2000.11.04 Wisła Kraków - Amica Wronki 4:0

Z Historia Wisły

2000.11.04, I Liga, 13. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 13:00
Wisła Kraków 4:0 (2:0) Amica Wronki
widzów: 8.000
sędzia: Michał Nowak (Sosnowiec)
Bramki
Tomasz Frankowski 15’
Olgierd Moskalewicz 17’
Tomasz Frankowski 60’
Łukasz Sosin 82’
1:0
2:0
3:0
4:0
Wisła Kraków
Artur Sarnat
Grafika:Zk.jpg Marcin Baszczyński grafika: Zmiana.PNG (80’ Mariusz Jop)
Bogdan Zając
Grafika:Zk.jpg Grzegorz Niciński
Arkadiusz Głowacki
Maciej Żurawski
Radosław Kałużny
Kamil Kosowski grafika: Zmiana.PNG (62’ Ryszard Czerwiec)
Tomasz Frankowski
Grafika:Zk.jpg Łukasz Sosin
Olgierd Moskalewicz

trener: Orest Lenczyk
Amica Wronki
Jarosław Stróżyński
Dariusz Dudka Grafika:Zk.jpg
Marek Bajor
Paweł Pęczak
Marek Zieńczuk grafika: Zmiana.PNG (64’ Piotr Dubiela)
Tomasz Sokołowski II
Jarosław Bieniuk
Remigiusz Sobociński
Radosław Biliński grafika: Zmiana.PNG (36’ Dariusz Jackiewicz)
Grzegorz Król
Paweł Kryszałowicz grafika: Zmiana.PNG (67’ Krzysztof Piskuła)

trener: Stefan Majewski

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy

Dziennik Polski. 2000, nr 257 (3 XI) = nr 17140

Sobota, godz. 13, Wisła - Amica Wronki Kłopoty bogactwa Orest Lenczyk: - Będzie dobry mecz! Tak było w poprzedniej rundzie, Zespoły walczące w II rundzie Pucharu UEFA: Wisła Kraków i Amica Wronki zmierzą się jutro o godz. 13 w meczu o pierwszoligowe punkty. Będzie to dla obu drużyn ostatni sprawdzian formy przed rewanżowymi spotkaniami z FC Porto i Herthą Berlin. Wczoraj wiślacy trenowali po południu na tzw. poletku, oszczędzali bardzo grząskie, wskutek środowych opadów, główne boisko. Piłkarze „Białej Gwiazdy” ćwiczyli w komplecie. W zajęciach .uczestniczyli potłuczeni we wtorek, w starciu o piłkę, Kamil Kosowski i Kelechi Iheanacho. Dołączył do kolegów Marek Zając, który po występie przeciwko FC Porto miał kilka dni przerwy, z powodu złamania nosa. Orest Lenczyk, zastrzegając się, że jeszcze dziś odbędzie się trening, powiedział: - Mam nadzieję, że wszyscy będą gotowi do gry. Każdy chce wystąpić, stanę więc przed problemem, na kogo postawić. A prawda jest taka, że Amica dysponuje dobrymi piłkarzami. Oglądając mecze tej drużyny, widać, że nie ma tam przypadkowych zawodników. Dlatego pozwalają sobie na różne warianty taktyczne - raz grają trójką w obronie, innym razem czwórką. W ataku mają bramkostrzelnych graczy, którzy tej jesieni są w formie. Myślę o Kryszałowiczu, Sobocińskim i Królu. Dojdzie do konfrontacji z zespołem, który także walczy w europejskich pucharach. Z tym większym szacunkiem trzeba podejść do najbliższych przeciwników, docenić wysiłki klubu, o którym się mówiło z przymrużeniem oka. Przez kilka lat stworzono we Wronkach drużynę z powodzeniem pokazującą się na europejskiej arenie. Po porażce 1-3 z Herthą w Berlinie wcale nie straciła szansy awansu do III rundy Pucharu UEFA


