1995.11.19 Wisła Goldenmajer Kraków - Gedania Gdańsk 1:3
Z Historia Wisły
| Wisła Goldenmajer Kraków | 1:3 | Gedania Gdańsk | |||||||||||
| () | |||||||||||||
| ilość widzów: | |||||||||||||
| |||||||||||||
| |||||||||||||
| (l) - libero | |||||||||||||
Relacje prasowe
Siatkówka. Wisła Goldenmajer - Gedania. I liga pań, sob. 17, niedz. 11.
Dziennik Polski. 1995, nr 267 (20 XI) = nr 15633
(Sobota) WISŁA GOLDENMAJER - GEDANIA 2-3 (15-10, 15-5, 8-15, 11-15,14-16). Wisła: Smereka, Lehman-Dybała, Majka, Podoba, Wojno, Fiedczenko oraz Barbaszewska, Niechwiej, Śrutowska i Piechota. Przed spotkaniem, w rozmowie z trenerem Ryszardem Litwinem i kierownikiem wiślackiej drużyny Piotrem Moszczakiem, stwierdziliśmy, że byłoby dobrze żeby krakowianki nie prowadziły po dwóch setach do zera gdyż - jak uczy historia bieżącego sezonu - jest to rezultat wybitnie niekorzystny dla „Białej Gwiazdy”. Niestety, wykrakaliśmy... Zagrały wiślaczki naprawdę dobrze przez 33 minuty meczu trwającego ponad półtorej godziny. Odnosi się to oczywiście do setów pierwszego i drugiego. W wykonaniu krakowianek było w nich wszystko czego należy wymagać od zespołu pierwszoligowego. Szczególnie mogły się podobać trudna do odbioru (przez to skuteczna, problemy rywalek z rozegraniem akcji) zagrywka oraz postawa bloku. Oba sety zakończyła silnymi „ścięciami” Lehman-Dybała. Kiedy wydawało się, że zwycięstwo wiślaczek jest na wyciągnięcie ręki (czytaj: spokojne rozegranie trzeciego seta; przedstawiciele telewizji martwili się nawet, że będą mieli zbyt mało materiału do relacji...) stało się coś, co trudno logicznie wytłumaczyć. Wisła z drużyny stała się nagle grupką rozkojarzonych, ciężko wystraszonych pań, które najchętniej zaszyłyby się gdzieś głęboko w szatni. - Boimy się wygrywać - stwierdziła najbardziej doświadczona w zespole Małgorzata Majka - Podświadomie czujemy strach przed zepsuciem jakiegoś zagrania. Potrzeba nam chyba wstrząsu psychicznego. My siatkarki musimy udowodnić, że jesteśmy jednak coś warte! (Niedziela) WISŁA GOLDENMAJER - GEDANIA 1-3 (15-17, 15-12, 3-15, 5-15). Wisła: nie wystąpiły Śrutowska i Piechota, reszta jak w sobotę. W pierwszym secie 25 minutowa walka; 1-4, 4-4, 5-10, 13-12, 13-14, 15-14 (piłka setowa dla wiślaczek) i proste błędy w decydujących momentach. W secie drugim podobnie (4-1, 7-3, 10-10, 12-12), ale przynajmniej finisz dla „Białej Gwiazdy” (kończący atak Wojno). Dwie pozostałe partie pomińmy milczeniem... - Składam rezygnację, jestem u kresu wytrzymałości - „wyrzucił” z siebie Ryszard Litwin - Zawodniczki nie powinny schodzić poniżej poziomu przyzwoitości. Przecież ich umiejętności są dużo większe od tych, które prezentują na parkiecie. Dziewczyny mają spore wymagania względem trenera i działaczy, ale potem przychodzi do boiskowej weryfikacji ich. sportowej klasy i sprawiają wrażenie jakby nigdy wcześniej nie grały w siatkówkę! Po meczu rozmawiał z załamanymi siatkarkami prezes Ludwik Miętta-Mikołajewicz: - Wiem o zamiarze złożenia rezygnacji przez Ryszarda Litwina, lojalnie mnie o tym poinformował jeszcze w sobotę. Cóż, przyjmijmy, że trener odejdzie, ale co będzie dalej?! Zawodniczki nie chcą się z nim rozstawać; sądzę, że zdają sobie sprawę, iż akurat szkoleniowiec jest najmniej winny aktualnej sytuacji... Nie wolno nam wszystkim podjąć decyzji nie przemyślanych.
