2000.09.17 Stomil Olsztyn - Wisła Kraków 0:3
Z Historia Wisły
| Stomil Olsztyn | 0:3 (0:1) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 7.000 | ||||||||||
| sędzia: Robert Małek z Zabrza | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Relacje meczowe
Dziennik Polski. 2000, nr 217 (16/17 ) = nr 17100
Wczoraj, o godzinie 20, piłkarze krakowskiej Wisły znajdowali się jeszcze 150 kilometrów od Olsztyna, gdzie w niedzielę po południu rozegrają mecz ekstraklasy ze Stomilem. Po dotkliwej, czwartkowej porażce 1-4 w spotkaniu I rundy Pucharu UEFA z Realem Saragossa nie mogli spać spokojnie. Tym bardziej że już na 5. rano zarządzono pobudkę. Pierwszym porannym samolotem odlecieli z Saragossy do Barcelony, a stamtąd do Warszawy. Trening przeprowadzili na stadionie stołecznej Gwardii. Po obiedzie wyruszyli w kierunku Olsztyna. Potężne korki uniemożliwiły im szybką podróż. Wszyscy byli bardzo zmęczeni, ale dzień odpoczynku musi wystarczyć na zregenerowanie sił przed trudną konfrontacją ze Stomilem. Rywale wiślaków, mimo poważnych zmian kadrowych i kłopotów finansowych, dość nieoczekiwanie plasują się na wysokim 5. miejscu w tabeli, z pokaźnym dorobkiem 13 pkt (w 7 meczach). Krakowianie, na 2. pozycji, mają o 3 pkt więcej. Stomil przed tygodniem wygrał w Płocku z Orlenem, ale godne podkreślenia jest przede wszystkim to, że w 24 występach z rzędu na własnym boisku nie poniósł porażki! I serię tę chce podtrzymać.
Dziennik Polski. 2000, nr 218 (18 IX) = nr 17101
W Olsztynie grali do jednej bramki Stomil Olsztyn - Wisła Kraków 0-3 (O-1) Wybryki w Warszawie 0-1 Niciński 8 min 0-2 M. Zając 65 min 0-3 Frankowski 81 min Sędziował Robert Małek z Katowic. Żółta kartka - Kosowski. Widzów 7000. STOMIL WISŁA Krzyształowicz 5 Sarnat 7 Treściński 4 Baszczyński 7 Lenart 5 Moskal 7 Januszewski 4 Kałużny 7 Kościuczuk 4 (84 Czerwiec 5) (70 Salami) M. Zając 7 Holc 5 Kulawik 8 Szwed 5 Moskalewicz 8 Biedrzycki 4 Niciński 7 Siniczyn 4 Kosowski 7 Sawicki 4 Iheanacho 6 (62 Hamlet) (72 Żurawski 5) Matys 4 Sosin 6 (59 Frankowski 6) Piłkarzy Wisły nie załamała wysoka porażka w Saragossie. Szybko zapomnieli o nieudanym czwartkowym występie w Pucharze UEFA. W Olsztynie zaprezentowali znów skuteczną grę. Krakowianie przerwali passę 24 spotkań bez porażki Stomilu na własnym boisku. Zaskakujący gol Olsztynianie, obawiając się kontr wiślaków, rozpoczęli spotkanie dość ostrożnie, uważnie grali w obronie, starali się wciągnąć krakowian na swoją połowę. Już w 8 min plany pokrzyżował im Grzegorz Niciński, zdobywając dla gości dość niespodziewanie pierwszego gola. W 20 min mogło być 2-0 dla krakowian. Po dośrodkowaniu z lewej strony Kamila Kosowskiego, główkował obok bramki Iheanacho. Przez pierwsze pół godziny meczu Stomil ani razu nie zagroził bramce Artura Sarnata. Dopiero w 30 min na indywidualny rajd zdecydował się obrońca Artur Januszewski. Minął nawet kilku piłkarzy Wisły, ale w polu karnym zgubił piłkę. Pod kontrolą Także po przerwie drużyna „Białej Gwiazdy” kontrolowała sytuację na boisku. W 48 min Olgierd Moskalewicz strzelił z woleja nad bramką, w 62 min piłkę po strzale Iheanacho obronił Krzyształowicz. Nie zdołał jednak zażegnać niebezpieczeństwa w 64 minucie, gdy Marek Zając, po dośrodkowaniu Grzegorza Nicińskiego, strzelił bardzo precyzyjnie głową. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki Stomilu. 6 minut później jeden jedyny raz w tej części meczu, w opałach był bramkarz Wisły. Andrzej Biedrzycki rozegrał szybko rzut wolny, ale po bardzo mocnym strzale Rafała Szweda Sarnat popisał się doskonałą interwencją, wyciągając piłkę niemal z „okienka”. Skończyło się tylko na rożnym. W 76 min Maciej Żurawski strzelał z woleja obok słupka, W 77 min Krzyształowicz obronił strzał Kosowskiego z dystansu. W 78 min Kosowski znów dośrodkowa! z lewej strony, a po strzale Tomasza Frankowskiego piłka trafiła w poprzeczkę. Najlepszy snajper Wisły nie zawiódł w 81 min, ustalając wynik meczu. Brawa dla Bartka Przed spotkaniem gromkie brawa otrzymał Bartosz Płuciennik, syn zmarłego tragicznie byłego piłkarza Stomilu Jacka Płuciennika. 9-letni Bartek wyszedł na płytę boiska wspólnie z zawodnikami Wisły i Stomilu, a potem symbolicznym kopnięciem dał znak do rozpoczęcia gry. (P-S
Orest Lenczyk (trener Wisły): - Przebywaliśmy ze sobą poza domem przez tydzień. Porażka w Saragossie mocno nas zdenerwowała, Hiszpanie nam pokazali, że gra się przez 90 minut. Nie widzę analogii do meczu ze Stomilem. W Olsztynie wygraliśmy, bo mieliśmy więcej dobrych zawodników.
OSTRO DO PRZODU!
Obawy wszystkich, przed meczem z niepokonanym z od 24 spotkań Stomilem, okazały się niepotrzebne. Wiślacy spokojnie i pewnie pokonali olsztynian 3:0, prowadzenie zdobywając już w 8 minucie po strzale Grzegorza Nicińskiego. "Nitka" przebudził się więc ze strzeleckiej niemocy. Dwie bramki dorzucili jeszcze Marek Zając (z podania Kosowskiego) oraz rezerwowy w tym spotkaniu Tomasz Frankowski.
Efektowne zwycięstwo nie dało jednak krakowianom awansu na pierwsze miejsce w tabeli, bowiem wczoraj Pogoń pokonała Ruch Radzionków 1:0, strzelając zwycięskiego gola w 87(!) minucie. Czy przyjdzie wreszcie kres szczęścia szczecinian?
[Rafał Oramus]
1. Artur Sarnat
4. Marcin Baszczyński
7. Kazimierz Moskal
5. Kamil Kosowski
15. Marek Zając 1
16. Grzegorz Niciński 1
2. Radosław Kałużny do 84
29. Olgierd Moskalewicz
11. Tomasz Kulawik
20. Łukasz Sosin do 59
17. Kelechi Iheanacho do 63
21. Tomasz Frankowski od 59 1
9. Maciej Żurawski od 63
10. Ryszard Czerwiec od 84
Najlepszy zawodnik Wisły: ?
do - zdjęcie z boiska, od - wejście na boisko
Ż.K. nikt
Relacja
Stomil przystępował do tego meczu jako drużyna niepokonana na własnym stadionie od 24 meczów, czyli przez około półtora sezonu. Z kolei ambicja Wisły podrażniona została wysoką porażką w Hiszpanii; tą plamę na honorze należało zmyć.
Trener Lenczyk postanowił pozostawić na ławce rezerwowych Ryszarda Czerwca i Tomasza Frankowskiego, z których postawy najwidoczniej nie był zadowolony w czwartek w Saragossie (obaj piłkarze zostali wtedy w drugiej połowie zmienieni). W ataku zagrali więc koło siebie Kelechi Iheanacho i Łukasz Sosin. Za żółte kartki pauzował Głowacki, obrona wystąpiła więc w składzie Kosowski - Moskal - Baszczyński. Z kolei w środku pola ustawiono Marka Zająca, defensywnych Nicińskiego i Kałużnego, a także Tomasza Kulawika i Olgierda Moskalewicza.
