2000.09.06 Wisła Kraków – Dyskobolia Grodzisk 4:2
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 4:2 (2:0) | Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski | ||||||||
| widzów: 3.000 | ||||||||||
| sędzia: Robert Małek z Zabrza | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Spis treści |
Relacje meczowe
Dziennik Polski. 2000, nr 208 (6 IX) = nr 17091
Dziś o godz. 16.30 rewanżowy mecz Pucharu Ligi Wisła - Groclin/Dyskobolia Wizytę na dzisiejszym rewanżowym meczu 1/8 finału Pucharu Ligi Wisła - Groclin/Dyskobolia (początek o godz. 16.30) zapowiedział drugi trener Realu Saragossa Manuel Fernandez. Gość z Hiszpanii zostanie w Krakowie aż do niedzieli, bo chce obejrzeć także pierwszoligowe spotkanie wiślaków z warszawską Polonią. W sobotę na trybunach stadionu w Saragossie, na inauguracji ligi hiszpańskiej Real - Espanyol Barcelona zasiądzie natomiast Andrzej Iwan. Przed tygodniem w Grodzisku Wielkopolskim zespół „Białej Gwiazdy” zremisował z Groclinem 0-0, chcąc więc awansować do ćwierćfinału musi dziś wygrać. Zadanie to tylko pozornie łatwe, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że trener Orest Lenczyk nie będzie mógł skorzystać z dwóch kluczowych zawodników linii środkowej: Radosława Kałużnego i Ryszarda Czerwca. Obaj są lekko kontuzjowani i w perspektywie dwóch bardzo ciężkich spotkań z Polonią i Realem Saragossa trzeba ich oszczędzać. Kolejną szansę otrzymają więc dublerzy
Dziennik Polski. 2000, nr 209 (7 IX) = nr 17092
W 1/8 finału Pucharu Ligi Mogło być 12 goli Wisła Kraków - Groclin/Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski 4-2 (2-O) 1-0 Żurawski 10 min 2-0 M. Zając 15 min 3-0 Pater 59 min 4-0 Frankowski 74 min 4-1 Piechniak 87 min 4-2 Umukoro 90 min
Wisła: Sarnat - Głowacki, Moskal, Kosowski - M. Zając, Baszczyński, Kałużny (46 Pater), Moskalewicz, Kulawik (70 Sosin) - Żurawski, Frankowski (78 Kuzera). Groclin: Brzostowski - Lewandowski (46 Piechniak), Witkowski, Bereszyński - Janeczek, Camara, Rybarczyk (46 Umukoro), Koszakow, Jaskot - Jasiński (62 Prusek), Rocki. Sędziował Robert Małek z Katowic. Żółte kartki: Kosowski (42, za zagranie ręką), Głowacki (49, za faul na Jasińskim) - Janeczek 59, za -zagranie ręką), Camara (71, za faul na Moskalewiczu). Widzów 3 tys. Już po kwadransie wczorajszego, .rewanżowego meczu 1/8 finału Pucharu Ligi piłkarze Wisły prowadzili 2-0. W 10 min młody bramkarz gości Dariusz Brzostowski został zaskoczony, gdy piłka kopnięta wysoko w górę przez Radosława Kałużnego, nagle zaczęła spadać za jego plecy. Odbił ją na poprzeczkę, dogodnej sytuacji nie zmarnował jednak czyhający Maciej Żurawski i głową zdobył gola dla gospodarzy. W 15 min na polu karnym, po rożnym Olgierda Moskalewicza do piłki wyskoczyli Rafał Witkowski i Arka Głowacki. Obrońcy Groclinu nie udało się zażegnać niebezpieczeństwa, ponieważ błyskawicznym strzałem z półobrotu z 12 metrów popisał się Marek Zając. W tej sytuacji krakowianie, którzy w wyjazdowym spotkaniu tydzień wcześniej zaledwie zremisowali 0-0, mogli już spokojnie dążyć do wyznaczonego celu. Awans do ćwierćfinału, premiowany 220 tysiącami złotych, wydawał się dość pewny. Tym