2001.04.21 Wisła Kraków - Odra Wodzisław 2:1

Z Historia Wisły

1550. mecz Wisły w I lidze
2001.04.21, I Liga, 21. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 17:00
Wisła Kraków 2:1 (0:0) Odra Wodzisław
widzów: 6.500
sędzia: Krzysztof Zdunek z Łódzi
Bramki
Radosław Kałużny 80’
Paweł Brożek 85’

1:0
2:0
2:1


87' Paweł Sibik
Wisła Kraków
Maciej Szczęsny
Marcin Baszczyński
Bogdan Zając
Marek Zając grafika: Zmiana.PNG (72’ Mirosław Szymkowiak)
Grzegorz Pater grafika: Zmiana.PNG (79’ Paweł Brożek)
Kazimierz Moskal
Ryszard Czerwiec
Radosław Kałużny
Kamil Kosowski
Maciej Żurawski
Tomasz Frankowski grafika: Zmiana.PNG (60’ Olgierd Moskalewicz)

trener: Adam Nawałka
Odra Wodzisław
Grzegorz Tomala
Jacek Matyja
Marcin Malinowski
Dariusz Dudek
Przemysław Pluta grafika: Zmiana.PNG (79’ Grzegorz Kolisz)
Jacek Berensztajn
Paweł Adamczyk
Rafał Ruta
Piotr Rocki grafika: Zmiana.PNG (70’ Michał Chałbiński)
Paweł Sibik
Grzegorz Rasiak

trener: Jerzy Wyrobek
1550. mecz Wisły w I lidze

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Dziennik Polski. 2001, nr 94 (21/22 IV) = nr 17280

Dzisiaj o godz. 17 piłkarze Wisły zmierzą się przed własną publicznością z Odrą Wodzisław Śląski. W porównaniu z poprzednim meczem z Pogonią, w 18-osobowej kadrze krakowian jest tylko jedna zmiana. Z powodu 7. żółtej kartki nie wystąpi Arkadiusz Głowacki, dołączy natomiast - po wyleczeniu kontuzji mięśnia dwugłowego - Marek Zając. Trener Adam Nawałka nie jest zwolennikiem roszad, chce aby zawodnicy grali na tych samych pozycjach. Niełatwo jednak zastąpić Głowackiego. Może przesunie więc z prawej obrony na lewą Marcina Baszczyńskiego i zdecyduje się na wystawienie mającego 5-tygodniową przerwę w grze Marka Zająca, albo też Głowackiego zastąpi... Kazimierz Moskal. Inne manewry uniemożliwiła kontuzja kostki Tomasza Kulawika. Być może kolejną szansę zaprezentowania dużych już możliwości otrzyma Paweł Brożek, który nazajutrz - w niedzielę - ma się zjawić na zgrupowaniu reprezentacji Polski do lat 19 przed rewanżowym meczem eliminacji ME z Anglią. Na wyjeździć biało-czerwoni zwyciężyli 1-0, a jedyną bramkę zdobył Paweł Brożek. W pamięci kibiców pozostał jego 10-minutowy pierwszoligowy debiut w spotkaniu z Górnikiem Zabrze. Wiślacy mieli wczoraj przedmeczowy rozruch na głównym boisku. Musieli oszczędzać poddaną w tym tygodniu kosmetyce, bardzo miękką - wskutek deszczu - murawę

