2000.03.04 Wisła Kraków - Odra Wodzisław 3:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 3:1 (2:1) | Odra Wodzisław | ||||||||
| widzów: 6.000 | ||||||||||
| sędzia: Ryszard Wójcik z Opola | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 2000, nr 53 (3 III) = nr 16336
To już jutro nastąpi pierwszy - po zimowej przerwie - sprawdzian formy mistrzów Polski, piłkarzy Wisły. W meczu z Odrą Wodzisław Śląski przekonamy się, na ile skuteczne były przygotowania na zgrupowaniach w Straszęcinie, Rytrze i we włoskich miejscowościach Campello i Norcia. Wyniki meczów kontrolnych, szczególnie z zagranicznymi rywalami wywołały niepokój właścicieli klubu i szerokiej rzeszy kibiców. Wszyscy natomiast ostrzyli sobie zęby na znaczące transfery, bo przeciwnicy, głównie Legia i Polonia Warszawa, poważnie się wzmocnili. Krakowianom nie udało się jednak pozyskać reprezentanta kraju, Tomasza Iwana (PSV Eindhoven), musieli się zadowolić tylko Arkadiuszem Głowackim z Lecha Poznań i wypożyczonym z Górnika Zabrze Grzegorzem Lekkim. Do Wisły trafiło też kilku młodych zawodników: Tomasz Wisio (Zagłębie Lubin), Łukasz Nawotczyński (Lechia Gdańsk) i Łukasz Giermasinski (Korona Kielce), dopiero z perspektywą występów w ekstraklasie
Dziennik Polski. 2000, nr 54 (4/5 III) = nr 16937
I liga: Wisła - Odra Wodzisław (s. 14.30)
Dziennik Polski. 2000, nr 55 (6 III) = nr 16938
Trafiali tylko wiślacy Wisła - Odra 3-1 (2-1) Dwugłos trenerów: Najpierw przewaga, potem klaps 1-0 Frankowski 10 min 2-0 Żurawski 27 min 2-1 Sosin 44 min 3-1 Pater 86 min Sędziował Ryszard Wójcik z Opola. Żółte kartki: Kałużny (faul) - Chałbiński (faul), Sibik (nieprzepisowe zatrzymanie). Widzów 6 tys. WISŁA (3-5-2) ODRA (4-4-2) Sarnat 6 Tomala 5 Głowacki 4 Matyja 5 (59. M. Zając) Malinowski 4 Lekki 6 Adamczyk 5 Węgrzyn 6 Sowisz 5 Pater 7 Sibik 5 Moskal 4 Pluta 5 (46 Czerwiec 4) R. Staniek 3 Kałużny 6 (46 Jegor) Kulawik 6 (61 Kolisz) (63 Brasilia) Woś 5 Kosowski 6 Chałbiński 6 Frankowski 8 (72 Bałuszyński) Żurawski 6 Sosin 6 Rozmaicie było na stadionie Wisły podczas inauguracji rundy wiosennej. Zaświeciło słońce, ale też przelatywał deszcz ze śniegiem, jak to w marcu. Piłkarze Wisły mieli chwilami zdecydowaną przewagę, ale też długimi minutami ich prowadzenie było zagrożone, jak to z faworytami w piłce bywa. Faworyt tego pojedynku był bezdyskusyjny. Kadra Wisły a zespół Odry to wielka rozpiętość ocen i, rzecz jasna, wycen transferowych. Pierwszy z tych zespołów walczy o mistrzostwo Polski, drugi marzy o uratowaniu I-ligowej skóry. Atut własnego boiska wiślaków dodatkowo miał zdeprymować gości. Po pół godziny wydawało się, że już jest „po meczu”. Gospodarze prowadzili 2-0, a pozostałe bramki miały być kwestią czasu. Tymczasem wypad gości przyniósł im tuż przed przerwą kontaktowego gola. Odtąd przez prawie trzy kwadranse gry wiślacy nie mogli czuć się pewni zwycięstwa. Dopiero popisowa akcja w 86 min przyniosła im oddech ulgi. Najsilniejsza ławka Wisła zaczęła mecz z kilkoma nowymi ogniwami. Na ławce trenerskiej zasiadł Wojciech Łazarek (nieobecny na niej od