1999.09.26 Lech Poznań - Wisła Kraków 4:1
Z Historia Wisły
| Lech Poznań | 4:1 (2:1) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 6.000 | ||||||||||
| sędzia: Marcin Borski z Warszawy | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Jerzy Kowalik (Wisła): - Obserwowałem Lecha kilkakrotnie i zdawałem sobie sprawę, że będzie to trudny rywal. Miejsce w tabeli nie powinno mylić. Mieliśmy wyjść na boisko, spokojnie rozeznać siły lechitów i realizować plan. Początek był bardzo dobry, objęliśmy prowadzenie. Potem dwa fatalne błędy przechyliły szalę na korzyść gospodarzy. Ale nie wszystko było stracone. Chcieliśmy po przerwie wyrównać. Tymczasem straciliśmy gola, a potem stopniowo siły. Zawodników łapały kurcze. Czerwiec grał słabo, ale do wymiany było więcej piłkarzy. Dziennik Polski z 27 września.
Gazeta Krakowska. 1999, nr 226 (27/26 IX) = nr 15651
Od I do 90 minuty
- 6 — Z prawej strony dośrodkowa! Bocian. Do piłki próbował dojść Żurawski, ale Sarnat by! szybszy.
- 11 — Sarnat skiksował przy wybijaniu piłki od własnej bramki. Futbolówkę przejął Żurawski, ale w porę wrócił Węgrzyn i przerwał akcję.
- 18 — Bardzo mocno uderzył Kulawik z 18 metrów. ' Trafił jednak w Bociana, który padł jak rażony gromem.
- 20 -Czerwiec zagrał mocno w pole karne. Tutaj piłka trafiła do Kałużnego, który podał do Marka Zająca. Strzał, Kokoszanek obronił, ale wobec sprytnej dobitki Frankowskiego był bez szans. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i spadla za linią bramki poznaniaków.
- 27 — Mocno uderzył Suchomski z dystansu, ale wprost w Sarnata.
- 31 — Sprytnie z rzutu wolnego strzelił Żurawski. Piłka minęła mur, ale i bramkę.
- 33 — Kaczorowski strzelił mocno z 18 m, ale znów Sarnat był na posterunku.
- 35 — Czerwiec uderzył z 20 metrów w Kokoszanka.
- 36 — Kolejny strzał z dystansu, Tym razem po uderzeniu Piskuly piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.
- 39 — Kubicki wygrał pojedynek z M. Zającem, dograł do nieobstawionego Żurawskiego, a ten z zimną krwią wpakował piłkę do siatki.
- 44 — Po zagraniu Kałużnego w polu karnym, piłka odbiła się od ręki Piskuly. Sędzia nakazał grać dalej.
- 45 -Kubicki wszedł dynamicznie w pole karne, podał do Żurawskiego, który . zakręcił' Kałużnym, a następnie podwyższył na 2:1
- 48 — Moskal strzelił z dystansu bardzo niecelnie.
- 48 — Kałużny został podcięty w polu karnym. Sędzia kazał grać dalej.
- 50 — W idealnej sytuacji Żurawski posiał piłkę wysoko nad poprzeczką.
- 53 -Kaczorowski zacentrował z prawej strony. Do piłki doszedł Piskula i mimo obecności Jopa głową skierował ją od słupka do siatki.
- 60 Najpierw Frankowski strzelił wprost w Kokoszanka, a w chwilę później idealnej okazji nie wykorzystał Kałużny, posyłając piłkę obok bramki.
- 64 — Szybka kontra Lecha. Kubicki przebiegł z piłką pół boiska i podał do Suchomskiego, który strzelił jednak w Sarnata.
- 66 — Marek Zając strzelił z wolnego tuż nad poprzeczką.
- 67 — Piskula strzelił z 16 metrów w Sarnata.
- 79 — Moskal fatalnie wyrzucił piłkę z autu. Przejął ją Kubicki, który pognał na bramkę Sarnata. Po drodze minął jeszcze Węgrzyna i w sytuacji sam na sam z krakowskim bramkarzem nie dał mu szans na obronę.
- 90 — Kulawik strzelił mocno, ale Kokoszanek obronił. (bk)
Trener Jerzy Kowalik nie był zadowolony po meczu z Lechem. Czy można się jednak dziwić krakowskiemu szkoleniowcowi? Przecież Wisła przegrała z kretesem, a forma zademonstrowana przez mistrza Polski pozostawia wiele do życzenia. A oto co powiedział Jerzy Kowalik: — Na początku meczu mieliśmy grać spokojnie. Lech owszem, miał niewielką przewagę, ale nie potrafił sobie stworzyć dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Nam ta sztuka się udała i wydawało się, że będzie dobrze. Niestety zespół popełnił fatalne błędy w obronie. W dodatku druga bramka dla poznaniaków padła w ostatniej minucie pierwszej połowy, co trochę mogło podłamać zespół. Po przerwie bardzo chcieliśmy odrobić straty. Niestety to Lech strzelił trzeciego gola. W tym momencie nie mieliśmy już nic do stracenia. Odkryliśmy się, a gospodarze groźnie kontrowali. Po jednej z takich akcji padła czwarta bramka. Chłopcy bardzo chcieli dzisiaj się przełamać. Niestety już od 60 minuty nie mieli siły walczyć.
Czerwca zmieniłem, bo chciałem trochę uspokoić grę w środku pola. Moskalewicza, bo odniósł kontuzję kostki. Powinien się jednak pozbierać do meczu z ŁKS-em. Dwie bramki strzelił nam dzisiaj Żurawski. Nie chcę komentować jego postawy, tego, że w ogóle dzisiaj grał. Powiem tylko tyle, że w identycznej sytuacji był Marek Świerczewski, który odchodził niedawno z Hutnika do Katowic. Postanowił nie grać w zespole z Suchych Stawów, wiedząc, że za tydzień będzie bronił barw GKS-u. Mamy tydzień na to, żeby dojść do siebie. Lech przed meczem z nami był w dużo większym dołku, a jednak potrafił się pozbierać. Mam nadzieję, że z nami będzie podobnie. (bk)