bardziej że rywale praktycznie nie zagrażali bramce Artura Sarnata. Trudno w tych kategoriach oceniać dwa anemiczne strzały Koszakowa w 22 min i Rockiego w 38 min. W tym czasie, wiślacy starający się grać z tzw. pierwszej piłki, dynamicznie, mieli kilka dogodnych okazji. W 17 min bardzo efektownie z woleja (i to lewą nogą) pod poprzeczkę uderzył Tomasz Frankowski. Brzostowski wspaniale jednak interweniował. Nie dał się też zaskoczyć z wolnego Moskalewiczowi w 19 min. W 43 min pomógł mu Witkowski, który głową wyekspediował piłkę daleko. Strzałów z dystansu próbowali: Marcin Baszczyński, Tomasz Kulawik i Radosław Kałużny. Ten ostatni, mimo ostatnich kłopotów z kolanami, zdecydował się na występ. Chciał się sprawdzić przed niedzielną potyczką pierwszoligową z Polonią. Miał duży wpływ na postawę drugiej linii. Tym bardziej że z powodu kontuzji nie wystąpili: Ryszard Czerwiec i Grzegorz Niciński. Po przerwie reprezentacyjny pomocnik nie pojawił się już na boisku. Przewaga wiślaków była na tyle duża, że trener Orest Lenczyk mógł mu dać odpocząć. Wszedł za niego Grzegorz Pater i już w 59 min wpisał się na listę strzelców. Andrzej Janeczek zatrzymał piłkę ręką na linii 16 metrów. Moskalewicz przymierzył z wolnego w dolny róg bramki. Brzostowski obronił, ale był bezradny wobec dobitki Patera. Zawodnicy Groclinu nadal sporadycznie niepokoili Sarnata (Witkowski z wolnego w 54 min, Jaskot w 58 min, Umukoro w 60 min). Wciąż dochodziło natomiast do gorących spięć pod ich bramką. W 70 min Witkowski, blokując strzał Patera, omal nie zaliczył samobójczego gola. 4 minuty później dal sobie „związać nogi” Frankowskiemu, który opanował piłkę po długim podaniu Baszczyńskiego, kilkoma zwodami wyprowadził w pole obrońcę, precyzyjnie strzelił. Ta akcja Wisły została przeprowadzona natychmiast po tym, jak sędzia nie uznał bramki Andrzejowi Jaskotowi, z powodu nakładki Camary. W ostatnich 15 minutach spotkania wiślacy nie wykorzystali kilku wyśmienitych okazji. W 75 min Frankowski trafił w poprzeczkę, a w 82 min Brzostowski wybił piłkę nogą po strzale Łukasza Sosina (podał mu dokładnie Pater), w podobny sposób wyszedł z opresji, będąc „oko w oko” z Żurawskim. Milimetrów zabrakło Markowi Zającowi w 85 min. Dość niespodziewanie piłkarze z Grodziska dwukrotnie zaskoczyli defensywę Wisły pod koniec meczu. Przy biernej postawie obrońców, w 87 min szarżujący na polu karnym Piechniak nie dał szans Sarnatowi. A w doliczonym tylko o minutę czasie gry ustalił wynik Umukoro. Była to dobitka strzału Koszakowa, obronionego przez Sarnata. Ciekawe, jakie spostrzeżenia wyniósł z tego występu krakowskiej jedenastki drugi trener Realu Saragossa Manuel Fernandez? JERZY SASORSKI
