2001.11.18 Odra Wodzisław - Wisła Kraków 0:3

Z Historia Wisły

2001.11.18, I Liga, Grupa Mistrzowska, 15. kolejka, Wodzisław Śląski, Stadion Odry, 13:00
Odra Wodzisław 0:3 (0:2) Wisła Kraków
widzów: 6.000
sędzia: Mirosław Ryszka z Warszawy
Bramki
0:1
0:2
0:3
27' Mauro Cantoro
41' Maciej Żurawski
90' Maciej Żurawski
Odra Wodzisław
Marcin Bęben
Jacek Matyja grafika: Zmiana.PNG (73’ Marcin Nowacki)
Artur Kościuk
Grafika:Zk.jpg Dariusz Dudek
Ariel Jakubowski
Marcin Malinowski
Wojciech Górski
Paweł Sibik
Piotr Rocki grafika: Zmiana.PNG (46’ Przemysław Pluta)
Łukasz Sosin
Grafika:Zk.jpg Marek Saganowski grafika: Zmiana.PNG (57’ Michał Chałbiński)

trener: Ryszard Wieczorek
Wisła Kraków
Ivan Trabalík
Marcin Baszczyński
Bogdan Zając
Arkadiusz Głowacki
Grzegorz Kaliciak
Mirosław Szymkowiak Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (70’ Marek Zając)
Kazimierz Moskal
Mauro Cantoro Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (79’ Sunday Ibrahim)
Kamil Kosowski
Maciej Żurawski
Tomasz Frankowski grafika: Zmiana.PNG (61’ Ryszard Czerwiec)

trener: Franciszek Smuda

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem

WSTĘP DO MECZU

15 kolejka ekstraklasy, 18.11.2001, godz. 13:00 Odra - Wisła


Transmisja: Canal+, oraz LIVE! na www.futbol.pl
Ostatni mecz: 21.10.01 - Odra 1:0 Wisła
Przewidywane składy:
Wisła:
Trabalik
Baszczyński, Moskal, Głowacki (B.Zając), Kaliciak
Szymkowiak, Cantoro, Czerwiec, Kosowski
Żurawski, Frankowski

W Wiśle nie zagrają: Szczęsny (kontuzja)
O fotel lidera
Zwycięzca meczu będzie liderem grupy mistrzowskiej po pierwszej kolejce rundy wiosennej. Obecnie w lepszej sytuacji jest Odra, która z 16 punktami (w pierwszej rundzie zdobyła najwięcej, bo aż 31 pkt) wyprzedza Wisłę (14 punktów). Po dwumeczu w pierwszej rundzie między tymi drużynami mamy idealny remis - w Krakowie Wisła wygrała 1:0, tak samo jak dwa miesiące później Odra w Wodzisławiu. Trudno więc wskazać murowanego faworyta, bowiem takiego nie ma. Każde rozstrzygnięcie jest możliwe.
Wisła:
Krakowianie jadą do Wodzisławia z sercem w gardle. Ich ostatnia wyprawa do tej śląskiej miejscowości zakończyła się porażką, choć wcześniej osiągali tam obiecujące wyniki. Tym razem jednak ekipa Wieczorka nie dała szans "Białej Gwieździe", a jedyną bramkę strzelił wypożyczony z Wisły Łukasz Sosin.
Pod znakiem zapytania stoi obsada bramki. Na kłopoty z kolanem wciąż narzeka Ivan Trabalik, który w meczu ze Stomilem grał z trzema świeżymi szwami. Wciąż nie trenuje na pełnych obrotach i jego miejsce może zająć Jacek Przybylski, dla którego jest to już przedostatnia szansa na występ w lidze w barwach Wisły (po tej rundzie kończy się okres wypożyczenia).
Mniej kłopotów jest z innymi formacjami, gdyż niemal wszyscy są w pełni zdrowi. Do drużyny dołączyli już Kamil Kuzera i Arkadiusz Głowacki, którzy w środę grali w reprezentacji młodzieżowej przeciwko równieśnikom z Włoch. "Głowa" powinien od razu wskoczyć do składu (najprawdopodobniej za Zająca, który ostatnio przebywał na testach w Grazu), Kamil zapewne będzie musiał zadowolić się miejscem na ławce rezerwowych.
Kolejna roszada będzie miała w formacji środkowej. Miejsce na prawej pomocy zajmie Szymkowiak (ostatnio grał w środku), a jego miejsce zajmie powracający do zdrowia Ryszard Czerwiec. Za partnera będzie miał rewelację ostatnich tygodni - Mauro Roberto Cantoro, który wciąż musi przekonywać do siebie Franciszka Smudy. Z pewnością pomoże mu w tym udany występ w Wodzisławiu. Na co liczy on sam, a także kibice, którzy już chyba przekonali się do Argentyńczyka.
Odra:
Świetna atmosfera panuje w drużynie Odry. Kolejne zwycięstwa przychodzą z łatwością, a bramki fetowane są w szczególnie oryginalny sposób. Co prawda nie wszystkim się to podoba. Ostatnio mocno krytycznie wypowiadał się na ten temat Jan Tomaszewski, nie podoba się to także trenerowi krakowian - Franciszkowi Smudzie.
Radość w obozie Odry najczęściej wybucha po strzałach Łukasza Sosina, który już 8 razy w tym sezonie trafiał na ligowych boiskach do bramki rywali. Trafił także do bramki Wisły, co powoli staje się jego specjalnością. Jak zdradził także na niedzielny mecz wraz z kolegami szykują kolejne przedstawienie.
Działacze Odry gorączkowo pracują nad utrzymaniem stanu posiadania. W ostatnich dniach udało się załatwić sprawy wypożyczenie do końca sezonu Marka Saganowskiego i Ariela Jakubowskiego. Nie znane są natomiast dalsze losy Dariusza Dudka i Piotra Rockiego, których karty zaowdnicze są w posiadaniu innych klubów. Obaj stanowią o sile Odry i trudno wyobrazić sobię tą drużynę bez wymienionych piłkarzy.
Mateusz Miga

