2001.04.14 Pogoń Szczecin - Wisła Kraków 0:0

Z Historia Wisły

2001.04.14, I Liga, 20. kolejka, Szczecin, Stadion Pogoni, sobota, 16:00
Pogoń Szczecin 0:0 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 16.000
sędzia: Grzegorz Gilewski z Radomia.
Bramki
Pogoń Szczecin
Radosław Majdan
Paweł Skrzypek
Piotr Mosór
Kazimierz Węgrzyn
Bartosz Ława grafika: Zmiana.PNG (68’ Ferdinand Chi Fon)
Sergiusz Wiechowski
Grafika:Zk.jpg Dariusz Gęsior
Paweł Drumlak
Grzegorz Kaliciak grafika: Zmiana.PNG (86’ Batata)
Grzegorz Mielcarski
Jerzy Podbrożny grafika: Zmiana.PNG (64’ Brasília)

trener: Edward Lorens
Wisła Kraków
Maciej Szczęsny
Marcin Baszczyński
Bogdan Zając
Arkadiusz Głowacki Grafika:Zk.jpg
Mirosław Szymkowiak grafika: Zmiana.PNG (60’ Grzegorz Pater)
Radosław Kałużny
Kazimierz Moskal Grafika:Zk.jpg
Olgierd Moskalewicz grafika: Zmiana.PNG (84’ Paweł Brożek)
Kamil Kosowski
Tomasz Frankowski grafika: Zmiana.PNG (60’ Ryszard Czerwiec)
Maciej Żurawski Grafika:Zk.jpg

trener: Adam Nawałka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

WSTĘP DO MECZU

20 kolejka ekstraklasy, 14.04.2001, godz. 16:00 Pogoń - Wisła

Strona będzie uaktualniana aż do chwili rozpoczęcia meczu.
Transmisja: Canal+ oraz LIVE na www.futbol.pl
Ostatni mecz: 19.08.2000 - Wisła 1:2 Pogoń
Przewidywane składy:
Wisła:
Szczęsny
Głowacki, Moskal (B.Zając), Głowacki
Szymkowiak (Pater), Kałużny, Czerwiec, Kosowski
Moskalewicz
Frankowski, Żurawski

Pogoń:
Brasilia (Mielcarski), Dymkowski
Ława, Drumlak, Gęsior, Podbrożny (Wiechowski), Chifon
Bednarz, Mosór, Skrzypek
Majdan
W Wiśle nie zagrają: M.Zając, Kulawik (kontuzje)
W Pogoni nie zagrają: Dźwigała (kartki), Węgrzyn (kontuzja)
OSTATNIE MECZE WISŁA - POGOŃ
Data Konk. Przeciwnik D/W Wynik Strzelcy
14.11.98 liga Pogoń Szczecin W 4:0 (1:0) Pater 32'
Dubicki 58'
Kulawik 85'
Frankowski 89'
29.05.99 liga Pogoń Szczecin D 4:0 (2:0) Moskalewicz 8'
Moskalewicz 45'
Frankowski 65'
Kulawik 76'
22.08.99 liga Pogoń Szczecin D 1:1 (0:0) Moskalewicz 50'
01.04.00 liga Pogoń Szczecin W 3:3 (1:1) Moskalewicz 15'
Kałużny 49'
Frankowski 75'
19.08.00 liga Pogoń Szczecin D 1:2 (0:1) Frankowski 86'
WISŁA VS. POGOŃ (DOM I WYJAZD)
L.p. Drużyna Mecze Z-R-P Bramki Bilans Punkty
1. Wisła 7 3-3-1 18-8 +10 10
2. Pogoń 7 1-3-3 8-18 -10 6
WISŁA VS. POGOŃ (TYLKO W SZCZECINIE)
L.p. Drużyna Mecze Z-R-P Bramki Bilans Punkty
1. Wisła 3 1-2-0 9-5 +4 5
2. Pogoń 3 0-2-1 5-9 -4 2


