1996.01.21 Wisła Goldenmajer Kraków - Stal Bielsko-Biała 0:3

Z Historia Wisły

1996.01.21, Seria A, Kraków,
Wisła Goldenmajer Kraków 0:3 Stal Bielsko-Biała
()

ilość widzów:


I sędzia: II sędzia: Komisarz:
Wisła Goldenmajer Kraków
Stal Bielsko-Biała
'
Trenerzy: '
' Składy: '
(l) - libero

Relacje prasowe

Siatkówka Wisła Goldenmajer - Stal Bielsko (I liga kobiet), sobota godz. 18.30, niedziela godz. 11.

Dziennik Polski. 1996, nr 18 (22 I) = nr 15684


CTL -Wisła 76-82

WISŁA GOLDENMAJER - STAL Bielsko 3-0 (15-13, 15-6, 15-8) i 0-3 (9-15, 4-15, 11-15). Wisła: Smereka, Fiedczenko, Barbaszewska, Podoba, Wojno, Lehman-Dybała oraz Piechota, Śrutowska i Niechwiej. Przed sobotnim meczem trener bielszczanek Roman Murdza stwierdził: - Wisła od dłuższego czasu straszy, ale nie wygrywa. Tylko że wszystko ma swój koniec... Z pewnością szkoleniowiec nie przypuszczał, że owo zakończenie dotknie akurat jego zespół... Ale też za ten występ można wiślaczkom bić tylko gromkie brawa; zagrały bowiem bardzo dobrze! Miejmy nadzieję, że wreszcie udowodniły same sobie, że sporo potrafią i nie muszą być dla innych dostarczycielkami punktów! Przed „Białą Gwiazdą” jeszcze wiele (w lutym i marcu) ciężkich spotkań o utrzymanie się w ekstraklasie i byłoby dobrze, gdyby wiślaczki przystępowały do każdego z nich w takiej kondycji psychicznej jak w sobotę. Wprawdzie Stal rozpoczęła niajako planowo (prowadziła 5-0), ale potem nie miała już wiele do powiedzenia. Po prostu Wiśle „zaskoczyły” wszystkie elementy gry, m. in. trudna do odbioru zagrywka, obrona w polu, asekuracja, kombinacyjny atak czy dobre rozegranie połączone czasami ze skutecznymi „kiwkami”. WI secie obserwowano jeszcze zaciętą walkę, w dwóch kolejnych dominacja „Białej Gwiazdy” nie podlegała już dyskusji. Tylko w końcówce III seta było trochę nerwowości; wiślaczki wygrały (blok Podoby i Fiedczenko) za szóstym „meczbolem”. Wczoraj Stal zagrała już o wiele lepiej, a krakowianki słabiej niż w sobotę. Przede wszystkim bielszczanki „pogoniły” Wisłę zagrywką. Ale i tak sporo było walki, mecz trwał blisko 70 minut. Najwięcej emocji w setach pierwszym (3-8, 8-8) i trzecim (4-8, 8-9, 9-12, 11-12). - W sobotę udało się nam narzucić przeciwnikowi własny styl. Wszystkie moje zawodniczki zagrały bardzo dobrze. Myślę, że się wreszcie przełamią, ale też nie zachłysną tym, sukcesem. Wczoraj warunki podyktowały już bielszczanki; są przecież jednym z pretendentów do mistrzostwa... - stwierdził trener Ryszard Litwin.