Źródło: wislakrakow.com

II etap piłkarskiej ekstraklasy

Rewanż za Lajkonika?

Wczraj I-ligowcy rozpoczęli drugi etap rozgrywek - utworzono dwie grupy, jedna walczyć będzie o mistrzostwo Polski, druga o uniknięcie spadku. W Wodzisławiu (w niedzielę o godz. 13) spotkają się dwe najlepsze drużyny po pierwszym etapie: Odra i Wisła. Gospodarze po podziale punktów przez połowę mają ich 16, zaś krakowianie o dwa mniej.

Kluczowym zawodnikiem Odry jest piłkarz Wisły wypożyczony do Wodzisławia - Łukasz Sosin.

- Czy zapowiada się na powtórzenie wyniku z I rundy, z Wodzisławia (1:0)? - pytamy napastnika.

- Na pewno zrobimy wszystko, by powtórzyć to osiągnięcie. Grając u siebie musimy walczyć o zwycięstwo, remis naszych ambicji nie zadowala.

- Wisła pała chęcią rewanżu za tamtą przegranąÉ

- To jest nasz atut, w tym upatrujemy szansy - gości będzie łatwiej skontrować.

- Pan strzelił tego gola, spodziewa się Pan ścisłej opieki któregoś z obrońców?

- Nie myślę o tym, nie będzie indywidualnego krycia. Wisła jest na tyle silną drużyną, gra czwórką w obronie i nie stosuje takich zabiegów.

- Czy poświęcicie baczniejszą uwagę komuś z krakowian?

- Trzeba by zwracać uwagę na każdego. Na pewno groźny będzie Maciej Żurawski. Dziwi mnie, że nie dostał powołania do reprezentacji.

- W poprzednich meczach spontanicznie okazywaliście radość po bramkach (m.in. odtańczony Lajkonik po bramce w meczu z Wisłą). Jaką inscenizację przygotowaliście tym razem?

- Nie będzie już żadnej. Ludziom się to podobało, ale już wystarczy. Nie będziemy denerwować przeciwników.

- Chciałby Pan wrócić do Wisły?

- Jestem z Krakowa, ale nie widzę na razie możliwości.

- Jakie cele ma Odra?

- Na pewno gra o mistrzostwo, ale zdajemy sobie sprawę z naszej siły i będziemy bardzo szczęśliwi gdy wystąpimy w pucharach. Nie spodziewałem się przed rozgrywkami, że będziemy przed Wisłą po pierwszym etapie. To jest niespodzianka.

Otatni mecz grupy "mistrzowskiej": Pogoń Szczecin - Amica Wronki (sobota, godz. 13), grupa "spadkowa": Groclin Grodzisk Wielkopolski - Zagłębie Lubin (13), Śląsk Wrocław - KSZO Ostrowiec (13), Stomil Olsztyn - Górnik Zabrze (13), Widzew Łódź - Radomsko (17). (Żuk)


W niedzielę o godz. 8.55 z Dworca Głównego odjedzie specjalny pociąg do Wodzisławia dla kibiców Wisły.

Źródło:gazetakrakowska.pl

Oceny


15 kolejka ekstraklasy, 18.11.2001, godz. 13:00 Odra 0-3 Wisła
CANTORO 28'
ŻURAWSKI 42'
ŻURAWSKI 90'
Widzów: 6000
Sędziował: M. Ryszka (Warszawa)
Wstęp do meczu WISŁA
Trabalik 8
Baszczyński 7
Głowacki 8
B. Zając 7
Kaliciak 5
Szymkowiak 6
(70 M. Zając)
Moskal 6
Cantoro 8
(79 Sunday)
Kosowski 8
Frankowski 6
(61 Czerwiec) 5
Żurawski 8

trener: F. Smuda
NAJLEPSZY ZAWODNIK WISŁY:
ŻURAWSKI
ODRA
Bęben
Kościuk
Malinowski
Matyja
(73 Nowacki)
Sibik
Rocki
(46 Pluta)
Dudek
Jakubowski
Górski
Sosin
Saganowski
(57 Chałbiński)
trener:: R. Wieczorek

