1996.03.16 Wisła Goldenmajer Kraków - Stal Mielec 3:0

Z Historia Wisły

1996.03.16, Seria A, play off, Kraków,
Wisła Goldenmajer Kraków 3:0 Stal Mielec
()

ilość widzów:


I sędzia: II sędzia: Komisarz:
Wisła Goldenmajer Kraków
Stal Mielec
'
Trenerzy: '
' Składy: '
(l) - libero

Relacje prasowe

siatkówka Wisła Goldenmajer - Stal Mielec (I liga kobiet), sobota godz. 18 i niedziela godz. 11

Dziennik Polski. 1996, nr 66 (18 III) = nr 15732


WISŁA GOLDENMAJER - STAL Mielec 3-0 (15-8, 15-4, 15-10) i 3-1 (15-8,4-15,15-13, 15-11). Wisła: Smereka, Lehman-Dybała, Barbaszewska, Podoba, Wojno, Fiedczenko oraz Piechota, Niechwiej i tylko w niedzielę Majka. Drużyny te znają się bardzo dobrze, odpadał więc przed tym dwumeczem element zaskoczenia. A przecież, wbrew niektórym opiniom, spotkania były ważne. Głównie z psychologicznego punktu widzenia. Teraz, na 99 procent, wiślaczki rozpoczną krakowsko mielecki baraż jako gospodynie, co może (choć nie musi...) okazać się przysłowiowym języczkiem u wagi. Stąd trudno było się wczoraj dziwić zadowoleniu trenera Ryszarda Litwina i jego siatkarek oraz smutkowi (polało się trochę łez) mielczanek. « Mecz sobotni „Biała Gwiazda” wygrała nadspodziewanie łatwo, w ciągu godziny. Być może wpływ na niemrawą postawę Stali miał uraz podstawowej zawodniczki, jaką jest Kabat (przy stanie 11-7 dla Wisły w f secie doznała naderwania mięśnia prawej nogi). Nie mogły sobie poradzić mielczanki z zagrywką, schematycznie rozgrywały i atakowały, miały „dziurawą” obronę. Czyli wszystko odwrotnie niż u wiślaczek. Jedynie w III secie dosyć licznie przybyli kibice (głównie „szalikowcy”) przeżyli trochę emocji. Wisła prowadziła 8-4, by za moment remisować 8-8 i wrócić do równowagi po reprymendzie swojego szkoleniowca. Wczoraj, po pierwszej partii, spodziewano się jeszcze tylko dwóch dalszych czyli kolejnego łatwego sukcesu wiślaczek. Cóż, w secie drugim nastąpiła... nieoczekiwana zmiana miejsc. Wisła zapomniała jak się gra w siatkówkę, a Stal jawiła się jako profesor tego fachu. Momentami też były krakowianki bezradne w ataku - mielczanki doskonale bowiem broniły i odnosiło się wrażenie, że po ich stronie parkietu nie ma miejsca na ulokowanie piłki. Kolejne dwa sety to już dużo walki i nerwowości oraz zmiana nastrojów. W trzecim 6-2, 6-9, 12-9, 13-13 i Stal nie wytrzymała nerwowo (zepsucie dwóch ataków). W czwartym 1-5, 2-6, 8-6, 8-11 (pięć „oczek” przy zagrywce Kicior) i przełamanie się krakowianek. Uszczelniły blok, opanowała zdenerwowanie rozgrywająca Smereka, zaryzykowały wiślaczki trudna zagrywkę i po 86 minutach mogły się szczerze uśmiechnąć.