maja 1998 r.), którego szefowie Tele-Foniki ściągnęli tej zimy do Krakowa, najpierw na stanowisko dyrektora. Łazarkowi asystowali w meczu Marek Kusto, Adam Nawałka i Zygmunt Kalinowski, też nowa twarz w sekcji. Konsekwencją ostatnich transferów był debiut w Wiśle Arkadiusza Głowackiego oraz Grzegorza Lekkiego. Łazarek zaskoczył wyjściową jedenastką. Nie znaleźli się w niej kadrowicze na mecz z Hiszpanią Marek Zając oraz Czerwiec, także Brasilia. Owa trójka dostała swą szansę dopiero po przerwie. Tak więc rezerwa Wisły wyglądała imponująco, to była najsilniejsza w sobotę ławka w Polsce! Kłopoty personalne takie, jak we wrześniu, kiedy na rezerwie byli tylko juniorzy, klub ma na szczęście za sobą. Sytuacja personalna obecnie wygląda tak, że nikt, jedynie za poprzednie zasługi, nie będzie miał ulg w dostaniu się do wyjściowego składu. W porównaniu z drużyną, która zaczynała latem w Wodzisławiu rozgrywki, w pierwszym meczu wiosny 2000 r. znalazło się aż 5 graczy, których wtedy w Wiśle w ogóle nie było: Głowacki, Lekki, Moskal, Kosowski i Żurawski. Przemeblowana została obrona, w sobotę wśród trzech graczy najbardziej cofniętych dwóch debiutowało: Głowacki i Lekki. Linię tę uzupełnił Węgrzyn, który uporał się z długo leczoną kontuzją. Natomiast uraz i choroba uniemożliwiły aspirowanie do drużyny B. Zającowi, Moskalewiczowi i Jopowi. Zaczął Frankowski Wiślacy od razu chcieli rozgrzać siebie i publiczność (akurat padało). W 1 min do szybkiego rajdu ruszył Żurawski, strzelił tuż obok słupka. Goście odpowiedzieli strzałem Pluty, zablokowanym przez Kulawika. Z kolei strzelał Frankowski, Tomala odbił piłkę na róg. Ataki Wisły często sunęły na bramkę Odry. Po składnej akcji Frankowskiego, Kulawika i Żurawskiego Tomala wybiegiem uratował swój zespół. Niewiele jednak musiało upłynąć czasu, by gospodarze objęli prowadzenie. Z prawego skrzydła mocno zacentrował Żurawski, na polu karnym Kulawik odegra piłkę do tyłu, a nadbiegający Frankowski momentalnie strzelił w róg. Tomala nie miał szans. W 15 min Sibik stał niepilnowany pod bramką krakowian, ale nie opanował półgórnego podania. W 22 min wybieg bramkarza na linię pola karnego uchronił gości przed stratą kolejnego gola, a bramce Odry zagrażał w tym momencie aktywny Frankowski. Obustronne ataki To były najciekawsze fragmenty meczu, bo obie drużyny tworzyły sytuacje podbramkowe. W 23 min już leżąc na murawie Sarnat i Chałbiński zaciekle walczyli o piłkę, za sekundy po rogu na drugiej stronie boiska Lekki główkował obok bramki. W 26 min Kulawik strzelił z pierwszej piłki, tuż obok słupka. Nie upłynęła kolejna minuta, a było 2-0. Wiślacy wyszli szybko z piłką ze swej połowy boiska. Podanie doszło do Frankowskiego, który kątem oka zauważył wychodzącego na skrzydle do przodu Żurawskiego. Król strzelców ub. sezonu idealnie podał piłkę koledze, Żurawski popędził na bramkę i będąc z boku pola karnego technicznym strzałem w długi róg pokonał bramkarza. Wzorowa akcja, zimna krew Strzelca! Żurawski pierwszy raz zdobył gola dla Wisły (w Lechu strzelił 6). Śląska kontra Teraz jednak