Źródło: wislakrakow.com

Relacje meczowe

Mamy lidera


Wisła udanie rozpoczęła rundę umownie określaną jako wiosenną. Piłkarze "Białej Gwiazdy", wspomagani przez około 400 gardeł wiślackich kibiców, pokonali dziś w Wodzisławiu Odrę i pewnie usadowili się na fotelu lidera grupy mistrzowskiej. Znów niezawodny był Maciej Żurawski, znów bardzo udanie zagrał Cantoro, który zdobył pierwszą - bardzo ważną - bramkę. Wszystkie gole padły z podania Kamila Kosowskiego!
Spotkanie w Wodzisławiu zaczęło się od badania sił przez oba zespoły. Pierwsi groźną akcję przeprowadzili Wiślacy: Cantoro z pierwszej piłki zagrał do Frankowskiego, ten odegrał głową do Kosowskiego i natychmiast wystartował na pole karne Odry. Kosowski z pierwszej piłki podał do "Franka", który został ewidentnie sfaulowany - sędzia Ryszka z Warszawy oczywiście "wapna" nie zagwizdał, kontynuując cuda w tej kolejce (ci, którzy śledzili mecz Legia - GKS wiedzą o popisach arbitra Wójcika z Opola).
Po tej sytuacji to Odra przejęła inicjatywę. Bardzo groźne centry nie potrafili wykorzystać Sosin czy Sibik. Trzeba przyznać, że w tym okresie gra Wisły zupełnie się nie kleiła, zaś obrona, z Kaliciakiem na czele popełniała katastrofalne błędy. W 9 minucie doskonałą sytuację miał Górski, który wyszedł sam na sam z Trabalikiem, bramkarz Wisły obronił jego strzał kolanem.
Sygnał do ataku dla Wisły dał Kamil Kosowski, do którego piłkę wycofał Frankowski, zaś "Kosa" strzelił bardzo mocno - Bęben wybił piłkę na róg. W 28 minucie było już jednak 1-0 dla Wisły. Po rzucie rożnym jeden z obrońców Odry wybił piłkę do przodu. Wodzisławianie zastawili pułapkę ofsajdową, w której znalazł się wracający spokojnym krokiem Frankowski. Nie było tam jednak Cantoro, który po dokładnym dośrodkowaniu Kosowskiego wyprzedził obrońcę i z bliska skierował piłkę do siatki rywali (asysta: KOSOWSKI)
Ta bramka całkowicie podcięła gospodarzom skrzydła. Wisła przejęła inicjatywę, spokojnie rozgrywając piłkę. W 33 minucie przed doskonałą szansą stanął Cantoro: dostał piłkę na 16 metrze i próbował technicznie pokonać Bębna, łapiąc go na wykroku. I złapał..., jednak strzelił nieprecyzyjnie, w nogę bramkarza gospodarzy.
W 42 minucie pada jednak druga bramka dla Wisły. Kosowski wyrzucił piłkę z autu, przejął ją Żurawski, a widząc nieco miejsca, zdacydował się na szybki rajd: minął jednego z obrońców, wpadł w pole karne i spokojnym, pewnym strzałem po ziemi po raz pokonał Bębna (asysta: KOSOWSKI)
Na przerwę schodzili więc Wiślacy z dwubramkowym prowadzeniem.
Drugą połowę można określić jako koncert gry, w połączeniu z fatalną skutecznością. Już w 48 minucie swoją drugą bramkę mógł zdobyć Żurawski, jednak jego strzał z ostrego kąta Bęben obronił. 3 minuty później szasnę miał Sibik, ale stzelił głową bardzo niecelnie.
W 55 minucie doskonałe dośrodkowanie Szymkowiaka, Żurawski uderzył z woleja, lewą nogą, tuż obok prawego słupka - wydawało się, że znajdujący się Frankowski może sięgnąć tej piłki, ale nie uczynił tego. W 64 minucie doskonałą okazję z podania Kosowskiego zmarnował Szymkowiak - był sam 16 metrów od bramki, podszedł jednak do strzału nonszalancko, w efekcie trafił w bramkarza Odry. 3 minuty później znów szansę miał Cantoro, po błędzie Bębna, jednak nie zorientował się dobrze w sytuacji i golkiper gospodarzy wyjął mu piłkę spod nóg.
Trener Smuda zaczął powoli wprowadzać zmiany, ściągając z boiska bardziej wyeksploatowanych piłkarzy. Za Frankowskiego wszedł Czerwiec, za Cantoro - Sunday, słabszego tego dnia Szymkowiaka zmienił Marek Zając. Ten moment wykorzystali Wodzisławianie, spychając Wisłę do defensywy. Nielicznych szans na bramkę nie wykorzystali jednak: Jakubowski (dwukrotnie) i Sosin. W 85 minucie rzut karny próbował wymusić Górski, arbiter nie dał się nabrać, choć powinien wręczyć pomocnikowi Odry zółtą kartkę.
Gra obronna Wisły pozostawiała sporo do życzenia, obserwatorzy spotkania zdawali sobie sprawę, że jedna bramka dla Odry może dodać im wiary. W 87 minucie ostatni niecelny strzał oddał Chałbiński, później Wisła przejęła już inicjatywę i nie oddała jej do końca spotkania. W 88 minucie dwie akcję prawą stroną przeprowadził Marek Zając, jednak zabrakło dokładnego dośrodkowania.
Gdy wszyscy myśleli, że mecz zakończy się dwubramkowym zwycięstwem "Białej Gwiazdy", świetne podanie Kosowskiego otworzyło drogę do bramki Żurawskiemu, który minął Bębna, dogonił piłkę przed linią końcową boiska, przebiegł kilka metrów i puścił piłkę pod brzuchem bramkarza Odry, ustalając wynik meczu na 3-0! (asysta KOSOWSKI)
Po dzisiejszym meczu liczna widownia z Krakowa mogła zaśpewać: "Mamy lidera...". Brawo Wisła!
Rafał Oramus

Źródło: wislakrakow.com

Efektowne zwycięstwo "Białej Gwiazdy"

Zatańczyli krakowiaka...

