2001.10.30 Wisła Kraków - Inter Mediolan 1:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 1:0 (1:0) | Inter Mediolan | ||||||||
| widzów: 6.000 | ||||||||||
| sędzia: Paulo Joaquim Paraty da Silva (Portugalia) | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
| Ławka rezerwowych: Jacek Przybylski, Kamil Kuzera, Paweł Brożek, Ibrahim Sunday Kapitan: Kazimierz Moskal | ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Spis treści |
Przed meczem
WSTĘP DO MECZU
Druga runda Pucharu UEFA, rewanż, 30.10.2001, godz. 13:00
Wisła - Inter
Transmisja: TVP2 (początek transmisji o 12:55)
Ostatni mecz: 18.10.01 - Inter 2:0 Wisła
Przewidywane składy:
Wisła:
Sarnat
Kuzera, Moskal, Głowacki, Baszczyński
Pater, Szymkowiak, Czerwiec, Kaliciak (Żurawski)
Moskalewicz, Żurawski (Frankowski)
Inter:
Kallon, Adriano
Okan, Dalmat, C. Zanetti, Seedorf
Gresko, Simić, Materazzi, J.Zanetti
Toldo
Rezerwa: Fontana, Georgatos, Cordoba, Farinos, Di Biagio, Guly, Ventola, Ronaldo
W Wiśle nie zagrają: Kosowski (pauzuje za czerwoną kartkę), Nawotczyński (kontuzja)
W Interze nie zagrają: Vieri, Sukur, Conceicao (kontuzje), Recoba (zawieszony do 1 listopada)
Tak jak z Saragossą!
Kibice Wisły już od dłuższego czasu wspominają konfrontację z Realem Saragossa. Wtedy po pierwszym meczu Wisła przegrywała 1:4, a po pierwszej połowie rewanżu sumaryczny wynik brzmiał 1:5. Mimo to wiślacy zdołali doprowadzić do wyrównania i rzutami karnymi wywalczyć awans do kolejnej rundy. Jednak Saragossa to nie Mediolan. Inter to drużyna najwyższej klasy, która rzadko traci tyle bramek. A jeśli już (jak w niedawnym meczu z AC Milan) to sama coś ustrzeli... Jak trudne zadanie czeka wiślaków przekonywać chyba nikogo nie trzeba. Ważne by wiślacy uwierzyli w samych siebie, jak Słowak Vratislav Gresko, który wywalczył ostatnio miejsce w pierwszej jedenastce Interu.
Wisła: z systemem premiowania
"Teraz w szatni jest dużo lepsza atmosfera, wszyscy są zadowoleni i na pewno będą się już tylko koncentrować na grze" - tak Franciszek Smuda skomentował finalizacje trudnych rozmów na linii piłkarze - działacze, dotyczącej systemu premiowania. Obie strony znalazły wreszcie kompromis i teraz piłkarze znów nie mają na swojej głowie żadnych problemów poza boiskowych. To ważne, bowiem taki przeciwnik jakim jest Inter wymaga pełnej koncentracji.
Po meczu w Lubinie "Franz" mówił o możliwości przebudowania formacji obronnej. Naszym zdaniem do składu powróci Kamil Kuzera, a Grzegorz Kaliciak jeśli zagra, to na lewej pomocy. Jego konkurentem na tej pozycji jest Maciej Żurawski, który natomiast jest bardziej przydatny w ataku, gdzie może odebrać miejsce Tomkowi Frankowskiemu, który jest na szarym końcu tego łańcuszka. Napewno nie pomógł mu kolejny bezbarwny występ - w Lubinie. Pisząc te słowa mogę tyko gdybać, gdyż dzisiejszy trening Wisły był zamknięty nawet dla dziennikarzy. Smuda wziął swoich piłkarzy na "poletko" by tam spokojnie przygotować ich do prawdziwej wojny (oby!) z Interem. My natomiast możemy tak jak Marcin Baszczyński pocieszać się, że Wisła w meczach pucharowych gra znacznie lepiej u siebie niż na wyjeździe. Od czasu przyjścia Tele-Foniki w Krakowie zdołała wygrać tylko Barcelona. Oby ta tendencja została zachowana.
Inter:
Drużyna Interu zjawiła się dziś po raz pierwszy na obiekcie Wisły. Skoncetrowani, spokojni. Cuper małomówny, zamknięty w sobie. Widać, że zdołał swoich piłkarzy zmobilizować przed jutrzejszym występem. Nie narzeka, że mecz odbędzie się o 13. Jednak, ta pora jest zupełnie czym innym dla Argentyńczyka, czy Hiszpana, a czym innym dla Włocha, o czym wspomniał klubowy tłumacz. We Włoszech godzina 13 to przecież sam środek siesty... Tyle, że Włochów w drużynie Interu jak na lekarstwo.
Cuper nie chciał zdradzić nawet w minimalnym stopniu wyjściowego składy swojej drużyny. Może się okazać, że podobnie jak w pierwszym meczu nie zagra podstawowy skład. Wątpliwe są występy Gulego i Ventoli, którzy nie zachwycili podczas meczu z Juventusem. Kolejną szansę otrzyma natomiast Clarence Seedorf, który zatracił gdzieś dawną formę. Takiej szansy nie dostanie Grek Georgatos, bowiem jego zmiennik - wychowanek Dukla Banska - Słowak Gresko jest rewelacją ostatnich dni. Bodaj jedyną formacją gdzie nie ma żadnych wątpliwości jest obsada bramki - tam zagra wicemistrz Europy Francesco Toldo.
Po ostatnim meczu z Juventusem podkreślano bardzo dobrą grę obrony Interu, tak więc można przypuszczać, że w Krakowie zagra w takim samym ustawieniu jak w Turynie. Przy stałych fragmentach gry pod bramką przeciwnika bardzo groźny jest Materazzi. Natomiast wyszkoleniem technicznym i dynamiką wyróżniają się Javier Zanetti i wspomniany już Gresko. Sposród pomocników zdecydowanie najgroźniejszy jest Dalmat. Typowy środkowy pomocnik z bardzo dobrym przeglądem pola, umiejętnością dokładnego dogrania piłki na odległość kilkudziesięciu metrów. W ataku bryluje Mohammed Kallon. Jego partnerem będzie Ventola, bądź Adriano. Dopiero w końcówce na boisku może pojawić się słynny Ronaldo.
