Z Historia Wisły
1995.10.28, Seria A, Kalisz,
| Augusto Kalisz
| 3:2
| Wisła Goldenmajer Kraków
|
|
()
|
ilość widzów:
|
| I sędzia:
| II sędzia:
| Komisarz:
|
|
|
|
|
|
Augusto Kalisz
|
| Wisła Goldenmajer Kraków
|
'
| Trenerzy:
| '
|
| '
| Składy:
| '
|
|
| (l) - libero
|
Relacje prasowe
Dziennik Polski. 1995, nr 251 (30 X) = nr 15617
(Sobota) AUGUSTO Kalisz - WISŁA GOLDENMAJER 3-2 (12-15, 10-15, 15-2, 15-7, 15-6). Wisła: Smereka, Fiedczenko, Podoba, Wojno, Majka, Lehman-Dybała oraz Niechwiej i Barbaszewska. Dla kogoś niezbyt zorientowanego w niuansach naszej kobiecej siatkówki zwycięstwo beniaminka nad brązowym medalistą ostatniego sezonu może być zaskoczeniem. Ale przecież Augusto to typowy zespół złożony z rutynowanych siatkarek zakupionych za setki milionów starych złotych (każda), wiślaczki natomiast znajdują się w fazie głębokich przeobrażeń personalnych. Ale przez dwa sety to młodzież była górą, a zaskoczone kaliszanki chwilami wręcz bezradne... - Jak się nie wygrywa w trzech setach, to trzeba przegrać w pięciu - powiedział nam trener „Białej Gwiazdy”, Ryszard Litwin. - Od trzeciego seta moje zawodniczki, mimo wzajemnego dopingowania się do walki, nie były już tak skonsolidowane i zdyscyplinowane jak wcześniej. Osłabła siła naszej zagrywki, blok przestał być skuteczny, pojawiły się błędy w przyjęciu zagrywki. Augusto wtedy odżyło, zresztą to są doświadczone zawodniczki i potrafią się pozbierać nawet przegrywając dwa sety. Kaliszanki poczęły zdobywać punkty seriami, a zrezygnowane wiślaczki tylko we fragmencie piątej partii zdołały nawiązać w miarę wyrównaną walkę. O ile wcześniej najlepsze wrażenie robiły Majka, Podoba i ich koleżanki, to od trzeciego seta wydarzeniami na parkiecie kierowały już „naturalizowane” kaliszanki w osobach Niemczyk, Kiełtuckiej, Kościelnej i Kulpy. (Niedziela) AUGUSTO - WISŁA GOLDENMAJER 3-0 (15-10, 15-6, 15-6). Wisła: skład jak w sobotę, ponadto grała Piechota. Wieczorem, po sobotniej pięciosetówce, krakowianki obejrzały mecz na wideo, dokonano analizy i ustalono taktykę na niedzielny rewanż. Niestety, z realizacją trenerskich zaleceń było już gorzej. - Nie doszło wprawdzie do rzezi niewiniątek, ale dziewczyny jakby podświadomie się poddały jeszcze przed wyjściem na parkiet. Od początku gra nam się nie kleiła. Generalnie, jeżeli chodzi o elementy techniczne, przegraliśmy przyjęciem zagrywki, od której wszystko się zaczyna. Augusto co rusz zdobywało punkty, my natomiast najczęściej „robiliśmy" tzw. przejścia Cóż, powiedziałem dziewczynom, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby skuteczniej grać z teoretycznie dużo lepszymi przeciwnikami. Poza tym chyba po raz pierwszy wystąpiliśmy przed liczną, ale niezwykle wyrobioną sportowo, kulturalną publicznością - podsumował trener Litwin.