ODRA Wodzisław Śl. - WISŁA Kraków 0:3 (0:2)

Bramki: Cantoro 27, Żurawski 42, 90. Sędziował: M. Ryszka z Warszawy. Żółte kartki: Dudek, Saganowski - Szymkowiak, Cantoro. Widzów: 7000.

ODRA: Bęben - Matyja (73 Nowacki), Kościuk, Dudek - Jakubowski, Sibik, Malinowski, Górski, Rocki (46 Pluta) - Saganowski (57 Chałbiński), Sosin.

WISŁA: Trabalik - Baszczyński, B. Zając, Głowacki, Kaliciak - Szymkowiak (70 M. Zając), Moskal, Cantoro (79 Sunday), Kosowski - Żurawski, Frankowski (61 Czerwiec).

Gdy kilka tygodni temu piłkarze Odry strzelili Wiśle bramkę, demonstrowali swoją radość tańcząc krakowiaka. Wczoraj nie mieli powodów do tego typu manifestacji. Takiego piłkarskiego krakowiaka "zatańczyła" natomiast "Biała Gwiazda". Wisła rozegrała wczoraj chyba najlepsze spotkanie ligowe w tym sezonie. Imponowała swobodą poczynań w ataku i spokojem w defensywie.

Pierwsze minuty nie były jednak dla gości rewelacyjne. Nieco więcej z gry miała w tym czasie Odra. Po ok. 20 minutach inicjatywę zaczęli jednak przejmować krakowianie. Efektem tej dobrej gry był gol Cantoro. Na marginesie dodajmy, że po tym golu krakowiaka tańczył przed wodzisławskimi kibicami Mirosław Szymkowiak. "Szymek" miał powody do takiej reakcji, bowiem przez cały mecz był niemiłosiernie wyzywany przez kilku bezmyślnych osobników.

Wracając do przebiegu meczu, to bramka dla Wisły wyraźnie "podcięła skrzydła" gospodarzom. Zaczęli oni robić błędy, grać niedokładnie. Krakowianie wprost przeciwnie, atakowali z rozmachem i Bęben kilka razy musiał się nieźle nagimnastykować, żeby do utraty bramki nie dopuścić. W końcu jednak i jego wysiłki nic nie dały, bo Maciej Żurawski jest obecnie w takiej formie, że strzelanie bramek przychodzi mu z dziecinną łatwością.

Dwubramkowa zaliczka determinowała przebieg drugiej połowy. Wiadomo było, że jeśli piłkarze Odry marzą o przynajmniej jednym punkcie, będą musieli zaatakować. I gospodarze próbowali rzeczywiście ruszyć do ataku, ale czynili to jakby bez wiary w powodzenie. Zresztą grająca bardzo dobrze obrona Wisły nie pozwalała na zbyt wiele przeciwnikowi. Efektem tego była zaledwie jedna stuprocentowa sytuacja jaką miał Dariusz Dudek. Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że w drugiej części Wisła miała kilkunastominutowy przestój, ale gdy już krakowianie wzięli się do pracy, to sytuacji na strzelenie kolejnych bramek było kilka. Szalał na całej długości i szerokości boiska Kamil Kosowski, który rozgrywał wczoraj doskonałe spotkanie. "Kosa" wcielił się w rolę asystenta, mając swój wkład we wszystkie gole dla Wisły. Lewy pomocnik jest w bardzo wysokiej formie i widać, że chwilowy kryzys ma już za sobą. Swoją grę Kosowski zwieńczył idealnym podaniem w tempo do Żurawskiego, który strzelając trzeciego gola postawił kropkę nad "i", czym wprawił w stan euforii liczną grupę kibiców z Krakowa.

Forma Wisły stabilizuje się na bardzo wysokim jak na krajowe realia poziomie. Jeśli "Biała Gwiazda" będzie prezentowała taką dyspozycję jak wczoraj w kolejnych meczach, to o losy mistrzowskiego tytułu krakowscy kibice mogą być raczej spokojni. A jak twierdzi Maciej Żurawski, ten zespół może grać jeszcze lepiej.