prowadzący zwolnili, zatracili impet, a goście śmielej przedostawali się do przodu. Najenergiczniej walczący w ataku Odry Chałbiński w 35 min miał dobrą sytuację strzelecką, lecz nie trafił w bramkę. Niemniej tuż przed przerwą goście uzyskali kontaktową bramkę. Pluta rzucił długą piłkę na pole karne, a były gracz Hutnika Sosin główką (nie bez pomocy rykoszetu) trafił do siatki. Sosin jest nadal formalnie zawodnikiem Wisły, tylko wypożyczonym klubowi z Wodzisławia, Można więc rzec, iż w sobotę do siatki trafiali jedynie sami wiślacy... W 49 min znów groźnie zaatakował Chałbiński, dopiero wzięcie go w „kleszcze" przez obrońców krakowskich pozbawiło atakującego piłki. W odpowiedzi Pater zatrudnił bramkarza Odry, a w 52 min po wolnym Czerwca główka w wykonaniu Kałużnego nie trafiła w bramkę. W Wiśle dokonano szybko trzech zmian, weszli kolejno Czerwiec, M. Zając, Brasilia, ale w sumie widowisko na jakości nie zyskało. Czy jednak nie za prędko sięgnięto po wszystkie rezerwy? Trybuny zamarły, kiedy w 72 min po faulu Chałbińskiego Kałużny z okrzykiem bólu padł na mokrą murawę. Niedawno przecież wyleczył kontuzję... Zniesiony na noszach wiślak na szczęście po kilku minutach dołączył do kolegów. Wypady Pluty, Sosina i Wosia na bramkę Wisły miały doprowadzić do wyrównania. Raz goście zapędzili się tak, że zapomnieli o asekuracji, czterech wiślaków miało przed sobą tylko trzech obrońców, lecz dośrodkowanie Czerwca Tomala wypiąstkował, a dobitka Kałużnego poszła za wysoko. Spokój w końcówce W 76 min Brasilia przeprowadził widowiskowy rajd, strzelając nad poprzeczką. Korzystny wynik Wisły ciągle był zagrożony, w 78 min Sosin i w 83 min Kolisz niebezpiecznie strzelali. Niepewną sytuację wśród krakowian uspokojono dopiero w 86 min. Dokładne podania w trójkącie Brasilia - Frankowski - Pater zakończyły się przerzuceniem piłki przez tego ostatniego nad bramkarzem do siatki. Wisła wygrała zasłużenie, niemniej zbyt długo, przy prowadzeniu 2-1, trzymała swych kibiców w obawie. Jeszcze nie wszyscy piłkarze dostosowali się do ligowej formy. Wyróżniał się Frankowski, strzelił gola, asystował przy dwóch pozostałych. JAN OTAŁĘGA
Mecz w statystyce WISŁA ODRA gole 3 1 kartki 1 2 strzały celne 10 7 niecelne 9 5 kornery 6 3
JERZY WYROBEK (Odra): - Gratuluję zwycięzcom. Myślę, że Odra pokazała się z dobrej strony. Spotkanie też mogło zadowolić, jego poziom był dobry, nie brakowało sytuacji podbramkowych po obu stronach. Skuteczność Wisły była wspaniała. W Ił połowie poczyniłem zmiany, Jegor miał wzmocnić zespół, ale szybko doznał urazu, naciągnął mięsień. Zmieniłem dobrze grającego Chałbińskiego, bo Bałuszyński umie rozgrywać końcówki meczów. Ale tym razem ten manewr się nie udał. WOJCIECH ŁAZAREK (Wisła): - Wbrew temu, co anonsowano, iż Wisła jest zdecydowanym faworytem, obawiałem się tego meczu. Miałem powód. Zespół ma kilku nie wyleczonych graczy. Na szczęście odpowiedzialność za obronę tytułu mistrzowskiego opiera się u nas nie tylko na 11 graczach. Pragnęliśmy tego sukcesu na starcie ligi. Odra zaprezentowała to, czego