2000.04.19 Wisła Kraków - GKS Bełchatów 2:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 2:0 (1:0) | GKS Bełchatów | ||||||||
| widzów: 3.500 | ||||||||||
| sędzia: Mirosław Milewski z Warszawy | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 2000, nr 93 (19 IV) = nr 16976
Dzisiaj kolejne, rewanżowe mecze ćwierćfinału piłkarskiego Pucharu Polski. Grają: Pomerania Police - Polonia Warszawa (I mecz 0-1), Radomsko - Widzew Łódź (1-3), a w Krakowie Wisła podejmie o godz. 16.30 Ii-ligowy Bełchatów. W pierwszym meczu bełchatowianie pokonali na swoim boisku krakowian 1-0. To była duża niespodzianka. I-ligowcy wystąpili w najsilniejszym składzie, a mimo to nie strzelili gola. Bełchatów przyjeżdża więc do Krakowa z pewnym handicapem. Jeśli np. przegra 1-2 lub 2-3 itd., to awansuje... Wisła jednak nie dopuszcza myśli, aby w półfinale mogli wystąpić dzisiejsi goście. Krakowianom ostatnio zupełnie się nie powiodło. Przegrali pucharowy mecz, a potem stracili szansę na obronę tytułu mistrzowskiego. Liczymy jednak, że wykażą hart ducha. Jeszcze nie wszystko stracone, są inne, piękne cele: wywalczenie właśnie piłkarskiego Pucharu Polski, walka o jak najlepszą lokatę w lidze... Europejskie puchary są nadal w zasięgu. Wisła w ostatnich dwóch meczach nie strzeliła gola, ale może karta dzisiaj się odwróci?
Dziennik Polski. 2000, nr 94 (20 IV) = nr 16977
Awans do półfinału Pucharu Polski. Wisła Kraków - GKS Bełchatów 2-0 (1-0 1-0 Pater 41 min 2-0 Kałużny 79 min WISŁA: Piekutowski - Głowacki, Lekki, Węgrzyn - Pater, Kałużny (87 Jop), Frankowski, Moskalewicz, Kosowski - Niciński (69 Żurawski), Brasilia (69 Czerwiec). BEŁCHATÓW: Łukiewicz - Kościelniak, Nocoń, Szkudlarek - Kalkowski, Kaczmarek (59 Kukulski), Sobczyński (73 Szarpak), Nowicki (59 Hinc), Berensztajn, Pranagal - Florek. Sędziował Mirosław Milewski z Radomia. Żółte kartki: Niciński (faul), Kosowski (niesportowe zachowanie) - Kukulski (faul). Widzów 3 tys. Pierwsze spotkanie wygrał GKS Bełchatów 1-0. Do półfinału Pucharu Polski awansowała Wisła. Po meczu, w rozmowie z prezesem Stanisławem Ziętkiem, trener Adam Nawałka usprawiedliwiał piłkarzy Wisły za mało widowiskową grę. Starał się wytłumaczyć, że najważniejszy był wczoraj korzystny rezultat. A krakowianie cel przecież osiągnęli. Już po 30 minutach z trybun rozległy się gwizdy, bo zamiast zdecydowanych ataków i bramek, które pozwoliłyby zapomnieć kibicom o przykrej porażce z rezerwami Bełchatowa w ubiegły wtorek, wiślacy fatalnie pudłowali. W 10 min Radosław Kałużny z 5 metrów posłał piłkę nad poprzeczką, w następnej minucie ten sam zawodnik po dośrodkowaniu Grzegorza Kicińskiego niecelnie główkował. W 14 min, po akcji z Brasilią, Frankowski, strzałem z 20 metrów trafił w słupek! Frankowskiego zobaczyliśmy tym razem w zupełnie innej roli - rozgrywającego. Wykonywał też wszystkie rożne. Najbardziej podobała się natomiast efektowana przewrotka ) Nicińskiego na polu karnym w 24 min, ale Sebastian Łukiewicz stał we właściwym miejscu. Zresztą, trzeba podkreślić, że Niciński otrzymawszy szansę gry, wkładał w nią maksimum wysiłku, był bardzo ruchliwy i nieustępliwy. W 28 min za podcięcie Marka Nowickiego przy bocznej linii został ukarany żółtą kartką. Dość poważne błędy w defensywie popełniał wtedy Grzegorz Pater, dlatego otrzymał surową reprymendę od trenera Adama Nawałki. W obronie gubił się Kazimierz Węgrzyn i niewiele brakowało, żeby w 32 min, z jego winy, doszło do bardzo groźnej kontry. Bełchatowianie, zagęszczając do