Bartosz KARCZ

Źródło:gazetakrakowska.pl

Od 1 do 90 minuty

  • 3 - Matyja dośrodkował z prawej strony w pole karne. Tutaj do piłki dopadł Sosin, ale strzelił w nogi Głowackiego.
  • 7 - Kosowski zagrał prostopadle do Frankowskiego. Ten wpadł w pole karne, gdzie podciął go Kościuk. Sędzia jednak nakazał grać dalej.
  • 8 - z rzutu wolnego strzelał Szymkowiak. W środek bramki i Bęben bez problemu złapał piłkę.
  • 9 - Sibik podał do Górskiego, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Trabalikiem. Wodzisławianin strzelił mocno, ale Trabalik nogą wybił piłkę na róg.
  • 13 - z rzutu wolnego strzelił Sibik. Trabalik pewnie obronił.
  • 20 - z 20 metrów mocno strzelał Górski. Znów krakowski bramkarz był jednak na posterunku.
  • 23 - Składna akcja Kosowskiego z Frankowskim zakończona została strzałem tego pierwszego z 16 metrów. Bęben obronił.
  • 27 - Kosowski zagrał w pole karne do Cantoro, który z 6 metrów wepchnął piłkę do siatki - 0:1.
  • 33 - Żurawski zagrał do Frankowskiego, ten do Baszczyńskiego, który odegrał do Cantoro. Argentyńczyk w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił mocno, ale Bęben obronił nogami.
  • 42 - Kosowski wyrzucił piłkę z autu do Żurawskiego. Ten minął zwodem dwóch obrońców i posłał piłkę do bramki - 0:2.
  • 45 - Szymkowiak strzelił z 16 metrów. Bęben obronił.
  • 48 - składna akcja Żurawskiego z Frankowskim, zakończona strzałem tego pierwszego. Bęben obronił.
  • 51 - Sosin dośrodkował z prawej strony na głowę Sibika. Piłka po strzale tego ostatniego poszybowała nad bramką.
  • 52 - Kosowski podał do Moskala, który uderzył z 18 metrów. Tuż nad bramką.
  • 55 - z prawej strony dośrodkował Szymkowiak. Żurawski uderzył z woleja, ale piłka przeszła obok słupka.
  • 61 - z 20 metrów strzelił Sibik. Trabalik obronił.
  • 62 - dynamiczna akcja Dudka, który po wymianie podań z Chałbińskim stanął oko w oko z Trabalikiem. Krakowski bramkarz w ładnym stylu obronił.
  • 64 - Kosowski zagrał do Szymkowiaka, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Bębnem. Wodzisławski bramkarz kolejny raz wyszedł obronną ręką z opresji.
  • 67 - Szymkowiak zagrał do Cantoro, a ten kolejny raz znalazł się w sytuacji sam na sam z Bębnem. Znów golkiper gospodarzy obronił.
  • 86 - Chałbiński wpadł w pole karne, gdzie po starciu z Moskalem przewrócił się. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia krakowianina.
  • 90 - Kosowski zagrał w tempo do Żurawskiego. Ten spokojnie opanował piłkę i posłał ją do bramki - 0:3. (bk)

Źródło:gazetakrakowska.pl

W opinii trenerów

Podwójna motywacja

Odmienne nastroje mieli trenerzy Wisły i Odry po zakończeniu wczorajszego spotkania. Franciszek Smuda tryskał dobrym humorem, natomiast Ryszard Wieczorek był wyraźnie zafrasowany. Wodzisławski szkoleniowiec spóźnił się zresztą na konferencję prasową, bo razem ze swoimi podopiecznymi przeżywał w szatni porażkę.

Franciszek SMUDA: - Uważam, że wygraliśmy w pełni zasłużenie. Przed tym meczem byliśmy podwójnie zmobilizowani. W pamięci mieliśmy bowiem nasz niedawny mecz tutaj i bolesną porażkę oraz tego Lajkonika, którego odtańczyli wodzisławianie. Przez cały ubiegły tydzień rozmawialiśmy praktycznie tylko o tym meczu. To przyniosło taki efekt jaki było widać na boisku. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że były w tym meczu i momenty przestojów, ale tym bardziej cieszy, że nawet wtedy potrafiliśmy sobie stwarzać sytuacje podbramkowe. Bardzo się cieszę, że zostaliśmy liderem. To będzie motywowało do jeszcze lepszej gry.

Jestem zadowolony z gry Cantoro. To taki zawodnik, że wszędzie może grać. Zdaję sobie sprawę z tego, że ma jeszcze braki w odbiorze, ale popracujemy nad tym. Zresztą jestem przekonany, że jeśli Mauro przepracuje z nami okres przygotowawczy, to będzie grał jeszcze lepiej.

Ryszard WIECZOREK: - Nie takiego rezultatu spodziewaliśmy się dzisiaj. Rozpoczęliśmy dobrze, przez pierwsze 20 minut mieliśmy inicjatywę. Trzeba jednak w takich sytuacjach strzelać bramki, bo jeśli z takim przeciwnikiem jak Wisła okazji nie zamienia się na gole, to później jest się boleśnie skarconym. Jeśli się myśli o sukcesach, to nie można robić takich błędów w obronie jak my dzisiaj. Zabrakło asekuracji. Po golach dla Wisły z mojej drużyny wyraźnie "zeszło powietrze". Nie mogę odmówić zawodnikom serca do gry, ale prawda jest taka, że kilku z nich nie było w stanie dzisiaj udźwignąć odpowiedzialności za losy meczu. Niektórych zjadła po prostu trema. Przegraliśmy zatem nie tyle na boisku, co poza nim, zanim jeszcze wyszliśmy z szatni.

