2001.05.06 GKS Katowice - Wisła Kraków 0:3

Z Historia Wisły

2001.05.06, I Liga, 24. kolejka, Katowice, Stadion GKS-u, 15:00, niedziela
GKS Katowice 0:3 (0:1) Wisła Kraków
widzów: 6.000
sędzia: Marek Mikołajewski z Ciechanowa.
Bramki
0:1
0:2
0:3
14' (g) Tomasz Frankowski
79' Grzegorz Pater
89' Tomasz Frankowski
GKS Katowice
Piotr Lech
Grafika:Zk.jpg Artur Andruszczak
Marek Świerczewski
Mirosław Sznaucner
Ariel Jakubowski
J. Kowalczyk grafika: Zmiana.PNG (46’ A. Bała) grafika: Zmiana.PNG (66’ K. Gajtkowski)
Mirosław Widuch
Łukasz Gorszkow
Tomasz Moskała
Marek Kubisz grafika: Zmiana.PNG (73’ Mariusz Muszalik)
Moussa Yahaya

trener: Bogusław Kaczmarek
Wisła Kraków
Maciej Szczęsny Grafika:Kontuzja.png grafika: Zmiana.PNG (28’ Artur Sarnat)
Marek Zając
Bogdan Zając
Marcin Baszczyński
Grzegorz Pater Grafika:Zk.jpg
Kazimierz Moskal
Ryszard Czerwiec Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (82’ Mirosław Szymkowiak)
Radosław Kałużny grafika: Zmiana.PNG (90’ Grzegorz Niciński)
Kamil Kosowski
Olgierd Moskalewicz
Tomasz Frankowski

trener: Adam Nawałka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

24 kolejka ekstraklasy, 06.05.2001, godz. 15:30 Katowice 0-3 Wisła

FRANKOWSKI 14'
PATER 79'
FRANKOWSKI 88'
Widzów: 6000
Sędziował: M. Mikołajewski (Płock)
Wstęp do meczu WISŁA
Szczęsny
(28. Sarnat) 6
M. Zając 8
B. Zając 7
Baszczyński 7
Pater 8
Moskal 6
Czerwiec 7
(82. Szymkowiak)
Kałużny 8
(90 Niciński)
Kosowski 6
Frankowski 8
Moskalewicz 7

trener: A. Nawałka

NAJLEPSZY ZAWODNIK WISŁY:
FRANKOWSKI

KATOWICE
Lech
Widuch
Świerczewski
Sznaucner
Kowalczyk
(46 Bała,
65 Gajtkowski)
Andruszczak
Gorszkow
Jakubowski
Kubisz
(71 Muszlik)
Yahaya
Moskała