Na szczycie
Ostatnie trzy mecze z Pogonią nie były dla Wisły zbyt udane. Dwa remisy i porażka skłaniają do tego, by Pogoń uznać za faworyta sobotniego meczu. Tym bardziej, że jest to drużyna coraz silniejsza. W ostatnim meczu w Szczecinie po dobrym spotkaniu padł remis 3:3. Bramki dla Pogoni strzelali: Dymkowski, Drumlak i Faltyński. Co ciekawe był to drugi mecz Wisły pod dowództwem Nawałki. Teraz ponownie drugi mecz Nawałki w roli trenera przypada na wyjazd do Szczecina.
Z drugiej strony warto zauważyć, że Wisła po raz ostatni przegrała z Pogonią na jej boisku w sezonie 93/94.
Wisła:
Wreszcie opisując sytuację kadrową w Wiśle nie trzeba używać słowa "szpital". W Szczecinie raczej nie zagrają jedynie Tomasz Kulawik (skręcenie kostki) i Marek Zając (kontuzja mięśnia dwugłowego). To stawia Adama Nawałkę w sytuacji mocno bardziej komfortowej, od tej jaką na początku rundy miał jego poprzednik - Orest Lenczyk.
Po ostatnim meczu Wisły w Szczecinie zakończonym remisem 3:3 najwięcej pretensji miano do gry obronnej (M.Zając, Lekki, Węgrzyn) i bramkarza Artura Sarnata. Co ciekawe żaden z tych czterech zawodników w sobotę nie zagra. Sarnat stracił miejsce w składzie, Marek Zając leczy kontuzje, a Lekki i Węgrzyn już dla Wisły nie grają. Czy ich następcy lepiej spiszą się w konfrontacji z napastnikami Pogoni?
W ostatniej kolejce Wisła pewnie pokonała Górnika 3:0. Mówi się, że zwycięskiego składu się nie zmienia, lecz powrót Radka Kałużnego najprawdopodobniej zmusi trenera to złamania tej zasady. Radek na boisku zajmie miejsce Kazimierza Moskala, który także znajduje się w świetnej formie. Być może Kazek wróci na pozycję środkowego obrońcy, tym bardziej, że w meczu z Górnikiem forma Bogdana Zająca nie była jeszcze najlepsza.
Ostatnią wątpliwością jest pozycja prawego pomocnika. Alternatywę Pater - Szymkowiak może rozwiązać większa ilość zadań defensywnych, z czego lepiej powinien wywiązać się były widzewiak. Być może jednak trener doceni nieco lepszą formę "Grzeli".
Pozostałe pozycje nie zostawiają żadnych wątpliwości. Nawałka po meczu z Górnikiem oświadczył, że na dzień dzisiejszy bramkarzem numer jeden jest Maciej Szczęsny i tylko kataklizm może dać miejsce w pierwszej jedenastce Arturowi Sarnatowi. W ataku para Żurawski - Frankowski nie powinna sprawić zawodu. W ostatnim czasie skuteczność zatracił Frankowski (5 meczów bez bramki), dla odmiany w meczu z Górnikiem zaimponował nią "Żuraw". Na trzeciego napastnika awansował Paweł Brożek, który meczem z Górnikiem chyba przeskoczył Łukasza Sosina. Paweł przebywa obecnie na zgrupowaniu kadry U-19, lecz przed meczem dołączy do drużyny i będzie brany pod uwagę przez trenera Nawałkę.
Za dwójką napastników operował będzie Olo Moskalewicz. Były piłkarz Pogoni nie ma sentymentu do byłych kolegów klubowych. W czterech meczach przeciwko Pogoni czterokrotnie trafiał do bramki. Czy uda mu się ta sztuka także w tą sobotę? A może tym razem byłym kolegom przypomni się przez strzelenie bramki Grzegorz Niciński?
Pogoń:
W zapowiedziach do meczu dużo miejsca przeznacza się na jego oprawę. A ta ma być przednia. Kibice Pogoni w chwili wyjścia z tunelu piłkarzy obu drużyn mają rzucić 25 tysięcy serpentyn! Ich łączna długość ma wynieść 625 km, czyli mniej-więcej tyle ile wynosi odległość między Krakowem, a Szczecinem. Jeśli akcja się powiedzie, ma to być rekord świata w tej konkurencji...
W ostatnim meczu ligowym z Orlenem Pogoń oprócz zwycięstwa 4:1 (bramki strzelali: Gęsior, Drumlak i Mielcarski dwie tuż przed końcem spotkania), odniosła dwie poważne straty. Poważnej kontuzji doznał były gracz Wisły Kazimierz Węgrzyn, a Dariusz Dźwigała otrzymał 10. żółtą kartkę i musi pauzować dwa mecze. Obaj ci piłkarze to ważne ogniwa w drużynie Edwarda Lorensa. Zamiast Węgrzyna obroną pokieruje Piotr Mosór, a w miejsce Dźwigały do składu wskoczy doświadczony Jerzy Podbrożny, lub Sergiusz Wiechowski, który w meczu w Krakowie strzelił Wiśle dwie bramki.
Oprócz Węgrzyna w Pogoni gra jeszcze trzech byłych wiślaków. W sobotę najpewniejszy występu jest Brasilia, który jednak w ostatnich meczach raził nieskutecznością. Miejsca w składzie stracili natomiast zarówno Grzegorz Kaliciak (właśnie wyleczył kontuzję) i Daniel Dubicki. Przypomnę jednak, że obaj nie mieli zagrać przeciwko Wiśle także w Krakowie, a w końcu obaj pokazali się krakowskiej publiczności (Kaliciak grał od początku).