Trenerski dwugłos Po zmianach bałagan Janusz Białek (Groclin): - Przyjechaliśmy do Krakowa z mocnym postanowieniem dobrego meczu. W 10 minucie błąd bramkarza, który na pierwszoligowych boiskach nie powinien się zdarzyć. Niestety, nam się zdarzył i całe nasze zaangażowanie, podejście do tego spotkania legły w gruzach. Dość szybko po rzucie rożnym, dostaliśmy drugą bramkę. Nikt nawet nie próbował interweniować i w zasadzie było już po meczu. Z kolei gol Piechniaka dodał nam skrzydeł. W tym momencie Wisła przestała grać. Co nie zmienia mojej opinii, że inaczej nam to wyszło niż planowaliśmy. Orest Lenczyk (Wisła): - Osiągnęliśmy cel, wygrywając. Awansowaliśmy do następnej rundy. Groclin grał jednak do końca. Pewien bałagan, który wkradł się w poczynania zespołu po dokonanych zmianach, spowodował, że zamiast sześciu czy nawet ośmiu bramek, zdobyliśmy tylko cztery. Oczywiście, że desygnowałem do gry tych zawodników, którzy byli na sto procent zdrowi. Radka Kałużnego ściągnąłem z uwagi na to, że mecz z Polonią jest dla nas absolutnie numer jeden, a prowadziliśmy przecież 2-0. I należało to zrobić. Z pewnością sytuacje, które nie zostały wykorzystane, długo będą mi się śniły. Chciałbym, żeby, ci którzy tych sytuacji nie wykorzystali, opamiętali się, bo po to są na boisku, żeby zdobywać gole. W pewnych momentach gra obronna i poświęcenie wielu zawodników szło na marne. Nie sądzę, żeby to była nonszalancja, przeradza się to raczej w brak umiejętności zdobywania bramek. Real Saragossa takich sytuacji na pewno nie zmarnuje. (SAS)
Szybko załatwiony awans
KRAKÓW. 6.9. Trener Wisły Orest Lenczyk zapowiadał, że jego podopieczni poważnie potraktują ten mecz i tak rzeczywiście było. Wystawił on dość mocny skład, choć zabrakło w nim lekko kontuzjowanych Ryszarda Czerwca i Grzegorza Nicińskiego. Krakowianie, pomni, że w niedzielę czeka ich trudny ligowy mecz z Polonią szybko chcieli załatwić kwestię awansu. I tak się stało. Już po kwadransie Wisła prowadziła 2:0.
Pierwszy gol był jednak nieco przypadkowy. Radosław Kałużny kopnął piłkę z ok. 17 metrów, a pierwsza faza jej lotu zapowiadała, że wyląduje ona pod stadionowym ogrodzeniem. Tymczasem futbolówka zaczęła lotem koszącym opadać i zupełnie zdezorientowany Dariusz Brzostowski odbił ją na poprzeczkę. Stojący obok Maciej Żurawski głową skierował piłkę do siatki. 5 minut później gospodarze egzekwowali kolejno dwa rzuty rożne. Po drugim dośrodkowaniu Olgierda Moskalewicza piłka trafiła pod nogi Marka Zająca, a ten natychmiastowym strzałem posłał ją do siatki. Wisła nadal przeważała, jej zawodnicy oddali kilka strzałów na bramkę rywala; najefektowniejszy był wolej Tomasza Frankowskiego z 17. minuty obroniony przez Brzostowskiego.
W 53. minucie ponownie na listę strzelców mógł wpisać się M. Zając, ale po jego główce (dośrodkował z rzutu wolnego Kamil Kosowski) piłka minęła słupek w niewielkiej odległości. Potem z 16 metrów, minimalnie niecelnie, strzelał Tomasz Kulawik.
W 59. minucie goście stracili ostatnie złudzenia. Po zagraniu piłki ręką przez Andrzeja Janeczka (w ten sposób powstrzymał szarżę Frankowskiego) rzut wolny egzekwował Moskalewicz. Brzostowski odbił zmierzającą w prawy dolny róg piłkę, ale Grzegorz Pater pospieszył ze skuteczną dobitką. Groclin dobił Frankowski, który po wspaniałym podaniu od Marcina Baszczyńskiego, dwukrotnie okiwał Rafała Witkowskiego i pewnie strzelił w długi róg. Minutę później „Franek" z kilku metrów trafił w poprzeczkę. Potem dwóch znakomitych okazji nie wykorzystali Łukasz Sosin i Żurawski; w sytuacjach sam na sam z Brzostowskim strzelali wprost w bramkarza Groclinu.