trener: B. Kaczmarek


Dziennik Polski. 2001, nr 105 (7 V) = nr 17291

Lider przyspieszył GKS Katowice - Wisła Kraków 0-3 (0-1) Oceny wiślaków 0-1 Frankowski 15 min 0-2 Pater 71 min 0-3 Frankowski 88 min KATOWICE (3-5-2) WISŁA (3-5-2) Lech 5 Szczęsny Andruszczak 6 (24 Sarnat 6) M. Świerczewski 5 M. Zając 7 Sznaucner 5 B. Zając 7 Kowalczyk 4 Baszczyński 6 (46 Bała) Pater 7 (65 Gajtkowski) Moskal 7 Jakubowski 5 Kałużny 7 Widuch 5 (89 Niciński) Gorszkow 6 Czerwiec 7 Moskała 6 (82 Szymkowiak) Yahaya 7 Kosowski 7 Kubisz 6 Frankowski 8 (71 Muszalik) Moskalewicz 6 Sędziował Marek Mikołajewski (Ciechanów). Żółte kartki: Andruszczak - Pater, Czerwiec. Widzów 5,5 tys. Różnie grało się na przestrzeni lat wiślakom w Katowicach. W stolicy Górnego Śląska zbyt wielu miłych chwil drużyna krakowska nie zażywała. Choćby 4 lata temu, na inaugurację ligi, Wisła (jeszcze bez Tele-Foniki) przegrała tam aż 0-4. Na szczęście - dla kibiców spod Wawelu - czasy się zmieniły. W Katowicach lider zdecydowanie potwierdził swe aspiracje. Katowice łudziły się tylko przed meczem. Ich atutem mogła być dobra postawa wiosną, jak i wyjątkowo dużo nie przegranych kolejno meczów na swoim boisku. Ale te argumenty nie rzuciły gości na ziemię. Katowiczanie wprawdzie ambitnie walczyli, jednak nie byli w stanie powstrzymać Wisły, która zagrała dobrze taktycznie i wyjątkowo skutecznie. Prawie wszystkie swoje dobre sytuacje strzeleckie wykorzystała, czego GKS nie może powiedzieć o sobie. Piłkarze Wisły byli świadomi stawki tego meczu. W sobotę Legia przegrała nieoczekiwanie w Olsztynie i ewentualny sukces wiślaków w Katowicach pozwalał im daleko odskoczyć od rywala. Skoncentrowani krakowianie zagrali tak, jak sobie zaplanowali. Lider więc przyspieszył, w tabeli ma aż 9 punktów przewagi nad wiceliderem Legią i 11 nad Pogonią. Rywale nie wytrzymują tempa krakowian. Jeśli tylko drużyna Adama Nawałki będzie grała nadal tak skutecznie jak ostatnio, to powtórzenie mistrzostwa z 1999 r. stanie się faktem. Wczoraj w drużynie Wisły nie wyszli w podstawowym składzie Żurawski oraz Szymkowiak, temu drugiemu zdarza się to częściej. Zagrał od 21 min Sarnat, ale na skutek kontuzji Szczęsnego. Znów szansę na cały mecz otrzymał Frankowski i wykorzystał ją na odblokowanie strzeleckie. Zdobył dwa gole, pierwsze od debiutu w drugiej rundzie z Ruchem Radzionków. Katowiczanie grali, zwłaszcza w I połowie, z respektem dla lidera; przyznał to Marek Świerczewski. Po zmianie stron zaatakowali, ale nie znajdowali recepty na obronę i dobrze zorganizowaną II linię Wisły. Goście nie mieli słabych punktów i pokazali rewelacyjnym w tej rundzie katowiczanom, kto naprawdę rządzi w ekstraklasie! (O)

Jak walczyli z Katowicami? (Zapis meczu z ulicy Bukowej) 2 minuta - Moskal strzelał wysoko nad poprzeczką. 3 min - pierwszy korner w tym meczu dla Wisły. Centrował Kałużny, Moskalewicz uderzył piłkę w aut. 4 min - akcja Kubisza i Jakubowskiego, powstrzymana wybiciem piłki głową przez B. Zająca: 10 min - faul Widucha na Baszczyńskim, Kałużny z wolnego daleko od bramki. 14 min - Kałużny wywalczył piłkę przy linii boiska z prawej strony, uruchomił M. Zająca, który posłał centrę na pole karne. Lech źle wybiegł z bramki, natomiast nie pilnowany Frankowski głową wpakował piłkę do siatki. GKS -Wisła 0-1! 19 min - Pater otrzymał żółtą kartkę za powstrzymywanie za koszulkę uciekającego Moskały. 24 min - faul Baszczyńskiego na Yahai, wolny Kubisza. Szczęsny wybił piłkę na róg, ale doznał kontuzji. Do bramki wszedł za niego Sarnat. 31 min - Kałużny chwilę poza boiskiem po starciu z rywalem. 37 min - szybka kontra Wisły, Pater dośrodkowa! z samej linii końcowej, nikt nie sięgnął piłki. 41 min - faul Czerwca na Yahai, M. Zając wybił piłkę na róg po rzucie wolnym Kubisza. Następnie Sarnat wyłapał wrzutkę z. kornera, wykonywaną przez M. Świerczewskiego. 45 min - błąd Baszczyńskiego, Yahaya uciekał z piłką, na polu karnym powstrzymał go B. Zając. 46 min - po strzale M. Zająca Kubisz wybił piłkę z linii bramkowej. 46 min - faul Andruszczaka na Kałużnym i żółta kartka, wiślak znowu chwilę poza boiskiem. 50 min - zacięta walka Yahai i B. Zająca na linii pola karnego Wisły, obaj kończyli „w parterze”. 51 min - Moskal i B. Zając przecinają akcję Yahai. 52 min - faul Czerwca na Jakubowskim i żółty kartonik wiślaka. 55 min - prawdziwa „bomba” w wykonaniu Gorszkowa, Sarnat złapał piłkę. 58 min - GKS chwilowo gra w dziesiątkę, Bała opatrywany poza boiskiem. 60 min - sprytne podanie Frankowskiego piętą, Moskalewicz z pierwszej piłki uderzył obok słupka. 67 min - szybka akcja Pater - Frankowski - Czerwiec, strzał tego ostatniego w boczną siatkę. 69 min - Yahaya wbiegł z piłką na pole karne, strzelał z trudnego kąta. Sarnat wybiegł, futbolówka poszła wysoko ponad nim. 71 min - M. Zając strzelił z 20 metrów, piłka trafiła w Patera na polu karnym, wiślak szybko ją opanował i przedłużył strzał do siatki Lecha. GKS - Wisła 0-2! 88 min - niedawno wprowadzony na boisko Szymkowiak ograł obrońców, podał do Frankowskiego, który strzelił w bramkarza. Dobitka króla strzelców I ligi była już bezbłędna. GKS - Wisła 0-3! 89 min - wielkie zamieszanie na polu karnym GKS, jednak nikt z wiślaków nie doszedł do strzału.- (O)

