1995.11.04 Wisła Kraków - Lublinianka 4:0

Z Historia Wisły

1995.11.04, II Liga, 16. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 4:0 (2:0) Lublinianka
widzów: 1.800-2.000
sędzia: Ryszard Bryłka z Legnicy
Bramki
Janusz Świerad 8’
Grzegorz Pater (g) 16’
Tomasz Kulawik 46’
Janusz Świerad 51’
1:0
2:0
3:0
4:0
Wisła Kraków
3-5-2
Artur Sarnat
Robert Głownia
Bogdan Zając
Jacek Matyja
Grzegorz Pater
Wiktor Sydorenko
Paweł Kozak
Jarosław Giszka grafika: Zmiana.PNG (43’ Roman Goszowski)
Janusz Świerad
Grzegorz Kaliciak
Tomasz Kulawik

trener: Lucjan Franczak
Lublinianka
3-6-1
Jakub Wierzchowski
Bryda
Boguszewski
Brzyski
Kleszcz
Chmura
Bugała
Kamiński grafika: Zmiana.PNG (61' Cygan)
Kuchlewski
Brzozowski
Szwed

trener:

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Dziennik Polski. 1995, nr 256 (6 XI) = nr 15622

II LIGA. Jutro na stadionie przy ul. Reymonta ostatni mecz rundy jesiennej w roli gospodarza rozegra Wisła, początek w samo południe, czyli o godz. 12. Jej przeciwnikiem będzie Lublinianka. „Biała Gwiazda” będzie zdecydowanym faworytem spotkania ze zdziesiątkowaną kontuzjami oraz borykającą się z problemami natury finansowej (m. in. ze względu na brak pieniędzy na hotel zespół wyjedzie do Krakowa w niedzielę wczesnym rankiem) drużyną lubelską. W szeregach wiślaków nikt nie jest kontuzjowany, nikt też nie musi cierpieć z powodu żółtych lub czerwonych kartek.

Piękny gol Świerada Wisła - Lublinianka 4-0 (2-0) 1-0 Świerad 9 min. 2-0 Pater 16 min. 3-0 Kulawik 46 min. 4-0 Świerad 51 min. Sędziował R. Bryłka (Legnica). Widzów 2 tys. WISŁA: Sarnat - Głownia, Zając, Matyja - Sydorenko, Pater, Kozak, Kulawik, Giszka (43 Goszowski) - Kaliciak, Świerad. W ostatnim swym występie tej jesieni na swoim boisku Wisła zaaplikowała Lubliniance, a przy okazji zziębniętym widzom, cztery gole. Goście jednak zapłacili najniższą cenę, mogli wyjechać z Krakowa z bagażem o wiele cięższym. Gospodarze okazali się litościwi i nie zdeklasowali lublinian, choć osiągnęli w meczu kolosalną przewagę. Lublinianka miała tak słabą linię obrony, że nawet wyekspediowanie piłki z własnego pola karnego stanowiło dla niej problem. Wiślacy długimi minutami zamykali gości pod ich bramką. Przy lepiej opanowanym celowniku Wierzchowski schylałby się do siatki więcej niż cztery razy. Wisła pozbawiła gości wszelkich złudzeń praktycznie już w pierwszym kwadransie gry. W 9 min Świerad z odległości 30 metrów strzelił w prawy górny róg bramki, zdobywając prowadzenie. Gol piękny, niezbyt często widziany na naszych stadionach. Niebawem bramkarza gości usiłował zaskoczyć Kulawik, strzał jednak odbity został, na róg. W 16 min Giszka posłał piłkę z wolnego na pole karne, a do centry najlepiej ustawił się Pater. Młody pomocnik Wisły nie zmarnował okazji i główką pokonał bramkarza. Słaba postawa obrońców Lublinianki, nie potrafiących upilnować szybkich krakowian, stawiała gości na straconej pozycji. Nieco lepiej prezentowali się w ataku, próbując inicjować kontry czy strzelać z dalszej odległości. Sarnat i partnerzy nie dali się zaskoczyć. W 22 min golkiper Wisły wybił groźny strzał Kamińskiego z 25 metrów na róg. Nadal jednak ton grze nadawali gospodarze. Aktywny wczoraj Świerad stwarzał niebezpieczeństwo na polu karnym gości. Starał się też Kaliciak, ale brakło mu tym razem precyzji. Po rogu Patera Wierzchowski wybił piłkę na kolejnego kornera po główce Świerada. Tenże zawodnik w 32 min w groźnej sytuacji na polu karnym strzelił w bramkarza. Po zmianie stron Wisła zdobyła gola już w 18 sekundzie. Sydorenko pociągnął piłkę skrzydłem przez 30 metrów, ograł rywali i celnie dośrodkowa! na pola karnego, gdzie czyhał Kulawik. Wiślak przyłożył nogę do piłki i było 3-0. Za 3 min Głownia i Świerad otrzymali blisko bramki Lublinianki prezent od gości, czyli źle wybitą piłkę, jednak zbyt sobie przeszkodzili w oddaniu strzału. Ale co się odwlecze... W 51 min po składnej akcji Kulawik dokładnie obsłużył Świerada, a ten, padając w grząską murawę, oddał celny strzał. Tak padła czwarta, jak się okazało, ostatnia bramka meczu. Grający z dużym spokojem wiślacy kontrolowali sytuację, natomiast niektórzy widzowie przypominali mecz obu zespołów w II lidze (31 lat temu)!), gdy Wisła wygrała (ale w Lublinie) 6-1. Do takiego pogromu nie doszło, chociaż bardzo starał się Świerad. W 55 min Wierzchowski wybił jego strzał głową na róg. W 58 min Świeradowi przeszkodził obrońca, a za minutę znów Wierzchowski sparował strzał wiślaka na korner. Wisła już nie strzeliła, a goście „odgryźli się” ładnym strzałem Kleszcza, lecz Sarnat odbił piłkę. Natomiast Giszka okupił występ skręceniem stawu skokowego. JAN OTAŁĘGA