2000.05.11 Polonia Warszawa - Wisła Kraków 0:2

Z Historia Wisły

2000.05.11, 1/2 Pucharu Polski 1999/2000, Warszawa, Stadion Polonii, 17:00, czwartek
Polonia Warszawa 0:2 (0:1) Wisła Kraków
widzów: 5.000
sędzia: Andrzej Szczełkun z Jeleniej Góry.
Bramki
0:1
0:2
45' Tomasz Frankowski
89' Maciej Żurawski
Polonia Warszawa
Maciej Szczęsny
Tomas Žvirgždauskas
Mariusz Pawlak
Grafika:Zk.jpg Jacek Paszulewicz grafika: Zmiana.PNG (62’ Piotr Dziewicki)
Arkadiusz Kaliszan
Igor Gołaszewski grafika: Zmiana.PNG (55’ Mateusz Bartczak)
Tomasz Wieszczycki grafika: Zmiana.PNG (74’ Tomasz Moskal)
Arkadiusz Bąk
Tomasz Kiełbowicz
Maciej Bykowski
Emmanuel Olisadebe

trener: Dariusz Wdowczyk
Wisła Kraków
Adam Piekutowski
Arkadiusz Głowacki
Grzegorz Lekki grafika: Zmiana.PNG (46’ Grzegorz Pater)
Kazimierz Węgrzyn
Kamil Kosowski
Kazimierz Moskal
Radosław Kałużny
Ryszard Czerwiec
Olgierd Moskalewicz Grafika:Zk.jpg
Tomasz Kulawik
Tomasz Frankowski Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (65’ Maciej Żurawski)

trener: Adam Nawałka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Dziennik Polski. 2000, nr 110 (12 V) = nr 16993

Poskromili lidera Polonia Warszawa - Wisła Kraków O-2 (O-1) 0-1 Frankowski 45 min 0-2 Żurawski 87 min POLONIA: Szczęsny - Pawlak, Żvirgżdauskas, Kaliszan - Kiełbowicz, Paszulewicz (62 Dziewicki), Gołaszewski (55 Bartczak), Wieszczycki (74 T. Moskal), Bąk - Olisadebe, Bykowski. WISŁA: Piekutowski - Głowacki, Lekki (46 Pater), Węgrzyn, Kosowski - K. Moskal, Kałużny, Czerwiec, Moskalewicz, Kulawik - Frankowski (65 Żurawski). Sędziował Andrzej Szczełkun z Jeleniej Góry. Żółte kartki: Frankowski, Moskalewicz - Paszulewicz. Widzów 4 tys. Pierwszy mecz 2-1 dla Wisły. Po 16 latach przerwy Wisła awansowała do finału piłkarskiego Pucharu Polski. W dwóch meczach dwukrotnie pokonała aktualnego lidera ekstraklasy. Wygrana w Warszawie przyszła krakowianom łatwiej niż... na swoim boisku. Wiślacy zagrali w stolicy mądrze taktycznie, dali się najpierw wyszumieć chaotycznie atakującym gospodarzom, a potem zaatakowali. Na boisku mieli więcej sił i bogatszy repertuar zagrań. Polonia mogła przegrać wyżej. W 3 min Olisadebe uciekł lewą stroną boiska, ostro dośrodkowa!, a nadbiegający Gołaszewski strzelił obok bramki. Polonia na początku meczu miała lekką przewagę, niemniej akcje kończyły się na obronie gości lub podaniem do... sędziego. Wiślacy, uważni w obronie, próbowali kontr, po jednej z nich strzelał Kulawik. W 12 min dwukrotnie groźnie uderzali gospodarze, Lekki odbił piłkę sprzed swojej bramki. Za chwilę Kałużny posłał „bombę” nad poprzeczką bramki warszawian. W 15 min Frankowski znalazł się z piłką na polu karnym gospodarzy, ale dał się zablokować Żvirgżdauskasovi, skończyło się kornetem. Bąk w 18 min znalazł się 5 metrów od bramki Wisły i przestrzelił. Za chwilę Wieszczycki trafił do siatki Wisły, jednak Gołaszewski był na spalonym. Gola sędzia nie uznał. W 26 min Lekki zdjął piłkę z nogi szarżującemu Olisadebe. W 31 min czarnoskóry napastnik Polonii przegrał pojedynek z Piekutowskim. Po jednym z nielicznych wypadów Wisły Szczęsny dalekim wybiegiem wybił piłkę spod nóg Kałużnego. Wisła w końcówce I części gry otrząsnęła się z przewagi gospodarzy i śmielej zaatakowała. W 38 min sunął groźny atak na bramkę Szczęsnego, zakończony niecelnym podaniem. Polonia też nie spuściła z tonu i końcowe chwile przed przerwą były najciekawsze. W 43 min Piekutowski obronił mocną główkę Bąka. Tuż przed przerwą Paszulewicz wyskoczył na polu karnym do górnej piłki i pomógł sobie ręką. Efekt - żółta kartka. Nagle nastąpił wypad Wisły, po kiksie rywali podał na środek Czerwiec, Szczęsny minął się z piłką, a Frankowski głową strzelił do siatki. Nareszcie ten zawodnik przełamał strzelecki impas. W 52 min Frankowski trafił w poprzeczkę, a sędzia odgwizdał spalonego. Telewizyjna powtórka wykazała, że spalonego jednak nie było. W 53 min Kulawik z ostrego kąta strzelił, piłka przeszła obok linii bramkowej, a nikt z wiślaków nie zdążył z dobitką. Za moment Olisadebe uciekł skrzydłem i niebezpiecznie strzelił, Piekutowski odbił piłkę 'na róg. W 63 min Frankowski trafił ponownie do siatki, ale akcja wiślaków oceniona została przez arbitra jako spalona Polonia nie przypominała już walecznej drużyny z I połowy. Na środku pola przegrywała wiele pojedynków z krakowianami. W 73 min z 16 metrów strzelał Pater, piłka minęła Szczęsnego i uderzyła w słupek, następnie wróciła do bramkarza Polonii. Miał wiele szczęścia... W ostatnim kwadransie meczu gospodarze znów próbowali zaatakować. Minuty im uciekały, a ataki kończyły się najwyżej kornerami. W 85 min Bykowski zaskoczył Piekutowskiego, który miał kłopoty z opanowaniem piłki po strzale, pomógł mu Węgrzyn, wybijając futbolówkę na róg. Ataki Polonii 'okazały się przysłowiowym biciem głową w mur. Wypady gości nadal były groźniejsze. W 87 min Kałużny zacentrował, obrońcy Polonii się pogubili, a Żurawski zmylił Szczęsnego i było 2-0 dla Wisły. To zupełnie dobiło gospodarzy. Polonia nie sięgnie po potrójną koronę. Na pewno zespół Wdowczyka przeżywa pewien kryzys, przegrał trzeci mecz z rzędu. Finał wiślacy rozegrają 6 i 9 czerwca z Arniką. Pierwszy mecz w Krakowie. Wisła zdobywała puchar w 1926 i 1967 r. (JOT)