Oto piłkarze Interu, którzy przyjechali do Krakowa:
Bramkarze:
1 Francesco TOLDO (30 lat)
12 Alberto FONTANA (35 lat)
Obrońcy:
2 Ivan Ramiro CORDOBA (Kolumbia,25 lat)
4 Javier ZANETTI (Argentyna, 28 lat)
23 Marco MATERAZZI (28 lat)
13 Dario ŚIMIĆ (Chorwacja, 25 lat)
24 Vratislav GRESKO (Słowacja, 24 lata)
Pomocnicy:
6 Cristiano ZANETTI (24 lata)
8 Francisco Javier FARINOS (Hiszpania, 23 lata)
10 Clarence SEEDORF (Holandia, 25 lat)
11 Andres 'GULY' GUGLIELMINPIETRO (Argentyna, 27 lat)
18 Stephane DALMAT (Francja, 22 lata)
14 Luigi DI BIAGIO (30 lat)
77 Buruk OKAN (Turcja, 28 lat)
Napastnicy:
3 Mohammed KALLON (Sierra Leone, 22 lata)
9 RONALDO (Brazylia, 25 lat)
28 ADRIANO Leite Ribeiro (Brazylia, 19 lat)
78 Nicola VENTOLA (22 lata)
Mateusz Miga
Źródło: wislakrakow.com
Relacje meczowe
Brawa(!) i niedosyt
Wisła zasłużyła dziś na słowa pochwały! Piłkarze "Białej Gwiazdy" zasłużenie pokonali Inter Mediolan 1-0. Jedyną bramkę meczu zdobył Maciej Żurawski, zaś kibice do tej pory nie mogą odżałować strzału Mirka Szymkowiaka, po którym piłka odbiła się od słupka.
Jednym z dylematów Franciszka Smudy była obsada lewej strony boiska, wiadomo było, że nie może zagrać Kamil Kosowski. Ostatecznie wybór padł na najlepszego ostatnio piłkarza "Białej Gwiazdy" - Macieja Żurawskiego. W ataku pod nieobecność Żurawia pojawił się Olo Moskalewicz, mając za partnera Tomka Frankowskiego. Na środku pomocy stanął Ryszard Czerwiec, jako defensywny pomocnik - Kazimierz Moskal, zaś z prawej strony - Mirek Szymkowiak. W defensywie na środku para B. Zając - Głowacki, a po bokach Baszczyński i Kaliciak. W bramce oczywiście Artur Sarnat.
W szeregach Interu zabrakło Ronaldo. Trener Cuper argumentował swój wybór zdecydowaną grą Wisły, Argentyńczyk obawiał się odnowienia urazu przez Brazylijczyka. Nie zagrali też kontuzjowany Francesco Toldo i przeziębiony Clarence Seedorf.
Obie drużyny rozpoczęły mecz dość ostrożnie, jednak już pierwsza akcja Wisły przyniosła powodzenie. Cofnięty nieco Tomek Frankowski otrzymał piłkę w środku boiska, zagrywając ją prostopadle do Macieja Żurawskiego. "Żuraw" wyprzedził rozpaczliwie interweniującego obrońcę Cordobę oraz bramkarza Fontanę i zmieścił piłkę przy słupku bramki Interu (asysta: FRANKOWSKI). Tak więc już w 4 minucie meczu połowa strat z Triestu została odrobiona, a na resztę mieliśmy 85 minut!
Przez całą pierwszą połowę trwała zacięta walka w środku boiska. Trzeba przyznać, że nieźle wywiązywali się z niej Czerwiec z Moskalem, udanie wspierali ich skrzydłowi: Szymkowiak i Żurawski. Na lewej stronie często włączał się do akcji Grzegorz Kaliciak.
Szansę na podwyższenie wyniku miał w 15 minucie Tomek Frankowski. Dojrzał zbyt słabe podanie obrońcy Interu do bramkarza i błyskawicznie wystartował do piłki. Dogonił ją tuż przed linią kończącą boisko, strzelił, jednak Fontana skrócił kąt i odbił piłkę. W 35 minucie bramkarz Interu znów był w opałach po strzale z rzutu wolnego Mirosława Szymkowiaka - udało mu się jednak odbić piłkę na bok, zaś nadbiegającego Frankowskiego uprzedził Javier Zanetti, ekspediujący piłkę na róg. Kolejny groźny strzał oddał na bramkę Interu Czerwiec, po rozegraniu rzutu rożnego właśnie - Fontana był jednak na posterunku.
Goście również nie ograniczali się do obrony korzystnego rezultatu dwumeczu, jednak ich akcje nie były tak groźne jak Wisły. W 8 minucie nad bramką strzelał Dalmat, ponownie próbował w 20 minucie, z tym, że arbiter podyktował rzut rożny za interwencję Artura Sarnata, którą tylko sam sędzia chyba widział...
W 43 minucie bardzo groźny strzał oddał C. Zanetti: piłka kierowała się w stronę rogu bramki Wisły, tuż przed Sarnatem skozłowała jeszcze, jednak bramkarz Wisły był na posterunku. Po pierwszej połowie Wisła prowadziła więc 1-0.
Druga połowa, to jeszcze więcej stytuacji podbramkowych z obu stron. W 49 minucie szczęścia z przewrotki próbował Frankowski, jednak piłka po rykoszecie wyszła na róg. W 56 i 57 minucie dwa piękne czyste wślizgi wykonuje Arek Głowacki, jednak arbiter za drugim razem dyktuje wydumany rzut wolny sprzed linii pola karnego. Dwie minuty później Wiślacy przeprowadzają łądną akcję zakończoną strzałem Szymkowiaka, obronionym przez bramkarza.
Znacznie lepiej niż w pierwszej odsłonie grał Olgierd Moskalewicz, którego rajdy kilkakrotnie zmuszały rywali do fauli. Tak było w 61 minucie. Do piłki podszedł Mirek Szymkowiak uderzył technicznie, trafił w słupek, zaś dobitka Frankowskiego poleciała już bardzo wysoko. To była doskonała sytuacja na wyrównianie strat z Triestu.
Później jednak zaznaczyła się przewaga rywali, poza tym Wisła popełniła w obronie kilka błędów. W 69 minucie arbiter nie widział, jak Adriano udeżył Baszczyńskiego w twarz, dojrzał natomiast kopnięcie Polaka, dając mu żółtą kartkę i dyktując rzut wolny 25 metrów od bramki Sarnata. Po jego wykonanie doskonałą sytuację miał Di Biagio - z 5 metrów nie zmieścił piłki między słupkiem a Arturem Sarnatem. Minutę później niecelnie strzelał Adriano. Jednak sytuację uspokoił Czerwiec strzelając mocno, jednak wprost w bramkarza.
Pod koniec trwało już prawdziwe oblężenie bramki Interu. Do gry za Tomka Frankowskiego wszedł Grzegorz Niciński, coraz częściej grano więc z ominięciem drugiej linii. W 88 minucie ładnie piłkę wrzucał Szymkowiak, zaś Moskalewicz nie zdołał jej sięgnąć na 5 metrze. Zamieszanie trwało, wiślacy stosowali coraz więcej wrzutek, w 90 minucie wszedł Marek Zając, który lepiej gra głową od Marcina Baszczyńskiego. Podopieczni Smudy postawili wszystko na jedną kartę, przed jednym z rzutów wolnych na polu karnym Interu znalazł się nawet Artur Sarnat.
