1997.11.02 Pogoń Szczecin - Wisła Kraków 2:2
Z Historia Wisły
| Pogoń Szczecin | 2:2 (0:2) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 3.500 | ||||||||||
| sędzia: Andrzej Szczełkun z Jeleniej Góry. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1997, nr 255 (31 X/1/2 XI) = nr 16225
Pogoń Szczecin - Wisła, I liga, niedziela, godz. 16. Sędziuje Andrzej Szczełkun (Jelenia Góra). Po wygranej z Groclinem wiślacy trochę odetchnęli. Awansowali na 8. miejsce w tabeli, Pogoń mająca punkt mniej znajduje się na 11. miejscu. - Pogoń ostatni mecz u siebie przegrała z Zagłębiem 1-4 - mówi kierownik drużyny Wisły Kazimierz Antkowiak. - Jednak na wyjeździe zremisowała z Górnikiem 1-1. To oznacza, że tamta wpadka była jednorazowa. Zapowiada się dla nas kolejny, trudny mecz. - Nie pojedziecie do Szczecina w pełnym składzie... - Tak, od dawna brakuje Owcy. Co do występu Zająca, musi jeszcze wypowiedzieć się lekarz. Z kolei braknie Adamczyka, który w meczu z Groclinem otrzymał czwartą żółtą kartkę. Szkoda, bo Adamczyk należał teraz do naszych ambitnych, walecznych graczy. Nie wiadomo, czy wyzdrowieje Sydorenko. - Kiedy wyjeżdżacie do Szczecina? - Już w piątek wieczorem, mecz w niedzielę. Chcieliśmy grać z Polonią Warszawa w sobotę, po to by z Groclinem urządzić mecz we wtorek, a z Pogonią dziś. Wtedy piłkarze na święto byliby w domach. Niestety, Polonia koniecznie chciała grać w niedzielę... - Jaki będzie wynik w Szczecinie? - Jedziemy nie przegrać!
Dziennik Polski. 1997, nr 256 (3 XI) = nr 16226
Nie utrzymali prowadzenia Pogoń Szczecin - Wisła 2-2 (0-2) Mecz na szczycie Przewrotka Zeigbo 0-1 Biskup 3 min. 0-2 Matyja 19 min. 1-2 Niciński 61 min. 2-2 Mandrysz 63 min. Sędziował A. Szczełkun z Jeleniej Góry. Żółte kartki: Stolarczyk, Mandrysz - Koniarek, Pasionek, Giszka, Kazimierski, Sarnat. Widzów 3,5 tys. d mocnego uderzenia zaczęli spotkanie z Pogonią piłkarze Wisły - pierwszy strzał i od razu bramka. Szczęśliwcem okazał się Michał Biskup, który w 3 min popisał się idealnym uderzeniem z 20 m w samo „okienko” szczecińskiej bramki. Na listę strzelców Wisły Biskup wpisał się dopiero pierwszy raz i do tego zupełnie „lekceważąc” nadmorską część swojej biografii (wychował się w Pucku). Urodą nie ustępowała pierwszej także druga bramka. W 19 minucie przytomne podanie Patera pięknym strzałem z woleja zamienił na gola Mateja. Odtąd wiślacy bardziej skupili się na obronie, a o tym, że była ona skuteczna świadczy fakt, że Pogoni nie udawało się jej złamać. Najbliżej umieszczenia piłki w siatce był Niciński, który w 43 min główkował tuż obok słupka. Wisła odpowiedziała dwoma kontrami, które skończyły się zaledwie zamieszaniem pod bramką Majdana. Druga połowa nie była już dla krakowian taka szczęśliwa. Boisko opuścił Weinar, co według trenera Łazarka znacznie osłabiło jego zespół. Tym razem szybkie bramki strzelała Pogoń - padały w ciągu trzech minut. Najpierw wiślakom nie udała się pułapka ofsajdowa. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Mandrysza krakowianie wybili piłkę i wyszli z pola karnego, chcąc złapać rywali na spalonym. Jednak sędzia nie dopatrzył się przewinienia dwójki Kuras - Niciński, którzy zostali w polu karnym. Ten ostatni z 7 metrów pokonał Sarnata. Jak się okazało nie ostatni zresztą raz wiślacki bramkarz wyjmował piłkę z siatki. Drugi raz musiał to zrobić dwie minuty później, kiedy Mandrysz zdołał wbiec z piłką w pole karne między obrońców Wisły i trafił do bramki. Trener Łazarek próbował jeszcze zmian, ale wydawało się, że jego drużynie zależało już tylko na utrzymaniu remisu. (ZA)
POGOŃ Majdan 7 - Chwastek 6, Kaczmarek 6, Stolarczyk 5 - Pokładowski 5 (54 Mikadze), Kuras 6, Mandrysz 7, Rycak (39 Feldyński 5) - Dymkowski 4, Niciński 6, Moskalewicz 5 WISŁA Sarnat 8 - Matyja 7, Zając 6, Pasionek 6 (66 Piszczek), Kazimierski 6 - Surma 5 (66 Nowak), Weinar 4 (46 Ciszka 4), Biskup 7, Kulawik 6 - Pater 6, Koniarek 6
Na pomeczowej konferencji prasowej trener Wisły, Wojciech Łazarek pogratulował Pogoni remisu. W jego opinii spotkanie nie zasługiwało na tak dużo żółtych kartek. - Nie można jednych karać (chodziło o Wisłę) - drugim tylko grozić. Szkoleniowiec Wisły wyraził oburzenie z powodu fatalnego zachowania grupy pseudokibiców siedzących za „boksami” drużyn. - Kierownik sekcji piłki nożnej Wisły uzbierał torbę kamieni, którymi rzucano w rejon ławki krakowskiej drużyny - powiedział Łazarek. - Takim zachowaniem kibiców tracicie sympatię na innych stadionach - podkreślił szkoleniowiec Wisły. Samo spotkanie uznał za dobre, przypomniał, że młoda drużyna Wisły wystąpiła w osłabionym składzie, co spowodowane jest atakiem anginy. Trener Pogoni Bogusław Baniak powiedział, że w przerwie meczu odbyła się szatni Pogoni ostra rozmowa - jej efektem było podjęcie zdecydowanej walki i remis. Szkoleniowiec szczecinian nie ukrywał jednak, że liczył przed meczem na trzy punkty. Mówiąc o bramkach Wisły, trener Pogoni podkreślił, że chciałby, aby właśnie takie zdobywali jego zawodnicy. Obaj szkoleniowcy skrytykowali po meczu decyzję PZPN o wyznaczeniu terminu rozgrywek ekstraklasy na dzień Zaduszek. Trener szczecińskiej Pogoni Bogusław Baniak stwierdził m.in. - Nie jesteśmy poganami i każdy chce uczcić pamięć zmarłych najbliższych. Pogoń była gospodarzem spotkania i piłkarze mogli udać się na cmentarze - zawodnicy Wisły, przyjeżdżając wcześniej do Szczecina, zostali takiej możliwości pozbawieni. Zdaniem Wojciecha Łazarka spotkania można było wyznaczyć na inny dzień. - Jeśli gra się w środy i soboty - mecze mogą się odbywać też we wtorki i piątki - powiedział. Szkoleniowiec Wisły podkreślił, że PZPN jest dla klubów - nie kluby dla PZPN.
