2001.05.19 Wisła Kraków - Wisła Płock 1:2
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 1:2 (1:0) | Orlen Płock | ||||||||
| widzów: 6.000 | ||||||||||
| sędzia: Piotr Kotos z Wrocławia | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Konferencja prasowa
Andrzej Wiśniewski (trener Orlenu):
Nie ukrywam, że ten sukces - bo tak to trzeba nazwać - bardzo nas wszystkich cieszy. Mecz toczył się zgodnie ze scenariuszem, jaki zarówno ja, moi koledzy, jak i wszyscy państwo przewidywaliście. Przygotowując się do tego meczu nie zamierzałem tego scenariusza burzyć, bo nie jestem samobójcą. Dysponuję takim zespołem, jaki państwo mogliście oglądać w poprzednich meczach. W związku z tym zakodowałem zespół na 6, 8, może 10 szybkich wyjść z własnego przedpola, szukania szansy w kontratakach. Przed meczem zrobiłem wszystko, by zawodników nie stresować; mówiłem im, że w tym meczu nic nie możemy przegrać, że możemy tylko tutaj wygrać. Mimo tego w pierwszej połowie moi zawodnicy grali za nerwowo. Zgubiliśmy kilkanaście bardzo prostych piłek i w związku z tym tych kontr wyprowadziliśmy niewiele. W drugiej połowie wynik zmusił nas do troszkę odważniejszego podejścia, aczkolwiek daleki byłem od szybkiego odrabiania strat. Pragnę przypomnieć, że rok temu z poszliśmy odrabiać straty i Wisła nas ukarała 4 bramkami. Człowiek się uczy na błędach, taki wniosek wyciągnąłem i udało mi się dzisiaj wyczekać na te kilka akcji, które przyniosły nam powodzenie.
Rozgrywki nadal się i taki, nazwijmy to: "zastrzyk optymizmu" jest temu zespołowi potrzebny, bo jest to zespół o bardzo słabej psychice. Mam nadzieję, że to zwycięstwo zbuduje ich psychikę, ja im będę cały czas pomagał. W tej chwili nic więcej z tym zespołem nie mogę zrobić i to jest w tej chwili dla mnie najistotniejsze. Cieszę się i gratuluję swoim zawodnikom. Oczywiście nie przyjechałem tutaj nauczyć Wisły grać w piłkę, ani ich atakować czy zaskoczyć jakimś majtersztykiem taktycznym. Gralismy najprostszymi środkami - bo one czasem w piłce okazują się najskuuteczniejsze: porządek, dyscyplina i czekanie na swoją szansę. Przyjechaliśmy dzisiaj właściwie bez napastnika - Gevorgyan jest pomocnikiem przekwalifikowanym na napastnika, ze względu na to, że Nosal, Saganowski i młody Pachelski są kontuzjowani. Stąd siła ofensywy jest znikoma, a wszystko zależało od tego na ile koledzy z pomocy zdążą wesprzeć wysuniętą szpicę. Innego wyjścia nie miałem. Taktyczne przemyślenia zakończyłem po minucie.
Adam Nawałka:
Gratulacje dla Andrzeja za zwycięstwo. Wszyscy widzieliśmy, że było to najsłabsze nasze spotkanie w ostatnim okresie. Spotkania rozgrywane w cyklu 3-dniowym drużyna bardzo odczuła. To, że dziś zespół nie prezentował się dobrze pod względem fizycznym - wynikało właśnie z tego ciężkiego cyklu gry systemem sobota - środa - sobota. Przy słabszej dyspozycji fizycznej należało grać inaczej, mądrzej. Jednak stawka i presja spowodowały, że zespołowi się to nie udało. Graliśmy nerwowo, akcje nie zazębiały się, gra nie była taka, jak zakładaliśmy. Co prawda do przerwy prowadziliśmy 1:0 i nerwy powinny iść na bok, tak nie było. Straciliśy bramki po ewidentnych błędach. Wpływ na to ma z pewnością presja zdobywania punktów, ale zespół, który zmierza walczyć o mistrzostwo powinien być na to przygotowany.
Do zakończenia ligi pozostały jeszcze 3 spotkania. Trzeba sobie zdać sprawę, że do Amiki musimy jechać już z zupełnie innym nastawieniem jeśli chodzi o sposób gry i o psychikę - nerwy muszą pójść na bok. Jeżeli do końca będziemy w tak nerwowy sposób grać, to mistrzostwo będzie coraz trudniej zdobyć. Jestem przekonany, że zespół po tym wstrząsie dojdzie do siebie i w następnym meczu będzie to wyglądało zupełnie inaczej.