(bk)

Źródło:gazetakrakowska.pl

Drugim okiem


Mecz z Odrą to zarazem podtrzymanie kilku ciekawych serii naszej drużyny. A więc po kolei:
- 5 wygranych meczów z rzędu (licząc wszystkie rozgrywki), stosunek bramek 17:4. Trzeba przyznać, że forma prezentowana od niemal połowy października musi cieszyć. Co ciekawe - naszym piłkarzom wciąż nie brakuje sił by walczyć do końca o jak najlepszy rezultat. Dowodem - dzisiejszy mecz, w którym Maciej Żurawski ustalił wynik dopiero w 90 minucie.
- 5 mecz z rzędu ze strzeloną bramką Macieja Żurawskiego. Dobre wyniki Wisły to w dużej mierze jego zasługa. Strzelił w tym sezonie już 21 bramek (w 27 meczach), co jest wręcz wymarzonym osiągnięciem dla każdego napastnika. Mecz z Odrą potwierdził fenomenalną formę. Przy pierwszej bramce lekkim muśnięciem piłki wymanewrował dwóch obrońców i znalazł się na czystej pozycji. Strzelając drugą bramkę wykazał się charakterem typowego snajpera. Znajdują się z piłką tuż przy linii końcowej mógł dogrywać do nadbiegającego Czerwca, lecz zdecydował się na atomowy strzał, ośmieszając jednocześnie pilnującego "krótkiego" słupka Bębna.
- 4 mecz z rzędu ze strzeloną bramką Mauro Cantoro (nie strzelił tylko w meczu z Interem, w którym nie mógł zagrać). Kolejne ciekawe zjawisko. Odkąd Mauro pojawił się w Polsce, strzela bramki gdzie i kiedy tylko może. Od rekreacyjnego meczu Warszawa - Małopolska zaczynając, przez drużynę rezerw, aż do pierwszej ekipę Wisły. Łącznie w tych wszystkich 6 meczach strzelił 8 bramek. W meczu ze Stomilem pokazał także, że potrafi rozgrywać. Ciekawy jestem jego występu na tle bardziej wymagającego rywala. Takim sprawdzianem może być przyszłotygodniowy mecz z Pogonią. Tak czy inaczej jego pozostanie w Wiśle na dłużej jest już pewne.
- 8 mecz ligowy z rzędu bez strzelonej bramki Tomasza Frankowskiego. To mniej przyjemna seria. W zeszłą sobotę, po meczu ze Stomilem wydawało się, że "Franek" się przełamie i znów będzie nas cieszył bramkami strzelanymi z najtrudniejszej nawet pozycji. Nic z tego... Pocieszeniem jest fakt, że jest wreszcie nieco bardziej widoczny. Teraz Wisłę czeka dwumecz w Pucharze Polski z ŁKS-em. W dotychczasowych dwóch meczach w tej imprezie strzelił dwie bramki, więc teraz będzie miał okazję na powiększenie swojego dorobku.
A! Jeszcze jedna passa, tym razem przerwana. Odra przegrała dziś pierwszy mecz na własnym boisku w tym sezonie... Kondolencje.
Mateusz Miga

Źródło: wislakrakow.com


Dziennik Polski. 2001, nr 269 (17/18 XI) = nr 17455

Po wczorajszym treningu trener piłkarzy Wisły Franciszek Smuda skusił się w stadionowym barze na gołąbki. - Za mało mięsa, tylko sam ryż - strofował kucharza. Zawodnicy mieli szczęście, że zajęcia odbyły się wcześniej, gdy trener Smuda był jeszcze w dobrym nastroju. Wszyscy w ekipie mistrza Polski mają przed niedzielnym spotkaniem w Wodzisławiu Śląskim jeden cel - zrewanżować się rewelacyjnej jesienią Odrze za niedawną porażkę 0-1. Zagra w tym meczu słowacki bramkarz Ivan Trabalik, chyba również Bogdan Zając i na pewno Argentyńczyk Mauro Cantoro. Cieszy wysoka forma, zaprezentowana w rewanżu młodzieżówek Włoch i Polski przez Arkadiusza Głowackiego, który stał się już pierwszoplanową postacią „Białej Gwiazdy”. W odróżnieniu od poprzedniego sezonu nie otrzymuje żółtych kartek, interweniuje w obronie z wyczuciem, zdecydowanie.

Dziennik Polski. 2001, nr 270 (19 XI) = nr 17456

Odra Wodzisław SI. - Wisła Kraków 0-3 (0-2) 0-1 Cantoro 27 min 0-2 Żurawski 42 min 0-3 Żurawski 90 min ODRA (3:5-2) WISŁA (4-4-2) Bęben 6 Trabalik 7 Matyja 4 Baszczyński 7 (73 Nowacki) B. Zając 6 Kościuk 4 Głowacki 7 Dudek 5 Kaliciak 6 Jakubowski 6 Szymkowiak 6 Sibik 6 (70 M. Zając 5) Malinowski 4 Moskal 6 Górski 5 Cantoro 6 Rocki 4 (79 Sunday 4) (46 Pluta 4) Kosowski 8 Saganowski 4 Frankowski 5 (57 Chałbiński 5) (61 Czerwiec 5) Sosin 4 Żurawski 8 Sędziował Mirosław Ryszka z Warszawy. Żółte kartki: Saganowski (39, za niesportowe zachowanie), Dudek (45, za faul na Cantoro) - Szymkowiak (16, za faul na Rockim), Cantoro (32, za niesportowe zachowanie). Widzów 4800.

