1995.05.20 Wisła Kraków - Zawisza Bydgoszcz 3:1

Z Historia Wisły

1994.05.20, II Liga, 29. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, sobota
Wisła Kraków 3:1 (1:0) Zawisza Bydgoszcz
widzów: 3.500
sędzia: Roman Drzewiecki z Poznania.
Bramki
Grzegorz Pater 4’

Tomasz Kulawik 63’
Jarosław Giszka (k) 78’
1:0
1:1
2:1
3:1

55' Grzybowski
Wisła Kraków
3-4-3
Mariusz Mucharski
Robert Głownia
Jarosław Giszka
Jacek Matyja
Łukasz Gorszkow
Paweł Kozak
Grzegorz Pater
Grafika:Zk.jpg Robert Włodarz
Tomasz Kulawik
Stanisław Owca Grafika:Kontuzja.png (10’ grafika: Zmiana.PNG Grafika:Zk.jpg Artur Błoński)
Grzegorz Szeliga grafika: Zmiana.PNG (89’ Waldemar Dzierżanowski)

trener: Lucjan Franczak
Zawisza Bydgoszcz

Kowalkowski Grafika:Cz.jpg

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Kibice gości
Kibice gości

Wspomniany mecz z Zawiszą już niebawem, a w sobotę 27 maja czeka „Białą Gwiazdę” wyjazd do Odry Wodzisław (początek gry - godz. 17). Planowana jest autokarowa eskapada kibiców Wisły. Zapisy przyjmowane są w sekretariacie sekcji piłkarskiej Towarzystwa, tel. 10-15-32 i 10-15-09.


Dziennik Polski. 1995, nr 114 (20/21 V) = nr 15480

II liga. Wcześniej niż hutnicy gra Wisła, o godz. 12 podejmuje bydgoskiego Zawiszę. To mecz z gatunku „o cztery punkty”. Zawidza bowiem depta krakowianom po piętach, też walczy o I ligę. Jeśli Wisła chce pozbyć się jednego z konkurentów, musi wygrać. Jednocześnie zakończyć krótką serię remisów, a kontynuować - meczów bez porażki. Zabraknie na boisku nadal Marca (czerwona kartka

Dziennik Polski. 1995, nr 115 (22 V) = nr 15481

Dedykowane Staszkowi Owcy Wisła - Zawisza 3-1 (1-O) Bramki: G. Pater 4, Kulawik 63, Giszka z karnego 78 - Grzybowski 55 min. Sędziował R. Drzewiecki (Poznań). Żółta kartka: Błoński, Włodarz, czerwona: Kowalkowski. Widzów 3,5 tys. WISŁA: Mucharski - Głownia, Giszka, Matyja - Gorszkow, Kozak, G. Pater, Włodarz, Kulawik - Owca (9 min. Błoński), Szeliga (89 min. Dzierżanowski). Mecz dwóch pretendentów do I ligi przyniósł sporo emocji, stał na niezłym poziomie i zadowolił krakowskich kibiców. Jedyne co nie dopisało, to pogoda. Siąpił deszcz, było zimno, boisko nasiąknięte wodą sprawiało trudności, zwłaszcza bardziej rosłym wiślakom. Podopieczni trenera Lucjana Franczaka nie dali się jednak ani fatalnej aurze, ani rywalowi. Rozegrali najlepszy mecz w porównaniu z kilkoma ostatnimi kolejkami II ligi. Zawisza, według mnie, zapłacił najniższą cenę. Powinien wyjechać z większym bagażem strat. Niektórzy obserwatorzy twierdzili, że właśnie błoto pod bramką ratowało gości przed kolejnymi golami. Wisła więc płynie do ekstraklasy (choć droga jeszcze daleka), to był jej 22. mecz bez porażki. Zwycięstwo nad Zawiszą okupione zostało jednak ciężką kontuzją Stanisława Owcy. Po wyleczeniu urazu wrócił do zespołu, a ponieważ jeszcze nie mógł zagrać Kaliciak, Owca otrzymał odpowiedzialne zadania w ataku. Zaczął doskonale. W 4 min. przyczynił się do zdobycia prowadzenia. Rozegrał do Kulawika, ten z boku pola karnego wyłożył piłkę do Patera i było 1-0. W 5 min. potem walczący na mokrej murawie Owca upadł w starciu z przeciwnikiem. Trzeba było wezwać karetkę, zawodnik Wisły złamał nogę. Po meczu wiślacy dedykowali sukces z Zawiszą właśnie poszkodowanemu - Staszkowi Owcy... Mimo przykrej kontuzji kolegi Wisła nadal z rozmachem atakowała. W 14 min. bramkarz gości Hilscher z trudem wybił na róg strzał Kozaka z wolnego. W 27 min gol był blisko... Po rogu główkował Matyja, a piłkę z linii bramkowej wybił Kot. Kulawik w 40 min. omal nie zaskoczył bramkarza, piłka leciała po rykoszecie. Znów Matyja nie miał szczęścia, w 41 min. główkował i po raz drugi z linii wybił Kot, zresztą wyróżniający się zawodnik gości. Nie tylko ratował, ale zatrudniał Mucharskiego swymi strzałami.

