1997.09.13 Górnik Zabrze - Wisła Kraków 1:1

Z Historia Wisły

1997.09.13, I Liga, 7. kolejka, Zabrze, Stadion Górnika, 20:00
Górnik Zabrze 1:1 (1:1) Wisła Kraków
widzów: 4.000
sędzia: Andrzej Czyżniewski z Gdańska
Bramki
Marcin Kuźba 20’

1:0
1:1

32' (k) Bogdan Zając
Górnik Zabrze
Dariusz Klytta
Grafika:Zk.jpg Jacek Wiśniewski
Dariusz Koseła
Łukasz Gorszkow
Piotr Gruszka
Grafika:Zk.jpg Grzegorz Bonk grafika: Zmiana.PNG (61’ Grafika:Zk.jpg Andrzej Orzeszek)
Dariusz Dźwigała grafika: Zmiana.PNG (57’ Piotr Rocki)
Michał Probierz
Robert Wilk
Arkadiusz Kampka grafika: Zmiana.PNG (70’ Tomasz Sobczak)
Marcin Kuźba

trener: Henryk Apostel
Wisła Kraków
Artur Sarnat
Jacek Matyja
Bogdan Zając
Grzegorz Kazimierski
Wiktor Sydorenko Grafika:Zk.jpg
Paweł Adamczyk
Michał Biskup Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (64’ Paweł Nowak Grafika:Zk.jpg)
Tomasz Kulawik
Łukasz Surma grafika: Zmiana.PNG (78’ Marcin Pasionek)
Grzegorz Pater grafika: Zmiana.PNG (73’ Jarosław Giszka)
Marek Koniarek

trener: Wojciech Łazarek

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Dziennik Polski. 1997, nr 214 (13/14 IX) = nr 16184

Wisła swój I-ligowy mecz rozegra w Zabrzu z Górnikiem dziś o godz. 20. Sędziuje A. Czyżniewski z Gdańska. Mecze Wisły z Górnikiem w I lidze mają swoją długą historię, zaczęły się bowiem 41 lat temu. Awans Górnika do ekstraklasy zbiegł się od razu z jego największymi sukcesami, toteż górnicy częściej niż wiślacy byli zadowoleni z wyników wzajemnej konfrontacji. Górnik zwyciężał 33 razy, Wisła tylko 14, natomiast 21 razy padł remis. Na swym boisku Górnik z reguły był faworytem, ale niejednokrotnie Wiśle udało się wygrywać w „jaskini lwa”. W ostatnich czasach trudno już mówić o lwach z Zabrza, niemniej wiosną Wisła przegrała tam 1-3. Krakowianie narzekali wtedy na pracę sędziego Przesmyckiego... - Istotnie, jego decyzje bulwersowały nie tylko nas, ale i kibiców Górnika - przypomina kierownik drużyny Wisły Kazimierz Antkowiak. - W sobotę będzie nam gwizdał inny arbiter, pan Czyżniewski, znany z fachowości i obiektywizmu. Mam nadzieję, że do tak niepotrzebnych spięć z sędzią nie dojdzie i piłkarze obu drużyn sami rozstrzygną, kto jest lepszy... - A właśnie, kto dziś będzie w Zabrzu lepszy? - Liczę na to, że Wisła. Jedziemy wygrać, takie jest nastawienie zespołu trenera Łazarka. - Czy to nie przesadny optymizm? - To nastawienie bojowe, nie można tracić ducha. Odpadliśmy z Pucharu Polski, pozostaje nam liga i tu chcemy grać jak najlepiej. Mecz na pewno zapowiada się ciężko. Górnik znalazł się w pewnym dołku i pilnie potrzebuje punktów. Trener Apostel doskonale zna Wisłę, bo niedawno z nią pracował, a na mecz do Konina przyjechał II trener Górnika Marek Kostrzewa, a operator filmował mecz Wisły. Na pewno zabrzanie wyciągną wnioski, można się spodziewać, że np. Koniarek otrzyma swojego „anioła stróża”. - Co nowego w składzie Wisły? - Zmian nie ma, nikt nie odsiaduje kartek, nie mamy na szczęście kontuzji. - Mecz odbędzie się przy świetle elektrycznym. Czy taka sceneria nie przeszkadza widłakom? - Nie ma znaczenia. A ponieważ wiosną przegrany pojedynek w Zabrzu rozgrywaliśmy przy świetle dziennym, może zmiana oświetlenia wyjdzie nam na dobre? I


Dziennik Polski. 1997, nr 215 (15 IX) = nr 16185

GÓRNIK Klytta 6 - Wiśniewski 6, Koseła 7, Gorszkow 4 - Gruszka 5, Dźwigała 5 (57 Rocki 5), Probierz 6, Wilk 5, Bonk 5 (60 Orzeszek 5) - Kuźba 7, Kampka 5 WISŁA Sarnat 8 - Kazimierski 5, Zając 8, Matyja 7 - Sydorenko 5, Biskup 5 (62 Nowak 4), Kulawik 7, Adamczyk 6, Surma 6 (78 Pasionek) - Pater 6 (72 Giszka 5), Koniarek 5