Ofiarność do ostatniej minuty nie przyniosła powodzenia. Dzisiejsza rywalizacja zakończyła się wygraną w meczu, przegraną w dwumeczu. Postawy i gry Wiślakom należy gratulować, pokazali dziś naprawdę dobrą piłkę, pokonując drużynę ścisłej europejskiej czołówki. Szkoda, że Wisła nie zagrała podobnie 12 dni wcześniej w Trieście...
Rafał Oramus
Źródło: wislakrakow.com
Bramka Żurawskiego jak marzenie
Nerazzurri w strachu!
Wisła Kraków - Inter Mediolan 1:0 (1:0)
WISŁA: Sarnat - Baszczyński (90. M. Zając), B. Zając, Głowacki, Kaliciak - Szymkowiak, Moskal, Czerwiec (79. Pater), Żurawski - Frankowski (74. Niciński), Moskalewicz.
INTER: Fontana - J. Zanetti, Cordoba, Materazzi, Gresko - Okan (80. Simic), C. Zanetti, Farinos (65. Di Biagio), Dalmat - Kallon, Adriano (75. Ventola).
Słynni nerazzurri (czarno-niebiescy) w Krakowie przeżyli chwile strachu. Widać to było przede wszystkim po zachowaniu trenera Hectora Cupera, który nie mógł uwierzyć, że jego zespół ustępuje na boisku miejsca mistrzom Polski. Jedni powiedzą, że ta dobra gra Wisły wyniknęła ze słabości Włochów, ja raczej skłonny jestem twierdzić, iż ta słabość została niejako wymuszona przez walczących z determinacją krakowian. Oni nie dali Interowi pograć i chwała im za to, mimo iż strat z Triestu odrobić się nie udało.
Przed meczem kapitan wiślaków Moskal powiedział, że szanse na odrobienie strat będą wówczas, gdy uda się szybko gola strzelić. I Wisła tego gola strzeliła już po pierwszej akcji, akcji wręcz filmowej. Rozpoczął ją Moskalewicz, kapitalnym podaniem w tempo Frankowski uruchomił Żurawskiego, a ten w pełnym biegu strzelił nie dając szans Fontanie. Pozostało jeszcze wówczas 86 min., by tę drugą bramkę strzelić. I Wisła bardzo się starała, by szansy nie zmarnować. W całym meczu Inter stworzył jedną sytuację rzeczywiście bardzo groźną, wręcz bramkową. Ale na boisku mylą się najlepsi, pomylił się też Di Biagio, kiedy to z 4 m nie trafił głową do siatki. W przypadku Wisły tych sytuacji bramkowych było więcej, lecz szczęście tym razem wyraźnie krakowianom nie sprzyjało. Frankowski, a przede wszystkim ostrzeliwujący bramkę Fontany Szymkowiak mogą po tym meczu mieć pretensje do losu. Po uderzeniu Szymkowiaka z rzutu wolnego jego koledzy widzieli oczami wyobraźni piłkę w siatce. Uniesione w górę ręce szybko jednak opadły, gdy piłka zatrzymała się na na słupku. Nie ma co przeklinać losu, chociaż niejeden z obecnych wczoraj na stadionie zaklął wówczas siarczyście.
Jasne, że Wisła umiejętnościami technicznymi nie była w stanie Interowi dorównać. Ale agresywna gra, nie pozostawianie rywalowi miejsca na przyjęcie piłki, na kręcenie artystycznych kółek, spowodowały że mediolańczycy właściwego rytmu gry nie złapali przez całe 90 minut. Dlaczego Wisła tego nie wykorzystała, mimo tak wielkich starań? Trzeba tylko pochylić czoła przed przeciwnikiem, który nawet w słabszym dniu tej ostatecznej krzywdy sobie nie dał zrobić.
W Wiśle w nielicznych sytuacjach podbramkowych dobrze bronił Sarnat. Bardzo solidne wrażenie sprawiała obrona, w której na swoje barki wzięli walkę wręcz obaj stoperzy, B. Zając i Głowacki. W pomocy Szymkowiak i Żurawski, w ataku prawdziwy wojownik Moskalewicz, trochę tych plusów po swojej stronie Wisła zapisała. Nie tylko wygrana ze słynnym Interem, ale i sposób w jaki po to zwycięstwo piłkarze sięgnęli, warte są zapamiętania. Janusz KOZIOŁ
Źródło:gazetakrakowska.pl
Od 1 do 90 minuty
- 4 - pierwsza akcja ofensywna Wisły i gol! Zaczął ją Moskalewicz szybkim podaniem do Frankowskiego, ten idealnie zagrał w tempo do Żurawskiego, który w pełnym biegu kapitalnie uderzył w długi róg i trafił do siatki - 1:0
- 7 - Kallon z dystansu strzela obok słupka
- 8 - Dalmat z 18 m uderzył nad poprzeczką
- 16 - B. Zając wślizgiem wybił w polu karnym piłkę spod nóg Adriano
- 17 - po fatalnym błędzie Greski sam przed bramkarzem znalazł się Frankowski, ale piłkę po jego strzale z ostrego kąta wybił Fontana
- 24 - po rozegraniu rzutu wolnego z 30 m posłał "bombę" Dalmat, piłka leciała tuż nad poprzeczką, a interweniujący Sarnat musnął ją palcami
- 31 - po rzucie wolnym Szymkowiaka piłkę tuż sprzed nosa Moskalewicza wybił głową Gresko
- 35 - kapitalne uderzenie z rzutu wolnego Szymkowiaka, z największym trudem odbił piłkę Fontana, a asekurujący go Cordoba wyekspediował ją na róg
- 36 - po rogu na polu karnym Interu zapanowało ogromne zamieszanie, Czerwiec strzelił ostro po ziemi, ale prosto w ręce bramkarza
- 38 - Farinos uderzając z rzutu wolnego mocno podkręcił piłkę, ta przeleciała tuż nad poprzeczką
- 43 - trudny do obrony strzał C. Zanettiego, piłkę która odbiła się od murawy tuż przed nim, zdołał wybić Sarnat
- 49 - w zamieszaniu Frankowski zdołał zza pleców C. Zanettiego strzelić z woleja, Fontana wybił piłkę na róg
- 59 - kapitalny strzał Szymkowiaka z prawej strony boiska, Fontana wybił piłkę na róg
- 62 - szarżę Moskalewicza przerwał faulem tuż przed polem karnym Cordoba. Szymkowiak z rzutu wolnego trafił w słupek, odbita piłka niemal "wpadła" na Frankowskiego, który mimo starań nie był w stanie skierować jej do siatki!
