1996.09.28 Wisła Kraków - ŁKS Łódź 1:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 1:0 (0:0) | ŁKS Ptak | ||||||||
| widzów: 2.500 | ||||||||||
| sędzia: Krzysztof Wylot z Warszawy. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1996, nr 228 (28/29 IX) = nr 15894
WISŁA podejmować będzie ŁKS (sobota godz. 14). Faworytami meczu są gospodarze, ale nie od dziś wiadomo, że puchary rządzą się swoimi prawami. W Wiśle nie zagra kontuzjowany Jarosław Giszka. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji trenera Henryka Apostela. - Postaram się tak zestawić drużynę, by mogła odnieść zwycięstwo. Najważniejsza jest dla nas oczywiście liga, ale nie lekceważymy rozgrywek pucharowych. Mimo że w tabeli Wisła jest wyżej od ŁKS (krakowianie zajmują Z, a łodzianie 16. miejsce - przyp. fil), obie drużyny prezentują podobny poziom gry i umiejętności. Wśród łodzian najgroźniejsi powinni być bardzo szybki Dubicki i Danielewicz, który z Jagiellona miał przejść do nas. Mam jednak nadzieję, że moi obrońcy poradzą sobie z tym duetem - powiedział wiślacki szkoleniowiec. Dodał, że ma nadzieję, iż jego podopieczni powinni się otrząsnąć po niefortunnej porażce z Widzewem. Martwi go natomiast... pogoda. Jeśli znowu będzie padać, na boisku będzie dużo wody i błota, a w takich warunkach o wyniku może zadecydować przypadek
Dziennik Polski. 1996, nr 229 (30 IX) = nr 15895
Zwycięski lob Wisła-ŁKS 1-0 (0-0) 1-0 Świerad 71 min. Sędziował K. Wylot (Warszawa). Żółte kartki: Marzec, Łysiak. Widzów ok. 2,5 tys. WISŁA: Sarnat - Pasionek, Zając, Matyja - Weinar (46 Łętocha), Dąbrowski, Kulawik, Marzec (83 Moskal), Pater - Feutchine, Wiereszko (46 Świerad). Obie drużyny wypracowały wiele sytuacji „pachnących golem”, nic więc dziwnego, że kibice nie nudzili się na trybunach. Szkoda tylko, że część z nich bardziej od wydarzeń na boisku interesowała gonitwa z policją (piszemy o tym osobno). W Wiśle zabrakło kontuzjowanego Giszki. Wystąpili natomiast grający w środę w drużynie rezerw w Sułkowicach (z Gościbią także o PP, ale na innym szczeblu) Weinar, Marzec i Moskal. Ten ostatni powrócił do klubu po dwuletniej przerwie (grał w Dalinie). ŁKS grał bez czarnoskórego Okosuna i Terleckiego, ale z mającymi ostatnio kłopoty zdrowotne Czachowskim i Bendkowskim. Przez ponad godzinę żadna z drużyn nie potrafiła pokonać bramkarza rywali. A okazji ku temu było wiele. Serię strzałów zaczął Pater, ale trzy jego uderzenia sparował Krzyształowicz. Pięknym strzałem z 30 metrów popisał się Kulawik, jednak i tym razem bramkarz ŁKS zachował czyste konto. Świetną okazję miał Feutchine, ale zamiast strzelać z rogu pola karnego do... pustej bramki „podciągnął” kilka metrów do przodu i posłał piłkę obok słupka. Dwukrotnie bliski szczęścia był Świerad. Najpierw jednak w sytuacji sam na sam Krzyształowicz zgarnął mu piłkę spod nóg, a potem obronił jego strzał. Łodzianie nie pozostawali dłużni rywalom. „Główkę” Kłosa obronił Sarnat, piłka po uderzeniu Czachowskiego przeleciała obok słupka, strzał Dubickiego ponownie sparował krakowski golkiper, „bombę” Kłosa z wolnego któryś z wiślaków odbił na róg, a akcja Danielewicza zakończyła się strzałem obok słupka. Gdy niektórzy z kibiców zaczęli już przebąkiwać o dogrywce, padł zwycięski - jak się potem okazało - gol dla gospodarzy. Kulawik przejął odbitą od Kosa piłkę, zagrał ją do Świerada, a ten ładnym, technicznym lobem pokonał łódzkiego bramkarza. Na tym nie zakończyły się jednak emocje. Goście ruszyli do odrabiania strat. Groźnie strzelali Niżnik (obok słupka) i Łysiak (obronił Sarnat). Najlepszą okazję do wyrównania miał jednak (wprowadzony do gry 11 min wcześniej) Przała, który tuż przed końcem meczu z S metrów trafił w poprzeczkę! Wcześniej, w 82 min, sędzia usunął z ławki rezerwowych trenera Dziubę, który głośno i dobitnie skrytykował sędziego liniowego za błędną - zdaniem szkoleniowca ŁKS - interpretację spalonego. Po meczu Dziuba przyznał, że jako zawodnik zawsze reagował bardzo żywiołowo i tak samo zachowuje się będąc trenerem. - Sędzia sygnalizował spalony, którego nie było. Nie mogłem się z tym pogodzić. Reaguję tak, jak dawniej, jakbym sam grał, i już się nie zmienię. Mogę przegrać, ale po walce, bez pomocy sędziego. Może po czasie będę żałował swego zachowania, ale uważam, że postępuję słusznie. Przecież jedno podniesienie chorągiewki może spowodować, że jutro już nie będę pracował w klubie - powiedział. JERZY FILIPIUK
Po spotkaniu na stadionie Wisły powiedzieli: Henryk Apostel (trener Wisły): - Dziękuję mojemu zespołowi za walkę. Mieliśmy przewagę w sytuacjach bramkowych. Martwi mnie tylko, że nie potrafimy ich wykorzystywać. Okazje do zdobycia gola mieli Pater, Feutchine i Świerad, który z trzech sytuacji wykorzystał jedną. Goście w końcówce meczu mogli wyrównać. Dziwię się kibicom, że tak rozrabiają. To są partacze. Nie lubią futbolu, a w głowie im tylko bijatyki. „Dziękuję" im za to, że poniszczyli samochody piłkarzy. Marek Dziuba (trener ŁKS): - Mecz był wyrównany. Zwycięstwo Wiśle się należało. Była od nas lepsza o tę jedną bramkę. Życzę jej dalszego awansu w Pucharze Polski. Ja też się dziwię kibicom, że tak się zachowują. Po co są takie mecze, w których kibice gonią się z policjantami! Nasza praca z piłkarzami w tej sytuacji nie ma sensu... (fil)


