1996.11.17 Wisła Kraków - ŁKS Łódź 3:2

Z Historia Wisły

1996.11.17, I Liga, 16. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, niedziela
Wisła Kraków 3:2 (2:1) ŁKS Ptak
widzów: mecz bez udziału kibiców
sędzia: Andrzej Dymek z Wrocławia.
Bramki

Zbigniew Murdza (g) 8’
Arkadiusz Wiereszko18’

Grzegorz Pater (g) 90’+1
0:1
1:1
2:1
2:2
3:2
1' (g) Tomasz Kłos


80' Mirosław Trzeciak

Wisła Kraków
Artur Sarnat
Marcin Pasionek
Bogdan Zając
Jarosław Giszka
Wiktor Sydorenko grafika: Zmiana.PNG (89’ Rafał Wójcik)
Paweł Weinar
Tomasz Kulawik
Grafika:Zk.jpg Adam Dąbrowski
Grzegorz Pater
Arkadiusz Wiereszko grafika: Zmiana.PNG (59’ Dariusz Marzec)
Grafika:Zk.jpg Zbigniew Murdza

trener: Henryk Apostel
ŁKS Ptak
Andrzej Krzyształowicz
Tomasz KłosGrafika:Zk.jpg
Tomasz Kos grafika: Zmiana.PNG (73’ Piotr Czachowski)
Rafał Pawlak
Grzegorz Krysiak
Witold Bendkowski
Maciej Terlecki Grafika:Cz.jpg 85'
Rafał Niżnik
Tomasz Lenart grafika: Zmiana.PNG (64’ Krzysztof Przała)
Marcin Danielewicz
Mirosław Trzeciak

trener: Marek Dziuba

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


Tak więc spotkania Wisła - ŁKS (sobota, godz. 13) nie będą mogli oglądać kibice, tylko wąskie grono osób (dziennikarze, członkowie zarządu i sekcji piłki nożnej Wisły). - Bramy stadionu będą zamknięte - powiedział Ludwik Miętta - wewnątrz stadion będzie strzeżony przez ochraniarzy z firmy Komandos i wojskową żandarmerię, z zewnątrz przez policję. Apeluję do naszych młodych fanów o rozsądek i spokój, o nie wzniecanie awantur. Przepisy PZPN musimy respektować, a te mówią jednoznacznie, iż kibice nie mogą być tego dnia na stadionie. Osobiście uważam, że zamykanie stadionów do droga donikąd. Ta decyzja PZPN uderza w kluby (ponosimy znaczne straty finansowe) i w Bogu ducha winnych kulturalnych kibiców. Musimy zacząć zwalczać przyczyny, a nie tylko skutki


Dziennik Polski. 1996, nr 268 (16/17 XI) = nr 15934

WISŁA - ŁKS, niedziela, g. 13, sędziuje Dymek z Wrocławia. Jeszcze raz przypominamy - sobotni mecz odbędzie się bez udziału publiczności, co jest karą za karygodne zachowanie pseudofanów wiślackich w pucharowym spotkaniu też z ŁKS. Oba zespoły dzielą w tabeli tylko 3 punkty. - Mam nadal poważne problemy personalne - mówi trener Wisły Henryk Apostel. - Niezdolni do gry są: Feutchine, Świerad, na kontuzję narzeka Łętocha. Z powodu 4. żółtej kartki nie zagra Matyja. Tego ostatniego zastąpi Cholewiński lub Giszka. Być może do niedzieli wykuruje się Wiereszko. W tej sytuacji szansę gry dostaną gracze z ławki rezerwowych i mam nadzieję, że okazję dobrze wykorzystają. Cała drużyna musi się maksymalnie sprężyć, ten mecz, choć będzie rozgrywany bez kibiców, musimy koniecznie wygrać! Nie wiadomo czy w Krakowie zagra kontuzjowany Dubicki, uwaga na Trzeciaka, który ostatnio strzela gole.

