1995.12.16 Wisła Goldenmajer Kraków - Augusto Kalisz 1:3

Z Historia Wisły

1995.12.16, Seria A, Kraków,
Wisła Goldenmajer Kraków 1:3 Augusto Kalisz
()

ilość widzów:


I sędzia: II sędzia: Komisarz:
Wisła Goldenmajer Kraków
Augusto Kalisz
'
Trenerzy: '
' Składy: '
(l) - libero

Relacje prasowe

Siatkówka. Wisła Goldenmajer - Augusto Kalisz, I liga pan, sob., godz. 18, niedz., godz. 11

Dziennik Polski. 1995, nr 291 (18 XII) = nr 15657


(Sobota) WISŁA GOLDENMAJER - AUGUSTO Kalisz 1-3 (7-15, 15-3, 8-15, 1-15). Wisła: Smereka, Lehman-Dybała, Barbaszewska, Podoba, Wojno, Fiedczenko oraz Majka, Niechwiej i Piechota. Trzy sety wygrane przez beniaminka i lidera tabeli były w zasadzie bez historii. Nieoczekiwana zmiana ról nastąpiła tylko w drugiej partii. Wisła rozgromiła wtedy rywalki w ciągu 12 minut, pokazała, że naprawdę sporo potrafi! „Szukała” kaliszanki zagrywką (najczęściej psuły odbiór Kościelna, Kulpa i Niemczyk), skutecznie blokowała (z odpowiednią asekuracją), potrafiła niekonwencjonalnie atakować. Dwukrotnie tego wieczoru tzw. czas brał trener Edward Superlak; przy stanie 0-7 i 1-11. O szybkim zwycięstwie w tym secie może też zaświadczyć to, że wiślaczki tylko osiem razy wchodziły na zagrywkę. Niestety, w siatkówce trzeba wygrać trzy sety, żeby móc rzeczywiście się cieszyć. Sztuki tej dokonało Augusto. (Niedziela) WISŁA GOLDENMAJER - AUGUSTO 0-3 (7-15, 13-15, 7-15). Wisła: skład jak w sobotę. Mimo rozegrania trzech setów mecz był ciut dłuższy od sobotniego, trwał 64 minuty. Najbardziej przyczynił się do tego drugi set, zakończony po ponad 25-minutowym boju. Zespoły zaprezentowały siatkarskiego „gonionego”: 0-2, 4-2, 5-3, 5-5, 5-8, 8-8, 8-10, 10-10, 10-13, 13-13. Wtedy trener Superlak wziął czas, a po nim dwukrotne skuteczne zablokowanie ataków wiślaczek zakończyło grę, w której obok efektownych akcji było też (obustronnie) sporo prostych, niekiedy trudnych do wytłumaczenia błędów. - Zdaję sobie sprawę z klasy prezentowanej przez Augusto, ale i tak mam do zawodniczek pretensje za mecz sobotni - stwierdził trener Ryszard Litwin. - Nie można wygrać seta i uznać, że to wystarczy. A tak właśnie było po świetnie rozegranej drugiej partii.