Wisła rozpoczęła mecz spokojnie, nieco bez przekonania. Jednak już pierwsza groźniejsza akcja przyniosła krakowianom bramkę: w 8 minucie na lewym skrzydle Iheanacho Kelechi serią zwodów uwolnił się spod opieki obrońców, zacentrował na pole karne, gdzie z piłką minęło się dwóch obrońców Stomilu, a Niciński z kilku metrów nie dał szans miejscowemu bramkarzowi (asysta: KELECHI).
Dobrze prezentował się Kamil Kosowski. W 20 minucie po jednym z jego dośrodkowań dobra szansę do zdobycia gola zmarnował Kelechi, z kilku metrów strzelając główka sporo ponad poprzeczką.
W 35 minucie pierwszy celny strzał na bramkę Sarnata oddali gospodarze - przy czym było to uderzenie z rzutu wolnego, z odległości ok. 30 metrów i nie mogło sprawić krakowskiemu bramkarzowi żadnych trudności. Podobnie, jak kolejny celny strzał stomilan, oddany kilka minut później, już z odległości 40 metrów. I na tym emocje w pierwszej połowie się skończyły.
Również początek drugiej części gry nie przyniósł ożywienia. jedynie w 50 minucie Kosowski. ograwszy dwóch rywali podał piłkę Kulawikowi, którego strzał z rogu pola karnego został zablokowany przez obrońców. Po rzucie rożnym (notabene pierwszym dla Wisły w tym spotkaniu) strzał Marka Zająca w dolny róg bramki wybił z dużym trudem Kryształowicz.
W 58 minucie przeciętnie grającego Sosina zastąpił Frankowski i zmiana ta zmieniła znacząco obraz gry. Akcji ofensywnych było więcej, chociaż sam Frankowski nie zawsze się w nie angażował. Kilkukrotnie sam przyciągał uwagę obrońców pozwalając stworzyć groźne sytuacje innym wiślakom. Tak właśnie było w 65 minucie, kiedy po szybkiej wymianie piłek pomiędzy Kulawikiem i Kosowskim ten ostatni dośrodkował niemal z linii końcowej na pole karne, a nadbiegający Marek Zając w swoim stylu (czyli od słupka, strzałem w długi róg...) skierował piłkę do siatki (asysta: KOSOWSKI).
W kolejnych minutach powiększała się przewaga wiślaków i nie zmienił tego nawet silny strzał jednego z gospodarzy, z trudem sparowany przez Sarnata na rzut rożny (był to zresztą jedyny celny strzał Stomilu z gry). W 73 minucie słaby w drugiej połowie Kelechi został zmieniony przez Żurawskiego, co dodatkowo wzmocniło siły ofensywne krakowian. Przewaga Wisły rosła. W 78 minucie indywidualną akcję przeprowadził Kosowski, jednak jego strzał z 25 metrów na raty wybronił bramkarz. Minutę później ten sam zawodnik dośrodkował z lewej strony na pole karne, a zamykający akcję Frankowski z 10 metrów trafił w poprzeczkę. W końcu w 81 minucie Kałużny wyłuskał piłkę w środku pola, podał ją na lewo do niepilnowanego Frankowskiego, a nasz najlepszy snajper strzałem niemal z rogu pola karnego pokonał wychodzącego Kryształowicza (asysta: KAŁUŻNY).
Po trzeciej bramce Wiślacy grali tak, aby dowieźć wynik do końca, obrońcy często podawali piłkę do siebie, czasem też zatrudniali Artura Sarnat, który jakoś nie miał okazji, by wykazać się w akcjach z udziałem olsztynian. Miejscowi kibice zaczęli wychodzić. Jeszcze tylko niepotrzebna kartka Kosowskiego i zmiana (w 86 minucie Czerwiec zastąpił Kałużnego, który schodząc z boiska tradycyjnie podziękował lokalnym kibicom za doping...), po czym sędzia odgwizdał koniec meczu. Meczu, który stał na przeciętnym poziomie, a Wisła nie musiała zbytnio się namęczyć, by udowodnić swoją wyższość. Wystarczyło kilka szybszych zagrań, by rozbić obronę gospodarzy. Ci zaś nie zdołali w sensowny sposób sklecić żadnej akcji zaczepnej. Wynik więc jest jak najbardziej zasłużony.
Źródło: wislakrakow.com

