2000.03.05 Wisła Solidex Kraków - Pałac Bydgoszcz 3:1
Z Historia Wisły
| TS Wisła Solidex Kraków | 3:1 | Pałac Bydgoszcz | |||||||||||
| (25-21, 25-22, 24-26, 25-18) | |||||||||||||
| ilość widzów: | |||||||||||||
| |||||||||||||
| |||||||||||||
| (l) – libero | |||||||||||||
Relacje prasowe
Dziennik Polski. 2000, nr 55 (6 III) = nr 16938
SIATKÓWKA Seria A kobiet: Wisła Solidex - Pałac Bydgoszcz (n. 11)
WISŁA SOLIDEX - CENTROSTAL AMT BYDGOSZCZ 3-1 (25-21, 25-22, 24-26, 25-18). Wisła Solidex: Piekarz, Ziębacz, Mijakowska, Lehman-Dybała, Krawczyk, Lissachmara. Targosz (libero) oraz Kwaśniewska, Ślusarz, Sieradzan. Centrostal: Gil, Jagodzińska, Obremska, Kowalkowska, Hołowacz, Wowczenko oraz Kamińska, Rutkowska, Smereka, Gudowska. Sędziowali: Adam Żelazny i Andrzej Kiszczak (Warszawa). - Grałyśmy na luzie, ale pamiętając, że w razie porażki gorzej będzie zmierzyć się w play off z Naftą niż z Melnoksem. Chciałyśmy się też odegrać za porażkę w Bydgoszczy - mówiła o motywacji, z jaką wiślaczki przystępowały do potyczki z Centrostalem, najlepsza zawodniczka meczu Beata Mijakowska. Tylko zwycięstwo przedłużało nadzieje krakowianek na przesunięcie się z ósmego na siódme miejsce w tabeli. Dla pewności trzeba było jeszcze czekać na wynik konfrontacji w Gdańsku, gdzie Gedania grała ze Skrą i zgodnie z życzeniem Wisły przegrała. Pod dyktando krakowianek toczyły się pierwsze dwa sety. Wisła imponowała trudną zagrywką i blokiem, na którym kończyły się ataki byłych kadrowiczek Iwony Hołowacz i Ewy Kowalkowskiej. Bez pomyłek atakowała Beata Mijakowska. W obydwu partiach bydgoszczanki zdołały się jednak zbliżyć w końcówce do niebezpiecznej dla Wisły granicy. W II partii przewaga krakowianek z pięciu punktów (16-11) zmalała do zera (19-19). Chwilowy kryzys przełamała Elena Lissachmara, która potknięcia w odbiorze i obronie w polu rekompensowała znakomitymi atakami ze skrzydeł. To właśnie po jednym z takich ataków Wisła miała pierwszego setbola w secie drugim (24-22), partię kończył zaś blok Mijakowskiej po anemicznym ataku Wowczenko. Kiedy przed trzecią partią rozluźnione podopieczne Lesława Kędryny wymieniały między sobą uśmiechy, można się było nieco zaniepokoić. Rozluźnienie po okresie dobrej gry w tym sezonie nieraz już było dla wiślaczek zgubne. I rzeczywiście, wyrównana walka trwała do stanu 16-16, po czym trzy kolejne punkty padły łupem Centrostalu. Kłopotliwa okazała się dla Wisły zagrywka eks-wiślaczki Renaty Gil. To nie był jeszcze koniec walki, krakowianki przegrywając 17-20 i 21-23 doprowadziły do remisu 23-23 (po tym jak Hołowacz po raz kolejny atakowała w siatkę), ale seta i meczu jeszcze nie zakończyły. Niezagrożone sięgnęły za to po wygraną w czwartej partii. - Dziewczyny zagrały nieźle. Trudno zagrywaliśmy, niezłe były ataki ze skrzydeł, nie najgorszy, mimo kilku wpadek, był też odbiór. W play off musimy grać jednak spokojniej. Spotykamy się z Mielcem, zawsze dobrze nam się z nim gra, choć oczywiście to bardzo trudny rywal - komentował mecz trener Wisły Lesław Kędryna. Beata Mijakowska szanse na zwycięstwo Wisły w rywalizacji z Melnoksem oceniła na 30 procent. Jerzy Skrobecki, były trener kadry narodowej, który prowadzi teraz Centrostal, podkreślał, że nie jest zadowolony z postawy całego zespołu, ale dodawał od razu, że daleki jest od robienia z porażki z Wisłą tragedii: - Mamy już zapewnione szóste miejsce po rundzie zasadniczej. Najważniejsze mecze zaczynają się dla nasza tydzień, a Wisła to nie byle jaki przeciwnik - wysoki zespół z kilkoma byłymi kadrowiczkami dla wszystkich może być groźny