Dziennik Polski. 2000, nr 259 (6 XI) = nr 17142

Rewanż, nie zemsta Wisła - Amica Wronki 4-0 (2-0) 1-0 Frankowski 14 min 2-0 Moskalewicz 16 min 3-0 Frankowski 60 min 4-0 Sosin 82 min WISŁA (4-4-2) AMICA (4-4-2) Sarnat Baszczyński (80 Jop) 6 6 Stróżyński Pęczak Bajor Bieniuk 6 4 4 4 B. Zając 7 Dudka 4 Głowacki 7 Sokołowski 5 Kosowski 7 Biliński (62 Czerwiec) (35 Jackiewicz) 5 Żurawski 6 Sobociński 4 Kałużny 7 Zieńczuk 4 Niciński Moskalewicz 6 7 (63 Dubiela) Król 5 Frankowski 9 Kryszałowicz 4 Sosin 6 (68 Piskuła) Sędziował Michał Nowak z Katowic. Żółte kartki: Baszczyński, Niciński, Sosin - Dudka (za faule). Widzów 7 tys. Mecz poza ligową stawką miał pewne podteksty. Oto spotkały się dwie drużyny, którym teraz przypada bronić honoru polskiej piłki w europejskich pucharach. Za parę dni staną przed trudnym zadaniem: Wisła będzie chciała w Porto zdyskontować bezbramkowy remis z Krakowa, natomiast Amica musi odrobić dwubramkową stratę z pierwszego meczu w Berlinie. Forma wykazana w sobotę przez oba nasze eksportowe zespoły sugeruje, że to krakowianie mają więcej atutów na pucharowy sukces. Feralny rywal... Inny podtekst meczu odnosi się do wcześniejszych pojedynków Wisły z Arniką. Tak się stało, że jeszcze kilka lat temu w II lidze, kiedy obie drużyny rywalizowały ze sobą w walce o awans, górą byli właśnie zawodnicy z Wronek. Potem, na I-ligowych boiskach, Amica należała - obok Polonii Warszawa - do najbardziej niewygodnych przeciwników „Białej Gwiazdy”. Szczególnie dała się we znaki krakowianom w tym roku. W trzech dotychczasowych pojedynkach (liga, dwa razy finał Pucharu Polski) wiślacy nie wygrali ani razu. Dwukrotnie tylko remisowali na swym boisku, a w decydującym o zdobyciu pucharowego trofeum meczu we Wronkach ulegli aż 0-3. Dlatego też w kolach prasowych i wśród kibiców panowało pytanie, czy dojdzie do zemsty wiślaków, choćby za tę porażkę w Pucharze Polski? Po spotkaniu wśród trenerów odżegnywano się od pojęcia zemsta, która raczej nie pasuje do charakteru widowiska sportowego. Być może, dlatego więc zemstę zastąpmy inną definicją, a więc - udanym rewanżem ze strony Wisły za dotychczasowe wpadki. Frankowski do kadry? Być może wiślacy specjalnie zmobilizowali się na mecz z feralnym dotąd przeciwnikiem. Zresztą w tym sezonie Wisła obala pewne stereotypy. Z równie niewygodną Polonią wygrała 4-0. W takich samych rozmiarach rozprawiła się w sobotę z Arniką. Była to wygrana w dobrym stylu, gospodarze nie pozwolili gościom na rozwinięcie skrzydeł. Kiedy wiosną Amica przyjeżdżała dwukrotnie do Krakowa, toczyła tu równorzędne mecze (1-1 i 2-2), teraz nie miała nic do powiedzenia. Zupełnie zawiódł reprezentant Eolski Kryszałowicz. Na jego tle błyszczał Frankowski, strzelił dwa gole i z 10 prowadzi w klasyfikacji strzelców. Jeśli trener Jerzy Engel nie powoła do reprezentacji najlepszego snajpera krajowych boisk, to taka decyzja będzie bardzo dziwna... Wisła zagrała tym razem bez kontuzjowanych Moskala i Marka Zająca. Niemiej kilkunastu osobowa kadra jest tak wyrównana, że kontuzje nie dezorganizują drużyny. Ławka rezerwowych Wisły w każdy meczu to byłaby czołówka wielu innych ligowych drużyn. W dodatku cechuje wiślaków duża uniwersalność, mogą zmieniać