1998.07.22 Newtown AFC - Wisła Kraków 0:0
Z Historia Wisły
| Newtown AFC | 0:0 | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 5.000 | ||||||||||
| sędzia: Salem Prolić (Bośnia i Hercegowina) | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Gazeta Krakowska. 1998, nr 171 (23 VII) = nr 15291
W Walii nie było takich upałówjak w Polsce, momentami nawet padał orzeźwiający deszcz, co stwarzało idealne warunki do dobrej gry. Niestety piłkarze obu zespołów nie wykorzystali tych sprzyjających warunków i zaprezentowali mierną grę, bardziej wytłumaczalną w przypadku amatorskiego zespołu z Walii — tamtejsi piłkarze normalnie pracują, a futbol traktują nie jako formę zarabiania na życie tylko jako hobby — niż w przypadku polskich zawodowców. Przewaga wi. ślaków w środku pola nie dała żadnych efektów w zderzeniu z ofiarną grą obrony Newtown. Trzeba od razu dodać, że Walijczycy nie byli w stanie poważniej zagrozić bramce Sarnata, stąd remis dla nich jest nieco nagrodą za maksymalne zaangażowanie w grę.
Gazeta Krakowska. 1998, nr 172 (24 VII) = nr 15292
Pierwsze koty za płoty” — mówi przysłowie. Jeśli tak potraktujemy spotkanie Wisły z wicemistrzem Walii, to nie ma co przesadzać w krytycznych ocenach. Spokojnie do sprawy podchodzą sami wiślacy. II trener Jerzy Kowalik wczoraj powiedział: — Był to pierwszy mecz nowego sezonu. Dlas wielu chłopców był to również debiut w pucharach. Na pewno wpłynęło to na zdenerwowanie drużyny, które było widoczne w pierwszych minutach. Mimo wszystko nie ma co rozpaczać. Z wyjazdowego meczu pucharowego przywozimy remis i jesteśmy w sumie w komfortowej sytuacji. Walijczycy byli bardzo niewdzięcznym rywalem. Gonili jak małe pieski, cały czas przeszkadzali. Po meczu cieszyli się jakby zdobyli mistrzostwo świata. Dla nich to był duży sukces.

