1993.03.06 Wisła-Milko Kraków - Samsung Polfrost Bydgoszcz 3:2
Z Historia Wisły
| TS Wisła-Milko Kraków | 3:2 | Samsung Polfrost Bydgoszcz | |||||||||||
| (13:15; 15:12; 15:6; 13:15; 15:9) | |||||||||||||
| ilość widzów: | |||||||||||||
| |||||||||||||
| |||||||||||||
| (l) – libero | |||||||||||||
Relacje prasowe
Wisła-Milko — Pałac Bydgoszcz (I liga kobiet), sobota, godz. 18.15 i niedziela, godz. 11.
Dziennik Polski. 1993, nr 55 (8 III) = nr 14817
(Sobota) WISŁA MILKO — PAŁAC SAMSUNG Bydgoszcz 3—2 (13—15, 15—12, 15—6, 13—15, 15—9). Wisła: Kiriczok, Wrona, Lehman, Skibicka, Komissarowa, Palczewska oraz Gawryluk, Jagła i Smereka. Takich tłumów i tak gorącej atmosfery na meczu siatkarek nie było w hali przy . ul. Reymonta od roku 1984, kiedy „Biała Gwiazda” sięgała po swój ostatni mistrzowski tytuł! Trener Ryszard Litwin przyznał, że ogłuszający chwilami doping na pewno pomógł jego zawodniczkom, szczególnie w trudnych chwilach. Po meczu kibice gromadnie wpadli na parkiet by pogratulować swoim faworytkom, a było za co! Wespół z bydgoszczankami stworzyły krakowianki kapitalne widowisko, pełne efektownych akcji i dramaturgii. W I secie Pałac prowadził już 7—0, gdy Wisła rozpoczęła pościg. Było 10—10 i 12—12, ale ataki . Kiełtuckiej i Nowosielskiej okazały się skuteczniejsze. Set drugi trwał 32(!) minuty. Od 7—2 dla gospodyń do 7—8. Na moment wchodzą rezerwowe Smereka z Jagłą i impet przyjezdnych zostaje zatrzymany. Przy stanie 11—11 kapitan bydgoszczanek Agata Kiełtucka dopinguje koleżanki słowami: „Dawać, k... kończymy seta!”. I owszem, był finisz, ale dla wiślaczek, rozstrzygnął „atomowy” atak Kiriczok (tradycyjnie świetny występ). Partia trzecia najkrótsza (13 minut) i najbardziej jednostronna. Wiśle wychodziło dosłownie wszystko... W secie czwartym (29 minut) walka na śmierć i życie. Gdy było 8—13 wydawało się, że jest „po herbacie”. Ale krakowianki potrafiły się zmobilizować wyrównując na 13—13. Szkoda, że nie do końca, w rolach głównych tym razem Rucka i Nowosielska. Przed tie-breakiem więcej szans dawano Pałacowi. Ale przy stanie 1—0 weszła na zagrywkę Wrona (mogła imponować wykonywaniem tego elementu, poza tym spokojem i rozwagą), a posterunek opuściła przy stanie 7—1. To chyba zadecydowało. Po dwóch godzinach obustronnie piękną grę zakończył skuteczny atak Gawryluk. Ta siatkarka była początkowo rezerwową. W I secie zmieniła Lehman i już nie oddała miejsca. W nowej fryzurze wystąpiła Komissarowa i zagrała, że palce lizać. Zresztą, chwalić wypada wszystkie wiślaczki, podobnie jak bydgoszczanki — przynajmniej dobre w każdym elemencie wyszkolenia! O zaangażowaniu siatkarek niech zaświadczy przypadek Kiełtuckiej — grała świetnie, „rzucała mięsem”, zaraz po meczu miała pretensje do całego świata. Ale kiedy ochłonęła stwierdziła, że mało co pamięta... (BAT) (Niedziela) WISŁA MILKO — PAŁAC SAMSUNG 3—0 (15—10, 15—4, 15—5). Wisła: skład, jak w sobotę, ale bez Jagły i Smereki. Bydgoszczanki przywiozły do Krakowa szampana i efektowną maskotkę — ogromnego pluszowego „Kaczora Donalda”. Ale do intronizacji beniaminka nie doszło. Wiślaczki po raz drugi bowiem wspięły się na wyżyny umiejętności! „Panowie, jak tu się nie cieszyć — promieniał trener RYSZARD LITWIN. Dziś dziewczyny zagrały prawie bezbłędnie. Idealnie na Pałac. Bydgoszczanki jeżeli mają problemy z odbiorem zagrywki tracą swój podstawowy atut, czyli umiejętność gry kombinacyjnej. Muszą, na przykład, atakować w tzw. trzecie tempo, a wtedy można je zatrzymać blokiem. To nam się udało. Poza tym zneutralizowane zostały bardzo groźne Kiełtucka i Nowosielska. Próbowała ratować sytuację Fłucka, ale chyba nie wytrzymała kondycyjnie gdyż nabawiła się przeziębienia. Przed nami piąty mecz i pójdziemy na całość!”. Po sobotnim maratonie wielu obawiało się o siły krakowianek. Te jednak przyjemnie rozczarowały — mogły zaimponować świeżością i nastawieniem psychicznym. Obserwując zachowanie wiślaczek zauważało się, że są. jakby specjalnie „naładowane”, pragnące po prostu rozbić rywalki... Czyniły to konsekwentnie, może za wyjątkiem pierwszego seta, w którym Pałac prze, grywając 6—12 doprowadził do stanu 10—12. Dwie pozostałe partie to prawdziwy popis „Białej Gwiazdy”, popis przy iście południowym dopingu kibiców (dla tych ostatnich słowa uznania — zachowywali się wzorowo; czyli jednak można...). Jeżeli przyjąć, że wiślaczki zagrały na „piątkę” to jak odnieść się do postawy Komissarowej, Palczewskiej i Kiriczok? Ocena „celująca” nie będzie przesadą! Bydgoszczanki i trener Jerzy Skrobecki mieli sporo pretensji do sędziów, Tadeusza Wieczorka z Katowic i Włodzimierza Ociepy z Częstochowy. Kapitan Pałacu Agata Kiełtucka powiedziała do nich: „Chcieliście, żeby Wisła wygrała, zrobiliście wszystko, żeby tak się stało. U nas będzie odwrotnie, ja już swoje wiem...’’. Osoby postronne nie związane uczuciowo z wiślaczkami, były trochę zaskoczone takim postawieniem sprawy. Ich zdaniem arbitrzy pracowali dobrze, naturalnie popełniali błędy, ale „obdzielali” nimi zespoły raczej po równo.