pozycję na boisku bez uszczerbku dla gry, a zaskakując tym rywala. Jedynie B. Zając, Kałużny i Frankowski (nie licząc Sarnata) mają swe stałe miejsce, inni mogą zajmować różne pozycje w składzie, zależnie od potrzeby. Co zaś można wytknąć niektórym wiślakom, to niepotrzebne ostre interwencje, które kończą się żółtymi kartkami. Amica została rzucona na kolana już po 16 minutach. Wisła zaczęła mecz bardzo energicznie. W 4 min Głowacki strzelał z woleja obok słupka. Król zaraz zrewanżował się szarżą, powstrzymaną na polu karnym przez Kosowskiego. Ale to był sporadyczny wyczyn gości, bo Wisła spychała ich do głębokiej obrony. Kałużny ostro strzelił z 30 metrów, bramkarz sparował piłkę na róg. Następnie Frankowski zmylił obrońców, lecz strzał przeszedł wzdłuż linii bramkowej. W 11 min Wisła przeprowadziła popisową akcję, Głowacki podał na skrzydło do Moskalewicza, ten dośrodkowa!, a Kałużny z pierwszej piłki uderzył minimalnie obok bramki. Podania Żurawskiego Wtedy włączył się do ofensywy Żurawski. Ustawiony na prawej stronie boiska dwukrotnie dokładnie nagrał piłkę kolegom, a ci zdobywali gole. W 14 min Żurawski dośrodkowa! na pole karne i Frankowski główką skierował piłkę do siatki. Nie upłynęły 2 min, a gospodarze prowadzili już 2-0. Żurawski znów podał ze skrzydła na pole karne. Obrońcy z Wronek zaspali, a przed Stróżyńskim wyrośli dwaj wiślacy: Moskalewicz i Frankowski. Ten pierwszy dopadł piłki i podwyższył wynik. Amica sprawiała wrażenie oszołomionego po ciosie boksera, jakiekolwiek próby odwetu z jej strony były zbyt anemiczne. Natomiast podochocony Żurawski sam wziął się za strzelanie na bramkę gości, jednak jego strzały nie były tak precyzyjne jak wcześniejsze podania. Widowisko z czasem traciło tempo, jakby rywale byli już pogodzeni, że mecz jest rozstrzygnięty i lepiej myśleć o czwartkowych pucharach. Znów w natarciu Na szczęście po zmianie stron wiślacy odzyskali wcześniejszy wigor i urządzili sobie polowanie na bramkę Arniki. Goście nie znajdowali recepty na powstrzymanie szybkich i sprytnie grających krakowian. Pchali atak do przodu Kosowski i Kałużny, włączył się do ofensywy Baszczyński, który w 60 min podał na pole karne do Frankowskiego. Stróżyński wybiegł i wydawało się przez moment, że zażegna niebezpieczeństwo, ale wiślak dysponuje niezwykłą strzelecka rutyną i obok bramkarza wtrącił futbolówkę do siatki. Amica mogła już liczyć tylko na cud, bodaj taki jak nieporozumienie w 66 min między B. Zającem a Sarnatem, ale skończyło się tylko na kornerze dla gości. Krakowianie kontrolowali sytuację, a wynik meczu ustalił Sosin. Po dośrodkowaniu Głowackiego głową uderzył tak celnie, że Stróżyński musiał czwarty raz skapitulować. Sosin znów dostał szansę gry w ataku, obok Frankowskiego, cały mecz. Dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi i każdy taki występ procentuje w rozwoju jego kariery. W sobotnim meczu mógł pokonać bramkarza nie tylko raz. Końcowe chwile to powrót po rocznej przerwie, spowodowanej kontuzją, Jopa, znów strzelecka okazja Frankowskiego oraz wycieczki B. Zająca na pole karne gości. Pod bramką Wisły było tak spokojnie, że stoper Wisły mógł bez problemu włączyć się do ofensywy. Wisła już blisko prymatu jesieni...

