1995.10.22 Wisła Goldenmajer Kraków - Pałac Centrostal Bydgoszcz 1:3

Z Historia Wisły

1995.10.22, Seria A, Kraków,
Wisła Goldenmajer Kraków 2:3 Pałac Centrostal Bydgoszcz
()

ilość widzów:


I sędzia: II sędzia: Komisarz:
Wisła Goldenmajer Kraków
Pałac Centrostal Bydgoszcz
'
Trenerzy: '
' Składy: '
(l) - libero

Relacje prasowe

Dziennik Polski. 1995, nr 244 (21 X) = nr 15610


Siatkówka Wisła Goldenmajer - Pałac Bydgoszcz (I liga kobiet), sobota godz. 17.30, niedziela godz. 11.

Dziennik Polski. 1995, nr 245 (22/23 X) = nr 15611

(Sobota) WISŁA GOLDENMAJER - PAŁAC Bydgoszcz 2-3 (11-15, 15-12, 6-15, 15-8, 14-16). Wisła: Smereka, Lehman-Dybała, Majka, Podoba, Wojno, Fiedczenko oraz Niechwiej, Barbaszewska, Piechota. Piąty set śmiało można nazwać wyjątkowym. Skoncentrowane krakowianki prowadziły już 14-7, teoretycznie więc - przy formule tie-breaku - nie miały prawa przegrać. Rywalki przecież nie mogły się już ani razu pomylić. A jednak; nieprawdopodobne stało się faktem - wiślaczki straciły seta i cały mecz zarazem! - Jestem zszokowany - powiedział trener Ryszard Litwin, - Coś takiego przydarzyło mi się po raz pierwszy jako szkoleniowcowi. Nigdy nie przegrałem meczu w ten sposób. Nie wiem, ale moje zawodniczki chyba o jedną piłkę za wcześnie zeszły z parkietu... Znaczy, były na nim do końca meczu, ale tylko fizycznie... Wcześniej toczyła Wisła z bydgoszczankami zaciętą walkę, może za wyjątkiem trzeciego seta. Pierwsza partia trwała 26 minut, druga 27, czwarta 22 minuty. W trakcie tej „bitwy" żółtą kartką ukarana została, pełniąca obowiązki kapitana drużyny, Smereka. Arbiter Adam Żelazny napisał w protokole, że była to sankcja za... notoryczne zwracanie się do niego. Sensacyjny był przebieg piątego seta, zaskoczeniem zaś postawa trenera Pałacu Jerzego Skrobeckiego, znanego z ognistego temperamentu i niekonwencjonalnych zachowań. Tym razem szkoleniowiec był wyjątkowo spokojny, nawet w chwilach, kiedy los jego drużyny wydawał się być przesądzony (na niekorzyść). Po meczu zaś, zapytany o to co czuł przy stanie 7-14 w piątej partii, oświadczył: - Po prostu czekałem na koniec meczu i nie wiem jakim cudem Wisła dała się ograć... (Niedziela) WISŁA GOLDENMAJER - PAŁAC 1-3 (15-12,14-16, 12-15, 3-15). Wisła: nie grała Piechota, pozostałe jak w sobotę. W drugim secie ze stanu 4-10 doszła Wisła na 14-10 (aż 9 punktów przy zagrywce Wojno i dobrej grze bloku), miała też dwa setbole. Nie udało się jednak zakończyć seta skuteczną akcją i był to chyba decydujący moment meczu. Niedoświadczone (za wyjątkiem Majki) krakowianki wyraźnie się podłamały. Próbowały jeszcze powalczyć w secie trzecim (prowadziły 6-0 i 9-4), ale siła ataków A. Kamińskiej i Nogowskiej oraz niezła dyspozycja rozgrywającej Winiarskiej zdecydowanie wzięły górę. - Czy zapłaciliśmy przysłowiowe frycowe? Na pewno, ale od dziewczyn mogę wymagać więcej, gdyż stać je na lepszą grę. Żaden element, w obu meczach, nie funkcjonował normalnie. Najgorzej zaś było z rozegraniem - powiedział zmartwiony szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”.