lech Poznań 0:2

Z Historia Wisły

1992.06.20, I Liga, 34. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 17:00, sobota
Wisła Kraków 0:2 (0:1) Lech Poznań
widzów: 4.000-5.000
sędzia: Marian Dusza z Katowic.
Bramki
0:1
0:2
11' Mirosław Trzeciak
52' Jerzy Podbrożny
Wisła Kraków
3-5-2
Jacek Bobrowicz
Robert Włodarz
Janusz Gałuszka
Jarosław Giszka
Grzegorz Lewandowski
Grafika:Zk.jpg Marcin Jałocha
Zdzisław Janik
Oleg Derewinski
Tomasz Kulawik grafika: Zmiana.PNG (77’ Grzegorz Burmer)
Zbigniew Gręda
Zbigniew Świętek grafika: Zmiana.PNG (61’ Mariusz Myślewski)

trener: Kazimierz Kmiecik
Lech Poznań
3-5-2
Kazimierz Sidorczuk
Waldemar Kryger
Paweł Wojtala
Przemysław Bereszyński grafika: Zmiana.PNG (52' Artur Wywrot)
Kazimierz Moskal
Jarosław Araszkiewicz
Dariusz Kofnyt grafika: Zmiana.PNG (52' Ryszard Remień)
Dariusz Skrzypczak
Igor Kornijec Grafika:Zk.jpg
Jerzy Podbrożny
Mirosław Trzeciak

trener: Henryk Apostel

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Dziennik Polski. 1992, nr 143 (20-21 VI) = nr 14602

Wisła — Lech (I liga), sobota godz. 17

Dziennik Polski. 1992, nr 144 (22 VI) = nr 14603

Futbolowe zoo Wisła — Lech 0—2 (0-1) Bramki; Trzeciak (11), Podbrożny (52). Sędziował: M. Dusza (Katowice). Żółte kartki: Myślewski, Korniejec, Araszkiewicz. Widzów ok. 4 tys. WISŁA: Bobrowicz — Jałocha, Lewandowski, Gałuszka, Giszka — Włodarz, Janik, Derewiński, Kulawik (77’ Brumer) — Świątek (61’ Myślewski), Gręda. LECH: Sidorczuk — Bereszyński (51’ Wywrót), Kryger, Wojtala, Korniejec — Moskal, Skrzypczak, Kofnyt (51’ Remień) — Podbrożny, Araszkiewicz, Trzeciak. W 1976 r. w Krakowie Wisła rozgromiła Lecha 8—0, a 5 goli zdobył Kazimierz Kmiecik. W 1983 r. krakowianie wygrali z poznaniakami 6—0, a 3 gole zdobył Zdzisław Kapka. W sobotę żaden z krakowskich piłkarzy nie poszedł w ślady obu eks-snajperów, obecnie trenerów pierwszej drużyny Wisły. „Biała Gwiazda” nie miała nic do powiedzenia, a jeszcze jesienią zremisowała ,w Poznaniu 1—1. Lech, jak na mistrza Polski przystało, był pod każdym względem lepszy: szybciej rozgrywał piłkę, groźniej strzelał, demonstrował lepsze wyszkolenie techniczne. Pierwszego gola w 11 min. zdobył Trzeciak po krótkiej indywidualnej akcji. Podprowadził sobie piłkę, obrońcom powiedział dobranoc i z 20 m lewą nogą trafił w samo okienko. Druga bramka była prezentem od Bobrowicza dla Podbrożnego. W 52 min. krakowski bramkarz wypuścił piłkę po strzale Korniejec, a stojący obok poznański napastnik dobił ją do pustej bramki. Mógł być także trzeci gol, ale w 44 min. Podbrożny będąc sam na sam z Bobrowiczem z 10 m nie trafił do bramki. I to ma być król strzelców (dzieli tytuł z Waligórą — obaj po 20 bramek) ekstraklasy? Krakowianie grali miernie, mimo to wypracowali trzy okazie do zdobycia goli: Lewandowski w 9 min. wślizgiem chciał wepchnął piłkę do bramki, ale Sidorczuk wykazał doskonały refleks i złapał piłkę na linii. Świętek w 29 min. z 5 m strzelił obok słupka. Jałocha w 39 min. sam wypracował sobie pozycję, strzelił mocno w róg z 20 m, lecą i tym razem Sidorczuk był sprytniejszy. Porażka Wisły nie popsuła humoru kibicom-szalikowcom z X sektora. W ostatniej minucie wykrzykiwali: „jesteśmy najlepsi” Absolutnie najlepsi — w wulgarnych porykiwaniach i w masowym zawodzeniu wciąż tych samych epitetów. Pod tym względem nikt im w Polsce nie dorówna. Takie futbolowe zoo. LESZEK RAFALSKI

Dziennik Polski. 1992, nr 146 (24 VI) = nr 14605

Przeciętność

7. miejsce odpowiada możliwościom tej drużyny. Wyżej to już strefa marzeń, w którą mógł wprowadzić „Białą Gwiazdę” co najwyżej wyjątkowy przypływ szczęścia, które w piłce nożnej gra niemałą rolę. Wprawdzie do wiosny Wisła przystąpiła z 5. pozycji mając zaledwie 2 pkt. straty do wicelidera, ale był to górny pułap możliwości, nie do utrzymania w dłuższej perspektywie. W ramach oddawania co trenerskie trenerowi trzeba przyznać, że Adam Musiał umiał tak nastroić ten przeciętny zespół, by zdobywał więcej niż się należało. Zgrzytem, który zachwiał Wisłą i zsunął ją w okolice strefy zagrożonej były nieporozumienia na linii kierownictwo sekcji — trener zakończone tradycyjnie, dymisją szkoleniowca. Białe rękawiczki, w których sprawę załatwiano nie przysłoniły konfliktowej atmosfery. . Jest przysłowie, które mówi, że „przy przeprawie przez rzekę nie zmienia się koni”. O woźnicy wprawdzie nie wspomina, ale można przyjąć, że i jego nie powinno się wymieniać. A tymczasem wbrew przysłowiu, przy przeprawie zwanej ligą, furman został podmieniony. Do zatopienia był tylko krok. Nowy trener Kazimierz Kmiecik z trudem nadał zachwianemu zespołowi nowy rytm. Wisła jest średniakiem, poza Jackiem Bobrowiczem nie ma żadnych gwiazd. Brak indywidualistów, którzy mogą szarpnąć grę i dodać reszcie skrzydeł. Dziś w Wiśle jest za dużo przeciętności, żeby marzyć o udziale w europejskich pucharach. (raf)