1996.02.25 Stal Mielec - Wisła Goldenmajer Kraków 3:0
Z Historia Wisły
Relacje prasowe
Dziennik Polski. 1996, nr 48 (26 II) = nr 15714
STAL Mielec - WISŁA GOLDENMAJER 3-0 (15-11, 15-2, 16-14) i 3-1 (11-15, 15-6, 15-8, 15-9). Wisła: Smereka, Fiedczenko, Podoba, Barbaszewska, Majka, Lehman-Dybała oraz Niechwiej, Wojno, Piechota i tylko w sobotę Śrutowska. Na tarczy wróciły z Mielca siatkarki „Białej Gwiazdy”. Jedyny ich zysk z tej weekendowej eskapady to - jeśli można tak powiedzieć - wygranie seta w meczu niedzielnym... W sobotę rozpoczęła jednak Wisła obiecująco, od prowadzenia 6-0. Ale żeby zwyciężyć w danej partii trzeba wywalczyć minimum 15 punktów... Jeszcze lepiej zaczęło się wczoraj. Po nader uważnej grze oraz m. in. skutecznych atakach w tzw. pierwszym tempie krakowianki wygrały seta! Niestety, na tym skończyła się aktywność większości z nich. W pozostałych trzech partiach charakterystyczną cechą wiślaczek była minimalna siła ataków; w żaden sposób nie mogły się przebić przez mieleckie zasieki. Trener Ryszard Litwin tak skomentował przebieg tych spotkań: - W dużym stopniu na naszej grze odbiły się problemy zdrowotne Barbaszewskiej i Wojno. Wprawdzie wpuszczałem je na parkiet, ale bardziej z konieczności. Siłą rzeczy więc obie nie mogły zaprezentować wszystkich swoich siatkarskich walorów. Ale też bardzo rzadko drużyna starała się realizować to, co sobie wcześniej wspólnie opracowaliśmy. Raptem w ostatnim secie meczu sobotniego i w pierwszym w niedzielę... Mogę jednak z czystym sumieniem pochwalić Lehman-Dybałę za postawę w obu spotkaniach, Niechwiej za grę w niedzielę oraz Smerekę, która bardzo się starała... Cóż, Stal była lepsza. Bazowała na szczelnym, wysokim bloku oraz na obronie w polu. Doświadczone Kiciorz Bodzińską ciągnęły za sobą pozostałe koleżanki.