Odra Wodzisław Śląski - Wisła Kraków 0-3 (0-2) Zdaniem trenerów Spełnione żądze Bardzo efektownie rozpoczęli drugą część rozgrywek ekstraklasy piłkarze Wisły. W pierwszym spotkaniu grupy mistrzowskiej wywieźli z Wodzisławia Śląskiego komplet punktów, aplikując prowadzącej do tej pory w tabeli Odrze aż trzy gole i nie tracąc żadnego. Rewanż za niedawną porażkę 0-1 był więc w pełni udany. Od kilku dni krakowianie zapowiadali wysokie zwycięstwo i słowa dotrzymali. Niezmordowany Kosowski Grę podobną do tej w meczu kwalifikacji Ligi Mistrzów z FC Barcelona w Krakowie zaprezentował wczoraj Kamil Kosowski. Każdy jego rajd lewym skrzydłem był niebezpieczny dla gospodarzy. Nie upilnowali go,' bo asystował przy każdej bramce. Ani przez moment nie opadł z sił, choć przez 90 minut pracował za dwóch. Nie było dla niego straconej piłki. Strzelał, dośrodkowywał. Strzelcy wyborowi Wolno rozkręcał się Argentyńczyk Mauro Cantoro. Pierwszy kontakt z piłką miał dopiero w 13 min. Ale znów wykazał się intuicją strzelecką. To właśnie on w trzecim w polskiej ekstraklasie występie zdobył swoją trzecią pierwszoligową bramkę (poprzednio dokonał tego w Lubinie z Zagłębiem i z GKS-em w Krakowie). Nie zawiódł najlepszy w tym sezonie snajper ekstraklasy Maciej Żurawski, zapisując na koncie 12. i 13. trafienie. Mając takich egzekutorów, mistrzowie Polski dość łatwo rozprawili się z rewelacją jesieni. Lecz nie tylko oni i wspomniany już Kosowski decydowali wczoraj o obliczu Wisły. Wyróżniali się również: bramkarz Ivan Trabalik oraz obrońcy Marcin Baszczyński i Arkadiusz Głowacki, chociaż na niedzielny sukces na pewno zapracował cały zespół. Był karny!? Długo dyskutowano na trybunach, szczególnie w sektorze „G” zajmowanym przez 200-osobową grupę sympatyków „Białej Gwiazdy”, o sytuacji w polu karnym w 7 min. Po akcji Kamila Kosowskiego z Tomaszem Frankowskim zaatakował tego drugiego Artur Kościuk, a pod nogi rzucił się, powodując upadek wiślaka Marek Bęben. Sędzia nie dopatrzył się jednak przewinienia bramkarza gospodarzy. Odparte ataki Przez z górą 20 minut był to jedyny groźny atak krakowian. Jeszcze tylko w 8 min Mirosławowi Szymkowiakowi z wolnego nie udało się zaskoczyć Bębna. W tym okresie sporo do roboty mieli natomiast słowacki bramkarz Ivan Trabalik i obrońcy Wisły. W 3 min, po dośrodkowaniu Jacka Matyi, Łukasz Sosin z kilkunastu metrów trafił w plecy Głowackiego. O wiele lepszą okazję zmarnował w 9 min Wojciech Górski, który po prostopadłym podaniu znalazł się oko w oko z Trabalikiem. Strzelił niedokładnie, piłka musnęła jeszcze rękę Słowaka. Jedynym zyskiem wodzisławian był róg. Dwa razy piłkę po uderzeniach Pawła Sibika w 12 i 13 min (z wolnego, z 20 m) złapał pewnie Trabalik. Bezbłędnie interweniował też w 20 min, gdy Wojciech Górski uderzeniem zakończył akcję Dariusza Dudka i Łukasza Sosina. W 15 min przyszedł bramkarzowi w sukurs niezawodny Baszczyński, umiejętnie blokując strzał Sibika. Ten sam zawodnik Odry pośliznął się w polu karnym w 19 min, zaprzepaszczając dobre podanie Sosina; Ostrzeżenie i pierwszy gol Na nieskuteczny napór gospodarzy wiślacy odpowiedzieli dwiema kontrami. W 23 min padający na murawę, naciskany przez obrońcę Frankowski zdołał zagrać do Kosowskiego, który mocno uderzył z tzw. pierwszej piłki, ale Bęben znalazł się w odpowiednim miejscu. Wyczucia zabrakło bramkarzowi Odry w 29 min. Najpierw rożnego, wywalczonego przez Kazimierza Moskala, wykonał Szymkowiak. Odbitą przez jednego z obrońców piłkę przejął Kosowski i dośrodkowa! na pole bramkowe. Tam szybszy i sprytniejszy od Bębna okazał się Cantoro, kierując piłkę dołem do siatki. Niczym nie wyróżniający się do tej pory Argentyńczyk, znalazł się w swoim żywiole. Bęben zrehabilitował się w 33 min, w sytuacji sam na sam z Cantoro. Pretensje do kolegi mogli wtedy mieć współautorzy groźnego ataku: Żurawski, Frankowski i Baszczyński. Technika Żurawskiego Bardzo dobre wyszkolenie techniczne pomogło Maciejowi Żurawskiemu podwyższyć rezultat w 42 min. Po wrzucie z autu Kosowskiego napastnik Wisły opanował kozłującą piłkę, wpadł z nią w pole karne i precyzyjnie posłał w tzw. długi, dolny prawy róg bramki. Zanim arbiter dał sygnał na przerwę, Dudek brutalnie sfaulował Cantoro. Mirosław Ryszka nie przerwał kontry, bo Argentyńczyk zdążył dokładnie podać do Szymkowiaka i w opałach był znów Bęben. Trzy zmarnowane, jedna wykorzystana Co najmniej cztery razy powinien skapitulować Marek Bęben w drugiej połowie spotkania. Skapitulował raz. W 54 min, po dobrym zagraniu Żurawskiego do Cantoro, bramkarz Odry , wygrał pojedynek biegowy z Argentyńczykiem. W 64 min nie potrafił go pokonać w sytuacji sam na sam Szymkowiak, po szybkiej akcji lewą stroną Cantoro i Kosowskiego. Z kolei, w 67 min w takich samych okolicznościach pośliznął się Cantoro. Dopiero w 90 min wykorzystał okazję Maciej Żurawski, który po dokładnym podaniu Kosowskiego sam popędził w kierunku bramki. Minął Bębna, ale piłka odskoczyła mu za daleko. Dopadł ją jednak przy linii końcowej, wycofał się kilka metrów i strzelił celnie w dolny róg. Klej Trabalika Po przerwie trwała dobra passa brana Trabalika. Pewnie bronił w 52 i 61 min - po strzałach Sibika, świetnie zmniejszył kąt strzału Dudkowi, po „klepce” z Michałem Chałbińskim w 62 min. Niezawodni byli też obrońcy Wisły. W zamieszaniu w polu karnym dokładnie główkował Arkadiusz Głowacki, m.in. w 78 min wygrał powietrzny pojedynek z Chałbińskim. Zagrożenie w 82 min zlikwidował Grzegorz Kaliciak, a w 87 min Baszczyński uniemożliwił oddanie strzału z kilkunastu metrów Sosinowi. Niesłusznie domagał się Górski jedenastki w 86 min, po starciu z Moskalem. Odra bez napastników Krakowscy defensorzy, pamiętając o tym, że jedyną bramkę w poprzednim meczu zdobył Łukasz Sosin, nie pozwolili mu tym razem rozwinąć skrzydeł. Najczęściej w jego pobliżu był dobrze dysponowany Marcin Baszczyński. Żadnego zagrożenia nie stworzył drugi napastnik Odry Marek Saganowski. Bardziej dał się we znaki, głównie Kaliciakowi, prawy pomocnik Ariel Jakubowski. Obrońcy musieli też baczniej obserwować poczynania Pawła Sibika. W każdej formacji wiślacy mieli wczoraj jakąś indywidualność. Akcje mistrzów Polski były składniejsze i groźniejsze. A mogli przecież odnieść jeszcze efektowniejsze zwycięstwo. JERZY SASORSKI