Mateusz Miga

Relacje meczowe

Bezbramkowy remis na szczycie


W dzisiejszym spotkaniu padł wyjątkowo wielkanocny wynik: Wisła zremisowała z Pogonią "jajo do jaja". Przez większą część meczu to gospodarze dyktowali warunki gry, Wisła znów przegrała walkę o środek pola... Dopiero z wejściem Ryszarda Czerwca podopieczni Adama Nawałki przenieśli ciężar gry do środka boiska i około 80 minuty stworzyli 3 znakomite sytuacje. Bardzo dobry mecz rozegrał Maciej Szczęsny.
Trener Edward Lorens podobnie jak w meczu w Krakowie postawił na byłych wiślaków. Małą "zasłoną dymną" okazały się zapowiedzi o niedyspozycji Węgrzyna, który grał pełne 90 minut; w wyjściowym składzie Pogoni oglądaliśmy też Grzegorza Kaliciaka. Niespodzianką był skład ataku szczecinian - zagrali w nim Mielcarski i Podbrożny, nie było Dymkowskiego, zaś dopiero w drugiej połowie pojawił się Brasilia.
W Wiśle natomiast bez specjalnych niespodzianek. Wiadomo było, że w porównaniu z poprzednim meczem ktoś z pary Moskal - Czerwiec wypadnie ze składu na rzecz Kałużnego. Adam Nawałka zadecydował, że od początku nie zagra Czerwiec.
Od pierwszych minut zaatakowała Pogoń, zdając sobie sprawę ze straty punktowej, jaką ma do Wisły. Już w 3 minucie pierwszy poważny błąd popełnił Baszczyński, którego wyprzedził Mielcarski i z ostrego kąta strzelał w długi róg - Szczęsny złapał piłkę. Jednak już dwie minuty później zaskoczony Frankowski nie przejął piłki dwa metry od bramki po woleju Kałużnego. Później znów dwie akcje przeprowadziła Pogoń.
W 10 minucie spotkania wiślacy wyszli z piłką ze swojej połowy, po ładnym przerzucie na lewo piłkę przejął Kosowski, wpadł w pole karne, gdzie został popchnięty przez obrońcę. Sędzia podyktował rzut karny, który trzeba przyznać - był dość problematyczny. Do wykonania "jedenastki" podszedł Tomek Frankowski, który chyba zdał sobie sprawę z ...błędu sędziego. Strzelił słabo, w sposób sygnalizowany, wprost w ręce Majdana...
Do 20-tej minuty meczu obserwowaliśmy wyrównaną walkę w środku pola, z lekką przewagą Wisły, z której jednak niewiele wynikało. Strzelali Moskalewicz i Kosowski, obaj niecelnie. W 22 minucie mogła paść bramka dla Pogoni. Do wyrzuconej z autu piłki wyskoczył Baszczyński, ale tylko lekko ją musnął. Na szczęście Maciej Szczęsny zorientował się w sytuacji i złapał zmierzającą do siatki futbolówkę. Od tego momentu gra Wisły całkowicie siadła, natomiast gospodarze dostali skrzydeł. Bardzo dobrze grał dynamiczny Paweł Drumlak, świetnie na skrzydłach Bartosz Ława i Grzegorz Kaliciak. W 26 minucie po rzucie wolnym głową strzelał Węgrzyn, zaś 9 minut później mocno z wolnego uderza Mosór, a piłka po kiksie wychodzi na róg. W 36 minucie obserwowaliśmy istne oblężenie wiślackiej bramki i tylko niezdecydowaniu portowców zawdzięczamy brak utraty gola... Pięć minut przed końcem Podbrożny główkował nad bramką. Już w ostatniej minucie pierwszej połowy solowym rajdem popisał się Kaliciak (czy nie faulował w tej sytuacji Szymkowiaka?), podał do Wiechowskiego, który wpadł w pole karne Wisły - na szczęście Bogdan Zając bardzo umiejętnie i czysto wyłuskał piłkę spod nóg pomocnika Pogoni.
Na szturm szczecinian wiślacy odpowiedzieli tylko niecelnymi strzałami Kałużnego (29 min) i Moskala (38 min). Gra podopiecznych Adama Nawałki przypominała niestety to, co oglądaliśmy w Łodzi, z tym tylko, że znacznie lepiej grał Szczęsny, który nie popełniał błędów.
Druga połowa rozpoczęła się tak samo, jak skończyła pierwsza... Głowacki popełnił błąd przy wyprowadzaniu piłki, Podbrożny pociągnął prawym skrzydłem, dośrodkował, na szczęście Baszczyński przejął piłkę na 4 metrze. W 49 i 50 dwukrotnie formę bramkarza Wisły sprawdzał Mielcarski. W 55 minucie niecelnie strzalał Ława. W 57 minucie wreszcie strzelił Kałużny (niecelnie), zaś 2 minuty później ładna akcja Moskala zakończyła się rzutem rożnym.
Powoli widać było jednak, że pierwsza połowa meczu kosztowała gospodarzy bardzo wiele. W 60 minucie Adam Nawałka przeprowadził dwie zmiany: zeszli z boiska Frankowski i Szymkowiak, w ich miejsce pojawili się Pater i Czerwiec. Ten ostatni miał uporządkować grę Wisły w środku pola i trzeba przyznać, że wywiązał się z tego zadania znakomicie! Przez 10 minut żadna z drużyn nie stworzyła akcji, jednak piłkę dużo częściej posiadała Wisła. W 70 minucie do bardzo pomysłowego zagrania Czerwca nie doszedł Kałużny. W 72 minucie wprowadzony kilka minut wcześniej Brasilia strzelił z wolnego - znów bardzo dobrze bronił Szczęsny.
10 minut przed końcem meczu Wisła przeprowadziła 3 akcje, z których przynajmniej jedna powinna zakończyć się zdobyciem gola. W 79 minucie Czerwiec podciągnął kilkadziesiąt metrów, posłał świetną piłkę na pole karne do Kamila Kosowskiego. Ten chciał technicznie przerzucić Majdana, strzelił jednak nad poprzeczką. Kilkadziesiąt sekund później przypomniał o sobie Żurawski: potężnie huknął z 25 metrów, piłka o centymetry minęła słupek. Po minucie w sytuacji "sam na sam" (ostry kąt) znalazł się z Kałużny. Strzelał dwukrotnie, najpierw zablokował go Majdan, za drugim razem powracający Drumlak zatrzymał piłkę na linii bramkowej.
Końcowe minuty meczu również były emocjonujące, nie skończyły się jednak bramką. W 89 strzelał głową Gęsior, obronił Szczęsny. Minutę później faulowany w polu karnym był Kosowski, sędzia pamiętając sytuację z początku spotkania nie odważył się na podyktowanie drugiego karnego. 4 minuty po zakończeniu regulaminowego czasu gry ostatnią szansę miała Pogoń - dośrodkowania Gęsiora z prawej strony nikt nie zamknął.
I w ten oto sposób, w meczu na szczycie zanotowaliśmy remis. Remis, który nie krzywdzi żadnej ze stron. Obie drużyny po tym meczu mogą być umiarkowanie zadowolone. Wisła zachowała pozycję lidera, utrzymując trzypunktową przewagę nad Pogonią. Z kolei szczecinianie okazali się lepsi w bezpośrednim dwumeczu. Czas pokaże jakie znaczenie będzie miał dzisiejszy wynik na końcu sezonu.
Rafał Oramus

