2000.02.06 Wisła Kraków - Resovia Rzeszów 80:57

Z Historia Wisły

2000.02.06, II liga, Kraków, hala Wisły,
TS Wisła Kraków 80:57 Resovia Rzeszów
I: 41:31
II:
III:
IV:
Sędziowie: Komisarz: Widzów:
Wisła Kraków
Krzysztof Błaszczyński 18

Resovia
Miechowych 20


Relacje prasowe

Błaszczyński 18 - Miechowych 20


KOSZYKÓWKA II liga mężczyzn: Wisła - Resovia (s. 16)

Dziennik Polski. 2000, nr 30 (5/6 II) = nr 16913

Dziennik Polski. 2000, nr 31 (7 II) = nr 16914

WISŁA - GREINPLAST RESOVIA 80-57 (41-31). Punkty dla Wisły: Błaszczyński 18 (7 zb.), Klocek 12 (8 zb., 4 przechw.), Bżykot 11 (4 zb.), Sokół 10 (5 zb.), Sulowski 3 (1x3) oraz Kwandrans 14 (1x3, 6 zb., 2 przechw.), Pylą 6, Kaliciński 4, Kękuś 2; dla Resovii: Miechowych 20 (1x3), Bielecki 10 (2x3), Trojan 10, Szymański 6 (6 zb.), Baran 2 oraz Szeib 7 (1x3, 2 przechw.), Rynkiewicz 2 (5 zb.), Ucinek 0, Basiewicz 0, Lenik 0. Superstrzelec Resovii Ukrainiec Andriej Miechowych miał do swych kolegów mnóstwo pretensji. I słusznie, bo ci rozgrywali w Krakowie słabe spotkanie. Ukrainiec krzyczał, załamywał ręce, tłumaczył jak grać, ale siłę przebicia miał niewielką. Wreszcie niczym Superman zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce, w drugiej połowie zdobywając 11 pkt. Ukrainiec rzucił w sumie 20 punktów, ale tylko raz skutecznie użył swej broni najgroźniejszej, rzutu za 3. Pozostałe kilka prób przedziurawienia kosza zza linii 6,25 metra spełzło na niczym. Wisła obawiała się Resovii tylko do 10 minuty, kiedy po raz ostatni wygrywała zaledwie jednym punktem (19-18). Przyczyną takiego stanu rzeczy był... krakowski rozgrywający Jacek Sulowski, który źle podawał piłkę partnerom. Trener Downar-Zapolski słusznie posadził go na ławce rezerwowych (10 min), rolę „playmakera” powierzając Robertowi Klockowi. Ryzyko opłaciło się, Klocek (jak zwykle zresztą) nie zawiódł. Gospodarze natychmiast „odskoczyli”, a po dwóch kontrach Piotra Kwandransa w 14 min zrobiło się 32-23 (14 min). Obraz gry podobny do 20 minuty, kiedy wynik brzmiał 41-31 dla gospodarzy. Zaraz po przerwie Miechowych zabrał się do pracy, oddając trzy celne rzuty pod rząd. Resovia „doskoczyła” na 37-43. „Smoki” opanowały sytuację dopiero w 26 min, kiedy Krzysztof Błaszczyński dwukrotnie rozbił strefę obronną gości. Szansę na zmniejszenie strat zaprzepaścił Artur Szymański, nie trafiając czterech osobistych pod rząd oraz rzutu spod samego kosza. W 28 min podłamany koszykarz sam wyeliminował się z gry - został ukarany przewinieniem technicznym, które było zarazem jego piątym faulem. Miechowych w geście zniechęcenia załamał ręce. W 31 min jeszcze jedno osłabienie gości, za 5 fauli parkiet opuścił ekswiślak Tomasz Trojan. Od tej pory Wiśle gra szła gładko. Trzy razy celnie rzucał Karol Sokół, choć przez ostatni tydzień nie trenował (powodem było przeziębienie). Kosze Wisły były wciąż nieprzyjazne dla gości. Przekonał się o tym i powracający po kontuzji Maciej Szeib, który trzykrotnie próbował rzutu za 3 i trzykrotnie spudłował. W 36 min Wisła prowadziła 67-48, w 38 min 73-55. Ważny to był mecz, bowiem Wisła i Resovia miały tyle samo punktów w tabeli. Bilans dwumeczu na korzyść krakowian, w Rzeszowie przegrali tylko czterema punktami. Następny krok do awansu 'do play off zrobiony. Resovia tymczasem zrobiła krok w tył. Do Wisły prawdopodobnie wróci Sebastian Salamon. Trenerzy podali, iż koszykarz podjął rozmowy z klubem i prawdopodobnie podpisze nowy kontrakt. (RS)