W końcówce gospodarze zupełnie się rozluźnili i pozwolili Groclinowi na uzyskanie honorowego wyniku. Najpierw sam przed Arturem Sarnatem znalazł się Piotr Piechniak i strzałem po ziemi zdobył dla Groclinu pierwszego gola. A tuż przed ostatnim gwizdkiem Filiph Umukoro z bliska dobił strzał Dmitrija Koszakowa.
Mecz ten obserwował drugi trener Realu Saragossa, Manuel Fernandez.
GRZEGORZ WOJTOWICZ
Źródło: "Tempo" z 2000.09.07
PIKNIK
1/8 FINAŁU PUCHARU LIGI, REWANŻ, SEZON 2000/2001, 6 WRZEŚNIA 2000, GODZ. 16:30
4 WISŁA Kraków - GROCLIN 2
Żurawski 10' 87' Piechniak
M.Zając 15' 90' Omukoro
Pater 59'
Frankowski 74'
Sędziował: R. Małek (Katowice)
Widzów: 3000
1. Artur Sarnat
6. Arkadiusz Głowacki
7. Kazimierz Moskal
5. Kamil Kosowski
15. Marek Zając 1
4. Marcin Baszczyński
2. Radosław Kałużny sub 46
29. Olgierd Moskalewicz
11. Tomasz Kulawik sub 70
9. Maciej Żurawski 1
21. Tomasz Frankowski sub 77 1
8. Grzegorz Pater on 46 1
20. Łukasz Sosin on 70
14. Kamil Kuzera on 77
Najlepszy zawodnik Wisły: ?
sub - zdjęcie z boiska, on - wejście na boisko
Groclin: Brzostowski - Janeczek, Witkowski, Bereszyński, Camara, Lewandowski (46 Piechniak), Rybarczyk (46 Umukoro), Jaskot, Rocki, Koszakow, Jasiński (62 Prusek)
Ż.K. Janeczek, Camara
Piknikowa atmosfera towarzyszyła rewanżowemu spotkaniu 1/8 finału Pucharu Ligi. Na stadionie zjawiło się nieco ponad 3 tys. najwierniejszych kibicow. Niezbyt wysoka temperatura zachęcała piłkarzy do biegania.
Wiślacy zagrali w dość mocnym ustawieniu. Tradycyjnie już zabrakło B. Zająca i Jopa, nie było też Sunday'a oraz Nicińskiego i Czerwca. Dwaj ostatni narzekali, przed meczem na drobne urazy i trener Lenczyk pozwolił im odpocząc, co najlepiej wykorzystał chyba Grzegorz Niciński, który przez niemal cały czas bawił się z dziećmi pod trybuną prasową. Zagrał natomiast bohater z Kijowa - Radek Kałużny, który wystąpił z opaską na prawym kolanie. On z kolei zszedł po pierwszej połowie, gdy sprawa awansu do następnej rundy była już praktycznie rozstrzygnięta.
Krakowianie od samego początku opanowali środek boiska, pierwszą bramkę zdobywając już w 10 minucie, w dość niecodziennych okolicznościach. Bramkarz gości zamiast spokojnie złapać piłkę po kopnięciu jej w górę przez Kałużnego, próbował ją wybic nad poprzeczkę. Na jego nieszczęście piłka od poprzeczki się odbiła, pierwszy dopadł do niej Żurawski i strzałem głową zdobył prowadzenie dla Wisły (asysta: KAŁUŻNY). Nic dziwnego, że po tym golu na trybunach rozległ się okrzyk: "Dziękujemy"
. 5 minut później było już 2-0. Dwukrotnie rzut rożny wykonywał Olgierd Moskalewicz; za drugim razem piłki nie sięgnął Głowacki, jednak powstało zamieszanie podbramkowe, po którym Marek Zając z kilku metrów pokonał Brzostowskiego (asysta: MOSKALEWICZ).
Dwubramkowe prowadzenie nie zmieniło specjalnie obrazu gry. Nadal optyczną przewagę posiadali wiślacy, jednak ich ataki nie były już tak skuteczne jak w pierwszym kwadransie. Skutek tego był taki, że po pierwszej połowie wynik meczu brzmiał 2-0.