Minuta po minucie

3' Mielcarski wyprzedza Baszczyńskiego, jego strzał z ostrego kąta broni Szczęsny.
5' Po rzucie rożnym Kałużny nieczysto uderza z woleja, piłka zmierza do Frankowskiego, który zaskoczony prezentem obrońców źle ją przyjmuje.
6' Mosór z wolnego strzela nad bramką.
8' Kontra Pogoni, niecelny strzał Bartosza Ławy.
10' Rzut karny za faul(?) na Kosowskim.
11' Majdan łapie piłkę po fatalnym strzale Frankowskiego z 11 metrów.
14' Niecelny strzał Moskalewicza.
21' Rzut wolny z 35 metrów od bramki wykonuje Kosowski. Strzał mocny, jednak nad bramką.
22' Niewiele brakowało by Kaliciak z autu wrzucił piłkę do bramki Wisły.
26' Niecelne uderzenie głową Węgrzyna.
29' Kałużny strzela obok bramki.
33' Po strzale Mosóra piłka odbija się od stojącego w murze Szymkowiaka i wychodzi na róg.
36' Oblężenie bramki Wisły, w końcu niecelny strzał Podbrożnego.
38' Słaby i niecelny strzał Moskala.
41' Bardzo niecelna główka Podbrożnego.
45' B. Zając w ostatniej chwili odbiera piłkę Wiechowskiemu w polu karnym.
46' Błąd Głowackiego przy wyprowadzaniu piłki, akcja Pogoni, dośrodkowanie Podbrożnego, Baszczyński wybija piłkę w ręce Szczęsnego.
49' Mielcarski strzela z 16 metrów w dobrze ustawionego Szczęsnego.
50' Kolejny błąd obrony, Szczęsny broni strzał Mielcarskiego w długi róg.
52' Węgrzyn wybija piłkę na róg, "częstując" łokciem Frankowskiego.
55' Ława strzela obok bramki Wisły.
57' Równie mocne, co niecelne uderzenie Kałużnego z dystansu.
59' Rzut rożny dla Wisły po akcji Moskala.
60' Potężny strzał Moskala, lecz bardzo wysoko nad bramką.
70' Kilku centymetrów brakowało Kałużnemu, by przejąć podanie Czerwca na 8 metr bramki Pogoni.
72' Efektowne uderzenie Brasilii z wolnego - równie efektowna parada Szczęsnego.
Po rogu Szczęsny broni uderzenie głową Gęsiora.
74' Ładne podanie Czerwca w pole karne, którego nie dosięga Kosowski.
77' Uderzenie Brasilii mija o 5 metrów słupek wiślackiej bramki.
79' Piękne wyprowadzenie piłki przez Czerwca, podanie do Kosowskiego, który z pierwszej piłki lobuje Majdana i ...bramkę Pogoni.
81' Żurawski huknął z 25 metrów - centymetry nad bramką.
82' Radek "oko w oko" z Majdanem po podaniu Moskala. Pierwszy strzał odbija bramkarz, drugi zatrzymuje na linii bramkowej Drumlak.
89' Lekki strzał Gęsiora głową pewnie łapie Szczęsny.
90' Kosowski przewracany w polu karnym - bez konsekwencji.
94' Mielcarski nie dochodzi do płaskiej centry Gęsiora na 4 metr.