Franciszek Smuda (trener Wisły): - Przede wszystkim podeszliśmy do tego spotkania bardzo skoncentrowani. Podwójnie umotywowani. A źródłem motywacji był lajkonik zatańczony podczas poprzedniego meczu przez piłkarzy Odry. Z tego powodu przez cały tydzień myśleliśmy tylko o tym meczu i chcieliśmy go wygrać. Spotkanie było na niezłym poziomie. Nie uniknęliśmy momentów słabszej gry w drugiej połowie. Po dokonaniu trzech zmian nie wszystko w naszych poczynaniach było poukładane, tak jak ja bym to widział. Ale nawet przy tej słabszej dyspozycji pod koniec meczu zdobyliśmy bramkę. Cieszę się z tego zwycięstwa. Zostaliśmy liderami. Jeśli chodzi o Cantoro, to jest zawodnikiem, który wszędzie się potrafi znaleźć. Musi poprawić umiejętność odbioru piłki rywalom. Usprawiedliwieniem może być to, że przyszedł do nas bez przygotowania. Gra z marszu. Będzie wartościowszy po przepracowaniu zimy. Kosowski musi dojść do formy, jaką zaprezentował w pierwszym meczu z Barceloną. Ryszard Wieczorek (trener Odry): - Na pewno nie takiego rezultatu oczekiwaliśmy. Grając 20 minut bardzo dobrze, powinniśmy strzelić gola. Przy tej klasie przeciwnika co Wisła Wojciech Górski musiał wykorzystać znakomitą okazję. A tego nie zrobił. Z kolei strata pierwszej bramki to duża niefrasobliwość. A przecież uczulałem w czasie odprawy na stałe fragmenty gry. Chwila rozluźnienia po rzucie rożnym. Praktycznie wybita piłka wróciła w pole karne. Brak dyscypliny taktycznej. I stało się. Potem z naszego zespołu uszło trochę powietrze. Co prawda nie zabrakło serca i ambicji, ale wszyscy muszą sobie zadać pytanie, czy są w stanie udźwignąć ciężar odpowiedzialności. Byli w naszej drużynie zawodnicy, których zjadła trema. Psychika była na bardzo niskim poziomie. To nie może mieć miejsca. Przegraliśmy ten mecz nie na boisku. 0-3 to boli, za wysoką ponieśliśmy porażkę. 3-4 zawodników, niestety, spaliło się. Rocki naciągnął mięsień dwugłowy, ale myślę, że grał bardzo słabo. Nie tego się po nim spodziewałem. Przyzwyczaił mnie i kibiców do bardziej ofensywnej gry. (SAS)

Odra - Wisła w statystyce Gole: 0-3 Strzały: 18-14 Rzuty rożne: 7-4 Faule: 17-14 Spalone: 2-2