1996.02.18 Gedania Gdańsk - Wisła Goldenmajer Kraków 3:0
Z Historia Wisły
Relacje prasowe
Dziennik Polski. 1996, nr 42 (19 II) = nr 15708
GEDANIA - WISŁA GOLDENMAJER 3-0 (15-5, 15-7, 15-11) i 3-0 (15-4,16-14, 15-9). Wisła: Smereka, Podoba, Lehman-Dybała, Majka, Barbaszewska, Fiedczenko oraz Niechwiej, Piechota i Śrutowska. Kiedy w ubiegłym tygodniu rozmawialiśmy z trenerem krakowskich siatkarek, Ryszardem Litwinem, stwierdził on, że dopiero na parkiecie okaże się czy jego zawodniczki zrozumiały, że skończył się już czas zabawy, a zaczęła walka o życie. Od razu jednak dodał, że wierzy w swoje podopieczne i ich podejście do sportowych obowiązków. Cóż, dwumecz w Gdańsku pokazał, że wiślaczki nadal są dziwnie „zablokowane”... Rozegrały nad Motławą - w sumie - sześć setów. Jednakże tylko we fragmencie jednego (ostatniego) w sobotę i w drugim w niedzielę można było dostrzec w poczynaniach krakowianek jakąś myśl. W pozostałych partiach gdańszczanki bezlitośnie wykorzystywały błędy rywalek. Przede wszystkim fatalny odbiór zagrywki, stereotypowe rozegranie, słabiutki blok. Chwilami odnosiło się wrażenie, że drużyny dzieli różnica jednej, dwóch klas rozgrywkowych. A przecież spotkały się zespoły z siatkarskiej ekstraklasy... W sobotę sety pierwszy i drugi były bez historii. Gedania szybko uzyskiwała wysokie prowadzenie (odpowiednio 11-2 i 8-2), by potem już spokojnie kończyć partie. W secie trzecim podjęły wiślaczki na krótko walkę, prowadziły nawet 7-4. To było jednak wszystko, mimo że gospodynie zwyciężyły dopiero za szóstą piłką meczową. Wczoraj każdy set rozpoczynała Wisła od prowadzenia. W pierwszym było 2-0 dla krakowianek, ale za moment już 2-10. W drugim 1-0, 10-5, 12-7. Gedania wzięła się do pracy dopiero po reprymendzie swego szkoleniowca i z trudem, ale seta wygrała. Wreszcie w ostatniej partii, trwającej blisko pół godziny, było 3-0 dla wiślaczek, potem jednak przewagę uzyskały gospodynie. Siatkarki „Białej Gwiazdy” nie miały wiele do powiedzenia w konfrontacji z Gedanią. Najczęściej padały na kolana... Fot. Anna Kaczmarz Trener Gedanii, Jerzy Komorowski/tak skomentował ten dwumecz: - Przede wszystkim cieszę się ze zdobycia kompletu punktów. Dobry start w decydującym etapie ligi jest przecież bardzo ważny. Wygraliśmy, gdyż mamy w składzie trzy zawodniczki o ekstraklasowych kwalifikacjach: Dziewiór, Rucką i Kataszczenko. One decydują o postawie drużyny. Wisła, mimo wszystko, zawiodła mnie. Przede wszystkim spodziewałem się, że będzie waleczna...