Adam Nawałka (trener Wisły): - Nie ukrywam, że pojechaliśmy do Warszawy po zwycięstwo a nie po remis, który także gwarantowałby nam awans do finału Pucharu Polski. Na pewno tym pierwszym krokiem była bramka strzelona przez Tomka Frankowskiego. Wiele wyjaśniła, jeśli chodzi o dyspozycję Tomka, bo przełamał złą passę. Ten gol wpłynął na naszą grę w drugiej połowie. Jak przypuszczaliśmy zaczęła się ona atakiem Polonii. Spodziewaliśmy się długich, prostopadłych piłek. Przesunęliśmy więc bardziej na tyły naszą strefę obronną. Polonia miała sytuacje, ale bramka nie padła. Myśmy kontrolowali grę, a pod koniec tej połowy objęliśmy prowadzenie. Po przerwie nasza przewaga nie podlegała żadnej dyskusji. Zmiany podyktowane były kontuzjami. Za Grzegorza Lekkiego wszedł Grzegorz Pater, a za Tomka Frankowskiego - Maciek Żurawski, który też się wpisał na listę strzelców, co .bardzo mnie cieszy, bo napastnicy zdobyli bramki. Lekki naciągnął mięsień dwugłowy, Frankowski doznał stłuczenia, ale to nic groźnego. Z powodu stłuczenia zszedł z boiska również Pater. Dariusz Wdowczyk (trener Polonii): - Życzę Wiśle powodzenia w finale Pucharu Polski. Mecz się mógł podobać, szczególnie w pierwszej połowie, kiedy mieliśmy sporą przewagę. Stworzyliśmy sporo sytuacji. Gdybyśmy strzelili bramkę, to losy tego spotkania mogłyby się inaczej potoczyć. Jeśli nie wykorzystujesz okazji, to za błędy trzeba płacić. Taki błąd nam się przytrafił w 45 minucie. Zamiast wyprowadzić piłkę, sprezentowaliśmy ją rywalom i najniższy zawodnik głową zdobył gola. Maciek Szczęsny tłumaczył się, że przeszkodziło mu słońce, ale jego reakcja była spóźniona. JERZY SASORSKI, WARSZAWA