Spektakl walki Górnik Zabrze - Wisła 1-1 (1-1) Różnica zdań trenerów o... Ton gwizdka 1-0 Kuźba 21 min. 1-1 Zając 32 min, karny. Sędziował: A. Czyżniewski (Gdańsk). Żółte kartki: Bonk, Wiśniewski - Biskup, Nowak, Sydorenko. Widzów 3848. Dawny świetny napastnik „Białej Gwiazdy” Ryszard Sarnat przypominał przed meczem, że Wisła (choć z różnym szczęściem) toczyła zawsze w Zabrzu heroiczne boje z faworyzowanym Górnikiem. Następcy Ryszarda Sarnata, w tym jego syn Artur, występujący w bramce wiślaków, podtrzymali w sobotę tę opinię. Nie oddali pola gospodarzom, przeciwstawili się ogromną wolą walki i wywieźli z boiska wielokrotnego mistrza Polski remis. Jeśli narzeka się na polską ligę, to akurat mecz w Zabrzu nie stanowiłby ilustracji takiej tezy. Spotkanie było zacięte, prowadzone w żywym tempie, z licznymi spięciami podbramkowymi, nie pozbawione dramatycznych momentów. Cały czas padający deszcz utrudniał zadanie, ale nie przeszkodził zawodnikom, którzy chwilami demonstrowali naprawdę pomysłowy futbol. Tak więc prawie 4 tys. widzów, w tym spora grupa kibiców z Krakowa i okolic, nie żałowało spóźnionego powrotu do domu (mecz zaczął się o godz. 20, grano przy świetle elektrycznym). Ku zaskoczeniu miejscowych, goście od początku ruszyli do natarcia. Pierwsze 10 minut należało do nich. W 1 min po podaniu Kulawika Zając, stojąc tyłem do bramki, usiłował lobem pokonać Klyttę. Niewiele brakowało... W 3 min Biskup mocno uderzył z odległości 25 metrów, a rykoszet mógł zaskoczyć zabrzan. Biorąc pod uwagę trudne warunki, padający deszcz, krakowianie często próbowali zaskakiwać Klyttę strzałami z dalszych odległości. Ale też szukali innych kombinacji, po szybkiej akcji Koniarka i Patera ten drugi w 7 min trafił w słupek. Pater był groźnym napastnikiem Wisły, rywale nie przebierali w środkach, by utrudnić mu życie, wiślak kilkakrotnie był mocno poturbowany i nie dotrwał do końca meczu. Podopieczni trenera Apostela nie chcieli jednak zbyt długo przyglądać się ofensywie Wisły, sami przeszli do ataków i bramka gości wielokrotnie była w opałach. Obok Sarnata ostoją defensywy krakowskiej był Zając, skutecznie blokujący podania gospodarzy, wiele pracowali też Matyja, Adamczyk. Zabrzanie wykonywali sporo rzutów różnych i wolnych. W tych drugich specjalizował się eksolimpijczyk Koseła. Jego podania na pole karne stwarzały duże niebezpieczeństwo. Po jednym z rzutów wolnych Koseły, w 21 min, do odbitej piłki na polu karnym dopadł Kuźba i z bliska nie dał szans Sarnatowi. W 26 min serca kibiców Wisły znów załomotały na alarm, bo po wolnym Koseły piłkę na głowę otrzymał Bonk i wydawało się, że Sarnat znów będzie się schylał do siatki. Piłka jednak minimalnie minęła bramkę gości. Za chwilę po błędzie Kazimierskiego strzelał Kuźba, zdobył jednak tylko rzut rożny. i..... Wiślacy nie załamali się stratą gola, po chwilowej przewadze zabrzan znów zaczęli składać wizyty pod bramką Klytty. Pater w 29 min strzelał z wolnego w długi róg, bramkarz z wysiłkiem odbił futbolówkę. Po rajdzie Surmy i odbitej piłce na polu karnym, nikt z wiślaków nie zdążył do niej. Niebawem Pater staranowany został na polu karnym przez byłego gracza Wisły Gorszkowa. Sędzia się nie wahał - karny! Zając wytrzymał próbę nerwów i bezbłędnie wykonał „jedenastkę”. Nadal trwała wymiana ciosów. Kuźba i Probierz w 38 min przedarli się przez obronę, lecz Sarnat odbił piłkę. W 41 min Surma próbował z ostrego kąta, z wolnego, znaleźć drogę do siatki, Klytta był na posterunku. Za chwilę Pater z 30 metrów posłał potężną bombę na bramkę Górnika i gdyby nie odbicie piłki od kogoś z zabrzan, Klytta miałby duże kłopoty. W 44 min Biskup po szybkim rajdzie skrzydłem rzucił płaskie podanie na pole karne, gdzie czyhał Koniarek. Nabytek Wisły może nie był zbyt widoczny w meczu, ale każde jego podejście do piłki wzbudzało alarm wśród zabrzan. Koniarek uwolnił się od pilnującego go Wiśniewskiego i odważnie główkował na bramkę, mimo że podanie szło chyba niżej niż metr nad ziemią! Odpowiedzią zabrzan był strzał Dźwigały, obroniony przez Sarnata i tak zakończyła się emocjonująca I połowa nocnego spektaklu w Zabrzu. Po zmianie stron goli już nie było, choć paru dogodnych okazji nie brakowało. Tempo nadal nie spadało, obie drużyny usiłowały znaleźć lukę w obronie rywala. Defensywy grały czujnie, a Wisła zaczęła seryjnie łapać zabrzan na spalonych. Trener Apostel próbował zmian w składzie, pojawił się m.in. doświadczony Orzeszek, dodał energii akcjom swej drużyny Rocki, wiślacy mieli więc wiele pracy. W dodatku niektórzy zostali solidnie poobijani. Pilnowali więc goście remisu, czyhając zarazem na szybkie kontry, by uruchomić w przodzie - po zejściu Patera - Koniarka. Górnika remis nie zadowalał, parł do przodu. Sarnat w 65 min brawurowym wybiegiem powstrzymał szarżę Orzeszka. Rzuty wolne szczególnie w wykonaniu Koseły nadal stwarzały niebezpieczeństwo. Emocjonującą i, niestety, zbyt zaostrzona była końcówka meczu. Po faulu na Rockim Koseła strzelał z wolnego, nisko lecącą piłkę ofiarnie odbił głową Giszka. Po rzucie rożnym Koseły w 88 min znów gorąco było pod bramką Sarnata, a temperatura widowiska - mimo deszczu - jeszcze podskoczyła w ostatnich dwóch minutach. Orzeszek z rzutu wolnego z odległości 25 metrów mocno strzelił, Sarnat odbił piłkę. Zawodnicy Górnika otoczyli sędziego, domagając się karnego za rzekome potrącenie jednego z ich graczy. Najgorliwiej protestujący Orzeszek „zarobił” żółtą kartkę, co wzburzyło całą drużynę, jej kierownictwo i miejscowych kibiców. Doszło nawet do przepychanek na boisku. Uderzony przez rywala Kulawik (arbiter tego nie zauważył) leżał na boisku. Sędzia zakończył mecz, po burzliwej wymianie zdań piłkarze obu drużyn jednak podali sobie ręce, a wiślacy podbiegli do sektora swych uradowanych kibiców. JAN OTAŁĘGA