Po zmianie stron piłkarze "Białej Gwiazdy" zaatakowali z większym animuszem. Spowodowało to m.in. wejście w przerwie Grzegorza Patera, który koniecznie chciał się pokazać kibicom. W 59 minucie piłkę przed polem karnym gości przejął Frankowski, upadający Janeczek chwycił ją jednak. Sędzia pokazał zawodnikowi z Grodziska żółtą kartkę, nakazując wiślakom wykonanie rzutu wolnego. Mocno przy słupku uderzał Moskalewicz, do odbitej przez golkipera gości piłki dopadł Pater i w akrobatyczny sposób wpakował ją do bramki (asysta: MOSKALEWICZ).
Kwadrans później padł ostatni, najładniejszy gol dla Wisły. Kontratak świetnym podaniem rozpoczął Baszczyński, piłka trafiła do Frankowskiego, który przebiegł z nią 30 metrów, ograł Witkowskiego w pojedynku "jeden na jeden" i skutecznym strzałem podwyższył prowadzenie (asysta: Baszczyński).
W tym momencie na trybunach rozpoczęło się świętowanie, zaś piłkarze Wisły dostosowali się do tego beztroskiego nastroju marujnąc okazję za okazją. Dośc powiedzieć, że w ostatnim kwadransie mieli aż 5 sytuacji, które zwykło się określać mianem "stuprocentowych". Kolejno zmarnowalí je: Frankowski (strzał w poprzeczkę, po podaniu M. Zająca), Sosin (strzał w bramkarza z 5 metrów, po efektownym rajdzie Patera), Żurawski ("sam na sam" po podaniu Sosina), Zając (solowa akcja í niecelny strzał z 10 metrów) oraz Pater (po podaniu Żurawskiego strzał w bramkarza). I gdy wydawało się, że to tylko wiślacy będą strzelać w tym meczu obudzili się piłkarze z Grodziska, pokonując dwukrotnie Sarnata przy biernej postawie krakowskich obrońców.
Oglądający popisy nieskutecznosci wiślaków, obecny na stadionie drugi trener Realu Saragossa, miał pewnie powody do zadowolenia. Grając tak niefrasobliwie Wisła nie ma co liczyć na punkty w meczu z Polonią i sukces w dwumeczu z Saragossą. Jednak w meczu z Groclinem cel został osiągnięty i z tego należy się cieszyć.
[Rafał Oramus]
KONFERENCJA PRASOWA
Janusz Białek:
"Przyjechaliśmy do Krakowa z postanowieniem zagrania dobrego meczu. W 10 minucie zdarzył się błąd i całe dotychczasowe zaangażowanie, podejście do tego spotkania legły w gruzach. Kilka minut później straciliśmy bramkę po rogu. Nikt nawet nie próbował interweniować.Z kolei bramka Piechniaka dodała nam skrzydeł, dlatego skończyło się na 4-2. Inaczej ten mecz wyszedł niż planowaliśmy".
Trener gości bronił też swojego bramkarza. Zwracał uwagę na konieczność wprowadzania młodych zawodników, aby w takich meczach zdobywali doświadczenie. "Gdyby w meczu z Wisłą stało się coś Kotorowskiemu (pierwszemu bramkarzowi Groclinu - przyp. TWSD), to Brzostowski musiałby bronić w lidze.".
Orest Lenczyk:
"Osiągnęliśmy cel, wygrywając awansowaliśmy do następnej rundy, w meczu, który momentami przypominał sparing. Uważam, że bałagan na boisku spowodował, że mogło być i 6 i 8 bramek w końcówce. Groclin udowodnił, że grając ambitnie do końca można dowieźć przyzwoity wynik. Desygnowałem do gry wszystkich zdrowych piłkarzy, Radka Kałużnego ściągnąłem w przerwie z uwagi na mecz z Polonią.