oczekiwaliśmy: skomasowane przedmurze i dobre wyjścia do kontr. Jej postawa pozwoliła na większe emocje w meczu. Nam zaś to spotkanie daje okazję do zastanowienia się nad swoją wytrzymałością szybkościową. Na początku ruszyliśmy z animuszem, ale nie wykorzystaliśmy wszystkich okazji. Przy stanie 2-0 uwidocznił się typowy problem w naszym futbolu. Zamiast dalszej mobilizacji zaczęło się wyrachowanie. Wtedy dostaje się klapsa. Niemniej dobrze się skończyło, a z każdym tygodniem powinno być lepiej. Za kartki nie zagra Kałużny w dwóch najbliższych meczach, ale na to jesteśmy kadrowo przygotowani. Grało w Wiśle dwóch debiutantów. Lekki po perturbacjach zdrowotnych wystąpił w pełnym wymiarze czasowym, spełnił zadanie. Głowacki bardzo chciał i to go usztywniało. Potrzebuje czasu na wkomponowanie się do zespołu. (JOT)
WOJCIECH ŁAZAREK (Wisła): - Wbrew temu, co anonsowano, iż Wisła jest zdecydowanym faworytem, obawiałem się tego meczu. Miałem powód. Zespół ma kilku nie wyleczonych graczy. Na szczęście odpowiedzialność za obronę tytułu mistrzowskiego opiera się u nas nie tylko na 11 graczach. Pragnęliśmy tego sukcesu na starcie ligi. Odra zaprezentowała to, czego oczekiwaliśmy: skomasowane przedmurze i dobre wyjścia do kontr. Jej postawa pozwoliła na większe emocje w meczu. Nam zaś to spotkanie daje okazję do zastanowienia się nad swoją wytrzymałością szybkościową.
JERZY WYROBEK (Odra): - Gratuluję zwycięzcom. Myślę, że Odra pokazała się z dobrej strony. Spotkanie też mogło zadowolić, jego poziom był dobry, nie brakowało sytuacji podbramkowych po obu stronach....
Tomasz Frankowski: W pierwszej połowie było trochę lepiej z Maćkiem, potem trochę lepiej z Brasilią, który wniósł sporo ożywienia do gry w ataku. Brazylijczyk umiał się utrzymać przy piłce i rzucić dwa, trzy podania, inna sprawa, że bez efektu bramkowego
Łukasz Sosin: Szkoda, że nie udało się nam zdobyć choć jednego punktu, bo uważam, że rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie i przy stanie 2-1 dla Wisły kilka razy byliśmy bardzo bliscy doprowadzenia do remisu. Udało mi się strzelić bramkę, ale pomógł mi w tym Arkadiusz Głowacki, który jako ostatni dotknął piłki, zanim wpadła ona do siatki. Trudno mi konkretnie powiedzieć, ale myślę, że inaczej Artur Sarnat złapałby tę piłkę.
Grzegorz Lekki: Momentami było bardzo ciężko, na co wpływ miał zły stan boiska oraz fakt, że piłkarze Odry zagrali bardzo dobrze. Włożyłem w ten mecz, jak zresztą wszyscy z drużyny, wiele sił, ale jestem bardzo zadowolony, że debiutując w nowych barwach udało się odnieść zwycięstwo.
Maciej Żurawski: Bardzo się cieszę, że się przełamałem i po kilku meczach w barwach Wisły udało mi się nareszcie strzelić bramkę. Dobrze się stało, że udało mi się to w pierwszym meczu tej rundy, bo to dobrze rokuje na następne spotkania. Coraz lepiej współpracuje mi się w przedniej formacji z Tomaszem Frankowskim, po którego dokładnym podaniu znalazłem się sam na sam z bramkarzem i zdobyłem bramkę. Mam nadzieję, że razem strzelimy jeszcze wiele bramek dla Wisły.
Dziennik Polski z 6 marca.