- 69 - po rzucie wolnym Greski z 4 m strzelał głową Di Biagio i przeniósł piłkę nad poprzeczką!
- 71 - Czerwiec z 15 m strzelił bardzo silno, ale w środek bramki i piłkę łapie Fontana
- 79 - podanie Kallona do Ventoli, ten przestrzelił
- 86 - z bliska głową strzela Ventola, łapie piłkę Sarnat
- 87 - w polu karnym Wisły B. Zając wybija piłkę spod nóg Ventoli
- 88 - centra Szymkowiaka za plecy obrońców Interu, Moskalewicz próbował trafić piłkę nożycami, nie udało się
- 89 - faul na Paterze przed polem karnym. Z wolnego Szymkowiaka trafia w głowę jednego z piłkarzy Interu stojącego w murze (jk)
Źródło:gazetakrakowska.pl
W opinii trenerów
Hector Raul Cuper (Inter): - Był to bardzo trudny mecz dla nas. Stało się tak dlatego, ponieważ trafiliśmy na bardzo dobrze grających głową rywali. Gol strzelony na samym początku dodał gospodarzom jeszcze skrzydeł, mocniej uwierzyli w siebie. Wisła stosowała dzisiaj pressing w środku pola, co nie pozwoliło nam rozgrywać piłki. Musieliśmy atakować długimi przerzutami do napastników. Uważam, że Wisła to bardzo dobra drużyna, potrafiąca grać szybką piłkę. Najbardziej podobał mi się Żurawski, ale że jest to bardzo dobry piłkarz wiedzieliśmy już wcześniej.
Dla nas najważniejszy w tej chwili jest awans i to, że mieliśmy dzisiaj trochę szczęścia.
Nie wpuściłem Ronaldo, bo nie był to mecz dla niego. Obrońcy Wisły grali bowiem bardzo twardo. Toldo nie grał, bo nabawił się kontuzji kolana.
Nie ukrywam, że w Krakowie mieliśmy dużo szczęścia, ale pamiętajmy, że to jest dwumecz, a w Trieście byliśmy lepsi i mogliśmy wygrać wyżej.
Franciszek Smuda (Wisła): - Na pewno mogę być zadowolony z postawy zespołu. Dali z siebie wszystko. Graliśmy z Interem jak równy z równym. Strasznie mi szkoda tego strzału w słupek Szymkowiaka. Cóż, Inter w dwumeczu strzelił jedną bramkę więcej i gra dalej.
Po tych meczach wiem, że jesteśmy już na styku z drużynami europejskimi. Czegoś jednak ciągle nam brakuje, by przeskoczyć pewien próg. Może napastnika, który miałby nosa do bramek, może czegoś innego.
Trudno mi się pogodzić z tym, że odpadliśmy z pucharów. Nie wiem czy zasnę w nocy. Trzeba jednak się pozbierać i skoncentrować na tym co jest do zdobycia w Polsce.
Ciągle idziemy do przodu. Jest już odpowiednia agresywność w grze, jest lepsza gra taktyczna. Wierzę, że już niedługo Wisłę będzie stać na jeszcze lepszą grę, dającą w takich meczach jak dzisiaj awans. (bk)
Źródło:gazetakrakowska.pl
Konferencja prasowa
Konferencja prasowa po meczu rozpoczęła się od małego "zgrzytu". Do namiotu konferencyjnego wszedł trener Interu, natychmiast otoczyli go włoscy dziennikarze, głównie telewizyjni i zaczęli przeprowadzać z nim wywiad. Po dwóch minutach niezbyt kulturalnego zachowania ze strony gości zareagował rzecznik prasowy Wisły, Andrzej Skowroński, pytając, czy konferencja prasowa przeznaczona jest tylko dla dziennikarzy włoskich. Wówczas Hector Cuper usiadł na przygotowane na niego miejsce i odpowiadał na pytania Polaków:
Hector Raul Cuper (trener Interu):
Mecz był dla Interu bardzo ciężki. Wisła dobrze grała głową, narzuciła presing, co nie pozwoliło nam na spokojne rozgrywanie piłki. Musieliśmy grać tak, jak smusiła nas do tego Wisła. Ponadto szybko strzelona bramka ustawiła mecz i dodała skrzydeł gospodarzom.
Wisła to dobra i szybka drużyna. Wyróżniam Żurawskiego, choć wiedzieliśmy wcześniej, że to dobry zawodnik. Wiedzieliśmy, też że mecz będzie trudny. Wszystkie nasze obawy się potwierdziły, pomogło nam dziś trochę szczęście i awansowaliśmy.
Jeśli chodzi o Ronaldo: to nie był właściwy mecz dla niego. Gra była ciężka, twarda, ostra, nie brakowało walki i niebezpiecznych wejść. Toldo nie zagrał z powodu kłopotów z kolanem.
Być może powinienem wpuścić Di Biagio, Simica czy Ventolę w pierwszym składzie. Mamy szeroki skład, staram się, by zawsze grali ci najlepiej dysponowani. Najważniejsza jest drużyna, jej wynik i gra.
Jak powiedziałem - mieliśmy dziś dużo szczęścia, ale w Trieście byliśmy sporo lepsi. Inter w Trieście zasłużył na wygraną, mogliśmy tam strzelić więcej bramek. Dlatego uważam, że zasłużenie awansowaliśmy.
Franciszek Smuda:
Z gry jestem bardzo zadowolony, chłopcy dali z siebie wszystko. W dwumeczu Inter strzelił jedną bramkę więcej, dlatego awansował. Uważam, że ten mecz pokazał, iż jesteśmy "na styku" z drużynami europejskiej klasy, jednak znowu coś zabrakło. Tym razem było bardzo niewiele do awansu, dziś z Interem zagraliśmy jak równy z równym. Pozostała zatem walka o krajowe trofea.
Jest mi bardzo żal, gdyby tylko ten strzał Szymkowiaka wpadł... Muszę przespać tą noc, może mi się to uda. Jutro trzeba będzie przejść do porządku dziennego, pogodzę się z tym.
Dziś widać, że dużo w zespole się zmieniło. Lepsza gra, to nie efekt zmiany z dnia na dzień. Taktyka była prawidłowo zrealizowana. Zagraliśmy dziś równie dobrze, jak z Parmą kilka lat temu (1-1: przyp. rav)
Frankowskiego zmieniłem, gdyż widziałem, że jego cwaniactwo, spryt i zwinność nie wystarczy na ostro i bezpardonowo grającą włoską defensywę. "Franek" pracuje nas sobą, jeszcze będzie takim napastnikiem, jakiego pamiętamy.