Konferencja prasowa


Adam Nawałka:
Przed meczem nie ukrywałem, że przyjechaliśmy do Szczecina po trzy punkty, oczywiście pozostając z szacunkiem dla zespołu Pogoni, jak i wspaniałej pracy trenera Edwarda Lorensa. Spodziewaliśmy się takiego właśnie oporu i całe spotkanie pokazało, że Pogoń naprawdę zagrała bardzo dobrze. Jeżeli chodzi o mój zespół, na pewno walczyliśmy do końca, staraliśmy się stwarzać sytuacje podbramkowe. Zresztą obie drużyny miały okazje. Wynik 0-0 uważam za sprawiedliwy. Pracy arbitrów absolutnie nie będę komentował. Były dwie dyskusyjne sytuacje, na początku karny na Kosowskim i pod koniec też faul na nim na polu karnym. Przed obejrzeniem kasety nie wypowiem się na ten temat. Do strzelania był wyznaczony Tomek Frankowski. Musiałbym być chyba Panem Bogiem, żeby wiedzieć, że nie trafi z 11 metrów.
Edward Lorens (trener Pogoni):
Z tej klasy przeciwnikiem, co Wisła, na pewno stwarzając tyle sytuacji w pierwszej połowie, zespół powinien je wykorzystać. I wtedy mecz moglibyśmy wygrać. Bardzo szkoda. Swoje atuty pokazała Wisła w drugiej połowie. Duży wpływ na naszą grę miała absencja Dariusza Dźwigały. Trójka - Gęsior, Dźwigała i Drumlak była w bardzo wysokiej formie. Sergiusz Wiechowski, mimo ambicji, nie był w stanie zastąpić Dźwigały, który potrafi nie tylko strzelić, ale i dograć partnerowi. Sergiusz miał swoją szansę w tym spotkaniu, gdyby ją wykorzystał, byłby znów - jak w Krakowie - bohaterem meczu.
Źródło: Dziennik Polski

Oceny

20 kolejka ekstraklasy, 14.04.2001, godz. 16:00 Pogoń 0-0 Wisła

Widzów: ok 18000
Sędziował: G. Gilewski (Radom)
Wstęp do meczu WISŁA
Szczęsny 8
Baszczyński 5
B. Zając 6
Głowacki 6
Szymkowiak 4
(60 Pater) 5
Moskal 6
Kałużny 5
Kosowski 6
Żurawski 6
Frankowski 4
(60 Czerwiec) 7
Moskalewicz 5
(85 Brożek)

trener: A. Nawałka

POGOŃ
Majdan
Skrzypek
Mosór
Węgrzyn
Ława
(69 Chifon)
Gęsior
Drumlak
Wiechowski
Kaliciak
(87 Batata)
Podbrożny
(85 Brasilia)
Mielcarski

trener: E. Lorens

Źródło: wislakrakow.com


Dziennik Polski. 2001, nr 87 (12 IV) = nr 17273

Sektor dla gości na szczecińskim stadionie ma około 1500 miejsc. Specjalnym pociągiem, który wyruszy w najbliższą sobotę o godz. 3.02, może pojechać za darmo do Szczecina ponad 200 sympatyków „Białej Gwiazdy” (muszą mieć ważną kartę kibica Wisły, ceny biletów na mecz 16 i 26 zł). Przyjdzie im się zmagać na głosy z 20-tysięczną rzeszą sympatyków Pogoni. Wczoraj wiślacy trenowali dwa razy. Podczas popołudniowych zajęć (w porze sobotniego spotkania) na głównym boisku najdłużej ćwiczyli bramkarze: Artur Sarnat i Maciej Szczęsny. Dzisiejszy trening też odbędzie się po południu. Po wspólnej kolacji ekipa „Białej Gwiazdy” uda się do Szczecina. Tam, na jednym z pięciu boisk Pogoni, odbędzie się jutro ostatni szlif formy podopiecznych Adama Nawałki. - Czy będzie miał Pan w Szczecinie własnych kibiców - rodzinę i bliskich znajomych? - zapytaliśmy Olgierda Moskalewicza, który do Wisły przeszedł właśnie z Pogoni. - Raczej tak. Poszczęściło się nam - mnie, mojej dziewczynie i córce, że Wisła tam gra, bo zostaniemy na święta wielkanocne. - Czuje Pan jeszcze dreszczyk emocji przed wizytą na stadionie Pogoni? - Zawsze będę czuł, przez sympatię dla miasta i klubu, a także dlatego, że publika jest tam gorąca. Spodziewam się kompletu widzów. Liczę na wspaniałe widowisko, które dzięki telewizji obejrzy cała Polska. Wierzę, że mecz zakończy się happy endem dla Wisły. Remis byłby niezły, ale spodziewam, że zdobędziemy 3 punkty