Mecz w statystyce WISŁA AMICA . gole 4 0 strzały celne 10 4 niecelne 9 7 kornery 9 9 kartki 3. 1

STEFAN MAJEWSKI (Amica): - Wynik 0-4 odzwierciedla to, co działo się na boisku. Wygrała drużyna zdecydowanie lepsza, natomiast Amica zagrała najsłabszy mecz w ostatnim czasie. Ten sam nasz skład musi teraz stawić czoła w Pucharze UEFA tak silnemu rywalowi jak Hertha. Nie mam wyboru, zagrają ci sami zawodnicy. Mogę tylko przypuszczać, że europejski puchar dodatkowo zmobilizuje piłkarzy i Amica zaprezentuje się lepiej niż w Krakowie. Strata dwóch bramek już po 16 min podcięła wiarę mego zespołu w jakikolwiek sukces. Wynik 0-2 z takim doświadczonym przeciwnikiem jak Wisła praktycznie już przesądzał sprawę. OREST LENCZYK (Wisła): - Chcieliśmy strzelić o jeden gol więcej od rywala i wygrać ten mecz. To, co się stało na początku spotkania, wystarczyło, abyśmy już do końca grali spokojnie. Przystąpiliśmy do walki z wiarą w strzelanie goli, ale też z respektem dla rywala. Wynik jest wysoki, może zbyt wysoki, ale nie ma czasu na świętowanie, bo myślami już jesteśmy przy europejskich pucharach. Skuteczność wiślaków meczu z Arniką na pewno przyniosła wzrost optymizmu u kibiców. Ale pamiętajmy o klasie Porto. Na pewno szanse awansu mamy, podobnie jak Amica, która na pewno nie powiedziała ostatniego słowa w konfrontacji z Herthą. Moskal tym razem nie zagrał, bo mamy akurat plagę kontuzji kolana. Z tego powodu zszedł z boiska Baszczyński, ale w Porto powinien być gotów do gry. O występie Marka Zająca (leczy złamany nos) zadecyduje lekarz. Z zawodników, którzy więcej siedzieli na ławce, a ostatnio dostali swą szansę, Sosin strzeleniem gola utrzymał się do końca meczu na boisku, bo chciałem go zmienić za słabszą postawę. Żurawski grał lepiej w Płocku, jednak teraz rywal był mocniejszy

JAN OTAŁĘGA



Spis treści

Relacje meczowe


13 KOLEJKA EKSTRAKLASY, SEZON 2000/2001, 4 LISTOPADA 2000, GODZ. 13:00
4 WISŁA Kraków - AMICA Wronki
Frankowski 15'
Moskalewicz 17'
Frankowski 60'
Sosin 82'
0
Sędzia: M.Nowak (Katowice)
Widzów: 8000
1. Artur Sarnat 8
4. Marcin Baszczyński do 80 8
3. Bogdan Zając 7
6. Arkadiusz Głowacki 7
5. Kamil Kosowski do 62 6
9. Maciej Żurawski 8
2. Radosław Kałużny 7
16. Grzegorz Niciński 6
29. Olgierd Moskalewicz 8 1
20. Łukasz Sosin 7 1
21. Tomasz Frankowski 8 2
10. Ryszard Czerwiec od 62
18. Mariusz Jop od 80
Najlepszy zawodnik Wisły: Tomasz Frankowski
Trener: Orest Lenczyk

Amica: Stróżyński - Pęczak, Bajor, Dudka - Sokołowski, Biliński (35 Jackiewicz), Sobociński, Bieniuk, Zieńczuk (64 Dubiela) - Król, Kryszłowicz (68 Piskuła).

Trener: Stefan Majewski

Ż.K.: Dudka

KONCERT ŻYCZEŃ

W dniu dzisiejszym mieliśmy na boisku dwóch zawodników, którym szczególnie zależało na strzeleniu bramki. "Olo" Moskalewicz obchodził imieniny, a Łukasz Sosin po raz 23 świętował urodziny. Obaj sami sprawili sobie wymarzone prezenty, co pozwoliło Wiśle na odniesienie efektownego zwycięstwa.
Dwie bramki dorzucił Tomek Frankowski, ale akurat w jego przypadku nie jest to jakieś wybitne wydarzenie.


W składzie zabrakło Kazimierza Moskala, który narzeka na ból kolana. Taka sama kontuzja dokucza Radosławowi Kałużnemu i zmusiła Marcina Baszczyńskiego do zejścia przed końcem spotkania (stracił pierwsze ligowe minuty w tym sezonie). Po meczu na konferencji prasowej Orest Lenczyk nazwał tą sytuację plagą i stwierdził, że nie spotkał się jeszcze z czymś podobnym. Wszyscy trzej powinni jednak być gotowi na rewanż przeciwko Porto.
W wyjściowej jedenastce aż roiło się za to od nominalnych napastników. Ostatecznie w ataku zagrała para Frankowski - Sosin. Moskalewicz z Żurawski natomiast byli odpowiedzialni za grę skrzydłami.

Wisła zaczęła z impetem i praktycznie cała pierwsza połowa toczyła się na połowie bezradnych piłkarzy z Wronek. Już w ósmej minucie o swym potężnym uderzeniu przypomniał Radosław Kałużny, lecz Stróżyński zdołał sparować piłkę na róg. Nie musiał interweniować za to 4 minuty później, gdy Radek posłał piłkę obok słupka.
Bardziej precyzyjny okazał się chwilę później Tomek Frankowski. Piłkę z rzutu wolnego posłał Maciej Żurawski, a Frankowski główką (!) skierował piłkę w krótki róg bramki gości (asysta: Żurawski). Wiślacy poszli za ciosem i dwie minuty później ponownie skarcili zagubionych obrońców Amiki. Ponownie z prawej strony podawał Żurawski, a Moskalewicz zupełnie nie pilnowany strzałem z pierwszej piłki nie dał szans Stróżyńskiemu (asysta: Żurawski).

To był prawdziwy nokaut - Amica padła na łopatki. Piłkarze z Wronek nie stworzyli żadnej dogodnej sytuacji - najbliższy tego był Bieniuk, lecz Sarnat pewnie wyłapał piłkę po jego strzale główką. Mało natomiast brakowało, by bramkę zdobył Frankowski, gdy źle przyjmował piłkę Stróżyński, lecz ostatecznie snajper Wisły piłki nie przejął.
Pierwsza połowa więc to totalna dominacja Wisły. Sytuacja miała się trochę zmienić w drugiej odsłonie, lecz i ona zakończyła się wynikiem 2:0.

Zaraz po przerwie świetną okazję zmarnował Radosław Kałużny. Otrzymał piłkę na 10 metrze, lecz strzał z woleja był bardzo niecelny (próbował poprawić Tomek Frankowski). Podobną sytuację zmarnowali współnie Sosin z Frankowskim i niespodziewanie inicjatywę na kilka minut przejeli goście. W 53 minucie świetnie uderzał Grzegorz Król, lecz Sarnat zdołał sparować piłkę na róg. Dwie minuty później efektownie z wolnego strzelał Jackiewicz, który zmienił Bilińskiego jeszcze w pierwszej połowie. Wydawało się, że Amica zdoła strzelić kontaktową bramkę. Tym czasem trzeciego gola wbili gospodarze. W pole karne wpadł Marcin Baszczyński, podał piłkę między nogami obrońcy, a Frankowski minął bramkarza i z ostrego kąta uzyskał swoją dziesiątą bramkę w lidze (asysta: Baszczyński).

Obie drużyny miały jeszcze po kilka dogodnych sytuacji. Groźnie strzelał Kałużny (Stróżyński z trudem sparował na róg), chwilę później bliski zdobycia bramki był Sokołowski, lecz piłka po rykoszecie wyszła na róg tuż obok słupka bramki Sarnata. Na 8 minut przed końcem do siatki trafił Łukasz Sosin, czym uczcił swoje 23 urodziny (szkoda, że nie wspomniał o tym spiker). Piłkę na pole karne wrzucił z prawej strony (przeszedł tam po wejściu powracającego po kontuzji Mariusza Jopa) Arkadiusz Głowacki, a Sosin ładnym strzałem głową nie dał szans bramkarzowi Amiki (asysta: Głowacki).

Dobrą formę potwierdzili ci, na których najbardziej liczą kibice Wisełki. Frankowski po raz kolejny udowodnił, że pod względem skutecznoście nie ma sobie równych w całej lidze. Nieźle (choć na nie lubianej przez siebie pozycji) zagrał Olo Moskalewicz. Poprawiła się także gra Radosława Kałużnego, który jednak zaraz po przerwie powinien trafić do bramki.
Obrona udowodniła, że tworzy silną konstrukcję także bez Kazimierza Moskala.
Taki wynik musiał zadowolić najbardziej nawet wymagających. Świetna skuteczność dobrze rokuje przed rewanżem w Porto. Cytując Oresta Lenczyka - "daj Bóg jedną, a z tyłu nic"!

[Mateusz Miga]

DRUGIM OKIEM

Bardzo ofensywne ustawienie postanowił wypróbować dziś Orest Lenczyk przed konfrontacją z FC Porto. Tylko trzech obrońców, dwóch defensywnych pomocników, aż trzech pomocników ofensywnych i dwóch napastników. Warto też wspomnieć, że dwójka z pomocników (Żurawski i Moskalewicz) ma za sobą doświadczenia z gry w napadzie.
Ustawienie to przyniosło spodziewane rezultaty: Wisła strzeliła aż 4 bramki dość wysoko sytuowanemu w tabeli rywalowi. Do tego wiślacka obrona sprawiała się niemal bez zarzutu, rzadko dopuszczając rywala do sytuacji strzeleckich. Artur Sarnat po raz koleny nie przepuścił piłki do własnej siatki, mimo że atak z Wronek był do tej pory drugi co do skuteczności w naszej lidze.
Trzeba otwarcie przyznać, że piłkarze Amiki nie byli dziś bardzo trudnymi rywalami. Właściwie żaden z zawodników tej drużyny zaprezentował się dizś szczegółnie korzystnie. Za to o Wiśle mogę pisać w samych superlatywach, nie tylko dlatego, że całym sercem kibicuję tej drużynie. Wiślacy grając coraz dojrzalej i mądrzej taktycznie. Przez pierwszy kwadrans trwał prawdziwy napór na bramkę Amiki. Ataki prowadzone były nie tylko lewym skrzydłem (tradycyjnie wyróżniał się Kosowski), ale też i prawym. Tam operował Maciej Żurawski, który wreszcie zagrał na miarę swych możliwości, zanotował dwie asysty przy dwóch pierwszych bramkach, często starał się uciekać swoją stroną boiska, zaś jego dośrodkowania siały spustoszenie pod bramką Stróżyńskiego. Po strzeleniu dwóch afektownych bramek w 15 i 17 minucie krakowianie nieco się cofnęli, pamiętając o rewanżowym meczu z Porto, całkowicie jednak kontrolowali sytuację.
W drugiej części gry Wisła strzeliła kolejne bramki. Swoje trafienia zanotowali Frankowski i Sosin. Wiślacy nadal imponowali szybkością, wytrzymałością i ofiarnością, wyraźnie jednak brakowało dokładności w środku pola. Zauważył to na pewno trener Lenczyk, który wpuścił na plac gry Ryszarda Czerwca, ten jednak nie potrafił znacząco wpłynąć na obraz gry.
Teraz trochę o poszczególnych zawodnikach. Po raz kolejny chylę czoła przed całą wiślacką obroną. Młodzi, Głowacki i Baszczyński, kierowani przez "profesora" Bogdana Zająca stanowią formację niemal nie do przejścia. W środku jak zwykle walczyli Niciński oraz solenizant Moskalewicz. Radek Kałużny miewał w przeciągu spotkania zagrania różnej jakości, ma jednak swój udział przy czwartej bramce (oddał na skrzydło do wbiegającego Głoawackiego). O bardzo dobrej grze Żurawskiego pisałem, nieco mniej widoczny był Kosowski. Łukasz Sosin zaczął bardzo dobrze, przez cały mecz absorbował obrońców, później grał nieco gorzej, aż wreszcie... zrobił sobie prezent urodzinowy, strzelając bramkę. O Tomku Frankowskim nie będę już pisał - wszyscy wiedzą, że ten piłkarz jest klasą sam dla siebie, dowodzą tego z resztą dwie strzelone dziś bramki.
Po meczu wiślacy mogli świętować potrójnie: po pierwsze zwycięstwo nad Amicą, po drugie imieniny Olgierda Moskalewicza, po trzecie urodziny Łukasza Sosina. I pewnie świętowali: półtorej godziny po meczu widziałem kierownika drużyny, Marka Koniecznego, wychodzącego z jednego z hipermarketów z ładnie zapakowaną beczułką piwa(?).
[Rafał Oramus]