Nie wygraliśmy trzeciego meczu z rzędu, swój optymizm opieram jednak na tym, że ci zawodnicy potrafili rozgrywać w mecze w bardzo mądry i skuteczny sposób. Ta drużyna ma w dalszym ciągu duży potencjał i oczywiście wierzymy w zdobycie tytułu. Jeśli chodzi o Radka Kałużnego - absolutnie nie zgodzę się, żę któryś z zawodników próbuje rozgrywać jakiś "swój" mecz. Wszyscy są drużyną i to nie podlega dyskusji. Akurat Radek po kontuzji i grudniowej operacji nie doszedł do formy, widać u niego brak ogrania. Spisał się dziś poniżej oczekiwań, podobnie jak i cały zespół. Starał się, jednaka te mecz po prostu mu nie wyszedł.
Jutro mamy odnowę biologiczną, w poniedziałek trenujemy raz jedne raz, we wtorek - wyjazd do Wronek. Aby zmienic dyspozycję zawodnikom, trzeba pozwolić im odpocząć, aby nabrali świeżości przed ważnym meczem.
Pater nie doznał kontuzji. Pod koniec meczu łapały go skurcze, jest to typowy objaw zmęczenia.
Źródło: wislakrakow.com
---
Dziennik Polski. 2001, nr 116 (19-20 V) = nr17302
Sobota, godzina 16: Wisła Kraków - Orlen Płock Trzy punkty i coś jeszcze To miał być tylko rozruch, a zrobił się z tego całkiem solidny trening. Wczoraj po południu, przez blisko trzy kwadranse ćwiczyli piłkarze Wisły w sali gimnastycznej, potem około 45 minut spędzili na boisku. Trener Adam Nawałka sprawdzał dwa warianty taktyczne - bez Ryszarda Czerwca i z nim kierującym grą. Krakowianie muszą czymś zaskoczyć dzisiejszych rywali z Orlenu Płock. Dobry atak pozycyjny „Białej Gwiazdy” może być języczkiem u wagi w tym meczu, w którym gospodarze chcą sięgnąć po trzy punkty. Do zdobycia mistrzowskiego tytułu brakuje im jeszcze czterech, zakładając, że Legii Warszawa i Pogoni Szczecin nie powinie się noga. Wczoraj nikt w krakowskim klubie nie myślał jeszcze o fetowaniu sukcesu. Nie zakładano potknięć najgroźniejszych przeciwników akurat w tej kolejce spotkań
Dziennik Polski. 2001, nr 117 (21 V) = nr17303
Nieskuteczność do kwadratu
Wisła Kraków - Orlen Płock 1-2 (1-0) 1-0 Frankowski 41 min, 1-1 Sobolewski 51 min, 1-2 Geworgian 65 min WISŁA (3-5-2) ORLEN (3-6-1) Szczęsny 5 Krupski 6 Baszczyński 5 Rogalski 5 B. Zając 4 Żuk 6 Głowacki 4 Pastuszka 6 Pater 4 Dąbrowski 5 Kałużny 3 Soczewka 5 (69 Paweł Brożek) Sobolewski 6 Szymkowiak 4 (85 Grzelak) Żurawski 6 Romuzga 5 Kosowski 5 (75 Wojnecki) Moskalewicz 3 Terlecki 5 (56 Czerwiec) (61 Miąszkiewicz) Frankowski 4 Popiela 6 (81 Niciński) Geworgian 6 Sędziował Piotr Kotos z Wrocławia. Żółte kartki: Baszczyński (72, za niesportowe zachowanie - upadł na polu karnym) - Terlecki (14, za faul na Szymkowiaku), Żuk (62, za niesportowe zachowanie - grę na czas), Sobolewski (85, za niesportowe zachowanie - opóźniał dokonanie zmiany), Miąszkiewicz (89, za niesportowe zachowanie - za blisko stał przy wykonywaniu przez Wisłę wolnego). Widzów 6 tys.