Dziennik Polski. 2001, nr 89 (14/16 IV) = nr 17275

Ale nawet nie najlepsza aura nie odstraszy sympatyków futbolu od wizyty na stadionie, choć Canal+ przeprowadzi transmisję z tego spotkania. Dopingowi z górą 20 tysięcy gardeł fanów Pogoni ma przeciwstawić się kilkuset kibiców Wisły, dla których podstawiono w nocy darmowy pociąg. Kierownictwo szczecińskiego klubu postanowiło o 5 zł podnieść ceny biletów na to atrakcyjnie zapowiadające się widowisko. Z tą decyzja zbiegła się w czasie inna - o wypłaceniu graczom Pogoni części zaległych premii. Prezes Sabri Bekdas chce w ten sposób zachęcić zawodników do skuteczniejszej gry.

Dziennik Polski. 2001, nr 90 (17 IV) = nr 17276

O godzinę za późno Pogoń Szczecin - Wisła Kraków 0-0 POGOŃ (3-6-1) Majdan 8 Skrzypek 6 Mosór 6 Węgrzyn 6 Ława 6 (69 Chifon) Gęsior 6 Drumlak 8 Podbrożny 5 (64 Brasilia3) Wiechowski 6 Kaliciak 6 (86 Batata) Mielcarski 7 Sędziował Grzegorz Gilewski z Radomia. Żółte kartki: Kaliciak (12, za faul na Szymkowiaku) - Moskal (26, za faul na Drumlaku), Głowacki (52, za faul na Drumlaku), Żurawski (za krytykowanie orzeczeń sędziowskich). Widzów 17 tys. Status quo Mecz dwóch czołowych zespołów piłkarskiej ekstraklasy zakończył się remisem, co pozwoliło Wiśle utrzymać pozycję lidera, nadal z 3-punktową przewagą nad Pogonią. Krakowianie zapowiadali jednak, że chcą odnieść w Szczecinie zwycięstwo, dlatego trochę zaskakujące było zestawienie ich drugiej linii. W tej samej formacji w Pogoni zabrakło będącego w wysokiej formie Dariusza Dźwigały. Za 10. żółtą kartkę został odsunięty od występów przeciwko Wiśle i Legii. Dość nieoczekiwanie natomiast pojawił się na murawie w dzień po 34. urodzinach Kazimierz Węgrzyn. Zdecydował się na grę, mimo złamanego żebra. Miał mu to ułatwić zastrzyk przeciwbólowy. Czerwiec na ławce Trener Adam Nawałka musiał znaleźć miejsce w podstawowym składzie dla reprezentanta kraju Radosława Kałużnego, który pauzował w dwóch poprzednich meczach z powodu czerwonej kartki. Wydawało się, że dokona wyboru między Bogdanem Zającem a Kazimierzem Moskalem. Tymczasem, na ławce rezerwowych usiadł Ryszard Czerwiec, mający największe predyspozycje do kierowania poczynaniami drużyny. Dał zresztą tego dowód w poprzednim spotkaniu z Górnikiem Zabrze, kiedy ekipę „Białej Gwiazdy” znów poprowadził Nawałka, który zastąpił Oresta Lenczyka, Czerwiec był pierwszoplanową postacią krakowskiej jedenastki. Zakładając więc pełny sukces w starciu z Pogonią, nie należało z niego rezygnować. O swoim błędzie szkoleniowcy Wisły mogli się przekonać w ostatnich 30 minutach sobotniej konfrontacji „na szczycie” I ligi. Po wejściu na boisko Czerwca wicemistrzowie Polski od razu przejęli inicjatywę i mieli kilka znakomitych okazji do zdobycia zwycięskiej bramki. Nie wykorzystany karny Być może inny byłby przebieg tego meczu, gdyby w 11 min Tomasz Frankowski wykorzystał karnego. Do tego momentu najbliższy strzelenia gola był w 3 min Grzegorz Mielcarski, ale świetnie interweniował Maciej Szczęsny. Natomiast w 5 min, po uderzeniu „z kozła” Radosława Kałużnego nie zdołał dosięgnąć piłki Frankowski i ją celnie dobić. Wspomnianego karnego podyktował, raczej zbyt pochopnie, sędzia Grzegorz Gilewski za rzekome odepchnięcie Kamila Kosowskiego przez Bartosza Ławę. Sam poszkodowany nie bardzo wiedział, co się stało. Cała akcja, rozpoczęta przez Bogdana Zająca, mogła się podobać. Co prawda Maciej Żurawski stracił na chwilę piłkę, ale szybko znów ją przejął, wykorzystując błąd Piotra Mosóra. Zagrał do Frankowskiego, a ten z 1. piłki na pole karne do Kamila Kosowskiego, przy którym znalazło się dwóch zawodników Pogoni: Bartosz Ława i Dariusz Gęsior. Etatowy wykonawca „jedenastek” Frankowski strzelił za słabo w prawy, dolny róg bramki i Radosław Majdan złapał piłkę. Wyciągnął chyba wnioski z sierpnia ubiegłego roku, gdy dał się w Krakowie zaskoczyć wiślakowi, który wówczas uderzył podobnie, ale znacznie mocniej. Niepowodzenie sprawiło, że krakowianie oddali inicjatywę rywalom. Szczególnie groźny był rozgrywający Paweł Drumlak. Wielokrotnie wiślacy musieli go faulować, żeby powstrzymać ataki Pogoni. Pogoń w natarciu W 22 min refleksem wykazał się znów Szczęsny. Po wrzucie z autu Grzegorza Kaliciaka, Marcin Baszczyński musnął piłkę głową tak niefortunnie, że zmierzała w dolny róg bramki. Szczęsny najpierw odbił piłkę, by za sekundę ją złapać. Natomiast w 26 min, po wolnym Jerzego Podbrożnego (za faul Olgierda Moskalewicza na Drumlaku), Kazimierz Węgrzyn główkował niecelnie. W 30 min faulowany przez Mielcarskiego Szczęsny obronił „główkę” Kaliciaka. W 32 min, po kolejnym faulu na Drumlaku (w tym przypadku Kałużnego), Mosór omal nie uzyskał prowadzenia dla gospodarzy z wolnego (z 25 