Dziennik Polski. 2001, nr 95 (23 IV) = nr 17281

Osiemnaście mieć lat... Wisła - Odra Wodzisław Śląski 2-1 (O-O) Jak grali wiślacy? Paweł Brożek, który w sobotę skończył 18 lat, stał się nieoczekiwanie w tym dniu pierwszoplanową postacią meczu piłkarskiej ekstraklasy, w którym prowadząca w tabeli Wisła z trudem pokonała Odrę Wodzisław Śląski. To właśnie ten młody zawodnik rozpoczął w 80 min akcję, która zakończyła się zdobyciem bramki przez reprezentanta Polski, Radosława Kałużnego. A 5 minut później sam wpisał się na listę strzelców. Spotkanie na pewno miałoby jeszcze ciekawszy przebieg, gdyby nie fatalna pogoda - padający bez przerwy deszcz. Na bardzo grząskim boisku, pokrytym licznymi kałużami, bardzo trudno było prowadzić, czy podawać piłkę, łatwo natomiast popełnić błąd. Zespół Odry nie zamierzał się bronić, szukał szansy w kontratakach. Pierwszy sygnał wodzisławianie dali już w 4 min. Po akcji Rafała Ruty z Pawłem Sibikiem interweniował Maciej Szczęsny. Potem wielokrotnie zapuszczali się w pobliże wiślackiej bramki. W 16 min, po zagraniu Przemysława Pluty, Szczęsny minął się z piłką. W 18 min Sibik strzelił blisko słupka. Sporo kłopotów sprawił Szczęsnemu w 27 min wykonawca wolnego Jacek Berensztajn, a w 30 min Dariusz Dudek „główkował” nad poprzeczką. „Na raty” obronił Szczęsny groźny strzał Rafała Ruty z ok. 30 m w 39 min. Trzeba jednak przyznać, że w pierwszej połowie - a szczególnie Wisła - Odra Wodzisław Śląski 2-1 (0-0) 1-0 Kałużny 80 min 2-0 Paweł Brożek 85 min 2-1 Sibik 87 min WISŁA (3-5-2) Szczęsny 6 M. Zając 5 (72 Szymkowiak) B. Zając 6 Baszczyński 6 Pater 6 (79 Paweł Brożek 5) Kałużny 6 Moskal 6 Czerwiec 7 Kosowski 7 Frankowski 5 (60 Moskalewicz) Żurawski 7 ODRA (3-5-2) Tomala 6 Matyja 5 Malinowski 6 Dudek 5 Pluta 5 (79 Kolisz) Adamczyk 6 Berensztajn 7 Ruta 6, Rocki 5 (70 Chałbiński) Sibik 7 Rasiak 6 Sędziował Krzysztof Zdunek z Łodzi. Widzów 5 tys. w ostatnim kwadransie przed przerwą - krakowianie mieli kilka świetnych okazji do zdobycia bramki. W 17 min Maciej Żurawski w pełnym biegu uderzył zza linii pola kilka centymetrów od słupka. W 20 min ten sam zawodnik - po dośrodkowaniu Kamila Kosowskiego - znalazł się znów w dogodnej sytuacji. W 23 min Grzegorz Tomala obronił strzał Kazimierza Moskala, nie dał się także zaskoczyć w 31 min Grzegorzowi Paterowi. W 33 min łapany za koszulkę przez Jacka Matyję Żurawski strzelił mocno, ale Tomala wybił piłkę na róg. Do tego zamieszania doszło wtedy po długim wykopie Bogdana Zająca. Sporo szczęścia miał Tomala w 34 min po składnej akcji Pater-Frankowski-Czerwiec i w 36 min, gdy Moskal, po podaniu Patera, z tzw. pierwszej piłki posłał piłkę tuż nad poprzeczką. W drugiej połowie najwięcej dyskusji wywołała akcja w 56 min. Tomasz Frankowski minął Pawła Adamczyka, a ten próbując uniemożliwić mu strzał, zahaczył nogę wiślaka. Był faul na polu karnym i sędzia Krzysztof Zdunek powinien podyktować „jedenastkę”! W 64 min przypomniał o sobie Żurawski, minimalnie pudłując z 25 m. Goście zrewanżowali się w 67 min wypadem na drugą stronę boiska ostatniego obrońcy Marcina Malinowskiego, którego z braku sił nie mógł dogonić Pater, i strzałem Ruty, obronionym przez Szczęsnego. Bramkarz Wisły nie dał się również zaskoczyć Sibikowi z 18 m. W dobrej dyspozycji był także Tomala, który w 74 min obronił uderzenie Czerwca z tzw. pierwszej piłki. Krakowianom omal nie wymknęło się zwycięstwo w dodatkowych 2 minutach meczu. Po „główce” Rafała Ruty piłka uderzyła w poprzeczkę i odbiła się od murawy przed linią bramkową, spadając na zewnątrz siatki. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności Maciej Szczęsny nie wpakował jej do bramki. Drużyna Wisły, w której w sobotę z powodu 7. żółtej kartki nie wystąpił Arkadiusz Głowacki, zasłużyła na to z trudem wywalczone zwycięstwo. Absencja Głowackiego sprawiła, że po kilkutygodniowej przerwie wrócił do zespołu Marek Zając, który leczył kontuzję mięśnia dwugłowego. Mocno odczuł trudy meczu. Kulejąc, ustąpił więc miejsca Mirosławowi Szymkowiakowi. Zmiany doczekał się też proszący o to trenera, wyczerpany Grzegorz Pater. Trener Adam Nawałka dobrze zrobił, dając więcej swobody w konstruowaniu akcji Ryszardowi Czerwcowi, a zadania defensywne powierzając Kazimierzowi Moskalowi i Radosławowi Kałużnemu, co wcale nie przeszkadzało im niepokoić Grzegorza Tomalę. Kilka potknięć przytrafiło się w sobotę wiślackim obrońcom. Dużo ciężkiej pracy wykonali obaj boczni pomocnicy: Grzegorz Pater i Kamil Kosowski który 100. mecz w I lidze uczcił oryginalną fryzurą. JERZY SASORSKI