Jeden z dziennikarzy zapytał, dlaczego Wisła opadła z sił po 70 minucie. Trener Smuda nieco się uniósł: "My opadliśmy z sił? To co, może ostatnie 20 minut piłkarze byli na kawie? Chyba się pan nie zna na piłce. Niech pan spyta o to włoskich dziennikarzy, którzy sądzą, że Wisła lepiej wytrzymała ten mecz kondycyjnie! " Trudno się nie zgodzić ze szkoleniowcem Wisły.
Źródło: wislakrakow.com
Oceny
2. runda Pucharu UEFA, mecz rewanżowy, 30.10.2001, godz. 13:00
WISŁA - Inter 1-0
ŻURAWSKI 4'
Widzów: 6000
Sędziował: Paulo Paraty da Silva (Portugalia)
Sarnat
Baszczyński
(90 M. Zając)
B. Zając
Głowacki
Kaliciak
Szymkowiak
Moskal
Czerwiec
(79 Pater)
Żurawski
Moskalewicz
Frankowski
(74 Niciński)
trener: F. Smuda
NAJLEPSZY ZAWODNIK WISŁY:
GŁOWACKI
INTER
Fontana
Gresko
Materazzi
Cordoba
J. Zanetti
C. Zanetti
Farinos
(65 Di Biagio )
Dalmat
Okan
(81 Simic)
Adriano
(75 Ventola)
Kallon
trener:: H. Cuper
Źródło: wislakrakow.com
Pomeczowe wypowiedzi
To była konkretna szarpanina. Plucie, kopanie, łapanie za koszulki, czyli zestaw umiejętności włoskich drużyn. Dostałem w zęby od Adriano, ale jakoś udało się go poskromić - mówił po meczu Marcin Baszczyński.
Mirosław Szymkowiak:
Znowu nie wyszło. Zagraliśmy jednak dobry mecz, pełen walki, zabrakło tylko jednej bramki. Strasznie boli nas ten pierwszy mecz, gdy po indywidualnych błędach przegraliśmy 2:0. Dzisiaj z tyłu graliśmy praktycznie bez żadnych strat. Szkoda, że nic więcej nie wpadło. Trzeciego wolnego wykonywał Kaliciak. Są takie momenty w meczu, że człowiek jest podmęczony i trudno oddać mocny strzał. Już nie liczę, który raz odpadłem z włoską drużyną. Polskie drużyny praktycznie zawsze odpadały z włoskimi. To chyba mój czwarty raz. Graliśmy dzisiaj bardzo wysoko pressingiem, stąd Włochom grało się bardzo trudno, grali nawet przez to długimi podaniami. Podobał mi się Adriano. Inter dzisiaj wiele nie pokazał - ale to dlatego, że mu na to nie pozwoliliśmy. Było trochę "szczypania" - ale taki jest włoski futbol. Nic wielkiego się nie działo.
Artur Sarnat:
Obecnie na 90 % jestem w Turcji. Ale na razie czekam na oficjalne potwierdzenie transferu z Wisły. Pod koniec meczu chciałem ruszyć pod bramkę - nic nie mieliśmy do stracenia, można było tylko coś zyskać. Nie udało się, trudno - ale zagraliśmy dobrze. Myślę, że zabrakło nam odrobiny szczęścia. Gdyby wpadł strzał Szymkowiaka - byłaby dogrywka, a w niej wszysko jest możliwe. Oczywiście wynik z Interem pójdzie w świat - żal tylko, że nie awansowaliśmy. Po 2:0 u siebie tutaj zagrali defensywnie czekając na nasze ataki. Szkoda też, że własnie z Triestu nie udało nam się przywieźć chociaż 2:1. Nie wiem dlaczego gramy słabiej na wyjeździe. Światła, rosa na trawie - trudno powiedzieć. Mamy teraz plan treningów, w którym dużą część czasu spędzimy na odnowach i myślę, że wrócimy do siebie przed sobotnim meczem z Katowicami. Wygraliśmy - a wtedy zawsze łatwiej dojść do siebie. Nie potrafię jednak powiedzieć kto będzie bronił w sobotę.
Maciej Żurawski:
Byliśmy dzisiaj w połowie drogi. Odpadliśmy z twarzą - ale nie jest to żadne pocieszenie. Myślę, że zadecydowało pierwsze spotkanie, gdy powinniśmy strzelić gola, lub chociaż ich nie tracić. Wtedy dzisiaj byłoby dużo łatwiej. A tak tam straciliśmy dwie bramki i dzisiaj było ciężko. Choć przy odrobinie szczęścia mogliśmy doprowadzić do dogrywki. Szkoda, że na wyjazdach nie gramy tak jak u siebie. Bo przecież tutaj pokazujemy co jesteśmy warci i z dobrymi zespołami walczymi jak równy z równym. Na wyjazdach chyba zawodzi psychika. Trudno powiedzieć, czy Interowi strzela się bramki łatwo czy trudno. Raczej intuicyjnie. Miałem sytuację i ją wykorzystałem. Nie wiem co byłoby, gdy bronił Toldo. Pozycja lewego pomocnika trochę mnie blokowała - ale nie miał tutaj kto zagrać. Starałem się grać jak najlepiej i cieszę się, że podtrzymałem dobrą formę strzelecką.
Marcin Baszczyński:
To była konkretna szarpanina. Plucie, kopanie, łapanie za koszulki, czyli zestaw umiejętności włoskich drużyn. Dostałem w zęby od Adriano, ale jakoś udało się go poskromić. Jaka jest różnica między Barceloną a Interem? Gdy była tu Barcelona, to Rivaldo od razu rzucał się w oczy. Tymczasem w gronie piłkarzy Interu nie ma takiej gwiazdy. No, może Ronaldo, ale on przesiedział mecz na ławce. Mediolańczycy nie mają takiego zmysłu do gry technicznej, jak Hiszpanie. Długimi chwilami Włosi prezentowali sie podobnie do nas, a Barcelona przez cały czas stawiała na coraz to inne rozwiązania. Cóż mamy począć? Skoro nie możemy cieszyć się z awansu, to przynajmniej radujmy się ze zwycięstwa w rewanżu. Z takich konfrontacji, jak te z Interem czy z Barceloną, zawsze coś zostaje. Tylko czy będziemy umieli wykorzystać doświadczenia? Teraz żałujemy drugiej straconej bramki w Trieście. Ale również prawdą jest, że powinniśmy byli wówczas sami trafić do bramki Toldo.
Źródło: wislakrakow.com
Mistrzowska Opowieść - część VIII – Marcin Baszczyński
Poniedziałkowy wieczór nadszedł, co oznacza, że już czas na ósmą część cyklu „Mistrzowska Opowieść”. W dzisiejszym odcinku Marcin Baszczyński opowiada o rywalizacji z Interem Mediolan w 2001 roku. Podopieczni Franciszka Smudy nawiązali walkę z utytułowanym zespołem i do samego końca liczyli się w walce o awans do kolejnej rundy pucharu UEFA.
11.05.2020r.
