1995.08.06 Wisła Kraków - Wisła Płock 0:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 0:0 | Petrochemia Płock | ||||||||
| widzów: 3000 | ||||||||||
| sędzia: W. Popczyk z Częstochowy | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1995, nr 179 (5/6 VIII) = nr 15545
- Bardzo dobre zdanie o Petrochemii ma Zdzisław Kapka, który obserwował jej mecz. Jest to drużyna złożona w większości z zawodników, którzy gruli w pierwszej lidze. Obawiamy się tego przeciwnika, ale oczywiście będziemy walczyć - powiedział trener krakowian Lucjan Franczak. W drużynie gospodarzy chyba nie wystąpi Świerad, który na naciągnięty mięsień czwórgłowy i nie ma potrzeby ryzykować jego zdrowiem. Pozostali zawodnicy, oczywiście poza leczącym się od dłuższego czasu Owcą, są do dyspozycji wiślackiego szkoleniowca
Dziennik Polski. 1995, nr 180 (7 VIII) = nr 15546
Dobrze, że to nie jest boks Wisła - Petrochemia Płock 0-0 Sędziował: W. Popczyk (Częstochowa). Żółte kartki: Ciszka, Dzierżanowski - Milewski, Kędzierski. Widzów ok. 5 tys. Wisła: Mucharski - Głownia, Zając, Matyja - M. Wójcik, G. Pater (67 Lenard), Kozak, Kulawik, Giszka - Dzierżanowski (53 Surma), Kaliciak. Również wczoraj - podobnie jak przed tygodniem - sympatycy „Białej Gwiazdy” szli na mecz nastawieni bardzo optymistycznie. Tym razem jednak winni być naprawdę zadowoleni z podziału punktów... Osiągniętego wprawdzie po zażartej walce, ale gdyby - tak jak w boksie - przyznawać zwycięstwo na punkty, to wskazać trzeba by było na gości. Petrochemia zaprezentowała się bowiem nadzwyczaj solidnie. Na tle wiślaków wydawała się bardziej wybiegana, dokładniejsza, starająca się grać kombinacyjnie. Długimi fragmentami meczu ona właśnie nadawała ton wydarzeniom. Jakże często, zbyt często, na krakowskim przedpolu bito na alarm. Poczynania „Białej Gwiazdy” z kolei były zanadto nacechowane brakiem wzajemnego zrozumienia piłkarzy, nazbyt często złym doradcą były nerwy, a co za tym idzie gra „nie kleiła się”. Nie miała też Wisła zbyt wielu argumentów w fazie finalizacji akcji. Petrochemia, po prawdzie też (patrz: wynik), ale częściej potrafiła sobie stwarzać sytuacje snajperskie. Niech zaświadczy ó tym nasza „wyliczanka”... GOŚCIE. 6 min - szarża Kowalczyka i brawurowa interwencja Mucharskiego. 12-14 min - cztery kolejne rzuty rożne, za każdym razem „kocioł” na wiślackim polu karnym. 18 min - rzut wolny z ok. 20 metrów wykonany w momencie, w którym... Mucharski ustawiał jeszcze tzw. mur. 33 min - kontra Kowalczyka i dobra postawa „Muchy”. 50 i 60 min - rajdy Jóźwiaka i Witkowskiego, mocne strzały z ok. 16 metrów i udane interwencje krakowskiego bramkarza. 66 min - Matyja „zdjął” piłkę z nogi Witkowskiego. 75 min - po centrze z prawej strony w sytuacji sam na sam znalazł się Małocha, strzelił jednak (prawą nogą choć miał piłkę na lewą kończynę) minimalnie niecelnie. 77 min - po dośrodkowaniu z prawego skrzydła tak nieszczęśliwie kopnął piłkę debiutant M. Wójcik (transfer z Wawelu), że trzeba ją było wybijać prawie z linii bramkowej. GOSPODARZE. 15 min - Kaliciak zacentrował z lewej strony, Pater „główkował”, ale bardziej był to lob niż silny strzał. 20 min -ładna wymiana piłki od Giszki poprzez Kulawika do Patera, ale ten ostatni w więcej niż dogodnej sytuacji strzelił niecelnie z ok. 15 metrów. 35 min - zamieszanie na przedpolu Koszarskiego po akcji Giszki z Kulawikiem, ale strzały zablokowane. 39 min - wolej „Kalego”, ale niecelny. 71 min - akcja Wójcik - Lenard - Matyja (centra z prawego skrzydła) - Kulawik - odważna interwencja (rzut pod nogi) płockiego bramkarza. 84 min - centra Surmy, minięcie się z piłką Koszarskiego i wybicie futbolówki, przez obrońcę, sprzed linii bramkowej. Do szatni zawodnicy schodzili solidarnie zmęczeni, ale też chyba zadowoleni z rezultatu. W tym sensie, że przecież każdy z zespołów mógł wczoraj przegrać (patrz: powyższe sytuacje), a jeżeli nie miało się skutecznej amunicji to trzeba się o nią postarać w kolejnych spotkaniach. A będzie ich jeszcze trzydzieści dwa, czyli okazji raczej nie zabraknie. Mniej więcej w podobnym tonie zabrzmiał krótki komentarz sędziego Popczyka (bardzo dobry występ), który dodatkowo stwierdził: - Chciałoby się zawsze widzieć tak walczące drużyny. Nikt nie żałował kości, ale też każdy każdego szanował. Wojciech Batko
o meczu Wisła - Petrochemia trenerzy obu drużyn tak skomentowali boiskowe wydarzenia... Lucjan Franczak (Wisła): - Tak jak inni mamy też swoje problemy. Dziś brak Świerada (lepiej było odczekać, jeden mecz nie przesądza przecież sprawy - przyp. BAT) był odczuwalny. Ciągle jeszcze próbujemy różnych wariantów, ostro pracujemy. Jestem przekonany, że z meczu na mecz, z tygodnia na tydzień będzie lepiej. Dziś spotkały się ze sobą drużyny, które z pewnością będą walczyły o ekstraklasę. W grze mojego zespołu były momenty niezłe, ale też były chwile niepokoju; szczególnie w środku pola i w poczynaniach defensywnych. Wtedy na naszym przedpolu robiło się groźnie. Z wysokości trybun mogło wyglądać, że w Wiśle nie ma lidera, że-jak twierdzą niektórzy - pomyłką była sprzedaż Marca. A przecież myśmy nigdy nie grali na jednego zawodnika, a jeżeli Darek był liderem to ja powinienem grać teraz z Rolling Stonesami w Pradze... Zbigniew Stefaniak (Petrochemia): - Tak mój zespół, jak również Wisła znajdują się w fazie przebudowy. A co za tym idzie są na etapie poszukiwań optymalnych ustawień personalnych czy też stylu gry. Dlatego uważam, że mecz był widowiskowy. Szkoda trochę, że przy tym remisie - moim zdaniem jak najbardziej sprawiedliwym - nie podły gole. Zawsze kibice to lubią. Ale z poziomu meczu i jego stopnia atrakcyjności winni być raczej zadowoleni. Utyskują panowie na postawę Wisły, szczególnie jej linii pomocy. Ja zaś twierdzę, że ta krakowska formacja poczynała sobie wcale ciekawie. Powiem więcej, gdyby wiślacka pomoc zagrała tak jak przed tygodniem z Unią to my raczej dziś wygralibyśmy... (BAT)