Dziennik Polski. 1997, nr 257 (4 XI) = nr 16227
Piłkarze Wisły po nocnej podróży wrócili nad ranem do Krakowa z meczu w Szczecinie. Trener Wojciech Łazarek był średnio zadowolony: - Zremisowaliśmy na wyjeździe i nie jest to zły wynik. Jednak inaczej ocenia się remis 2-2, gdy doprowadza się do niego przegrywając 0-2. My natomiast prowadziliśmy dwoma bramkami i nie utrzymaliśmy zwycięstwa. Pozostał więc niedosyt... - Wisła zaskoczyła gospodarzy, bo szybko objęła prowadzenie... - Mimo to byłem pełen obaw o przebieg meczu, Pogoń to dobra drużyna, o sporej mocy w ofensywie. Dwójka Dymkowski Moskalewicz to jedna z lepszych linii ataku w Polsce, wspomagał ich Niciński. Natomiast ograniczyliśmy poczynania Mandrysza, czynił to z powodzeniem w I połowie Weinar. Ten piłkarz rozegrał znakomity mecz, rozbijał ataki szczecinian. Niestety, doznał kontuzji śródstopia, noga spuchła, zobaczymy jaka będzie diagnoza. Brak Weinara w II połowie meczu dał się we znaki. Mandrysz odzyskał większą swobodę ruchów. W dodatku nie grał przeciw Pogoni nasz inny dobrze spisujący się zawodnik - Adamczyk. Pauzował za żółte kartki. Z tymi dwoma zawodnikami utrzymalibyśmy wygraną. - Wrócił natomiast po kilku tygodniach Zając... - I dobrze, wzmocnił obronę, spisywał się po tej przerwie poprawnie. Ale ciągle mamy huśtawkę w drużynie. W Szczecinie "nie wystąpił chory na anginę Sydorenko. Za żółte kartki nie będzie grał ze Stomilem Pasionek. Nie chciałbym krytykować sędziego meczu w Szczecinie, ale te pięć żółtych kartek, jakie dał Wiśle, były z... kapelusza. To nas wytrąciło z równowagi; wiadomo, że po ukaraniu kartką piłkarz musi grać bardziej asekuracyjnie, by nie narazić się na drugie upomnienie i w efekcie na wyrzucenie z boiska. - Bramki dla Wisły w Szczecinie strzelali pomocnik i obrońca! - Nie ma znaczenia, kto trafia do siatki rywali. Stawiamy na wszechstronność zespołu. Biskup i Matyja zdobyli efektowne gole i żałowałem, że nie mogła ich zobaczyć krakowska widownia! Biskup zdobył swego pierwszego gola w Wiśle, rozegrał cały mecz, spełnił zadanie. - Dwa gole straciliście praktycznie w ciągu 2 minut... - Stałem 10 m od akcji, Pogoń atakowała, a obrońcy Wisły stosowali pułapkę ofsajdową. Wydawało się z mej pozycji, że spalony był, ale sędzia puścił akcję i stało się. Drugi gol to wynik pewnego gapiostwa pod własną bramką. - Skrytykował Pan termin meczu! - Tak, bo w dni, kiedy należy pamiętać o bliskich, którzy już odeszli, PZPN nakazuje drużynom jeździć na drugi kraniec Polski. A przecież jest tyle wolnych terminów, można było inaczej ułożyć kolejkę. Po prostu ktoś się zagapił... - W sobotę mecz ze Stomilem... - Trzeba pozbierać zespół, zorientować się w stanie zdrowia całej kadry i trenować. Zwrócimy uwagę na poprawienie skuteczności, szybkości. Nie chcemy tracić punktów szczególnie na swoim boisku... Rozmawiał: (JOT)
Wojciech Łazarek:
Świetna w naszym wykonaniu była I połowa. Rozgrywaliśmy dynamicznie akcje, a omastą były dwie przepiękne bramki, nad którymi ubolewam, że nie padły w Krakowie. Dałyby naszym kibicom zasłużoną radość. II połowa była już z domieszka chaosu, marazmu. P 5 żółtych kartkach trzeba było zachować się jak słoń na gorącej blasze - by się przypadkiem nie przypalić i nie dostać czerwonej kartki. No i skończyło się tak, jak się skończyło. Ale mecz był pełen piłkarskiej fantazji i dramaturgii, zwłaszcza w ostatnim kwadransie. Przecież niewiele brakowało, by zamiast 3:0 dla nas, było ku temu okazje, przegraliśmy 2:3. Na szczęście po akcji Mandrysz - Moskalewicz - Dymkowski, ten ostatni skiksował.
Źródło: "Biała Gwiazda" nr 3
>>> (video):
Źródło: CaptainTomasz