Krzysztof Pulak
Gracze Białej Gwiazdy trafili na drużynę naszpikowaną takim gwiazdami, jak Adriano, Clarence Seedorf czy Javier Zanetti. Pierwsze spotkanie odbyło się we Włoszech. „Mecz na wyjeździe wyjątkowo rozgrywano nie w Mediolanie, a w Trieście. Niestety nie poczuliśmy atmosfery San Siro. Milan rozgrywał swoje spotkanie pucharowe w tym samym czasie i z tego powodu rywalizowaliśmy poza Mediolanem. Trener Smuda zrobił mi niemiłą niespodziankę, bo mimo dobrego samopoczucia, nie posłał mnie do boju. Siedziałem na ławce rezerwowych, a na prawej obronie wystąpił Kamil Kuzera” - rozpoczął Marcin Baszczyński.
Gracze Wisły do przerwy utrzymywali bezbramkowy rezultat. „Mieliśmy trochę problemów z organizacją gry i trener Smuda powiedział do mnie w przerwie: „Grzej się, bo wchodzisz”. Wprowadził mnie jednak dopiero po tym, jak Kallon strzelił nam dwa gole po akcjach lewym skrzydłem Interu. Wynik był już trudny do odrobienia” - przyznał „Baszczu”.
Inter Mediolan - Wisła Kraków 2:0 (0:0)
1:0 Kallon 60’
2:0 Kallon 63’
Inter Mediolan: Toldo - Cordoba, Vivas, Simić, Georgatos (46’ Gresko), Zanetti, Okan, Seedorf (65’ Dalmat), Guglielminpietro (78’ Belozoglu), Kallon, Adriano
Wisła Kraków: Sarnat - Kuzera (65’ Baszczyński), Zając, Głowacki, Kaliciak , Pater (77’ Czerwiec), Szymkowiak, Moskal, Moskalewicz, Żurawski, Frankowski (81’ Niciński)
Inna bajka
W Krakowie zawodnicy Franciszka Smudy przycisnęli rywali od pierwszej minuty. „W rewanżu wyglądaliśmy kompletnie inaczej. Nastąpiły zmiany w składzie, ja wróciłem na prawą stronę obrony. Mirek Szymkowiak został przestawiony na skrzydło. Nasza gra już się lepiej układała. Zdobyliśmy szybko gola za sprawą Maćka Żurawskiego. I rozpoczęły się emocje” - relacjonował wiślacki defensor.
„Byliśmy naprawdę blisko wyrównania w tym dwumeczu. Raz uderzyliśmy w poprzeczkę, stworzyliśmy kilka niezłych sytuacji i sami nie pozwoliliśmy Interowi na zbyt wiele. Czuliśmy się dobrze w tym spotkaniu. Pokazaliśmy, że u siebie jesteśmy groźni nawet dla najlepszych ekip na świecie. Inter drżał ze strachu przed możliwością straty drugiego gola. Momentami byli w defensywie i my do końca wierzyliśmy w nasze umiejętności. Po końcowym gwizdku pozostał niedosyt, ale też dobre wrażenie”- zakończył ósmą część „Mistrzowskiej Opowieści” Marcin Baszczyński.
Wisła Kraków - Inter Mediolan 1:0 (1:0)
1:0 Żurawski 4’
Wisła Kraków: Sarnat - Baszczyński (90’ Zając), Zając, Głowacki, Kaliciak, Szymkowiak, Kazimierz Moskal, Czerwiec (79’ Pater), Żurawski, Frankowski (74’ Niciński), Moskalewicz
Inter Mediolan: Fontana - Zanetti, Cordoba, Materazzi, Gresko, Okan (80’ Simić), Zanetti, Farinos (65’ Di Biagio), Dalmat, Kallon, Adriano (75’ Ventola)
Źródło: wisla.krakow.pl
Dziennik Polski. 2001, nr 254 (30 X) = nr 17440
Przyjechali wczoraj na rewanżowy mecz II rundy Pucharu UEFA z Wisłą Kraków z zapasem dwóch goli. Pierwsze spotkanie w Trieście wygrali 2-0. Mistrzowie Polski znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, ale nie brak w ich szeregach optymistów. Gospodarze, chcąc oszczędzić na dzisiejszą potyczkę murawę, trenowali wczoraj na tzw. poletku. Pogoda była nie najlepsza, padał deszcz, a wcześniej biegali po boisku zawodnicy Interu, dlatego trener Franciszek Smuda podjął decyzję o przeniesieniu zajęć. Ostatni trening miał wyjaśnić wątpliwości dotyczące obsady poszczególnych pozycji. Przebieg treningu wskazywał, że Wisła rozpocznie mecz w składzie: Sarnat - Baszczyński, B. Zając, Głowacki, Kaliciak - Szymkowiak, Moskal, Czerwiec, Żurawski - Frankowski, Moskalewicz. Olgierd Moskalewicz wciąż nie wie, czy wyjedzie do Turcji: - Sprawa się przeciąga, nie ma konkretnych informacji. Może więc „Olo” nie będzie musiał żegnać się z kibicami. - Mobilizacja przed meczem z Interem jest - informuje. - Czujemy respekt przed rywalem, ale nikt z nas się go nie przestraszy. Choć jest to jedna z lepszych firm piłkarskich w Europie, podejdziemy do tego meczu, jak do każdego innego. Skoncentrowani. Sprawa jest otwarta. Nie jesteśmy oczywiście faworytami, bo straciliśmy na wyjeździe dwie bramki. Jeśli jednak strzelimy gola na 1-0, to wszystko będzie możliwe. Musimy się liczyć z taktyką obronną Interu. Na pewno jest bardzo niewygodne, gdy przeciwnik muruje bramkę. Ale wierzę, że będzie efektywnie i efektownie. Maciej Żurawski był trochę niepocieszony, że znów przyjdzie mu wystąpić na lewej pomocy. Lecz ktoś musi zastąpić Kamila Kosowskiego, który z powodu czerwonej kartki w Splicie w spotkaniu z Hajdukiem nie zagra już w trzecim meczu Pucharu UEFA. Kosowski poniósł bardzo dotkliwą karę. - To, że lepiej czuję się w ataku, to wszyscy wiedzą - mówił Żurawski. - Ja najbardziej. Ale trudno, nie ma kto zagrać na tej pozycji za Kosowskiego. Dobrze, że nie jest mi zupełnie obca gra na lewej pomocy. Nie możemy patrzeć, kto gra, a kto nie w Interze, jeśli naszym celem ma być zwycięstwo. Chciałbym, aby było to zwycięstwo dające nam awans. Być może jednak jestem zbyt dużym optymistą
Dziennik Polski. 2001, nr 255 (31 X/1 XI) = nr 17441
