1997.11.16 Wisła Płock - Wisła Kraków 3:0
Z Historia Wisły
| Petrochemia Płock | 3:0 (1:0) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 4.000 | ||||||||||
| sędzia: Grzegorz Kasperkowicz z Poznania. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Petrochemia Płock - Wisła, I liga, niedziela, godz. 11. Sędziuje Grzegorz Kasperkowicz z Poznania. Wiślacy dziś mają wyruszyć w kolejną długą podróż, tym razem na Mazowsze. Spotykają się w Płocku z aktualnym beniaminkiem ekstraklasy. Petrochemia po 15 grach z 19 p. zajmuje 12 miejsce. Wisła jest na 10 pozycji z 20 punktami. Niewiele więc dzieli w tabeli oba zespoły. Kto wygra, znacznie oddali się od strefy spadkowej, stąd mecz ma duże znaczenie. - Petrochemię oglądał w meczu pucharowym w Katowicach trener Łazarek - mówi dyrektor sekcji TS Wisła Tadeusz Kurdziel. - Mimo porażki goście podobali się mu; określił Petrochemię jako drużynę poukładaną. - Jak natomiast układają się przygotowania Wisły do meczu? - Nie mamy kartek, ale nie ustrzegliśmy się uszczerbków. Bogdan Zając nie zagra, bo jeszcze nie czuje się najlepiej po przebytej operacji, musi mieć trochę spokoju i odpoczynku. Po chorobie wznowił zajęcia Sydorenko, lecz jeszcze jest zbyt słaby, aby wyjść na boisko. Pozostali są zdrowi i pełni ochoty do gry. - Kto więc zajmie miejsce Zająca na stoperze? - Trener Łazarek zabiera do Płocka nowo pozyskanego Marka Zająca. Wykazuje on dobrą formę. Być może wybiegnie na boisko w miejsce swego imiennika. - Z jakimi nadziejami wyruszacie? - Walki o zwycięstwo. To nam podpowiada serce.
Dziennik Polski. 1997, nr 267 (17 XI) = nr 16237
Uczeń wygrał z mistrzem Petrochemia Płock - Wisła 3-0 (1-O) 1-0 Milewski 41 min. 2-0 Miąszkiewicz 70 min. 3-0 Witkowski 80 min. Sędziował: G. Kasperkowicz (Poznań). Żółte kartki: Przerada, Witkowski - M. Zając i Surma. Widzów 5 tys. Spotkaniu Petrochemii z Wisłą towarzyszył dodatkowy smaczek. Trener płocczan Bogusław Kaczmarek swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał pod okiem Wojciecha Łazarka. Również jako trener terminował u szkoleniowca Wisły. Tak więc bezpośrednia konfrontacja tych zespołów zapowiadała się niezwykle ciekawie. Okazało, że tym razem uczeń był lepszy od mistrza. Płocczanie wygrali po bardzo dobrej grze, dominując na boisku od początku do końca spotkania. Tylko w pierwszych 10 minutach Wisła dotrzymywała kroku gospodarzom, potem ich przewaga była coraz bardziej widoczna. W 11 min po dograniu Soczewki, z narożnika pola karnego strzelał Sobczak, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. 5 minut później kiks Marka Zająca tak zaskoczył Gosika i Podolskiego, że futbolówka bezpańsko potoczyła się wzdłuż linii bramkowej i wyszła w aut. Prowadzenie dla Petrochemii mógł zdobyć już w -22 min Jóźwiak. Bez trudu ograł obrońców Wisły i strzelił z 5 metrów, ale wprost w Sarnata. Wiślacy tylko raz poważnie zagrozili Sejudowi. W 38 min rzut wolny z 20 metrów wykonywał Matyja, ale jego potężne uderzenie przeszło nad poprzeczką. A gospodarze nie zwalniali tempa. Strzelecki pojedynek z Sarnatem prowadzili Jóźwiak, Gosik i Miąszkiewicz, jednak wciąż zachowywał on czyste konto. Skapitulował dopiero w 41 min. Najpierw wybił piłkę po strzale głową Sobczaka, poradził sobie z dobitką, po której piłka trafiła do stojącego na 18 metrze Milewskiego. Stoper Petrochemii strzelił płasko obok obrońców, pieczętując przewagę gospodarzy. Tuż przed przerwą indywidualną akcję przeprowadził Sobczak. W zdobyciu bramki przeszkodził mu Matyja, faulując go w polu karnym, ale sędzia nie dopatrzył się przekroczenia przepisów.
W drugiej połowie Wojciech Łazarek dokonał dwóch zmian, wpuszczając na boisko Nowaka i Świerada. Zyskała na tym ofensywa wiślaków. W 47 min groźnie strzelił Kulawik, jednak piłka o kilka centymetrów minęła poprzeczkę. Kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby Matyja wykorzystał wyśmienitą okazję w 59 min. Po dośrodkowaniu Surmy strzelił głową z 3 metrów, ale Sejud instynktownie wybił piłkę. Gra nabrała rumieńców. Słabiej grającą drugą linię Wisły próbował ponownie wyręczyć Matyja. Wiślacy odkryli się, co skwapliwie wykorzystali piłkarze Petrochemii. Sarnat był bezradny po świetnej akcji gospodarzy w 70 min. Prawym skrzydłem uciekł Jóźwiak i dośrodkowa! do Miąszkiewicza, który nie zmarnował okazji. Trzecią bramkę Wisła straciła po szkolnym błędzie M. Zająca tuż przed linią pola karnego. Zabrał mu piłkę Witkowski i bez kłopotu pokonał bramkarza Wisły. Wiślacy do końca nie rezygnowali ze zdobycia choćby honorowej bramki. Mógł to uczynić Matyja na 2 minuty przed końcem meczu, jednak piłka po jego główce trafiła w poprzeczkę. SYLWESTER BIELA
PETROCHEMIA Sejud 7 - Przerada 6, Milewski 7, Janus 6 - Miąszkiewicz 7, Jóźwiak 8, Podolski 6, Soczewka 6, Remień 7 (87 Kapela) - Sobczak 6 (85 Staniszewski), Gosik 6 (71 Witkowski) WISŁA Sarnat 5 - Pasionek 3 (54 Wójcik), M. Zając 4, Matyja 7 - Kazimierski 5, Pater 5, Adamczyk 5, Weinar 3 (46 Nowak 2), Surma 4 - Koniarek 2 (46 Świerad 3), Kulawik 5
Bogusław Kaczmarek (trenem Petrochemii): - Nie ukrywam, że obawiałem się tego meczu. Wisła świetnie gra na wyjazdach, gdzie zdobyła aż 9 punktów. Z dzisiejszego efektownego zwycięstwa mam podwójną satysfakcję. Po pierwsze odnieśliśmy zwycięstwo, a po drugie wygrałem z trenerem Łazarkiem, któremu tak wiele zawdzięczam. Serdecznie mu za to raz jeszcze dziękuję. Wojciech Łazarek (trener Wisły): - Boguś wygrał dziś mecz, czyli jak widać moja nauka nie poszła w las. Bramki, jakie dziś straciliśmy, przynoszą wstyd zarówno zawodnikom, jak i trenerowi. Po pierwszej przegranej połowie zaryzykowałem i wpuściłem dwóch ofensywnych zawodników. O wyniku przesądziła bardzo dobra gra pomocników Petrochemii, dla których moi zawodnicy byli tylko tłem. (B)