Adam Nawałka (trener Wisły): - Nie ukrywam, że tak jak w poprzednich naszych wyjazdowych meczach przyjechaliśmy do Katowic po trzy punkty. Staramy się grać, jeśli chodzi o taktykę, inaczej u siebie, inaczej na boiskach rywali. Co prawda, ustawienie zawodników jest podobne, ale zdecydowanie różnią się indywidualne zadania. Uważam, że rozegraliśmy dobre spotkanie. Cały zespół od pierwszej minuty przekonany był o zwycięstwie i dążył do tego wszystkimi siłami. Na pewno GKS Katowice stawiał duży opór. Mieliśmy też wiele trudnych sytuacji na własnej połowie, ale dzięki temu, że była wzajemna asekuracja naszych piłkarzy, GKS nie zdobył bramki. Nie wystąpił Maciek Żurawski, bo kontuzja (stłuczone biodro - przyp. red.), której doznał w meczu ze Stomilem, uniemożliwiła mu grę. Po porannym rozruchu stwierdził, że nie można na niego liczyć. Bogusław Kaczmarek (trener GKS-u): - W porównaniu z meczami, które rozegraliśmy ostatnio, musieliśmy przemeblować trochę defensywę. Nie wystąpił Szala, który pauzował z powodu żółtych kartek. Stąd przesunięcie Andruszczaka do obrony, na pewno ze szkodą dla gry drugiej linii. Wyszliśmy w składzie z młodym, obiecującym zawodnikiem Jackiem Kowalczykiem, znajdującym się w orbicie zainteresowań trenera reprezentacji olimpijskiej. Chyba przestraszył się Wisły, co wcale nie znaczy, że nie będzie dostawał kolejnych -szans. Mecz układał się trochę dziwnie, bo do momentu uzyskania pierwszego gola Wisła nie oddała strzału na bramkę. To my mieliśmy przewagę i próbowaliśmy coś zrobić. Obrońcy popełnili trampkarski błąd, nie można w sytuacji „3-1” z Frankowskim dać sobie strzelić gola. Potem próbowaliśmy odrobić straty. Myślę, że przełomowy moment nastąpił, gdy Yahaya znalazł się sam przed Sarnatem. Z powodzeniem mógł uderzyć piłkę w „długi” róg, albo zagrać do znajdującego się przed pustą bramką Moskały. Gdyby było 1-1, być może mecz ułożyłby się inaczej. Wygrał zespół mądrzejszy, skuteczniejszy, który ma w swoich szeregach wielu renomowanych piłkarzy. Wisła uczyniła na pewno ważny krok do mistrzostwa Polski. Sport ma to do siebie, że są zwycięstwa i porażki. Trzeba więc przyjąć tę porażkę z godnością i z szacunkiem dla przeciwnika, który okazał się w tym meczu lepszy. (SAS)

300 Tylu sympatyków Wisły usiadło wczoraj w zwartej grupie na sektorze przeznaczonym dla kibiców drużyny gości. Głośno dopingowali swoich ulubieńców, kilka razy - niestety - wdali się w bójki między sobą. Pod koniec meczu, gdy zbliżyli się do krat odgradzających trybuny od boiska, policjanci użyli gazu łzawiącego.


Wideo

>>> skrót: Paju