Wisła Kraków - Inter Mediolan 1-0 (1-0) Pyrrusowe zwycięstwo Trener Interu Hector Cuper wyznaje: Umierałem ze strachu! Piłkarze krakowskiej Wisły pokonali wczoraj 1-0 w rewanżowym meczu II rundy Pucharu UEFA czołowy zespół włoski - Inter Mediolan, ale to rywale mistrzów Polski wywalczyli awans. Decydujące znaczenie dla tej rywalizacji miał pierwszy mecz w Trieście, wygrany 2-0 przez Inter, po bramkach zdobytych przez napastnika Mohameda Kallona z Sierra Leone. Wiślacy nie wykorzystali wtedy kilku dobrych okazji do strzelenia gola. Żurawski w 4 minucie . Nadzieje sympatyków Wisły rozbudził w 4 minucie Maciej Żurawski. Choć przyszło mu grać na lewej pomocy za zawieszonego za czerwoną kartkę Kamila Kosowskiego, już na początku meczu wpisał się na listę strzelców, finalizując składną akcję gospodarzy środkiem boiska. Olgierd Moskalewicz zagrał do Tomasza Frankowskiego, a ten prostopadle podał piłkę do Macieja Żurawskiego. Wiślakowi w polu karnym nie zdołał przeszkodzić Kolumbijczyk Ivan Ramiro Cordoba, przegrywając z nim pojedynek biegowy, bezradny wobec mocnego, półgórnego uderzenia Żurawskiego był Alberta Fontana, który zastąpił etatowego bramkarza Francesco Toldo. Później Fontana interweniował bez zarzutu (zresztą także przy strzale Żurawskiego trochę za słabo odbił piłkę ręką), koledzy mają mu wiele do zawdzięczenia. Szansa dla rezerwowych Mediolańczycy, znów z przyczyn obiektywnych, nie mogli wystąpić w Krakowie w najmocniejszym składzie. Kibice nie doczekali się popisów słynnego Brazylijczyka Luiza Nazario de Lima Ronaldo, który spędził całe spotkanie na ławce rezerwowych. Argentyński, trener Hector Raul Cuper najwyraźniej nie chciał ryzykować zdrowia zawodnika, ledwie co wyleczonego z poważnych urazów. Już wcześniej kontuzje wyeliminowały z udziału we wczorajszym meczu: Portugalczyka Sergio Conceicao, Christiana Vieriego, Greka Grigorisa Georgatosa, Argentyńczyka Nelsona Davida Vivasa, a paszportowe malwersacje Alvaro Recobę. W poniedziałek, po przylocie ekipy do Polski okazało się, że problemy z kolanem ma bramkarz Francesco Toldo, a gorączki nabawił się Holender Clarence Seedorf. W trybie awaryjnym trener Cuper postanowił ściągnąć trzeciego bramkarza, 18-letniego Francuza Mathieu Moreau. Razem z nim dość nieoczekiwanie przybył do Krakowa prezes Interu Massimo Moratti. Nie była to jedyna niespodzianka dla właściciela i zarządców klubu - w loży VIP-ów zasiadł wczoraj również prezydent Krakowa Andrzej Gołaś. Niektóre pociągnięcia personalne szkoleniowca mediolańczyków wywołały niemałe zdziwienie, choćby wystawienie w „11” rzadko mającego okazję pochwalić się umiejętnościami hiszpańskiego pomocnika Francisco Javiera Farinosa, a odstawienie na boczny tor Luigiego Di Biagio, postawienie na Turka Buruka Okana i pominięcie Argentyńczyka Andresa Guglielminpietro. Być może jednak nie wszyscy odzyskali siły po ligowej potyczce z Juventusem Turyn, o czym wspominał w poniedziałek Hector Raul Cuper. Wiara w sukces Przyjąć trzeba, że. Interu nie było wczoraj stać na lepszą drużynę i biorąc to pod uwagę należy pochwalić wiślaków, że nieźle wykorzystali sytuację. Od pierwszej minuty postawili wszystko na jedną kartę. Interesowało go tylko zwycięstwo, najlepiej w rozmiarach dających przepustkę do III rundy Pucharu UEFA. Wydarzenia na boisku układały się od razu po myśli krakowian. Przeciwnikom zupełnie tym zaskoczonym pozostało, przy stanie 1-0 dla Wisły, bronienie korzystnego wciąż dla nich rezultatu. Dlatego starali się walczyć o każdą piłkę, często w sposób niedozwolony. Inter bez strzałów W pierwszej połowie faworyci z Mediolanu groźny strzał na bramkę Wisły oddali dopiero w 43 min. Cristjano Zanetti przymierzył zza 16 metrów w przeciwległy róg, ale Artur Sarnat nie dał się zaskoczyć. Jeszcze tylko w 20 min szarżę Adriano skutecznie przerwał Sarnat, przychodząc w sukurs poza polem karnym Bogdanowi Zającowi. Nieskuteczność gości wynikała nie tyle z własnej nieporadności, ile ze świetnej postawy wiślackich obrońców. W powietrznych starciach byli lepsi. Świetnie, szczególnie Arkadiusz Głowacki, stosowali wślizgi. Dobrym pociągnięciem trenera Franciszka Smudy okazało się przesunięcie na pozycję defensywnego pomocnika Kazimierza Moskala i postawienie na środku obrony Bogdana Zająca. Po przerwie Sarnat mógł się poczuć zagrożony dopiero w 86 min, gdy z bliskiej odległości główkował Nicola Ventola. Pewnie jednak złapał piłkę. Akcja za akcją Na tle bardzo pasywnego w ofensywie Interu poczynania krakowian w ataku musiały wywoływać aplauz widzów. Gol Wisła Kraków - Inter Mediolan 1-0 (1-0) 1-0 Żurawski 4 min WISŁA: Sarnat - Baszczyński (90 M. Zając), B. Zając, Głowacki, Kaliciak - Szymkowiak, Moskal, Czerwiec (79 Pater), Żurawski - Moskalewicz - Frankowski (74 Niciński). INTER: Fontana - J. Zanetti, Cordoba, Materazzi, Gresko - Okan (80 Simie), C. Zanetti, Farinos (65 Di Biagio), Dalmat - Kallon, Adriano (75 Ventola). Sędziował Paulo Joaquim Paraty da Silva z Portugalii. Żółte kartki: Czerwiec (53, za faul na Materazzim), Moskal (58, za faul na C. Zanettim), Baszczyński (69, za faul na Adriano) - Okan (30, za faul na Moskalewiczu), Farinos (54, za faul na Moskalewiczu), Cordoba (61, za faul na Moskalewiczu), Di Biagio (89, za faul na Paterze), C. Zanetti (89, za niesportowe zachowanie). Widzów 6 tys. strzelony przez Żurawskiego wyraźnie dodał im skrzydeł. W 9 min obrońcy Interu dość szczęśliwie przejęli piłkę po prostopadłym podaniu Mirosława Szymkowiaka do Tomasza Frankowskiego. W 17 min Frankowski nie zdołał, a praktycznie nie