1997.10.18 Wisła Kraków - Ruch Chorzów 0:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 0:1 (0:1) | Ruch Chorzów | ||||||||
| widzów: 7.000 | ||||||||||
| sędzia: Stanisław Żyjewski z Leszna | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
WISŁA- RUCH Chorzów, sobota, godz. 12, sędziuje Stanisław Żyjewski z Leszna. W Krakowie spotkają się dwie zasłużone dla polskiego futbolu piłkarskie „firmy”. Będzie to już 112 pojedynek ligowy tych zespołów, dotychczasowy bilans przemawia za „niebieskimi”, którzy wygrali 47 spotkań, Wisła 34, w 30 pojedynkach był remis, w bramkach też lepsi chorzowianie 165-155. Oba zespoły sąsiadują w tabeli, Wisła jest 7. z 15 punktami, Ruch 14., mając o jeden punkt mniej. - Czy dla Pana takie spotkania dwóch starych „firm” mają szczególny posmak? - pytam trenera Wojciecha Łazarka. - Oczywiście, zagrają przecież dwa zespoły o wielkich tradycjach. Myślę, że niejednemu, zwłaszcza starszemu kibicowi z okazji tego meczu łza zakręci się w oku. Historia obu klubów jest piękna, ale trzeba żyć dniem bieżącym. Liczą się punkty i dobra gra. Chciałbym, aby jedno i drugie stało się udziałem naszej drużyny. - Ruch to jednak bardzo trudny rywal, w trzech ostatnich meczach chorzowianie zdobyli 7 punktów, mają imponujący stosunek bramkowy 7-0... - Wiemy, że Ruch ma dobrą drużynę. W niedawnym meczu z Górnikiem Zabrze (0-0) podglądał chorzowian Adam Musiał. Mamy bogaty materiał, postaramy się go wykorzystać ' przed dzisiejszym spotkaniem. Kto zdobędzie w tym meczu punkty, usadowi się w górnej połówce tabeli. Chciałbym, aby był to nasz zespół. - Co jest silną bronią chorzowian? - Mają dobrze zorganizowana grę obronną, potrafią umiejętnie przechodzić do szybkiego kontrataku. To jest styl gry bardzo nieprzyjemny dla rywala, zwłaszcza w meczu wyjazdowym. - W Ruchu nie zagra Mariusz Śrutwa, który naderwał jeden z mięśni brzucha? - Chorzowianie mają innych groźnych napastników. My zresztą też nie wystąpimy w najsilniejszym składzie, zabraknie leczących kontuzje Zająca i Owcy. Poza tym wszyscy są gotowi do gry. Jak się dowiadujemy, do Krakowa wybiera się spora grupa kibiców Ruchu. Kierownictwo sekcji piłki nożnej Wisły informuje, żę wszyscy kibice będą bardzo skrupulatnie kontrolowani
Dziennik Polski. 1997, nr 245 (20 X) = nr 16215
Bez siły przebicia Wisła - Ruch O-1 (O-1) 0-1 Molek 12 min. Sędziował; S. Żyjewski (Leszno). Żółta kartka: Jaworski. Widzów 7 tys. Dziwna jest ta drużyna Wisły. Potrafi przeciwstawić się faworytom ligi, urwać punkty Legii czy Widzewowi, z wyjazdów przywieźć sporo zdobyczy, ale trwoni dorobek na swoim stadionie. Od trzech spotkań na wyjeździe krakowianie nie przegrali meczu, natomiast na „własnych śmieciach” grzeszą albo poważnymi błędami w defensywie albo - jak przedwczoraj - brakiem zdecydowania w ataku, co kosztowało ich w sobotę drugą u siebie porażkę z rzędu. Cóż z tego, że wiślacy zagrali tym razem zdecydowanie lepiej niż w pojedynku z Odrą Wodzisław, skoro na boisku nie potrafili znaleźć sposobu na obronę przeciwnika... Obaj rywale wznieśli się jednak na dobry poziom, godny drużyn zwanych kiedyś „najstarszymi