m). Mocno uderzona piłka trafiła w... Olgierda Moskalewicza. Szczecinianie egzekwowali pierwszego z trzech z rzędu rożnych. Oblężenie bramki Wisły zakończyło się wtedy niecelnym strzałem Podbrożnego. W 45 min dokładnego podania Mielcarskiego nie wykorzystał Sergiusz Wiechowski (to on w Krakowie dwa razy zaskoczył Artura Sarnata i Pogoń wygrała 2-1). Uniemożliwił mu to dobrze ustawiony Bogdan Zając i była to jedna z wielu dobrych interwencji tego obrońcy. Na te kilka niebezpiecznych akcji portowców goście odpowiedzieli tylko dwoma niecelnymi strzałami: Kałużnego (w 28 min) i Moskala (w 37 min). Podopieczni Edwarda Lorensa kontynuowali natarcie zaraz po przerwie. Już w 46 min niedokładne podanie Głowackiego do Baszczyńskiego przejął Wiechowski. Zagrał do Podbrożnego, który posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej. Na posterunku był Szczęsny. A przyszedł mu w sukurs Baszczyński, umiejętnie blokując szarżującego Mielcarskiego. Kolejną groźną kontrę przeprowadzili szczecinianie w 49 min, gdy po złym zagraniu Kałużnego do Kosowskiego przy piłce znalazł się Ława. Uruchomił prawym skrzydłem Mielcarskiego. Napastnika Pogoni nie zdołali zatrzymać Bogdan Zając i Głowacki, nie zdołał on jednak przechytrzyć Szczęsnego, w sobotę bezwzględnie najlepszego piłkarza Wisły. Mielcarski bezradnie rozkładał też ręce po strzale w 57 min. Minutę wcześniej zupełnie niewidoczny Mirosław Szymkowiak długim przerzutem stworzył niezłą sytuację Kałużnemu. Kapitan Wisły jej nie wykorzystał. A Szymkowiak i tak musiał opuścić boisko w 60 min, ustępując miejsca Grzegorzowi Paterowi. Frankowskiego zmienił Czerwiec. Pół godziny przewagi Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Wisła przejęła inicjatywę. Czerwcowi trudno było odebrać piłkę. Natomiast zmęczony forsowaniem tempa i pojedynkami z wiślakami Paweł Drumlak musiał prosić o pomoc masażystę, bo łapały go skurcze. Do tego opuścił murawę z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego Bartosz Ława. Na efekty przewagi krakowian nie czekaliśmy długo. W 70 min Czerwiec z głębi pola podał piłkę do Kałużnego, ale ten w nią nie trafił, Czerwiec niemal skopiował akcję w 78 min, spudłował, niestety, Kosowski. Nie powiodło się również w 82 min Kałużnemu, do którego na pole karne precyzyjnie zagrał Moskal. Kałużny minął Majdana i z kąta, z 2-3 m, uderzył w bliższy sobie róg bramki. Akurat stał tam Drumlak i uratował swój zespół od utraty gola. W 80 min minimalnie chybił z 25 m Żurawski. Mocno problematyczną decyzję podjął w 90 min arbiter, nakazując kontynuowanie gry, po tym, jak Paweł Skrzypek sfaulował na polu karnym Kamila Kosowskiego. To przewinienie kwalifikowało się na podyktowanie „jedenastki”, w odróżnieniu od tego w 11 min. Czyżby sędzia chciał tym sposobem naprawić błąd? Takim postępowaniem nie zasłużył Grzegorz Gilewski na pochwałę, a jest to podobno jeden z najbardziej obiecujących polskich arbitrów piłkarskich. W okresie przewagi wiślaków szczecinianie nie zostawili Szczęsnego w całkowitym spokoju. Najbardziej dał się mu we znaki b. zawodnik „Białej Gwiazdy” Brasilia. W 72 min pięknie strzelił z wolnego (z 25 m) pod poprzeczkę, blisko „okienka”. Dobrze ustawiony Maciej Szczęsny wybił piłkę na róg. Potem dwa razy złapał ją po „główkach” Gęsiora w 72 min i w przedłużonym o 4 min czasie gry. Brasilia tęskni za Krakowem Nieobecność Brasilii od 1 minuty spotkania na pewno wszystkich zaskoczyła, ułatwiła zadanie Wiśle. Sam piłkarz, który przyznał, że zdecydowanie lepiej było mu w Krakowie, nie mógł pojąć, dlaczego Edward Lorens zostawił go w rezerwie. -Może dlatego, że chwalono mnie za grę w Płocku, w meczu z Orlenem?. - żartował. Podczas krótkiego pobytu na murawie udowodnił, że należało mu się miejsce w wyjściowej „11”. Ślepe realizowanie zadań taktycznych, a tego na pewno nie lubi Brasilia, nie zawsze wychodzi drużynie na dobre. Chyba że remis z Wisłą był celem Pogoni. Szczecińskich piłkarzy nie zawiedli kibice, takiej frekwencji nie było w innych miastach. Wśród kilkunastotysięcznej widowni znalazło się też ok. 300 sympatyków Wisły, którzy przyjechali do Szczecina specjalnym, darmowym pociągiem. Z przykrością trzeba poinformować, że w drodze powrotnej nie obeszło się bez burd. Dobrych notowań nie ma u zawodników Pogoni prezes klubu, Turek Sabri Bekdas. Ciągle tylko obiecuje. Za zwycięstwo nad Wisłą miała być specjalna premia, choć nie wypłacił jeszcze dużych zaległości. Co wcale nie przeszkodziło mu pokazać się na trybunie VIP-ów w towarzystwie całego zarządu Wisły SSA. Na mecz przyjechali bowiem: prezes Bogdan Basałaj, wiceprezes Zdzisław Kapka oraz Marek Gorączko, a telefonicznie otrzymywał meldunki właściciel spółki Bogusław Cupiał. JERZY SASORSKI

