1995.02.04 Wisła-Goldenmajer Kraków - Chemik Police 3:1

Z Historia Wisły

1995.02.04, I liga, Kraków,
TS Wisła-Goldenmajer Kraków 3:1 Chemik Police
(15, 8, -12, 12)

ilość widzów:


I sędzia: II sędzia: Komisarz:
TS Wisła-Goldenmajer Kraków
Chemik Police
Ryszard Litwin
Trenerzy: '
' Składy: '
(l) - libero

Relacje prasowe

Dziennik Polski. 1995, nr 30 (4 II) = nr 15396

Wisła - Komfort Police (I liga kobiet), 4.02, godz. 17 i 5.02, godz. 11, hala Wisły, ul. Reymonta 22.


Dziennik Polski. 1995, nr 31 (6 II) = nr 15397

(Sobota) Wisła GOLDENMAJER - CHEMIK Police 3-1 (17-15, 15-8, 12-15, 15-12). Wisła: Smereka, Wrona, Nelina, Sołogub, Palczewska, Kosek oraz Podoba i Jagła. O pokonaniu -„wunderteamu” z Polic trener Ryszard Litwin marzył przynajmniej od dwóch lat. I wreszcie udało się! - Dziewczyny zagrały to co potrafią z tym, że wykonanie było prawie wzorowe - powiedział - Jestem szczęśliwy! W istocie dawno już nie było w hali przy Reymonta tak dobrego meczu, pełnego dramaturgii, a przy okazji przy donośnym dopingu licznie przybyłych kibiców. W I secie „ostra wymiana poglądów”. Przy stanie 14-12 wiślaczki miały cztery piłki setowe. Za moment 15-14 dla Chemika i setbol dla niego. I wreszcie as serwisowy Neliny kończy partię. Ogromne emocje i zmienność nastrojów w secie trzecim. Wiślaczki przegrywały już 2-9 by „wyjść” na 12-10 (m. in. 5 punktów przy zagrywce Kosek). Ale na finiszu nie dały rady. Powetowały to sobie w czwartej partii. 5-0, 6-10,13-12 i za chwilę taniec radości. Supermecz Kosek, bardzo dobry Smereki, dobry w wydaniu pozostałych krakowianek. Chemik równy, ale po raz pierwszy w historii w cieniu Wisły! (Niedziela) Wisła GOLDENMAJER - CHEMIK 1-3 (15-13, 7-15, 11-15, 12-15). Wisła: skład jak w sobotę plus Wojno. Tym razem mistrzynie Polski górą i raczej nie przypadkowo. Z pewnością zagrały lepiej, a przede wszystkim mądrzej. - W sobotę - stwierdził trener Waldemar Kuczewski - moje zawodniczki wyszły na parkiet jak na defiladę. Wisła zagrała zaś skoncentrowana, wszystko jej „siedziało". Głównie piekielnie trudna do odbioru i zagrywka, którą dziesiątkowała nasze szeregi. W rewanżu myśmy wreszcie powalczyli, a rywalki jakby trochę osłabły. W podobnym tonie utrzymany był komentarz wiślackiego szkoleniowca. Ale przynajmniej nie będzie się już mówiło - tu i ówdzie - o kompleksie Wisły względem policzanek. Zacięta walka w setach pierwszym, trzecim i czwartym. Szczególnie w inauguracyjnej partii. WOJCIECH BATKO