ligowcami”. Historia ligi notuje, iż niezależnie od K stawki spotkań i pozycji w tabeli Wisła i Ruch zawsze toczyły zacięte boje. Dzisiejsze zespoły nawiązały do lat Cieślika i Gracza, Marksa i Kmiecika. Z pewnością znamienitych nazwisk w obu jedenastkach teraz mniej, ale następcy dawnych sław stoczyli przynajmniej twardy bój. W dodatku - fair, sędzia tylko raz sięgał po żółty kartonik. Efektowna i groźna główka Patera w 3 min, obroniona przez Dreszera, zwiastowała sporo spięć podbramkowych w tym meczu. Tak się stało. Zaraz szarżował na bramkę Wisły Włodarczyk, ale Sarnat też pewnie bronił. Niebawem półgórny, ładny strzał Kulawika wybił golkiper Ruchu. Dreszer znów był na posterunku, gdy strzał czy raczej chyba centra Adamczyka w 7 min zmieniła lot i mierzyła pod poprzeczkę. Natomiast kolejny rajd Włodarczyka zablokował Matyja. W 12 min padła jedyna bramka meczu. Goście egzekwowali rzut rożny, piłka wyszła w pole i z daleka strzelał Molek. Strzał odbity jeszcze od Jaworskiego był nie do obrony. Wiślacy, trzeba rzec, od razu starali się zmienić ten wynik. Na staraniach się skończyło... Choć do końca I połowy gospodarze osiągnęli znaczną przewagę, zepchnęli gości do obrony, gol nie padł. Bardzo blisko wyrównania była Wisła w 24 min. Z wolnego podawał Kulawik, a Matyja główkował z odległości kilku metrów od bramki. Dreszer, wyróżniający się zawodnik Ruchu, odbił piłkę instynktownie. W 31 min strzelał Adamczyk, piłka otarła się o słupek i wyszła w póle. Parokrotnie goście mieli w tym .meczu sporo szczęścia!
Ruch w tej części gry odpowiedział akcją w 44 min, kiedy to Rowicki usiłował przedrzeć się z piłką na pole karne. Tuż przed gwizdkiem próbował zmienić rezultat Koniarek, strzelał Pater - bez powodzenia. Po przerwie nadal trwał twardy bój, bo na ataki wiślaków goście odpowiadali nieustępliwą walką. „Niebiescy” starali się wybić krakowian z uderzenia, ograniczać ich swobodę. Wiślakom grało się coraz ciężej. Do dogodnego podania Kulawika doszedł w 51 min Pater, strzelał jednak nad poprzeczką. Z kolei Sarnat obronił w 58 min strzał Wiechowskiego, a za minutę Gruzin Jikia, będąc sam na polu karnym, posłał piłkę obok słupka. To były emocjonujące chwile meczu. Momentalnie bowiem Wisła przeprowadziła kontratak, Koniarek strzelił mocno, ale w słupek. Trener Łazarek dokonał dość szybko zmian w zespole, szukał nowego rozwiązania, jednak obrony „niebieskich” nie przechytrzył z wiślaków nikt. Niemniej emocji nadal nie brakło. Dreszer w 68 min obronił groźny strzał Dąbrowskiego. Za moment Sarnat odbił uderzenie Rowickiego, by po kolejnej kontrze Koniarek zmarnował okazję. Wiślak już ograł bramkarza, ale strzał, oddany z kąta, przeszedł wzdłuż linii bramkowej, by wyjść na aut. Do końca meczu Wisła starała się, brakło jej precyzji, wykończenia akcji.I tak atakując, przy tym odsłaniając się, gospodarze omal nie stracili drugiej bramki. W 82 min zapobiegł temu zastępujący kontuzjowanego Zająca na pozycji stopera Pasionek. W ostatniej minucie Ruch miał bodaj najlepszą sytuację w tym meczu. Wiechowski już. był sam na sam z bramkarzem, strzelił mało dokładnie, Sarnat wybił piłkę nogą.