Ta niezgoda dotyczyła trenera Łazarka, który zabrał glos wcześniej. Szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” mówił o meczu: - Nie brałem pod uwagę porażki w Zabrzu. Przyjechaliśmy tu po dobry wynik. Chcieliśmy zagrać ofensywnie. Gdyby moi zawodnicy wykorzystali jeszcze którąś z okazji w I połowie, rezultat byłby jeszcze korzystniejszy. To był trudny mecz dla obu drużyn, obie potrzebują punktów. Stoczono więc mecz walki, nawet na pograniczu faulu. Ważne, że sędzia dobrze prowadził mecz... W tym momencie ktoś ze słuchających zareagował śmiechem... Trener Łazarek w proteście zakończył swój wywód na konferencji prasowej. Potem jednak, po jej oficjalnym zakończeniu, był do dyspozycji dziennikarzy. Mówił, że podtrzymuje swą opinię o sędzim, który gwizdał obiektywnie. Trener Łazarek życzył swemu koledze po fachu, Henrykowi Apostelowi, by zawsze spotykał takich arbitrów. - Cieszy mnie waleczność drużyny - dodał krakowski trener. - Wytrzymała trudy spotkania, choć mocno była poturbowana. Stąd zmiany, jakie czyniłem w zespole, nie były podyktowane taktyką, a odnoszonymi urazami...



Wojciech Łazarek: Wbrew temu, co może sugerować wynik, do Zabrza pojechaliśmy po zwycięstwo. Potwierdzić to mogą ofensywne zmiany, jakich dokonałem w II połowie. To był dobry mecz walki, szkoda, że pod koniec gospodarzom puściły nerwy, nie potrafili zachować się jak trzeba. Wystarczy, że wspomnę, iż po tym pojedynku kontuzjowanych było trzech wiślaków, przy czym tylko jeden z nich urazu doznał w okresie, gdy posiadał piłkę...Natomiast ciesze się, że tym razem sędzia w Zabrzu spisywał się znakomicie. Gramy coraz lepiej, jednak nie popadajmy w niezdrowy optymizm. Ciesze się z tego, co dziś prezentujemy i z wyników. Jesteśmy na dorobku kształtowania ludzi, chcemy rozsądnie nimi kierować. To nie piekarnia - tutaj nie można włożyć do pieca 20 gotowych materiałów i za chwilę wyciągnąć gotowy produkt. Potrzeby jest czas i praca. Tego nie wolno przyspieszać. Tylko głupiec starałby się to zrobić. Źródło: "Biała Gwiazda" nr 1


>>> Skrót meczu (video):


Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 1997/1998

Galeria kibicowska: