2001.03.03 Wisła Cristal Kraków - Polpharma VBW Clima Gdynia 68:88
Z Historia Wisły
| Wisła Cristal Kraków | 68:88 | Polpharma Gdynia | ||||||||||||||||||||||||||||||
| I: 4-21 | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| II: 18-27 | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| III: 23-20 | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| IV: 23-20 | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||||||||||||||||
Dziennik Polski. 2001, nr 54 (5 III) = nr 17240
WISŁA CRISTAL - POLPHARMA VBW CLIMA GDYNIA 68-88 (4-21, 18-27, 23-20, 23-20). Punkty: Kalistova 15, Wielebnowska 15, Daniszkova 12, Czepiec 11, Gburczyk 9, Downar-Zapolska 4, Polonyiova 2, Tomporek 0 - Cupryś 18, Pantelejewa 16, Grgin 15, Bukowska 14, M. Dydek 12, Campbell 9, Predehl 4, Morka 0, Penicheiro 0. Sędziowali: Marcin Kotulski i Jakub Kotulski ze Stalowej Woli. Sensacji nie było. Polpharma - mimo zmęczenia częstymi meczami w kraju i eurolidze - odniosła przekonywające zwycięstwo w Krakowie. Liderki zachowały miano nie pokonanych. Wygrały już w ekstraklasie 20. raz z rzędu. - Czy ktoś kiedykolwiek miał w Polsce taką serię meczów bez porażki? - zastawiał się trener gdynianek Tomasz Herkt. Prawdopodobnie Polpharma ukończy cykl ligowy bez potknięcia, a kto wie, może w play off też obroni miano drużyny nie pokonanej? Z jej potencjałem zawodniczek tak może się stać. W Krakowie zaprezentowała swą długą ławkę, z której każda wchodząca na parkiet zawodniczka jest w stanie w stu procentach zastąpić schodzącą. No, może trudno jest zastąpić jedynie Małgorzatę Dydek, ale to oczywiste. Jej warunki fizyczne - 213 cm wzrostu, jak podano w protokole zawodów - budzą podziw na całym świecie. W spotkaniu z Wisłą panna Małgosia wprawdzie nie błysnęła, grała w sumie niecałe pół meczu, ale nie miało to wpływu na wynik. Polpharma nawet pod nieobecność Dydek dominowała. Zapewniła sobie od razu wysokie prowadzenie, toteż w końcówce meczu, kiedy wiślaczki nawiązały walkę z liderem, zwycięski wynik gdynianek nie był ani na chwilę zagrożony. Dydek grała w I kwarcie, w drugiej częściej odpoczywała, bo miała na swym koncie już trzy przewinienia. W trzeciej kwarcie „zarobiła” .dwa kolejne faule (mocno odczuwały zderzenia z nią wiślaczki) i w 28 min musiała zakończyć swój występ w Krakowie. Nie wypadła tym razem najlepiej, ale kilkakrotnie - dzięki swemu wzrostowi - zbierając piłki „spod sufitu”, ułatwiała swej drużynie zadanie. Wiślaczki najgorzej spisywały się w pierwszej kwarcie. Nie potrafiły powstrzymać skutecznej Chorwatki Grgin, która zdobyła wtedy aż 10 p. Przewaga Polpharmy wynosiła w 7 min 10-1. Krakowianki nie umiały z gry trafić do kosza. „Pudła” zdarzały się nawet Daniszkovej, która w ostatnich meczach należała do czołowych snajperek zespołu. Dopiero po zmianie stron koszykarka ta odzyskała strzelecką skuteczność. Natomiast w I kwarcie żadna z krakowianek nie zdobyła kosza za 2 p, tylko raz w wolnego trafiła Wielebnowska, a w 7 min zza linii 6,25 m - Kalistova. Pierwsze 10 minut to była klęska Wisły Cristal. Potem szło jej lepiej, ale o odrobieniu strat nie było mowy. Do szatni Polpharma schodziła z wysoką, 26-punktową przewagą. Ostatnie dwie kwarty Wisła wygrała, co miało znaczenie czysto statystyczne, bez wpływu na końcowy wynik. Wiślaczki walczyły już tylko o to, aby zejść z placu z honorowym rezultatem. W 25 min po przechwycie piłki Daniszkova uzyskała swe pierwsze punkty. Dystans nieco zmalał. W ostatniej kwarcie nawet zszedł poniżej 20 p (55-74, 61-79), ostatecznie skończyło się dla Wisły porażką 20-punktową. W końcówce meczu wiślaczki pokazały kilka dobrych akcji, co może przynosić pewną nadzieję, że krakowianki jednak zakwalifikują się do czołowej ósemki play off. Najwięcej celnych rzutów za 3 p miała w tym spotkaniu Kalistova - cztery. Trener Janusz Herdzina (Wisła Cristal): - Rywal był wysokiej klasy, poza naszym zasięgiem. Mecz jednak okazał się niezły i mógł się podobać widowni. Gra była szybka, dużo efektownych akcji. Mój zespół spalił się psychicznie w I kwarcie, zawodniczki wyszły na parkiet bez wiary w sukces i to było widać na początku. Potem szło nam lepiej. Trener Tomasz Herkt (Polpharma): - Wygraliśmy i to najważniejsze. Chcemy obronić tytuł, ale też pamiętamy, by dobrze wypaść na europejskiej arenie. Chętnie przyjeżdżam do Krakowa, ale z wstępnych wyliczeń wynika, że w play off raczej z Wisłą nie zagramy. Są w drużynie krakowskiej trzy kadrowiczki, ale na ich ocenę jeszcze za wcześnie. JAN OTAŁĘGA
