2000.04.01 Wisła Solidex Kraków - Pałac Bydgoszcz 3:2

Z Historia Wisły

2000.04.01, Seria A, Play-off, Kraków, hala Wisły,
TS Wisła Solidex Kraków 3:2 Pałac Bydgoszcz
(25-22, 22-25, 25-16, 20-25, 15-11)

ilość widzów:


I sędzia: II sędzia: Komisarz:
Wiesław Cieślik (Sosnowiec) Marek Lagierski (Siemianowice Śląskie)
TS Wisła Solidex Kraków
Pałac Bydgoszcz
Lesław Kędryna
Trenerzy: Jerzy Skrobecki
Renata Piekarz
Jolanta Ziębacz
Beata Mijakowska
Agnieszka Lehman-Dybała
Katarzyna Krawczyk
Elena Lisakmara
oraz
Monika Targosz (l)
Lucyna Kwaśniewska (l)
Dominika Sieradzan
Ewa Ślusarz
Składy: Smereka
Jagodzińska
Obremska
Rutkowska
Hołowacz
Gudowska
oraz
Kamińska, Gil
(l) – libero

Relacje prasowe

SIATKÓWKA Play off siatkarek (o V miejsce): Wisła Solidex - Pałac Bydgoszcz (s. 18.30, n. 11)


Dziennik Polski. 2000, nr 79 (3 IV) = nr 16962

O piąte miejsce w serii A siatkarek zagrają Wisła Solidex Kraków i Gedania Gdańsk. Krakowianki po emocjonujących meczach na własnym parkiecie pokonały dwukrotnie 3-2 Centrostal Bydgoszcz i play off zakończyły wynikiem 3-1, Gedania także niespodziewanie wygrała z Nike Węgrów. Pierwsze mecze już o konkretną stawkę odbędą się w najbliższy weekend u drużyn wyżej sklasyfikowanych po rundzie zasadniczej, a więc: w Pile, Bielsku, Krakowie i Warszawie. Kolejne terminy to 14-15 kwietnia i ewentualnie 18 kwietnia. Gra się nadal do trzech zwycięstw. . WISŁA SOLIDEX - CENTROSTAL BYDGOSZCZ 3-2 (25-22, 22-25,25-16,20-25,15-11) i 3-2 (18-25, 25-23, 20-25, 25-23, 18-16). w play off 3-1 dla Wisły. Wisła Solidex: Piekarz, Ziębacz, Mijakowska, Lehman-Dybała, Krawczyk, Lissachmara, Targosz (libera) oraz Kwaśniewska, Sieradzan. Centrostal: Smereka, Jagodzińska, Obremska, Rutkowska, Hołowacz, Gudowska oraz Kamińska, Gil. Sędziowali: Wiesław Cieślik (Sosnowiec) i Marek Lagierski (Siemianowice Śląskie). 10 setów musiały rozegrać w Krakowie siatkarki Wisły i Centrostalu, aby wyłonić zwycięzcę. Jak złudne było przekonanie, że będzie nim faworyt z Bydgoszczy, przekonał się najboleśniej trener Centrostalu Jerzy Skrobecki. W niedzielę przy stanie 13-10 w piątym secie dla bydgoszczanek Skrobecki szyderczo uśmiechał się do krakowskich kibiców, prowokacyjnie świętując już triumf. Za wcześnie! Ani się spostrzegł, jak jego zespół schodził z parkietu pokonany, trener jak niepyszny umykał do szatni. Takiej imponującej końcówki w wykonaniu Wisły Skrobecki nie mógł raczej przewidzieć, ale prowokując widzów zachował się jak nowicjusz w świecie kobiecej siatkówki. Przecież sam parę razy tłumaczył się z przegranych zmiennością kobiecej natury. Takie same gorące emocje towarzyszyły obydwu meczom. Po wyrównanym początku w sobotniej pierwszej partii Wisła powiększała przewagę' (13-8, 17-10, 19-13), by jednak przez chwilę napędzić sobie strachu. Zrobiło się bowiem 22-20, impas przełamał blok na Kamińskiej, która atakując potem w siatkę pomogła Wiśle w zdobyciu ostatniego punktu. O tym, że prowadzenie nie zawsze kończy się wygraną poświadczył set drugi. Wisła prowadziła 14-11 i nim się spostrzegła przegrywała 14-18, a potem - mimo pościgu (było 17-18,19-20, 21-22) - przegrała seta. Po pewnie wygranej przez krakowianki trzeciej partii, w czwartej górą znów był Centrostal. Widać było jednak, że Wisła będzie miała w tie breaku tajną broń - Lucynę Kwaśniewską, która pojawiła się na parkiecie. - Ma ogromny udział w naszych zwycięstwach - mówił w niedzielę o Kwaśniewskiej Lesław Kędryna. Wisła w sobotnim piątym secie prowadziła już 8-4, by remisować za chwilę 8-8. Najbardziej dały się krakowiankom we znaki ataki ze środka Obremskiej, ale miały i na nie odpowiedź: bloki i ataki Lissachmary oraz zagrania Kwaśniewskiej. To w połączeniu z dobrym rozegraniem Jolanty Ziębacz i niezawodnym blokiem Agnieszki Lehman-Dybały przesądziło o wygranej krakowianek 15-11. Tymi samymi atutami krakowianki zapewniły sobie wygraną w niedzielę. Zaczęły źle - od przegranej 18-25. Od drugiego seta w szóstce znów pojawiła się Lucyna Kwaśniewska i grała jak z nut. Mimo prowadzenia przez większość partii, Wisła dopiero po bardzo dramatycznej końcówce ją wygrała. W trzecim secie z bydgoską koalicją walczyła najrówniej właśnie Kwaśniewska, ale to nie wystarczyło. Zwyciężył 25-20 Centrostal, więc niewesoło zrobiło się w czwartym secie. Wisła prowadziła w nim 14-11, 17-13, ale potem dystans był coraz mniejszy, aż znikł całkiem przy stanie 23-23. Dwa skuteczne zagrania Lissachmary przywróciły wiślaczkom nadzieję na uniknięcie środowej wycieczki do Bydgoszczy. O skutecznych atakach Kwaśniewskiej na początku piątego seta na pewno by się zapomniało, gdyby miał on dla krakowianek przykre zakończenie. Wisła prowadziła 4-1, 5-3, 6-4, za chwilę było jednak 12-8 dla bydgoszczanek, a potem nawet 13-10. To właśnie wtedy Jerzy Skrobecki zaczął się niepotrzebnie uśmiechać, przez krótką chwilę miał jeszcze prawo, bo było już 14-11. Odrabianie strat zaczęła niezawodna Kwaśniewska, seria świetnych bloków Wisły, a potem kontr kończonych przez Lissachmarę, zupełnie wytrąciła rywalki z równowagi. Jak to się mogło stać? - musiały siebie zapytać byłe kadrowiczki, kiedy Lissachmara zdobywała osiemnasty punkt. Wcześniej Centrostal miał pięć piłek meczowych. - Zasłużyłyśmy sobie na tę wygraną - mówiła po meczu Lucyna Kwaśniewska. - Dziewczyny zrozumiały, że gra się do końca.