Przewaga Wisły nie odzwierciedliła się bramkami, a ponadto, w 55 min. gospodarze utracili prowadzenie. Po części z winy sędziów. Bydgoszczanie przeprowadzili atak, Maćkiewicz otrzymał podanie, stojąc wyraźnie na spalonym. Nikt z arbitrów nie zareagował, a Grzybowski z bliska trafił do siatki. Trenerzy Wisły nie wytrzymali, próbowali zwrócić uwagę sędziemu, że nie panuje nad sytuacją (nie tylko błąd przy spalonym, ale miejscami też w tym pojedynku trzeszczały - dosłownie kości). Utrata gola na szczęście nie załamała krakowian. Sięgnęli po swe atuty. Zaatakowali, rozciągnęli grę, w 63 min. Błoński uciekł rywalom po skrzydle, wyłożył piłkę na polu karnym, a Kulawik dopełnił formalności. Wynik ustalił z karnego Giszka. Głownia bowiem strzelał na bramkę, a piłkę rękami odbił Kowalkowski. Regulamin jest nieubłagany - rzut karny i czerwona kartka dla winowajcy. Bydgoszczanie ostatnie 12 min. grali w dziesiątkę. Jeszcze w 83 min. Błoński był bliski podwyższenia wyniku, lecz Hilscher obronił nogami. Po meczu piłkarze Wisły triumfalnie unieśli ręce do góry. Widać, że mocno przeżyli ten ciężki pojedynek. JAN OTAŁĘGA 7 tygodni w gipsie Jak poinformował, zaraz po meczu, lekarz piłkarzy Wisły Jerzy Jasieński, zawodnik „Białej Gwiazdy” Stanisław Owca doznał podwójnego złamania kości podudzia lewej nogi. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że przez 10 dni -jeśli nie zajdą nieprzewidziane okoliczności - piłkarz pozostanie w szpitalu. Potem, przez sześć - siedem tygodni, kończyna będzie unieruchomiona opatrunkiem gipsowym. - Cóż, tak. czasami bywa - powiedział nam szef wiślackiej sekcji Piotr Skrobowski. - Ale mnie najbardziej zaskoczyła i jednocześnie wzburzyła reakcja sędziego, a właściwie jej brak. Przecież akcja zawodnika Zawiszy to był ewidentny atak na nogę rywala! Arbiter, niestety, nie raczył tego zauważyć. (BAT)

Bronisław Waligóra (Zawisza): - Żywe, ciekawe spotkanie. Byliśmy równorzędnym rywalem do chwili, gdy Kowalkowski zobaczył czerwoną kartkę. Wisła w końcówce dostała skrzydeł. Ma uporządkowany skład, dobre warunki fizyczne i zasługuje na awans. Lucjan Franczak (Wisła): - Mogliśmy już do przerwy zdobyć dwie bramki więcej. Cieszę się z dobrej gry całego zespołu. Bramkę straciliśmy niesłusznie, byłem na wysokości akcji i wyraźnie dostrzegłem spalonego. Mam nadzieję, że w następnym spotkaniu już zagra Kaliciak, wróci też Marzec. Do końca jeszcze 5 kolejek i wiele może się zdarzyć. Zawisza też nie stracił wszystkich szans. My natomiast zadaliśmy kłam opiniom, że Wisła nie chce awansować. I liga to nasz cel!


Wideo

>>> skrót: Paju