mógł strzelić celnie z bardzo ostrego kąta. Fontana wybił piłkę na róg. A zaczęło się od kiksu Słowaka Vratisiava Gresko, który podanie Moskalewicza przedłużył w kierunku własnej bramki. W 35 min Szymkowiak sprytnie wykonał wolnego z 25 m (za faul Marco Materazziego na Frankowskim). Piłka poszybowała nad murem w dolny róg bramki. Mediolańczyków uratował Fontana. On także w 36 min obronił groźny strzał Ryszarda Czerwca. Kapitalną paradą popisał się w 49 min, gdy przewrotką próbował go zaskoczyć Frankowski, po wolnym Kaliciaka. Był także na posterunku, gdy w 59 min koronkową akcję Olgierda Moskalewicza i Kazimierza Moskala zakończył mocnym strzałem nadbiegający prawym skrzydłem Mirosław Szymkowiak. Największy pechowiec Bardzo dobrej gry, najpierw na prawej pomocy, a pod koniec meczu w środku drugiej linii, nie uwieńczył zdobyciem bramki Mirosław Szymkowiak. Największego pecha miał w 61 minucie! Po faulu Cordoby na Moskalewiczu ustawił piłkę metr za linią pola karnego. Znalazł lukę w murze Interu. Zupełnie zmylił Fontanę. Niestety, piłka odbiła się od słupka, a próbujący jeszcze wepchnąć ją do siatki Frankowski spudłował. Kości trzeszczały W drugiej połowie spotkania mnożyły się faule. Nie zawsze właściwie oceniał spięcia zawodników portugalski sędzia Paulo Joaquim Paraty da Silva. Najczęściej krzywdził wiślaków. Nie wiadomo, dlaczego w 58 min nie pokazał żółtej kartki Cristiano Zanettiemu za „podcięcie” Bogdana Zająca. Im bliżej było końca, tym bardziej bezpardonowo grali goście. W przedłużonym o 4 minuty spotkaniu Vratislav Gresko i Marco Materazzi nie wahali się zatrzymać piłkę rękami, co też uszło uwagi arbitra. Na jedną kartę W ostatnich minutach wiślacy rzucili wszystko na jedną szalę. Pod bramkę Interu zawędrował nawet w pewnym momencie... Artur Sarnat. Ale tylko raz krakowianie zagrozili wtedy przeciwnikom. W 88 min Moskalewicz nie zdołał przejąć piłki po podaniu Szymkowiaka. Rutyniarze z Włoch starali się trzymać krakowian daleko od swojego pola karnego. Grali na czas. 1 cel osiągnęli. Ze spokojem mogli więc opuścić stadion przy ulicy Reymonta i zaraz po meczu wrócić do domów samolotem czarterowym. Mistrzowie Polski mogą mieć poczucie dobrze wykonanej wczoraj pracy i pewnego niedosytu z powodu wyeliminowania z rozgrywek Pucharu UEFA. Inter na pewno nie dorównuje Barcelonie, z którą Wisła stoczyła wyrównane boje (3-4, 0-1), lecz w ostatecznym rozrachunku odpadła w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. JERZY SASORSKI
Trener Interu Hector Cuper najpierw udzielił wywiadu włoskiej stacji RAI SPORT, po czym odpowiadał na pytania dziennikarzy: - To był dla nas bardzo trudny mecz. Wisła grała agresywnie w strefie środkowej, a my pozwalaliśmy jej na rozgrywanie piłki w tej części boiska. Krakowianie często wygrywali pojedynki główkowe. Szybko strzelona bramka w 4 minucie dodała otuchy gospodarzom. Zmuszeni zostaliśmy do gry długimi piłkami na napastników, co nie bardzo nam odpowiada. Wisła to dobra drużyna, już przed meczem wiedzieliśmy, że najgroźniejszy będzie w ataku numer 9 (Żurawski), i to się potwierdziło. Najważniejsze jednak, że awansowaliśmy do następnej rundy Pucharu UEFA. To jest najważniejsze. Choć przyznaje, że mieliśmy dzisiaj trochę szczęścia. - Dlaczego nie wpuścił Pan na boisko Ronaldo? - To nie był mecz dla Ronaldo. Gra była twarda, ostra, sporo było niebezpiecznych wejść, a Ronaldo dopiero wyleczył kontuzję. - Dlaczego nie grał bramkarz Toldo? - Na treningu doznał kontuzji kolana. - Czy o Waszym awansie nie zadecydowały błędy sędziego austriackiego w pierwszym meczu w Trieście (Austriak uznał pierwszego gola Kallona ze spalonego)? - Uważam, że w Trieście byliśmy wyraźnie lepsi, mogliśmy wygrać nawet wyżej. Po konferencji jeden z dziennikarzy włoskich zapytał Cupera - jak odebrał sytuację w 62 minucie, kiedy po strzale Szymkowiaka piłka trafiła w słupek? Cuper odpowiedział: W tym momencie umierałem ze... strachu!
Franciszek Smuda chwali swoich piłkarzy Ciągle jesteśmy na styku Jako drugi na konferencję prasową przyszedł trener Wisły Franciszek Smuda: - Jestem zadowolony z gry i postawy zespołu. Gracze dali z siebie wszystko. Wielka szkoda, że po strzale Szymkowiaka piłka nie wpadła do siatki, tylko trafiła w słupek. Był to ze strony Wisty tak dobry mecz jak pamiętne spotkanie z Parmą w Krakowie (1-1). Jesteśmy z Włochami na styku, ale ciągle nam czegoś brakuje, by ich przeskoczyć w pucharach. Dzisiaj brakowało chyba napastnika, który potrafiłby oszukać obronę rywala i strzelić jeszcze jednego gola. Bardzo mi żal, że nie awansowaliśmy. Ale cieszę się, że drużyna grała bardzo agresywnie, walecznie, lepiej taktycznie. Jest na pewno postęp w naszej grze, trzeba jednak pamiętać, że wszystkiego tak szybko nie da się zmienić, że na zbudowanie drużyny potrzeba 1,5 - 2 lat. - Dlaczego zmienił Pan Frankowskiego? - Włosi grali bardzo twardo, ostro w obronie. W zestawieniu z siłą Włochów spryt Frankowskiego to było trochę za mało.
Program meczowy:
Wspomnienia
Stefan Bielański
"Miałem okazję, na życzenie Wisły, towarzyszyć prezesowi Morattiemu w spacerze po Krakowie i potem w czasie meczu. Dżentelmen w każdym calu: stary stadion wiadomo jaki był, ale włoski honorowy gość stwierdził tylko: murawa jest taka sama dla obu drużyn."
Źródło: Twitter
