1996.10.27 Wisła Kraków - Raków Częstochowa 0:3
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 0:3 (0:0) | Raków Częstochowa | ||||||||
| widzów: 4.500 | ||||||||||
| sędzia: Bernard Holik z Opola. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
WISŁA - RAKÓW, niedziela, godz. 13, sędziuje Holik z Opola. Wisła zebrała w Warszawie niezłe recenzje, ale straciła wszystkich napastników! - Feutchine ma złamaną nogę, ma zerwana torebkę stawową, w poniedziałek będzie poddany zabiegowi chirurgicznemu - mówi kierownik I drużyny Kazimierz Antkowiak. - Świerad ma zerwany mięsień, także Wiereszko jest kontuzjowany. Ciekawe, kogo w tej sytuacji trener Apostel wstawi do ataku? Być może postawi na doświadczonego Kulawika i któregoś z dwójki młodych napastników - Rafała Wójcika lub Dzierżanowskiego
Dziennik Polski. 1996, nr 253 (28 X) = nr 15919
Cena zmęczenia? Wisła - Raków Częstochowa 0-3 (O-O) 0-1 Skwara 58 min. 0-2 Załęski 71 min. 0-3 Skwara 74 min. Sędziował B. Holik (Opole). Widzów 6 tys. WISŁA: Sarnat - Pasionek, Zając, Matyja - Pater, Dąbrowski, Łętocha (52 Surma), Kulawik, Giszka - Wójcik (46 Sydorenko), Murdza (61 Dzierżanowski). RAKÓW: Matuszek - Sieja, Skrzypek, Wróblewski, Bodzioch - Załęski, Magiera (88 Synoradzki), Spychalski, Wilk (86 Bański) - Kugiel (46 Stępień), Skwara. Wiślacy mieli ostatnio niezłe występy, a skoro jeszcze dopisała w październiku słoneczna pogoda, na stadionie przy ul. Reymonta znalazło się sporo widzów. Niestety, sympatycy „Białej Gwiazdy” przeżyli spore rozczarowanie. Nawet goście nie spodziewali się tak wysokiej i łatwej wygranej. To było najwyższe zwycięstwo Rakowa na wyjeździe w historii ich wszystkich I-ligowych spotkań. Raków jednak pokazał w Krakowie solidne rzemiosło, niezłe wybieganie i sporo żywych akcji, co wystarczyło na senną w tym dniu Wisłę. Goście wiedzieli co grać i czego chcą osiągnąć, będąc zespołem zdecydowanie lepszym. Wprawdzie długo czekali na swe gole, ale ich wyższości nad przeciwnikiem nie sposób zakwestionować. Trener Apostel największe dylematy miał w zestawieniu linii ataku, po kontuzji trzech swych zawodników w Warszawie. Ostatecznie próbował swych sił w tej linii Wójcik, wspomagali go Murdza i Kulawik, po przerwie zagrał Dzierżanowski, ale atak jak i druga linia Wisły była zupełnie pozbawiona wyrazu. W II połowie dawali się jeszcze ogrywać krakowscy obrońcy, stąd przyszła kompletna klapa. Goście mieli przez większą część spotkania inicjatywę, a Sarnat sporo pracy. Czyste konto zachowali gospodarze do 58 minuty; wtedy Załęski ładnie zacentrował na pole karne, a dobiegający Skwara głową skierował piłkę do siatki. Wisła zerwała się do szturmu, ale zapału (może sił - co sugerował po meczu trener) starczyło na 5 minut. W okresie 71-74 minuty padły kolejne bramki. Po szybkiej kontrze, dokładnym podaniu Magiery, Załęski zdobył najładniejszego gola dnia. Za chwilę Skwara znów głową skopiował swój wcześniejszy wyczyn. Opinie trenerów. HENRYK APOSTEL (Wisła): - Po dobrym meczu z Legia, mamy kompletne zero. Tylko dwóch graczy (Matyja oraz Zając) spisało się na miarę możliwości, reszta zawiodła. Trzy kontuzje (Świerada, Wiereszki, Feutchine) zdezorganizowało skład. Próbowałem w ataku, Wójcika, Dzierżanowskiego, ale to jeszcze nie to... Zastanawiam się nad .obniżką formy Wisły. Chyba drużyna nie wytrzymuje rytmu dwóch spotkań w tygodniu i nie zregenerowała sił. GOTTHARD KOKOTT (Raków): - Mecz był ciekawy. Rozegraliśmy najlepsze spotkanie na wyjeździe, wkładając weń dużo wysiłku. JAN OTAŁĘGA
Wideo
>>> skrót: WISŁA SKAWINA