maksimum środek boiska, liczyli wyłącznie na potknięcia wiślaków, którzy za wszelką cenę musieli zdobyć co najmniej dwa gole. Świetna okazja nadarzyła się w 38 min. Kałużny prostopadle podał piłkę do Frankowskiego, który precyzyjnie na wolne pole zagrał do Brasilii. Niestety, Brazylijczyk za daleko wypuścił sobie piłkę, Łukiewicz zdołał zażegnać niebezpieczeństwo, a dobitka Frankowskiego była niecelna. Nieskuteczność wiślaków bardzo denerwowała. Tę złą passę przerwał w końcu, w 41 min, Grzegorz Pater, jakby słowa Adama Nawałki mobilizująco na niego podziałały. W indywidualnej akcji minął Adama Noconia oraz Sylwestra Szkudlarka i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę uzyskał dla Wisły prowadzenie. Znakomitym refleksem popisał się także w 45 min, wybijając piłkę z własnej linii bramkowej, po główce Marcina Kaczmarka. A zaczęło się od tego, że Jacek Berensztajn próbo-' wał z 20 metrów zaskoczyć Adama Piekutowskiego. Piłka odbiła się jeszcze od nogi jednego z krakowskich obrońców. Wykonawcą rożnego był Berensztajn i precyzyjnie dośrodkowa! na pole karne. Takiej sytuacji ani wcześniej, ani później goście już nie mieli. Dali jednak wiślakom do zrozumienia, że grając znów w rezerwowym składzie są nieobliczalni. Duże napięcie nerwowe nie pozostało bez wpływu na poczynania krakowskich piłkarzy również po przerwie. Nie zdołali zaskoczyć Łukiewicza: Pater (w 48 min), Kałużny (w 56 min) i Frankowski (w 65 i 77 min). Niepokojące było to, że w końcówce spotkania wiślacy zaczęli opadać z sił, a wynik 1-0 absolutnie ich nie satysfakcjonował. Perspektywa dogrywki stawała się coraz realniejsza. Wtedy weszli na boisko Maciej Żurawski i Ryszard Czerwiec. W 79 min pogubili się bełchatowscy obrońcy. Chcąc naprawić błąd Noconia, Ireneusz Kościelniak zrobił Frankowskiemu nakładkę. Arbiter podyktował wolnego pośredniego 10 metrów od bramki. Czerwiec i Frankowski tak sprytnie rozegrali piłkę, że Kałużny mógł oddać mocny strzał w dolny róg. Po kilku minutach poprosił trenera o zmianę. Ledwie stał na nogach. Nie on jeden zresztą. Cofnięci do defensywy krakowianie, narazili sympatyków na jeszcze jedną próbę nerwów w 88 min. Po rogu, Piekutowski tak zdecydowanie jednak interweniował, że poturbował nawet kolegę z drużyny Grzegorza Lekkiego. Przedłużony o 3 minuty mecz skończył się szczęśliwie dla Wisły. A w najbliższą sobotę pierwszoligowa wizyta w Krakowskie chorzowskiego Ruchu. Dlatego wczoraj na stadionie widzieliśmy obserwatorów z tego klubu - trenera Edwarda Lorensa oraz kapitana zespołu Bartłomieja Jamroza i Łukasza Surmę. JERZY SASORSKI
Nawałka (trener Wisły) : - To zwycięstwo, zapewniające awans w Pucharze Polski, było nam bardzo potrzebne szczególnie po meczu w Warszawie, Wiadomo, w jakich okolicznościach przegraliśmy z Polonią. j Zawodnicy byli w dołku. Piękno futbolu i samą grę przeciwko drużynie z Bełchatowa stawiam w drugim rzędzie. Chcieliśmy po prostu wygrać! Ale pamiętając o następnych trudnych spotkaniach postanowiłem dać odpocząć Ryszardowi Czerwcowi i Maciejowi Żurawskiemu. Dlatego reżyserem gry był Tomasz ) Frankowski. Cieszę się, że w półfinale przyjdzie nam zmierzyć się znów z Polonią. Jesteśmy żądni rewanżu, wzięcia odwetu za ostatni wynik. Czymś nowym jesteśmy jeszcze w stanie zaskoczyć. Jeśli natomiast chodzi o najbliższy ligowy mecz z Ruchem, to będzie bronił Adam Piekutowski. Nie wiadomo, czy wystąpi w sobotę Bogdan Zając, mam zapewnienie lekarza, że będę mógł skorzystać z Tomasza Kulawika i Kazimierza Moskala.

