2000.03.08 Stal Stalowa Wola – Wisła Kraków 2:2
Z Historia Wisły
| Stal Stalowa Wola | 2:2 (0:1) 3:5 w karnych | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 3.500 | ||||||||||
| sędzia: Robert Małek z Zabrza
(Zabrze) | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Czesław Palik (Stal) - Dziękuję za gratulacje, jednak odczuwam radość trochę poprzez łzy. Uważam, że nie byliśmy piłkarsko gorsi w dzisiejszym meczu i gdyby dopisało nam szczęście, zwycięstwo byłoby po naszej stronie. Kilku moich graczy, jak Wtorek, Szafran czy Gadziała zagrało dzisiaj bardzo dobry mecz i oby tak było w lidze. Jest mi trochę smutno, bo jednak liczy się wynik, a ten jest korzystniejszy dla gości.
Wojciech Łazarek (Wisła): - Trafiliśmy dzisiaj na zdeterminowany, walczący zespół, który postawił nam bardzo ciężkie warunki. Przez nonszalancję moich zawodników, doprowadziliśmy do nerwowej końcówki.... Dziennik Polski z 9 marca.
1/8 piłkarskiego Pucharu Polski port Potrzebne były karne Stal Stalowa Wola - Wisła Kraków 2-2 (O-1, 2-2), karne 3-5 Pater (34), 0-2 Czerwiec (46), 1-2 Gadziała (52-wolny), 2-2 K. Lebioda (90) Karne: 0-1 Żurawski, 1-1 Nalepa, 1-2 M. Zając, 2-2 Szafran, 2-3 Brasilia, 3-3 Rybak, 3-4 Kulawik, 3-4 Drozd (strzelił ponad bramką) 3-5 Czerwiec. Do ćwierćfinału awansowała Wisła. Jej rywalem będzie GKS Bełchatów. Stal: Nalepa - Rybak, Żuchnik, Kazieczko - Fabianowski (78 Drozd), Gadziała, Wtorek, Szafran, Klempka - Bednarz (53 K. Lebioda), Podlasek (67 Bieńko). Wisła: Piekutowski - Moskal, Lekki, Węgrzyn - Pater (66 Kosowski), M. Zając, Czerwiec, Kulawik, Kaliciak (46 Jop) - Żurawski, Frankowski (46 Brasilia). Sędziował: Robert Małek (Katowice). Żółte kartki: Klempka, K. Lebioda (Stal) oraz Węgrzyn, Kulawik, M. Zając (Wisła). Widzów 5000. W strugach padającego deszczu przez 120 minut oba zespoły stoczyły heroiczną walkę o zwycięstwo, a mistrzowie Polski dopiero w serii rzutów karnych wykazali swą wyższość nad niezwykle ofiarnie i ambitnie grającymi stalowcami. Trener krakowskiego zespołu, Wojciech Łazarek wystawił na pozycji bramkarza Adama Piekutowskiego, co mogło się wydawać posunięciem ryzykownym, jednak były gracz Stali Stalowa Wola i KP Konin bronił w tym meczu wyśmienicie. Z kolei na prawej obronie miejsce Marka Zająca zajął Moskal, a ten pierwszy został wobec braku Kałużnego przesunięty do II linii. Od pierwszych akcji było widać, że gospodarze nastawieni bardzo bojowo przez trenera Czesława Palika, ani myślą odpuszczać krakowianom. W 32 min Nalepa zdołał wyłuskać piłkę spod nóg szarżującego Żurawskiego, ale w chwilę później goście już nie zmarnowali wybornej szansy. Na. środku pola karnego w tłoku Frankowski odegrał piłkę do Żurawskiego, któremu chciał wybić piłkę Kazieczko, lecz trafił w piłkę tak nieszczęśliwie, że trafiła ona do Patera, który bez kłopotów zdobył prowadzenie dla Wisły. Miejscowi mieli szansę na bramkę w 36 min, ale. po akcji Gadziały, ostry strzał Podlaska zablokował Moskal. Gdy już 15 sekund po przerwie krakowianie podwyższyli po akcji zainicjowanej przez Brasilię, a zakończonej przez Czerwca, wydawało się, że wynik jest rozstrzygnięty. Jednak tylko przez 10 minut stalowcy jakby pogodzili się z porażką, zaś od zdobycia kontaktowej bramki znowu byli walczącym o każdy metr boiska zespołem. Gol padł po faulu Jopa na Szafranie, fenomenalnym strzałem z 18 m popisał się Gadziała. Uskrzydleni gorącym dopingiem kibiców gospodarze z każdą minutą grali lepiej. Kolejno szansę na wyrównanie mieli Wtorek, Szafran i dwukrotnie Fabianowski, jednak krakowski bramkarz był na posterunku. Nie miałby nic do powiedzenia, gdyby przepiękne uderzenie Pawła Wtorka w 72 min zamiast w porzeczkę, trafiło do bramki. Krakowianie w końcówce spotkania zachowali więcej sił i w 79 oraz 81 min mieli dwie dogodne sytuacje do podwyższenia wyniku. Jednak strzały Kulawika i Żurawskiego minęły bramkę. Ostatnie minuty krakowianie chcieli już tylko przetrwać, lecz ich nonszalancja w grze została ukarana. W przedłużonym czasie gry po zagraniu Szafrana z rzutu rożnego, w potwornym tłoku na polu karnym Wisły najwięcej sprytu wykazał Lebioda. Doskoczył do odbitej piłki i strzałem tuż przy słupku doprowadził do wielkiej radości na trybunach. Dodatkowe minuty tego meczu były wyrównane. W 105 min Wtorek nie zdołał, po podaniu piętą Drozda, przelobować Piekutowskiego. W tej sytuacji doszło do rzutów karnych, które bardziej doświadczeni krakowianie wykonywali perfekcyjnie, a w zespole Stali niepocieszony był Drozd, który fatalnie przestrzelił. JANUSZ SŁUPEK
Zdaniem trenerów Radość przez łzy Wojciech Łazarek (Wisła): - Trafiliśmy dzisiaj na zdeterminowany, walczący zespół, który postawił nam bardzo ciężkie warunki. Przez nonszalancję moich zawodników, doprowadziliśmy do nerwowej końcówki. Mecz mogliśmy rozstrzygnąć w normalnym czasie gry, jednak Kulawik i Żurawski nie umieli trafić do bramki Stali. Gratuluję trenerowi Palikowi postawy jego zespołu w dzisiejszym meczu. Czesław Palik (Stal) - Dziękuję za gratulacje, jednak odczuwam radość trochę poprzez łzy. Uważam, że nie byliśmy piłkarsko gorsi w dzisiejszym meczu i gdyby dopisało nam szczęście, zwycięstwo byłoby po naszej stronie. Kilku moich graczy, jak Wtorek, Szafran czy Gadziała zagrało dzisiaj bardzo dobry mecz i oby tak było w lidze. Jest mi trochę smutno, bo jednak liczy się wynik, a ten jest korzystniejszy dla gości.
