1995.11.12 Stal Bielsko-Biała - Wisła Goldenmajer Kraków 3:0

Z Historia Wisły

1995.11.12, Seria A, Bielsko-Biała,
Stal Bielsko-Biała 3:0 Wisła Goldenmajer Kraków
()

ilość widzów:


I sędzia: II sędzia: Komisarz:
Stal Bielsko-Biała
Wisła Goldenmajer Kraków
'
Trenerzy: '
' Składy: '
(l) - libero

Relacje prasowe

Dziennik Polski. 1995, nr 261 (13 XI) = nr 15627

(Sobota) STAL BIELSKO - WISŁA GOLDENMAJER 3-2 (9-15, 9-15, 15-4, 15-1, 15-8). Wisła: Smereka, Fiedczenko, Podoba, Wojno, Majka, Lehman-Dybała oraz Niechwiej, Barbaszewska, Piechota i Śrutowska. Krakowianek nie potraktowano w Bielsku zbyt poważnie. Powszechne było przeświadczenie, że wicemistrzynie Polski wygrają szybko i bezproblemowo. Być może ta piknikowa atmosfera udzieliła się gospodyniom, gdyż w setach pierwszym i drugim były rozkojarzone, jakby nie wiedzące po co wyszły na parkiet. Za to wiślaczki były przeciwieństwem Stali: szybkie, agresywne, stosujące trudną do odbioru zagrywkę, skutecznie blokujące. W efekcie „Biała Gwiazda” łatwo wygrała dwa sety, a w trzecim objęła prowadzenie 3-1. Niestety, na tym skończyły się aktywa krakowianek... - Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zagubione zostały bezpowrotnie dyscyplina taktyczna, pewność tego co się robi - powiedział trener Ryszard Litwin. - Nie można naiwnie sądzić, że po przegraniu dwóch partii przeciwnik jest już na łopatkach. Cóż, jeśli nagle drużyna zaczyna koncentrować się tylko na tym, aby nie ponosić strat, a nie myśli żeby wygrać, to sama stawia się na straconej pozycji. (Niedziela) STAL - WISŁA GOLDENMAJER 3-0 (15-5,15-11,15-9). Wisła: skład taki sam jak w sobotę. W drugim secie, przy stanie 12-7 dla bielszczanek, nastąpiła zmiana rozgrywającej w Wiśle - Smerekę zluzowała Śrutowska i jak na ligową debiutantkę poczynała sobie wcale dobrze, bez tremy, po prostu robiła to, co nakazał jej szkoleniowiec. To był jedyny fragment spotkania, w którym wiślaczki nawiązały walkę ze Stalą, „zrobiło” się 12-11, ale sprawy w swoje ręce wzięła kadrowiczka Świeniewicz i tak prysły nadzieje krakowianek. Z kronikarskiego obowiązku - w setach pierwszym i trzecim Stal bawiła się z Wisłą jak kot z myszką... - Czy mogę w nieskończoność ufać zawodniczkom! - zastanawiał się trener Litwin. - Nie, gdyż jak długo można się usprawiedliwiać, szukać najróżniejszych wytłumaczeń popełnianych błędów... Martwi mnie choćby Smereka, która nie może się odnaleźć, gra nazbyt impulsywnie, a przecież jest podstawowym ogniwem w zespole