Zdaniem trenerów Sprawiedliwy remis Adam Nawałka (trener Wisły): - Przed meczem nie ukrywałem, że przyjechaliśmy do Szczecina po trzy punkty, oczywiście pozostając z szacunkiem dla zespołu Pogoni, jak i wspaniałej pracy trenera Edwarda Lorensa. Spodziewaliśmy się takiego właśnie oporu i całe spotkanie pokazało, że Pogoń naprawdę zagrała bardzo dobrze. Jeżeli chodzi o mój zespół, na pewno walczyliśmy do końca, staraliśmy się stwarzać sytuacje podbramkowe. Zresztą obie drużyny miały okazje. Wynik 0-0 uważam za sprawiedliwy. Pracy arbitrów absolutnie nie będę komentował. Były dwie dyskusyjne sytuacje, na początku karny na Kosowskim i pod koniec też faul na nim na polu karnym. Przed obejrzeniem kasety nie wypowiem się na ten temat. Do strzelania był wyznaczony Tomek Frankowski. Musiałbym być chyba Panem Bogiem, żeby wiedzieć, że nie trafi z 11 metrów. Edward Lorens (trener Pogoni) : - Z tej klasy przeciwnikiem, co Wisła, na pewno stwarzając tyle sytuacji w pierwszej połowie, zespół powinien je wykorzystać. 1 wtedy mecz moglibyśmy wygrać. Bardzo szkoda. Swoje atuty pokazała Wisła w drugiej połowie. Duży wpływ na naszą grę miała absencja Dariusza Dźwigały. Trójka - Gęsior, Dźwigała i Drumlak była w bardzo wysokiej formie. Sergiusz Wiechowski, mimo ambicji, nie był w stanie zastąpić Dźwigały, który potrafi nie tylko strzelić, ale i dograć partnerowi. Sergiusz miał swoją szansę w tym spotkaniu, gdyby ją wykorzystał, byłby znów - jak w Krakowie - bohaterem meczu. (SAS)


Galeria kibicowska: