2000.02.26 Wisła Kraków - ŁKS Łódź 2:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 2:1 (1:1) | ŁKS Ptak | ||||||||
| widzów: 2.000 | ||||||||||
| sędzia: | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Wisła: Sarnat - Głowacki, M. Zając, Węgrzyn (46 Smoliński) - Pater (46 Niciński), Kałużny, Czerwiec (46 Moskalewicz), Moskal (76 Pater), Kosowski (46...
Dziennik Polski. 2000, nr 49 (28 II) = nr 16932
Blisko 2 tysiące kibiców na stadionie Kabla Spragnieni ligowej piłki Wisła Kraków - ŁKS Ptak Łódź 2-1 (1-1) Rusza Liga Mistrzów Wojciechowski, Dudek i Rząsa w europejskiej elicie 0-1 Jakubowski (17), 1-1 Frankowski (41), 2-1 M. Zając (80). Wisła: Sarnat - Głowacki, M. Zając, Węgrzyn (46 Smoliński) - Pater (46 Niciński), Kałużny, Czerwiec (46 Moskalewicz), Moskal (76 Pater), Kosowski (46 Owczarek) - Żurawski (46 Brasilia), Frankowski (46 Reginis). ŁKS: Krzyształowicz (46 Wyparło) - Łabędzki, Dziedzic, Treściński - Jakubowski, Wyciszkiewicz, Madej (61 Lenart), Saganowski, Grzelak (71 Krysiński) - Hamlet (84 Abbott), Milar, Sędziował Grzegorz Dubiel z Krakowa. Widzów ok. 2 tys. Zaskakująco wysoka była przede wszystkim frekwencja na meczu, który odbył się w sobotę na stadionie Kabla. To znak zbliżającej się piłkarskiej wiosny w ekstraklasie. Kibice są już mocno spragnieni ligowych zmagań. Mimo dość dobrego jak na tę porę roku stanu murawy, zawodnicy mieli problemy z szybkim poruszaniem się po boisku. Szybciej do tych warunków przyzwyczaili się łodzianie i przeprowadzili kilka groźnych akcji. W 17 min mocny strzał Hamleta z linii pola karnego Sarnat sparował na róg. Doskonałe dośrodkowanie lewonożnego Grzelaka wykorzystał jednak Ariel Jakubowski, zmieniając głową lot piłki. Goście objęli prowadzenie i nie zamierzali poprzestać na bramkowych zdobyczach. Szczególnie groźna była ich kontra w 21 min, kiedy Saganowski obsłużył przywiezionego z Brazylii urugwajskiego napastnika Milara, ale Sarnat nie dał sią zaskoczyć. Frankowski próbował przechytrzyć obronę ŁKS-u częstymi zrywami. Tym sposobem robił trochę miejsca Żurawskiemu. W końcu sam popisał się efektowną akcją. W 41 min długie dośrodkowanie Kosowskiego z lewej strony przejął Kałużny. Podał piłkę do Frankowskiego, który przyjął ją na piersi i błyskawicznym strzałem pod poprzeczkę wyrównał stan meczu. Minutę później Kałużny trafił z wolnego w poprzeczkę. A tuż przed przerwą znakomicie obsłużył Żurawskiego, ale nic z tego nie wyszło. W drugiej połowie sporo ożywienia w poczynania wiślaków wniósł Brasilia. Najbardziej podobał się jego wirtuozerski wręcz drybling w 47 min, kiedy w pełnym biegu minął 3 przeciwników. Natomiast w 49 min efektownie strzelił z woleja. Niczym natomiast nie zachwycił testowany napastnik Świtu Nowy Dwór Mazowiecki Tomasz Reginis. Łodzianie nastawili się raczej na kontry i niepotrzebnie zaostrzyli grę. W 75 min Saganowski bez pardonu pod: ciął Moskalewicza. W lidze zostałby za taki faul ukarany czerwoną kartką. Podczas sobotniego sparingu musiał tylko na 2 minuty opuścić boisko. Filigranowy Brasilia uwieńczył dobrą postawę dokładnym dośrodkowaniem z wolnego w 80 min. Nadbiegający Marek Zając, który już nieraz popisywał się podobnym zagraniem, uderzył piłkę głową tak, że bramkarz gości Wyparło nie zdążył interweniować. Marka Zająca trenerzy Marek Kusto i Adam Nawałka próbowali na pozycji ostatniego obrońcy. Wypożyczony z Górnika Zabrze Grzegorz Lekki nie mógł bowiem wystąpić z powodu niegroźnej kontuzji. Jak nam powiedział, nie zagra także jutro w Bochni przeciwko Bocheńskiemu. (SAS)