Waldemar Fornalik (II trener Ruchu, szkoleniowiec Orest Lenczyk jest za granicą): - Było to bardzo dobre spotkanie, żywe tempo, sporo sytuacji podbramkowych. Wynik mógł być różny: 1-1, ale też 0-2, gdybyśmy wykorzystali choćby tę okazję u? 90 minucie. Oczywiście jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatu. Trzy punkty w meczu wyjazdowym to duży kapitał. W dodatku specjalną wartość ma wygrana z Wisłą, która zbiera ostatnio pochlebne recenzje i komplementy. Zawodnicy Ruchu zagrali z wielkim zaangażowaniem, nikt się nie oszczędzał, nikt u nas nie zawiódł. Cała drużyna wykonała swe zadanie. Wojciech Łazarek (trener Wisły): - Trudno odmówić moim zawodnikom ambicji, zaangażowania. Brakło z kolei odpowiedniego rozprowadzenia akcji ofensywnych, zawodziliśmy pod bramką rywali. Nasze starania przypominały prace Syzyfa: sporo wysiłku, a efekt żaden, straciliśmy wszystkie punkty. Chłopcy walczyli, wykonywali wślizg, odbierali przeciwnikowi piłkę, by następnie podać ją... akurat do rywala. Obserwatorom mecz mógł się podobać, bo była w nim walka, zaciętość, ale ja pozostaję bez satysfakcji. Przegraliśmy, z przebiegu gry sądząc, niezasłużenie. Przy naszej przewadze już w I połowie wynik powinien być inny. Ale skoro w meczu nie wykorzystuje się ośmiu sytuacji po- . wiedziałbym dwustuprocentowych, to trudno o lepszy rezultat. Z upływem czasu wkradał się chaos, zdenerwowanie. Próbowałem zmian, myślałem, że np. Dąbrowski uporządkuje grę, coś wniesie pozytywnego, także iż Świerad rozprowadzi akcje, szarpnie do przodu... Nic takiego nie nastąpiło, Ruch trochę dzięki przypadkowi, bo po rykoszecie, wygrał. Będziemy szukać szansy w następnych meczach. (JOT)
WISŁA Sarnat 6 - Matyja 5, Pasionek 5, Kazimierski 4 - Sydorenko 4 (71 Świerad), Surma 4 (61 Dąbrowski), Kulawik 5, Adamczyk 5, Pater 5 - Feutchine 4 (46 Weinar 3), Koniarek 5 RUCH Dreszer 7 - Wiechowski 5, Mizia 6, Wleciałowski 6 - Rowicki 5, Jikia 5 (89 M. Bąk), Jaworski 6, Nawrocki 5, Molek 6 (83 Gaca) - Bizacki 5 (56 Siemianowski), Włodarczyk 6
Wojciech Łazarek:
Trudno odmówić moim zawodnikom zaangażowania, chęci odniesienia zwycięstwa. Zabrakło im natomiast szarych komórek, zwłaszcza w wyprowadzaniu akcji ofensywnych. Mecz, pomimo dramaturgii, wielu szybkich akcji, mnie się nie podobał z dwóch względów. Po pierwsze Wisła poniosła niezasłużona porażkę, po drugie - przeprowadzając akcje skrzydłami chcieliśmy "rozprowadzić Mizię i Nawrockiego (stoper i libero Ruchu), jednak z ośmiu 200-procentowych sytuacji nie wykorzystaliśmy żadnej. Widocznie tak gdzieś było zapisane.
Z każdą minuta w nasze poczynania wkradał się chaos. Chciałem ratować sytuacje, wprowadzając do gry Dąbrowskiego i Świerada. Nie przyniosło to jednak efektu. Nie mogę powiedzieć, że mój zespół zagrał źle, ale w takich meczach jak ten dzisiejszy, decyduje jedno ukąszenie.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Było to bardzo dobre spotkanie, żywe tempo, sporo sytuacji podbramkowych. Wynik mógł być również 1-1, ale też 0-2, gdybyśmy wykorzystali tą okazję w 90 minucie. Oczywiście jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatu. Trzy punkty w meczu wyjazdowym, to duży kapitał. W dodatku specjalną wartość ma wygrana z Wisłą, która ostatnio zbiera pochlebne recenzje i komplementy. Zawodnicy Ruchu zagrali z wielkim zaangażowaniem, nikt się nie oszczędzał. Cała drużyna wykonała swe zadanie.
Marek Koniarek:
Nie wiem, co się dzieję ! Już w szóstym meczu, który rozgrywam w barwach Wisły, nie zdobywam gola. Dawniej taka nieskuteczność nie zdarzała mi się. Już myślałem że przełom nastąpi w meczu z Ruchem, ale trafiłem albo w słupek, albo tuż obok linii bramkowej. Wiem, że kibice oczekują ode mnie goli nie chciałbym ich zawieść. Zastanawiam się, jak odzyskać skuteczność. Fizycznie, szybkościowo czuję się dobrze, brakuje trochę fartu. Muszę się przełamać!
Źródło: "Biała Gwiazda" nr 2, Dziennik Polski 1997
