1997.11.16 Hutnik Kraków - Wisła Polfa Kraków 66:62
Z Historia Wisły
| Hutnik Kraków | 66:62 | Wisła Polfa Kraków | |||||||||
| I: | |||||||||||
| II: | |||||||||||
| III: | |||||||||||
| IV: | |||||||||||
| |||||||||||
Za, Krzysztof Łaszkiewicz "Polska koszykówka męska 1928 - 2004", Inowrocław, 2004
Dziennik Polski. 1997, nr 266 (15/16 XI) = nr 16236
II liga mężczyzn: Hutnik - Wisła (s. 15)
Dziennik Polski. 1997, nr 267 (17 XI) = nr 16237
(MĘŻCZYŹNI) HUTNIK - WISŁA 66-62 (35-39). Punkty dla Hutnika: Trojan 21, Moryto 17, Bżykot 7, Janczura 6, Baron 5, Dymacz i Szczerbakow po 4, Mazyrin 2; dla Wisły: Klocek 16, Rozwora 15, Kasperzec 10, Griszczenko 8, Nikonow 6, Malec 5, Mleczko 2. 47 sekund do końca. Wynik 64-62 dla Hutnika. Bżykot, choć do tej pory grał lepiej niż poprawnie, źle podaje piłkę w ataku. Przechwyt Kasperca i oto „Smok” staje przed szansą doprowadzenia do remisu i być może dogrywki. Pod koszem jednak Moryto wybija mu piłkę. Z daleka wydaje się, że czysto. Sędzia tymczasem gwiżdże, po czym... wycofuje się ze swej decyzji (co jest dozwolone) i zarządza rzut sędziowski na 10 sek. przed końcem. Najlepszy z hutników Trojan skacze wysoko, zabiera piłkę Griszczence, wyprowadza kontrę i wsadem kończy mecz. Przypomnijmy jeszcze, że mecz rozegrano bez kibiców, byli tylko zaproszeni goście. - Jestem rozczarowany decyzją sędziego - komentował trener Wisły Downar-Zapolski. - Sędzia nas skrzywdził. Arbiter Świtakowski z rozbrajającym uśmiechem odparł: - Gwizdnęło mi się przypadkowo. Dlatego cofnąłem swoją decyzję. Faula nie było. Tak też sądzili zawodnicy Hutnika. - Przegraliśmy ten mecz w I połowie - analizował trener Downar-Zapolski. Rzeczywiście. Wisła nie wykorzystała załamania rywala z 11 min, gdy prowadziła 27-19. Gospodarzy do gry poderwał Moryto, który tylko w I połowie trafił 3 razy „za trzy” (potem raz po przerwie). W 19 min było jeszcze 39-30 dla „Smoków”. - Moment dekoncentracji i straciliśmy punkty - ciągnął trener Wisły. Hutnik zdobył przez ostatnią minutę. 5 pkt pod rząd (w tym 3 Moryty), Wisła 0. W 23 min był już remis po 41. Później cios za cios, ale Wisła grała coraz słabiej. Zmęczeni Rozwora (w tej połowie nie zdobył punktu) i Griszczenko nie trafiali. Dopiero w 38 min pierwsze punkty zdobył Kasperzec, który prawie całą I połowę przesiedział na ławce, narzekając na bóle kolan i kręgosłupa. Na 1,26 min przed końcem sędzia zaliczył 2 pkt Trojanowi, zdobyte, zdaniem sędziego stolikowego, już po czasie. Później było owo felerne nieporozumienie na 10 sek. przed końcem. - To mój 3 mecz i 3 zwycięstwo - komentował z uśmiechem trener Hutnika Zdzisław Kassyk. - Ani Linodrut, ani PCS we własnej hali, ani wreszcie Wisła nie potrafiły rzucić nam 65 pkt (kolejno 59, 63, 62). Wygrywamy mecze obroną. Trojana ustawiam na pozycji, na jakiej grał w Wiśle, gdy byłem tam trenerem. Wtedy zdobywał dużo punktów. Dziś potwierdził słuszność mojej decyzji. - Mecz pokazał, jak wiele kosztuje moment dekoncentracji - powiedział trener Wojciech Downar-Zapolski
