2000.08.27 Odra Wodzisław - Wisła Kraków 0:2
Z Historia Wisły
| Odra Wodzisław | 0:2 (0:1) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 4.000 | ||||||||||
| sędzia: Antoni Fijarczyk ze Stalowej Woli | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 2000, nr 200 (28 VIII) = nr 17083
Gol z 35 metrów Odra Wodzisław - Wisła Kraków 0-2 (0-1) Ponad 20 tysięcy widzów w Szczecinie 0-1 Baszczyński 44 min, 0-2 Kałużny 74 min ODRA (4-4-2) WISŁA (3-5-2) Tomala 5 Sarnat 6 Augustyniak 5 Baszczyński 7 Matyja 5 Moskal 6 Malinowski Kosowski 6 (12, M. Staniek 5) M. Zając 5 Sowisz 5 (84, Pater) Pluta 5 Kałużny 7 Kolisz 3 Czerwiec 6 (61, Gadomski) (80, Głowacki) Ruta 2 Niciński 6 (46, Kuś 2) Kulawik 5 Sibik 6 (69, Żurawski) Chałbiński 5 Grankowski 7 Rasiak 6 Moskalewicz 5 Sędziował Antoni Fijarczyk ze Stalowej Woli. Widzów 4320. Żółte kartki: Basiak (26 za faul) - Czerwicą (35, za faul), Niciński (70, za faul), Głowacki (88, za faul), Baszczyński (90, za faul). Trener Wisły Orest Leszczyk zaufał w Wodzisławiu niemal wszystkim zawodnikom, którzy znaleźli się w podstawowej „11” w meczu Pucharu UEFA z Zeljeznicar Sarajewo. Jedynie Radosław Kałużny, który pauzował w czwartek z powodu czerwonej kartki, znalazł się na boisku zamiast Arkadiusza Głowackiego. Krakowianie bardzo konsekwentnie realizowali założenia taktyczne. Uważnie grali w obronie. Często pomagali trójce defensorów Kałużny i Niciński. Wracał, wspomagając Kosowskiego, Kulawik. Ale przede wszystkim znakomicie wykorzystali dwa rzuty wolne. Goście od początku walczyli bardzo agresywnie. Starali się już w linii środkowej rozbijać próby ataków gospodarzy. W jednym ze starć z Markiem Zającem, w okolicach własnego pola karnego, kontuzji doznał obrońca Odry Marcin Malinowski i już w 12 min musiał opuścić boisko. W 26 min podciął Kamila Kosowskiego Marcin Rosiak i został ukarany żółtą kartką. Po wolnym Ryszard Czerwiec zainicjował akcję, dostrzegł biegnącego prawą stroną Kałużnego, ale piłka po strzale reprezentanta Polski poszybowała nad poprzeczką. Dość niespodziewanie w dogodnej sytuacji był w 31 min Tomasz Frankowski, gdy Damian Augustyniak główkował do swojego bramkarza Grzegorza Tomali. Tomala zdołał jednak skutecznie interweniować. Nie dał się też zaskoczyć Markowi Zającowi, po rożnym Ryszarda Czerwca, w 35 min. W 39 min na czystej pozycji znalazł się Rasiak, wykorzystując zagapienie się Kosowskiego. Mając przed sobą tylko Artura Sarnata, nie zdołał strzelić, bo uprzedził go biegnący za nim Kazimierz Moskal. Wielką radość przeżyli zebrani na łuku za bramką Odry sympatycy „Białej Gwiazdy” - w 44 min. Frankowski precyzyjnie wykonał wolnego z 20 metrów, podyktowanego za faul Matyi. Strzelił obok muru w dolny róg. Tomala sparował piłkę na słupek. Błyskawicznie wystartował do niej Marcin Baszczyński, zostawiając za plecami zaskoczonych obrońców i zdobył prowadzenie dla Wisły. Tuż po przerwie, w 47 min, obok bramki główkował Rasiak. Minimalnie chybił też z wolnego, w 50 min Sibik. Z kolei w 54 min szansę na podwyższenie wyniku zmarnowali krakowianie. Będący na polu karnym Czerwiec, zamiast strzelać podał do „spalonego” Olgierda Moskalewicza. Bardzo ładną akcję przeprowadzili w 59 min Frankowski z Kosowskim. Ten drugi z 17 metrów trafił jednak w słupek. 3 minuty później Baszczyński był szybszy od Chałbińskiego. Wybitą przez niego piłkę mocno uderzył Kuś, ale, po interwencji Sarnata, Odra wywalczyła tylko róg. Zapędy wodzisławian przerwał na dobre w 74 min Radosław Kałużny. 35 metrów od bramki Jacek Matyja spadł na plecy Tomasza Frankowskiego. Sędzia podyktował więc wolnego. Na jego wykonanie zdecydował się dysponujący mocnym strzałem Kałużny. Tylko dwóch zawodników ustawiło się do skromnego muru, bo nikt się nie spodziewał wielkiego zagrożenia. Tymczasem wiślak popisał się potężnym uderzeniem. Piłka wpadła w „okienko”. To był gol na miarę stadionów świata. Prowadzenie Wisły 2-0 sprawiło, że Odra musiała się zdecydować wyłącznie na atak. Pecha miał w 76 min Matyja, bo z 1 metra posłał piłkę obok słupka. Wysokiego obrońcę Odry złapał za koszulkę w 85 min Kałużny, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia. W końcówce spotkania Głowacki i Baszczyński zobaczyli jeszcze żółte kartki, ale wiślacy nie dali się zaskoczyć Odrze. We wczorajszym meczu udowodnili, że są solidną drużyną, która potrafi narzucić swoje reguły gry. Ich konsekwencja taktyczna pozwoliła w pełni zrealizować cel - zwyciężyć z wcale niełatwym przeciwnikiem. JERZY SASORSKI
Trener Odry Jerzy Wyrobek: - Po stracie bramki przed przerwą, musieliśmy zmienić styl gry. Zakładaliśmy bowiem wzmocnioną defensywę i próby kontrataków. Zostaliśmy zmuszeni do odsłonięcia się, a dodatkowo szyki pokrzyżowały nam kontuzje Malinowskiego i Ruty, którzy musieli opuścić plac gry. Trener Wisły Orest Lenczyk: - Byliśmy lepszym zespołem, ale moi piłkarze musieli się solidnie nabiegać, żeby wygrać. Zabrakło jednego dnia odpoczynku po czwartkowym meczu w Pucharze UEFA, aby wszyscy zawodnicy mogli pokazać pełnię swoich możliwości.