Tego nikt się nie spodziewał. Sprawdził się najczarniejszy scenariusz. Lider ekstraklasy i wciąż główny kandydat do tytułu mistrza Polski, zespół krakowskiej Wisły przegrał na własnym boisku z „czerwoną latarnią” tabeli, mającą tylko teoretyczne szanse uratowania się przed degradacją do II ligi, drużyną płockiego Orlenu. W trzech ostatnich meczach wiślacy zdobyli tylko jeden punkt. Spodziewając się skomasowanej obrony gości, krakowianie ćwiczyli w czwartek atak pozycyjny, nie dopuszczając do oglądania treningu kibiców i dziennikarzy. Że nie była to dobra lekcja, mogliśmy się przekonać w sobotę. Na początku pierwszej połowy Tomasz Frankowski spudłował dwa razy. W 6 min nie wykorzystał dokładnego zagrania Radosława Kałużnego na pole karne i strzelił z tzw. pierwszej obok prawego słupka, a w 8 min po indywidualnej akcji Macieja Żurawskiego środkiem boiska i jego precyzyjnym, prostopadłym podaniu, niedokładnie „podciął” piłkę nad interweniującym bramkarzem Jarosławem Krupskim. W 12 min Krupski wyczuł intencje uderzającego Wisła Kraków - Orlen Płock 1-2 (1-0) z ok. 16 m Mirosława Szymkowiaka i wybił piłkę na róg. Orlen skontrował dopiero w 20 min. Wahań Geworgian wykorzystał podanie „na pamięć” Radosława Kałużnego do Marcina Baszczyńskiego i popędził z piłką w kierunku wiślackiej bramki. Krakowianie zrewanżowali się rajdem Kamila Kosowskiego, który minął trzech rywali. Skończyło się jednak na rożnym. Ta akcja to była rzadkość, bo piłkarze „Białej Gwiazdy” grali bardzo wolno. „Ruszajcie się!” - krzyczeli kibice. Bez szybkiej zmiany pozycji trudno było przebić się przez szczelny mur obronny Orlenu. W przodzie został tylko Geworgian, którego czasami wspierał tylko Radosław Sobolewski, kapitan płockiej „11”, pochodzący jak Tomasz Frankowski z Białegostoku. Pozostali skupili się wokół własnego pola karnego. A wiślacy ułatwiali im zadanie dużą ilością niecelnych podań. Dopiero w 41 min Tomasz Frankowski, po zagraniu Kamila Kosowskiego zmylił czujność obrońców, strzelając gola. Mógł więc wykonać z kolegami popularną „kołyskę” z okazji narodzin syna. Już w przedłużonym o 2 minuty czasie gry przed przerwą Frankowski posłał piłkę nad poprzeczką, po akcji Kałużnego i Szymkowiaka. Najgorsze dla Wisły dopiero nadeszło. W 51 min gospodarze nie powstrzymali Macieja Terleckiego. Dostrzegł on nieźle ustawionego Radosława Sobolewskiego, któremu nie przeszkodzili obrońcy, bezradny był Maciej Szczęsny. Niewiele też brakowało by w 58 min na listę strzelców wpisał się Geworgian, po błędzie Arkadiusza Głowackiego. Jedna z nielicznych groźniejszych akcji wiślaków w drugiej części spotkania, w 60 min, przeprowadzona przez Ryszarda Czerwca i Grzegorza Patera też nie zakończyła się powodzeniem, bo jeden z zawodników Orlenu złapał za koszulkę szarżującego przed bramką Frankowskiego. Już wtedy goście starali się grać na czas, wyraźnie zadowoleni z remisowego wyniku. Lecz nie zmarnowali okazji w 65 min, gdy Sobolewski zagrał na Geworgiana, a ten mimo naporu Głowackiego potrafił zaskoczyć Szczęsnego. „Najwyższy czas!” - komentowano na trybunach decyzję Adama Nawałki o ściągnięciu z boiska w 69 min reprezentanta Polski Radosława Kałużnego. Kilka minut później sam prosił o zmianę Kamil Kosowski, ale trener go nie wysłuchał. Zanim skurcze złapały Grzegorza Patera, jeszcze w 78 min nie wykorzystał on długiego podania Bogdana Zająca. Z pola karnego nie trafił w bramkę, podobnie jak Kosowski w 83 min. Duże nadzieje sympatycy Wisły wiązali jeszcze z wolnym w 89 min. Tuż przy linii 16 m Bartłomiej Grzelak sfaulował w ciągu kilku sekund Mirosława Szymkowiaka i Ryszarda Czerwca. Po zarządzeniu przez sędziego powtórki, piłka po strzale Szymkowiaka odbiła się od głowy obrońcy. Krakowianie nie wykorzystali też dodatkowych 5 minut gry. Nieliczni sympatycy postanowili jednak podtrzymać ich na duchu i pożegnali oklaskami. Ale zdecydowana większość błyskawicznie opuściła stadion. Przy nieskuteczności i zupełnej bezradności po stracie drugiego gola, nie mogli wiślacy pokusić się o sukces. Jeśli nie potrafili wygrać z Orlenem, to na czym opierać optymizm przed znacznie trudniejszymi meczami z Arniką we Wronkach, z Legią w Warszawie i z Zagłębiem Lubin w Krakowie. Zresztą, można odnieść wrażenie, że nie chodzi tylko o brak formy, dochodzą bowiem ciche sygnały o niesnaskach. JERZY SASORSKI
Adam Nawałka (trener Wisły): - Wszyscy widzieliśmy, że było to zdecydowanie najsłabsze spotkanie rozgrywane przez nas w tym okresie. Zespół bardzo odczuł mecze, które odbyły się w cyklu sobota-środa-sobota. Nawet, gdy prowadziliśmy 1-0 i wydawało, że nerwy powinny pójść na bok, to akcje nie zazębiały i gra nie była taka, jaką wcześniej zaplanowaliśmy. Straciliśmy bramki po ewidentnych błędach. Zespół znów nie wytrzymał presji zdobywania punktów. Do zakończenia pozostały jeszcze trzy spotkania i do zdobycia jest dziewięć punktów. Do meczu z Arniką musimy przystąpić z zupełnie innym nastawieniem. Jeśli nadal będziemy tak nerwowo grać, to mistrzostwo będzie coraz trudniej zdobyć. Jestem jednak przekonany, że zespół po tym wstrząsie dojdzie do siebie.