KONFERENCJA PRASOWA

Konferencję zdominowały najbliższe mecze obu drużyn w Pucharze UEFA.
Stefan Majewski (trener Amiki):
Wydaje się, że amica zawsze odjeżdżała z Krakowa w dobrych nastrojach, dziś jedziemy smutni. Zasłużona wygrana Wisły, myślę, że było to najsłabsze spotkanie Amiki w tym sezonie. Dwie szybko stracone bramki ustawiły mecz. Nie można porównywać tego meczu z meczem z Herthą. Mam jednak teraz dylemat na kogo postawić, gdyż wszyscy zawodnicy zagrali dziś poniżej swych umiejętności. Z Herthą będzie inny mecz. Życzę Wiśle wspaniałego meczu (przeciwko Porto - przyp. TWSD) i żeby wygrali jedną bramką. A jak im nie pójdzie - żeby osiągneli bramkowy remis.
Orest Lenczyk:
Chcieliśmy ten meczy wygrać. Strzelić jedną bramkę więcej. To co się otworzyło pod względem bramkowym wystarczyło, by grać spokojnie z wiarą, że coś się strzeli, ale z obawą o tyły. Jestem już myślami przy meczu z Porto. Co do skuteczności, to myśle, że cieszy ona kibiców, nie mnie. Jestem katolikiem więc mówie - daj Bóg jedną, a z tyłu nic. Łukasz Sosin mnie wyprzedził, bo szykowałem zmianę, ale strzelił bramkę. Główkował w tym meczu chyba z 5-6 razy, lecz dopiero wtedy trafił. Maciej Żurawski grał lepiej w Orlenie, ale Orlen grał słabiej. Grał przeciwko słabszym przeciwnikom, którzy byli zmieniani. Uraz Marcina Baszczyńskiego jest podobny jak Radka Kałużnego - uraz kolana. Jest to bolesne, ale na czwartek nie będzie problemu. Kazimierz Moskal ma to samo. Trzy kontuzje w tym samym miejscu - to jakaś plaga. Marek Zając fizycznie jest już zdolny do gry w czwartek. Jedzie z nami. Przymierzamy mu maseczkę typu Mihajlović, ale prawdopodobnie ktoś ją w czwartek ukradł (sic!). Zarówno Stefan (Majewski - przyp. TWSD) jak i ja mamy szansę w Pucharze UEFA. Stoimy na ziemi, gramy z bardzo mocnymi przeciwnikami. W Portugalii są 3-4 drużyny, a potem mizeria. Jest tam jednak wielu bardzo dobrych zawodników. Mecze Wisły i Amiki pokażą jaka jest siła polskiej piłki na tle lig portugalskiej i niemieckiej. Reprezentujemy w końcu nasz kraj.

[Mateusz Miga]

MINUTA PO MINUCIE

5' Po rogu Kosowskiego Głowacki strzela z woleja obok bramki.
8' Stróżyński na róg paruje uderzenie Kałużnego z około 30 metrów.
10' Mimo asysty Bieniuka i Pęczaka Frankowski wpada w pole karne, lecz strzela obok słupka.
12' Po podaniu Moskalewicza Kałużny strzela obok bramki.
14' Kontra Amiki - Sobociński strzela ponad poprzeczką.
15' 1:0 - Frankowski celnie główkuje po podaniu Żurawskiego.
17' 2:0 - Moskalewicz wykorzystuje błąd obrony i pewnie strzela z pierwszej piłki.
19' Strzał Kryszałowicza wprost w Sarnata.
23' Żurawski strzela dobre pare metrów nad poprzeczką.
25' Dwójkowa kontra Frankowskiego z Sosinem niemal nie skończyła się golem po główce tego drugiego.
30' Słaby i niecelny strzał Króla.
36' Niciński strzela z 25 metrów - za wysoko.
38' Stróżyński źle przyjmuje piłkę, którą prawie przejął Tomek Frankowski.
39' Bieniuk główkuje obok bramki Sarnata.
44' Ogromne zamieszanie pod bramką Amiki - bez konsekwencji.
47' Kałużny niecelnie strzela z kilku metrów - zmarnowana świetna okazja!
50' Po akcji Nicińskiego piłkę przepuszcza Sosin, lecz nie zornientował się w tym Frankowski.
53' Strzela Król - tuż obok słupka.
54' Spore zamieszanie na polu karnym Wisły.
56' Po szybkiej kontrze Wisły Stróżyński broni płaski strzał Moskalewicza.
60' 3:0 - Baszczyński podaje do Frankowskiego, ten wyciąga bramkarza i pewnie strzela do bramki.
64' Stróżyński piąstkuje na róg atomowy strzał Kałużnego.
65' Stróżyński łapie piłkę lecącą w okienko po strzale Sosina.
67' Piłka wychodzi na róg po silnym strzale Sokołowskiego (rykoszet).
79' Dubiela strzela tuż nad poprzeczką.
82' 4:0 - Ładna główka Sosina po dośrodkowaniu Głowackiego.
83' Kontra Amiki - Bogdan Zając blokuje uderzenie Sobocińskiego.
87' Frankowski w sytuacji sam na sam nie zdołał opanować piłki w polu karnym.
[Mateusz Miga]

Źródło: wislakrakow.com