1995.12.02 Kolejarz Katowice - Wisła Goldenmajer Kraków 3:1

Z Historia Wisły

1995.12.02, Seria A, Katowice,
Kolejarz Katowice 3:1 Wisła Goldenmajer Kraków
()

ilość widzów:


I sędzia: II sędzia: Komisarz:
Kolejarz Katowice
Wisła Goldenmajer Kraków
'
Trenerzy: '
' Składy: '
(l) - libero

Relacje prasowe

Dziennik Polski. 1995, nr 279 (4 XII) = nr 15645

(Sobota) KOLEJARZ Katowice - WISŁA GOLDENMAJER 3-1 (9-15, 15-6, 15-9, 15-10). Wisła: Smereka, Barbaszewska, Podoba, Wojno, Majka, Lehrfian-Dybała oraz Fiedczenko, Piechota i Niechwiej. Co by nie sądzić o siatkarkach „Białej Gwiazdy”, to na pewno są zespołem nieobliczalnym. Z tego też względu w Katowicach obawiano się (umiarkowanie...) konfrontacji z krakowiankami. Dodatkowym smaczkiem było to, że w Kolejarzu występują teraz cztery zawodniczki nie tak dawno jeszcze blisko związane z Wisłą: Wrona, Jagła, Dudziak i Kozioł (wprawdzie przyszła z Bielska, ale przecież edukowała się sportowo właśnie przy Reymonta). Ostatecznie (w dwumeczu) bardzo dobrze zaprezentowała się Kozioł, dobrze Wrona, okazjonalnie tylko wchodziła na parkiet Jagła, natomiast cały czas na ławce rezerwowych siedziała Dudziak. - Jechaliśmy na Śląsk z twardym postanowieniem wygrania przynajmniej jednego meczu - powiedział trener Ryszard Litwin. - W pierwszym secie było bardzo dobrze, dziewczyny grały przede wszystkim konsekwentnie. Ż krótkim wyjątkiem w środka partii, kiedy Renia Kozioł „pogoniła” nas zagrywką i zdobyła pięć punktów. Ale jak było w porządku, tak nagle dobrze być przestało. Katowiczanki postawiły na ostrą zagrywkę, u nas przestały funkcjonować odbiór, rozegranie i atak, szczególnie w pierwszym tempie.) Co ciekawe, zgodnie podkreślano po meczu, że Wisła przegrała głównie przez swoją naiwność (po zwycięstwie w pierwszym secie krakowianki sądziły, że przeciwniczki padną na kolana) i niefrasobliwość (Kolejarz to grupa rutyniarek, ale jako zespół nie prezentuje olśniewającego stylu gry). (Niedziela) KOLEJARZ - WISŁA GOLDENMAJER 3-0 (15-8, 15-3, 15-12). Wisła: skład jak w sobotę. Przyjemnie grało się Wiśle do połowy pierwszego seta. Zanosiło się wtedy na powtórkę z pierwszego meczu. Ale tym razem rozgrywająca Kozioł zdobyła, dzięki swojej zagrywce, siedem punktów, co wiślaczki zupełnie zdegustowało. I pomyśleć, że serwować uczył tę siatkarkę m. in. trener Litwin... Powalczyły potem krakowianki tylko w secie trzecim, zaciętym i denerwującym obie strony. W jego końcówce doświadczenie „kolejarek” uratowało im seta i dało zwycięstwo.