Dziennik Polski. 1996, nr 269 (18 XI) = nr 15935

Pater, 91 minuta! Wisła-ŁKS 3-2 (2-1) 0-1 Kłos 1 min. 1-1 Murdza 8 min. 2-1 Wiereszko 18 min. 2-2 Trzeciak 80 min. 3-2 Pater 90 min. Sędziował Dymek z Wrocławia, żółte kartki: Dąbrowski, Murdza z Wisły, Kłos z ŁKS, czerwona kartka Terlecki z ŁKS. Mecz bez widzów. WISŁA: Sarnat - Pasionek, Zając, Giszka - Sydorenko (88 R. Wójcik), Weinar, Kulawik, Dąbrowski, Pater - Murdza, Wiereszko (59 Marzec). ŁKS: Kryształowicz - Kłos, Kos (73 Czachowski), Pawlak - Krysiak, Bendkowski, Terlecki, Niżnik, Lenart (64 Przała) - Trzeciak, Danielewicz. Boiskowy zegar wskazywał 91 min - Wisła egzekwowała rzut rożny. Do dośrodkowania Kulawika najwyżej wyskoczył Grzegorz Pater i głową skierował piłkę do siatki. - Zawsze gram, do końca, teraz też wierzyłem, że możemy jeszcze strzelić zwycięskiego gola. Podanie Tomka było znakomite. Cieszę się ogromnie z tej bramki - mówił po meczu szczęśliwy strzelec. W takich dramatycznych okolicznościach Wisła wywalczyła 3 punkty w spotkaniu, w którym przez ponad 60 minut gry łodzianie mieli zdecydowaną przewagę i kilka znakomitych sytuacji. W końcówce szczęście uśmiechnęło się jednak do gospodarzy. Zaczęło się dla Wisły fatalnie, w 55 sekundzie po rzucie rożnym zaspali obrońcy, bramkarz Sarnat i Kłos zdobył prowadzenie dla gości. Ale już w 8 min było 1-1, Murdza przelobował bramkarza Kryształowicza. W11 min z 16 m strzelał Kulawik, ale bramkarz ŁKS odbił piłkę. W minutę później na dynamiczny rajd zdecydował się Pater, ostro strzelił na bramkę, Kryształowicz zdołał tylko wybić piłkę w bok, najszybciej doskoczył do niej Wiereszko i Wisła prowadziła 2-1. Od tego momentu ŁKS osiągnął dużą przewagę w polu. Gospodarze, cofnięci na własną połowę, czyhali tylko na kontry. W 34 min Lenart z 14 m posłał piłkę nad poprzeczką, na moment z paru metrów, z ostrego kąta uderzał Danielewicz, Sarnat nogami wybił piłkę na róg. Po przerwie sytuacja na boisku nie uległa zmianie. Łodzianie ostro naciskali, Wisła broniła 1-bramkowej przewagi. Chwilami krakowianie zamykani byli na swojej połowie niczym w hokejowym zamku. Strzały gości były jednak mało precyzyjnie, dobrze interweniował Sarnat, w 65 min nie dał się zaskoczyć uderzeniu Danielewicza z 5 metrów (z kąta). W 79 min bramkarz krakowski popełnił błąd, nie dosięgnął piłki po rzucie rożnym, ale łodzianie nie potrafili tego wykorzystać. Akcje ofensywne Wisły można było policzyć na palcach jednej ręki, w 62 min po szybkiej kontrze i zagraniu Sydorenki, Murdza strzelał z 14 metrów w nogi Bendkowskiego. Solowego rajdu próbował Pater, ale uderzył obok słupka. 80 min - po dośrodkowaniu na pole karne Wisły, powstało ogromne zamieszanie, wykorzystał je Trzeciak i mocnym strzałem pokonał Sarnata. W 84 min bramkarz krakowski mógł mówić o dużym szczęściu, z bliska strzelał Kłos, ale piłka trafiła w słupek. Ostatnie 10 minut było najciekawsze, każda ze stron chciała rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść. W85 min nerwowo nie wytrzymał Terlecki i za obrazę sędziego zobaczył czerwony kartonik. W 87 min w dogodnej pozycji znalazł się Murdza, strzelał na bramkę, piłka odbiła się jeszcze od piersi Krysiaka, ale Kryształowicz zdołał wyłapać ją na linii bramkowej. W 90 min z ponad 16 m strzelał po ziemi Zając, Kryształowicz wyłapał jednak piłkę. Wreszcie nadeszła opisana na wstępie 91 minuta gry. Stare przysłowie mówi, iż zwycięzców się nie sądzi. W trudnej sytuacji kadrowej Wisła zdobyła jakże ważne 3 punkty. I to jest najważniejsze. W grze wiślaków było sporo mankamentów, ale też były i pozytywy, do których należy zaliczyć w pierwszym rzędzie dobrą postawę młodzieży: Pasionka, Weinara (okazuje się, że warto inwestować w swoich graczy!), Patera, Zająca, w obronie (jako kryjący) dobrze poczynał sobie Giszka. Głupota Terleckiego HENRYK APOSTEL, trener Wisły: - Dziękuję wszystkim piłkarzom za serce do gry, ambicję. Ogromnie cieszę się ze zdobycia 3 punktów. W naszej trudnej sytuacji kadrowej to na pewno nasz sukces. Zadowolony jestem z postawy młodego Pawła Weinara, który rozegrał swój pierwszy 90-minutowy mecz w lidze i grał lepiej od tych, co mają stałe miejsce w drużynie. Przeżywałem huśtawkę nastrojów, po pierwszym golu ŁKS bałem się, że przegramy ten mecz, kiedy łodzianie wyrównali na 2-2 zwątpiłem już w wygraną. MAREK DZIUBA, trener ŁKS: - Ciężko coś powiedzieć po meczu, w którym traci się bramkę w ostatnich sekundach. Dośrodkowanie Kulawika spadła 2 metry przed naszą bramką, taką piłkę musi kontrolować bramkarz. Wisła oddała 5 strzałów, z czego 3 razy trafiła do bramki. To też nie wystawia dobrego świadectwa naszemu bramkarzowi. Szkoda, że w takich okolicznościach skończyła się nasza dobra seria, nie przegranych pod rząd 8 spotkań. Maciej Terlecki zachował się potwornie głupio, obraził sędziego, stąd jego czerwona kartka. (AS)



Wideo

>>> skrót: Paju