Sytuacje niewykorzystane długo będą mi się śnić po nocach. Strzeliliśmy cztery bramki, jednak widoczna była nonszalancja, brak umiejętności tej najważniejszej - zdobywania bramki. Zawodnicy Saragossy tą umiejętność posiadają...."
Trener Wisły, zapytany o zbliżający się mecz z Polonią, powiedział że musi porozmawiać z trenerem Nawałką, który w końcu ostatnio dwa razy Polonię pokonał. Na pytanie, kto upilnuje Olisadebe odpowiedział: "Może Olisadebe nie zagra..."
Sporo, choć dość niechętnie, mówił też o Ibrahimie Sunday'u. Z początku żartował: "Wszystko przeczytacie w SuperExpressie. Ostatnio wlepili moje zdjęcie, nie wiadomo po co." Do sprawy Sunday'a wrócimy w najbliższym czasie.
[Rafał Oramus]
Źródło: wislakrakow.com
MINUTA PO MINUCIE
1' Nikt nie sięga piłki po dośrodkowaniu M. Zająca.
4' Niecelny strzał Moskala z 25 metrów..
6' Głowacki w solowej akcji mija trzech obrońców, nie udaje mu się jednak dośrodkować.
10' 1-0! Fatalny błąd bramkarza gości, piłkę do bramki kieruje Żurawski.
12' Znów strzał Żurawskiego, tym razem jednak Brzostowski broni.
15' 2-0! M. Zając wykorzystuje zamieszanie podbramkowe i strzela z bliska drugiego gola.
16' Moskal podaje na lewo do Kosowskiego, ten błyskawicznie centruje do Frankowskiego. Efektowny strzał tego ostatniego broni bramkarz.
19' Rzut wolny po faulu Lewandowskiego wykonuje Moskalewicz. Jego uderzenie z trudem broni Brzostowski.
22' Pierwszy strzał gości; lekki uderzenie Koszakowa łapie Sarnat.
26' Potężny strzał Kałużnego mija o dwa metry bramkę gości.
32' Znów niecelny strzał Kałużnego.
37' Słaby strzał Rockiego broni Sarnat.
40' Długa akcja wiślaków, po której na strzał decyduje się Kulawik. Niestety - niecelny.
44' Piłka o centymetry mija głowę Moskala po ostrej centrze Kosowskiego z rzutu wolnego.
45' Wiślacy mają dużo szczęścia, gdy po uderzeniu Rybarczyka piłka mija bramkę Sarnata.
54' Niecelny strzał głową Marka Zająca
57' Strzał Kulawika z lewej strony - obok bramki.
59' 3-0! Pater na leżąco pakuje do siatki, odbitą przez Brzostowskiego piłkę, po strzale Moskalewicza z rzutu wolnego.
62' Umukoro w świetnej sytuacji strzela obok słupka bramki Sarnata.
65' Strzał Moskalewicza z rzutu wolnego - lekki i niecelny.
67' Druga solowa akcja Głowackiego, zakończona mocnym, lecz niecelnym strzałem.
69' Po akcji lewą stroną i dośrodkowaniu Patera Piechniak prawie pokonuje własnego bramkarza.
74' 4-0! Frankowski jak profesor ogrywa Witkowskiego i strzela swojego gola w tym meczu.
76' Koronkowa akcja Wisły, po której Frankowski trafia w poprzeczkę.
77' Silne uderzenie Kosowskiego z 30 metrów łapie Brzostowski.
80' Bramkarz gości piąstkuje po atomowym strzale Baszczyńskiego.
81' Sosin z 5(!) metrów trafia w bramkarza.
82' Żurawski nie wykorzystuje sytuacji "sam na sam". Jego strzał Brzostowski broni nogami.
84' Kolejna "setka"Wisły - Marek Zając z 10 metrów strzela obok słupka.
87' 4-1. Bierną postawę wiślackiej obrony wykorzystuje Piechniak, pokonując Sarnata strzałem w krótki róg.
88' Pater z kilku metrów trafia w nogę bramkarza.
90' 4-2. Umukoro dobija strzał Koszakowa.
[Rafał Oramus]
Źródło: wislakrakow.com