Jerzy Wyrobek (trener Odry): - Muszę pogratulować Wiśle przede wszystkim zdobycia punktów, ale myślę, że w Krakowie Odra pokazała się z dobrej strony. Na pewno nie zakładaliśmy, że będziemy w ten sposób grać, że tak długo będziemy się trzymać. Końcówka była bardzo dramatyczna. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy sytuacji, gdy piłka odbiła się od poprzeczki. Z gry jestem zadowolony, ale punktów nie ma. Trudne warunki gry-nam trochę pomogły, łatwiej było się bronić. Poza tym liczyliśmy, że zneutralizujemy środek pomocy. Udany był manewr z Sibikiem, bo razem z Rasiakiem przytrzymywali piłkę. Chałbiński nie wszedł w podstawowym składzie, bo jest konkurencja w zespole. Nie mógł grać natomiast Kościuk, ponieważ doznał kontuzji w ostatnim spotkaniu. Jeszcze do środy jego występ stał pod znakiem zapytania, lecz lekarz zabronił mu grać. Adam Nawałka (trener Wisły): - Dziękuję Jurkowi za gratulacje, ja też mu chciałem złożyć serdeczne gratulacje, ponieważ widać, że Odra gra coraz lepiej, tę wiosnę ma bardzo dobrą, widać ciągłość pracy Jurka. Efekty są widoczne. Spodziewaliśmy się takiego oporu Odry. Wiadomo, że ostatni mecz wygrała 4-0. Do tego doszły jeszcze fatalne warunki, jeśli chodzi o boisko. Cała nasza siła, jaką jest gra zespołowa i technika, tym razem nie funkcjonowała. Od początku nastawiliśmy się więc na walkę, na dłuższe prostopadłe podania. Choć stworzyliśmy sobie sytuacje, Odra długo nie dała się zaskoczyć. Dlatego ustaliliśmy, że gramy do końca. Determinację widać było już przed meczem. Wierzyłem w drużynę. Także ci, którzy siedzieli na ławce rezerwowych, potrafili stworzyć odpowiednią atmosferę. Po bramkach przyszedł moment dekoncentracji. Do zawodników nie dotarły nasze sygnały, straciliśmy gola. Urok futbolu polega na tym, że nie można z góry przewidzieć wyniku. (SAS)