1997.04.05 Wisła Kraków - Lech Poznań 1:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 1:1 (0:0) | Lech Poznań | ||||||||
| widzów: 3.000 | ||||||||||
| sędzia: Tomasz Mikulski z Lublina | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1997, nr 80 (5/6 IV) = nr 16050
WISŁA - LECH Poznań, sobota, godz. 16.00, sędziuje Mikulski z Lublina. W I rundzie 1-0 dla Lecha. Rzut oka na tabelę mówi wszystko, spotykają się sąsiadujące zespoły, Lech jest aktualnie 10 (30 pkt), Wisła 11 (27 pkt). Z tym, że drużyna poznańska jest na „fali”, a krakowianie w „dołku”. W trzech ostatnich spotkaniach Lech zdobył 7 punktów, Wisła wyciągnęła tylko jeden punkt (remis z Ruchem na swoim stadionie). Po raz pierwszy Wisłę poprowadzi nowy trener Wojciech Łazarek. Po porażce w Wodzisławiu trener Kazimierz Kmiecik złożył rezygnacje. - Mam przed tym spotkaniem mieszane uczucia - mówi Wojciech Łazarek. - Z jednej strony jestem pełen wiary i nadziei, z drugiej nękają nas nadal kontuzje, nie mogą grać Feutchine, Świerad, Wiereszko, wciąż na kontuzję ścięgna Achillesa narzeka utalentowany Weinar. A jest to dla nas bardzo istotny pojedynek mający olbrzymi wpływ na układ tabeli. Trzeba wreszcie przerwać złą passę!
Dziennik Polski. 1997, nr 81 (7 IV) = nr 16051
Rezerwa strzela Wisła - Lech 1-1 (O-O) 1-0 Dąbrowski 73 min 1-1 Majewski 87 min Sędziował: T. Mikulski (Lublin). Żółte kartki: Zając - Augustyniak, Bocian. Widzów 3 tys. WISŁA Sarnat 6 Matyja S, Zając 5, Pasionek 5 Pater 4, Łętocha 5 (72 Wójcik 3), Kulawik 6, Surma 5 (89 Marzec), Giszka 5 Sydorenko 4, Szopa 4 (63 Dąbrowski 5) LECH Onyszko 6 Bosacki S, Bocian 6, Augustyniak 4 (69 Zawadzki 4) Majewski 7, W. Kryger 6, Urbaniak 5, A. Kryger 5, Drajer 5 (85 Król) Wichniarek 5, Reiss 6 ...
Wisła z nowym trenerem, ale nadal bez zwycięstwa tej wiosny. W sobotę była blisko trzech punktów, od pełni szczęścia dzieliły ją tylko 3 minuty. Wojciech Łazarek postawił na ofensywę, a w ataku na Szopę oraz Sydorenkę. Lech jednak grał uważnie, twardo, nie dopuszczał wiślaków w pobliże swej bramki. Zawodnicy obu drużyn sporo biegali, dzięki czemu nie odczuwali zimna, ale efektów długo nie było. W I połowie sytuacje podbramkowe były nieliczne. W 3 min Bosacki główkował z bliska po rogu A. Krygera. W 18 min groźnie zrobiło się pod bramką Wisły. Augustyniak strzelał z rzutu wolnego, Sarnat odbił piłkę, a dobitka Bociana trafiła z kolei w Matyję. Potem obaj bramkarze jakiś podawał wzdłuż bramki, nikt z wiślaków piłki nie dopadł. Za chwilę Matyja stracił piłkę, a Majewski próbował przelobować Sarnata. Wiślacki bramkarz niebawem obronił groźny strzał Wichniarka. W 57 min wyrwał się na wolne pole Szopa, lecz W. Kryger zablokował akcję, gospodarze wywalczyli tylko róg. Z kolei dwa razy strzelał Kulawik, raz minimalnie niecelnie, za chwilę w krótki róg, Onyszko był na posterunku. W 68 min Reiss przymierzył z rzutu wolnego, piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. Trenerzy zaczęli sięgać po zmiany. W Wiśle pojawili się Dąbrowski i Wójcik. Ten drugi w 73 min dokładnie zacentrował do Dąbrowskiego, który nie wahał się z decyzją, tylko błyskawicznie strzelił. Piłka wpadła do siatki! Piękny gol. Można było powiedzieć, że strzeliła go rezerwa, obaj twórcy prowadzenia zaczęli bowiem mecz na ławce rezerwowych... Lech nie zrezygnował z remisu. Atakował do końca, Wisła nie potrafiła utrzymywać piłki z dala od bramki Sarnata. W 80 min Zawadzki podał do Reisa, napastnik Lecha trafił w poprzeczkę. W 86 min Reiss z kolei z wolnego uderzył piłką w mur wiślaków, ale za minutę goście wyrównali. Dwukrotnie strzelali na polu karnym, za trzecim razem ku osłupieniu wiślaków, po dobitce Majewskiego - piłka wpadła do bramki. JAN OTAŁĘGA
WOJCIECH ŁAZAREK (Wisła): - Biorąc pod uwagę nasze aktualne możliwości kadrowe, rozegraliśmy dobre spotkanie. Był to momentami szybki, dynamiczny mecz, ale też zdarzały się przestoje, chwile bezbarwne, niewłaściwe rozgrywanie piłki, wkradał się chaos. Obawialiśmy się Lecha, bo należy do lepszych zespołów w lidze. Objęliśmy prowadzenie, ale zasada: nie ciesz się trenerze, że jesteś szczęśliwy, póki żyjesz - znów okazałe się aktualna. Goście wyrównali na 3 minuty przed końcem. Straciliśmy dwa punkty, w dodatku Zająca, którego czwarta żółta kartka eliminuje z meczu w środę w Zabrzu. Niemniej, biorąc pod uwagę całość spotkania, wynik nie jest krzywdzący dla nikogo. Chociaż gdyby przy stanie 1 -0 wiślacy dokładniej dograli piłkę pod bramką rywali, zdobylibyśmy drugiego gola. Pozostaje tylko wiara, że będzie coraz lepiej. Nasz skład porównać można do krótkiej kołdry. Muszę zestawić drużynę z tego, co mam. Brakuje napastników. W tej sytuacji kadrowej nie stać nas na atak pozycyjny. Większe możliwości leżą w szybkim ataku. Polegać trzeba na szybkości Sydorenki i Patera. Trzeba tylko dokładnie zagrywać do nich na wolne pole. Nadal oczywiście będziemy szukać napastników do zespołu. Ale jeśli III-ligowy klub żąda za chłopaka, który dopiero jest do obróbki, aż 4 miliardy złotych, to dla takiego transferu nie można się finansowo rujnować. RYSZARD POLAK (Lech): - Typowy mecz ligowy. W takim z niczego powstają okazje strzeleckie i gole. Z pozornie niegroźnej akcji straciliśmy nieoczekiwanie bramkę. Uważam, że mój zespół zasłużył na remis. To sprawiedliwy wynik. Trochę baliśmy się Wisły, zwłaszcza gdy przyszedł do niej Wojciech Łazarek. Zawsze nowy trener mobilizuje zespół. Wisła zagrała agresywniej w drugiej połowie meczu. (O)
