2000.04.11 GKS Bełchatów - Wisła Kraków 1:0

Z Historia Wisły

2000.04.11, 1/4 Pucharu Polski 1999/2000, Bełchatów, Stadion GKS-u, 16:30
GKS Bełchatów 1:0 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 1.500
sędzia: Robert Małek z Zabrza
Bramki
Marcin Florek 49’ 1:0
GKS Bełchatów
Sebastian Łukiewicz
Rafał Jakubczak grafika: Zmiana.PNG (62’ Ireneusz Kościelniak)
Adam Nocoń
Sylwester Szkudlarek
Grafika:Zk.jpg Maciej Kalkowski
Adrian Sobczyński
Jacek Berensztajn
Marek Nowicki grafika: Zmiana.PNG (62’ Sławomir Konkiewicz)
Grzegorz Cheda
Marcin Florek
Grzegorz Rasiak grafika: Zmiana.PNG (75’ Bartosz Hinc)

trener: Krzysztof Pawlak
Wisła Kraków
Adam Piekutowski
Marek Zając
Bogdan Zając
Grzegorz Lekki
Kazimierz Węgrzyn
Maciej Żurawski Grafika:Zk.jpg
Radosław Kałużny
Ryszard Czerwiec
Kamil Kosowski grafika: Zmiana.PNG (64’ Olgierd Moskalewicz)
Tomasz Frankowski grafika: Zmiana.PNG (58’ Grzegorz Pater)
Brasília

trener: Adam Nawałka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


Dziennik Polski. 2000, nr 87 (12 IV) = nr 16970

Wiślacy wygwizdani w Bełchatowie

GKS Bełchatów - Wisła Kraków 1 -O (O-O) w ćwierćfinale Pucharu Polski W pierwszym ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski piłkarze Wisły doznali wczoraj porażki z drugoligowcami z Bełchatowa. GKS Bełchatów - Wisła Kraków 1-0 (0-0). 1-0 Florek 48 min. Sędziował Robert Małek z Katowic. Żółte kartki: Kalkowski (61, faul na Kosowskim) - Żurawski (69, dyskusja z sędzią). Widzów 2500. GKS Bełchatów: Łukiewicz - Jakubczak (62 Kościelniak), Nocoń, Szkudlarek - Nowicki (62 Konkiewicz), Kalkowski, Berensztajn, Sobczyński, Cheda - Florek, Rasiak (76 Hinc). Wisła: Piekutowski - M. Zając, B. Zając, Lekki, Węgrzyn - Żurawski, Kałużny, Czerwiec, Kosowski (64 Moskalewicz) - Frankowski (58 Pater), Brasilia. W spotkaniu z mistrzami Polski trener gospodarzy Krzysztof Wolak postawił na... rezerwowych! Za kartki musieli pauzować: Patalan, który w ostatnią sobotę strzelił trzy gole Hutnikowi, Kukulski i Pranagal. W składzie nie było także Szarpaka, Kaczmarka, Skinderisa i Wilczoka. A bramkarz Ptak oraz Kościelniak i Hinc usiedli na ławce. Adam Nawałka natomiast nie eksperymentował, choć znów dał szansę Piekutowskiemu. Do zespołu powrócili: Lekki i Węgrzyn. Od pierwszej minuty występował Żurawski. Jedynym zaskoczeniem była nieobecność w podstawowej „11” Moskalewicza. Mocno odmłodzony Bełchatów ani myślał ułatwiać zadania utytułowanemu rywalowi. Już w 1 min po wolnym Berensztajna, Jakubczak „główkował” nad poprzeczką. W 15 i 27 min mocne strzały Nowickiego z 20 m i z pola karnego obronił Piekutowski. Wisła w tym czasie nie miała tak dogodnych sytuacji, bo trudno uznać za takie niecelny strzał Frankowskiego w 3 min i „główkę” tego samego gracza obok słupka w 6 min. Krakowianie nie potrafili opanować środka boiska, niecelnie podawali, nie mogli więc przeprowadzić szybkich, składnych akcji. Często za to faulowali. Na szczęście dla nich arbiter był dość pobłażliwy. Nic dziwnego, że kibice często ziewali. Tak sennego widowiska - jeśli w ogóle można użyć takiego określenia - dawno nie oglądali. Adam Nawałka zapowiadał co prawda ostrożną grę drużyny, ale wziąwszy pod uwagę, że w ekipie przeciwników tylko Szkudlarek zagrał przez 90 minut przeciwko Hutnikowi, taka asekuracja była zupełnym nieporozumieniem. Należało oczywiście ograniczać ruchy piłkarzom Bełchatowa, pod warunkiem, że z tej destrukcji wyniknie coś konstruktywnego w postaci akcji, strzałów na bramkę. W pierwszej połowie, nic takiego nie widzieliśmy. Za to kunktatorstwo zostali wiślacy ukarani w 48 minucie. Nowicki uruchomił prostopadłym podaniem Kalkowskiego, który wygrał pojedynek biegowy z Kosowskim i znakomicie zagrał do dobrze ustawionego na polu karnym Florka. Piekutowski był bezradny wobec precyzyjnego uderzenia w dolny róg. W 53 min, piłkarze „Białej gwiazdy” domagali się karnego za popchnięcie Żurawskiego. Sędzia nie zareagował, a do znajdującej się w powietrzu piłki wyskoczył jeszcze Brasilia. Uprzedzając Łukiewicza wepchnął ją do siatki. Ale sędzia... nie uznał bramki, dopatrując się faulu Brazylijczyka. Minutę później został zniesiony z boiska kontuzjowany Frankowski. Od tej chwili Wisła „podkręciła” tempo, ale w 57 min nie wykorzystał okazji Bogdan Zając, a w 80 min z lewego narożnika pola karnego minimalnie nad poprzeczką strzelił Kałużny. Mistrzów Polski pożegnano w Bełchatowie gwizdami. We wtorek, 18 kwietnia - rewanż w Krakowie.

Zawiedli i Adam Nawałka, trener Wisły: - Chciałbym pogratulować piłkarzom z Bełchatowa dobrej postawy w tym spotkaniu, ale jednocześnie przypomnieć, że jest jeszcze rewanż w Krakowie. Awans do półfinału pozostaje ciągle sprawą otwartą. Przyjechaliśmy po zwycięstwo, dlatego nie mogę byś zadowolony z gry moich zawodników. Choć ostrzegałem ich, nie docenili umiejętności rywali, którzy wcześniej wyeliminowali przecież Ruch Chorzów. Kilku piłkarzy zupełnie mnie zawiodło i na pewno wyciągnę z tego konsekwencje. Trzeba przede wszystkim pamiętać,_ że mecz piłkarski trwa 90 minut i należy walczyć od początku, a nie dopiero wtedy, gdy przeciwnik strzeli gola. Krzysztof Wolak, trener GKS Bełchatów: - Chęć zwycięstwa, ochota do gry i to, że nie przestraszyli się Wisły pozwoliło moim zawodnikom odnieść ten sukces. Chcieliśmy pokazać dobrą grę i powalczyć z zespołem Wisły, który był faworytem i nadal nim jest w rywalizacji o awans do półfinału Pucharu Polski. Cieszę się, że nawet ci piłkarze, którzy nie grali ostatnio z Hutnikiem, udowodnili swoją przydatność. Dzięki temu mam liczną i solidną kadrę. W Pucharze gramy bez obciążeń, ciekawie, zupełnie inaczej niż w drugiej lidze gdzie naj