2024.07.11 Wisła Kraków - Llapi Podujevë 2:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 2:0 | KF Llapi Podujevë | ||||||||
| widzów: 24.403 | ||||||||||
| sędzia: Marc Nagtegaal (Holandia) | ||||||||||
| ||||||||||
| Ławka rezerwowych: Kamil Broda, Piotr Starzyński, Mariusz Kutwa, Kuba Wiśniewski, Kacper Skrobański, Dawid Olejarka Kapitan: Alan Uryga
* kartką ukarany został trener zespołu gości. | ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Przed pierwszym gwizdkiem
Kilka słów o rywalu: KF Llapi 1932
08.07.2024, 13:40
Wisła Kraków, zwyciężając w finale Pucharu Polski, zagwarantowała sobie udział na arenie międzynarodowej. W 1. rundzie fazy eliminacyjnej do rozgrywek Ligi Europy Biała Gwiazda zmierzy się z drużyną z Kosowa - KF Llapi 1932. Premierowe starcie już w czwartek 11 lipca przy R22!
Zespół z miasta Podujevo został w poprzednim sezonie wicemistrzem kraju, kończąc rozgrywki ligowe za plecami FC Ballkani. Pozycja ta pozwoli im sprawdzić się na europejskiej arenie już po raz trzeci - w sezonach 2021/22 oraz 2022/23 KF Llapi brał udział w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. W obu przypadkach ich międzynarodowa przygoda nie trwała jednak zbyt długo. Przegrywali oni już w pierwszej rundzie kolejno 1:3 w dwumeczu z macedońskim KF Shkupi i rok później 2:4 z czarnogórskim Budućnost Podgorica.
W pełnej nazwie KF Llapi widnieje data 1932 i jest to rok założenia klubu. Pomimo że historia istnienia tego zespołu ma już przeszło 90 lat, to drużyna ta swoje największe sukcesy świętuje w czasach współczesnych. „Llapjanët”, bo taki przydomek ma rywal Wiślaków, dwukrotnie zwyciężał w Pucharze Kosowa i raz odniósł wygraną w Superpucharze. Do kompletu trofeów za sukcesy w krajowych rozgrywkach brakuje im wciąż tytułu mistrza Kosowa, chociaż ekipa z Podujeva regularnie zajmuje miejsca na ligowym podium.
Pierwsze spotkanie pomiędzy krakowską Wisła i KF Llapi 1932 zaplanowane zostało na 11 lipca. Biała Gwiazda rozpocznie ten dwumecz w domu. Rewanż rozegrany zostanie tydzień później w Prisztinie.
Do zobaczenia!
Źródło: wislakrakow.com
Wracamy do Europy! Czas na KF Llapi!
10.07.2024, 19:37
Już za niespełna 24 godziny Wisła Kraków zmierzy się na swoim obiekcie z kosowskim KF Llapi. O godzinie 20:30 zabrzmi pierwszy gwizdek, który dla Wiślaków oznaczać będzie powrót do europejskich zmagań po ponad 12 latach przerwy, a także oficjalne wkroczenie w sezon 2024/25.
Spoglądając w pierwszej kolejności na naszego rywala dla gości będzie to również premierowy mecz nowego sezonu. Drużyna z Podujeva w ramach przygotowań rozegrała cztery mecze towarzyskie, zakończone jednym zwycięstwem, remisem oraz dwiema porażkami. Ich sparingpartnerzy na co dzień występują w ligach macedońskich i albańskich, więc to, jak w starciu z Polskim zespołem poradzą sobie podopieczni trenera Batatina pozostanie niewiadomą aż do jutrzejszego spotkania.
Wisła Kraków podchodzi do tego starcia uznawana przez wielu ekspertów jako faworyt. Ostatnia przekonywująca wygrana w derbowym sparingu z Hutnikiem oraz intensywnie przepracowany okres przygotowawczy muszą jednak uzyskać potwierdzenie w rywalizacji o stawkę – a ta wydaje się tu naprawdę spora. Dla zwycięzcy tego dwumeczu spośród takich klubów, jak Ajax Amsterdam czy grająca w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów SC Braga został wylosowany Rapid Wiedeń. Patrząc więc na nazwy tych marek śmiało można stwierdzić, że awans do kolejnej rundy wiązałby się z szansą na naprawdę historyczną potyczkę.
Powracający na ławkę trenerską Białej Gwiazdy Kazimierz Moskal stanie przed niełatwym zadaniem przebudowy środka pola. W obliczu kontuzji gracza o takim profilu, jak Kacper Duda prawdopodobnie zmienią się również role poszczególnych piłkarzy, którzy jutro od pierwszej minuty wybiegną na murawę stadionu przy ulicy Reymonta. Kluczowe będzie również Wasze wsparcie, więc serdecznie zapraszamy Państwa do pojawienia się jutrzejszego wieczoru na trybunach i dopingowania naszego zespołu w celu pomyślnego otwarcia tegorocznych rozgrywek!
Razem po zwycięstwo!
Wszystko, co musisz wiedzieć przed meczem z KF Llapi
11.07.2024, 11:06
W czwartkowy wieczór Biała Gwiazda rozpocznie zmagania w I rundzie eliminacji do Ligi Europy. Zachęcamy do zapoznania się z informacjami przedmeczowymi oraz atrakcjami, które będą na Was czekać podczas nadchodzącego wydarzenia.
Prosimy o zachowanie ostrożności na drogach i wcześniejsze przybycie na stadion, aby uniknąć kolejek. Wychodząc z domu pamiętajcie o zabraniu dowodu osobistego lub innego dokumentu tożsamości oraz o wcześniejszym pobraniu biletu. Bramy stadionu będą otwarte od godziny 18:30.
Wiślacka strefa animacji startuje od godz. 16.00 przed Sektorem C wraz z nim specjalnie przygotowany przez firmę Very Well promo-truck, czyli wiślacka ciężarówka w miasteczku przedmeczowym! W tym Legends Corner w promo-trucku, którego nie możecie przegapić! O 18:45 pojawi się przy ciężarówce Wisły Kraków legendarny zawodnik - Grzegorz Pater. To wyjątkowa okazja, aby spotkać i posłuchać opowieści piłkarza, który zapisał się wielkimi literami w historii piłki nożnej.
Od godziny 19:00 będziecie mogli spotkać swoich ulubionych zawodników, zrobić sobie zdjęcie i zdobyć ich autograf. Czekać na Was będzie Goku, Bartosz Talar i Dawid Szot. W Promo-trucku czekają na Was również niezwykłe pamiątki z europejskich pucharów z poprzednich lat. Zobaczcie na własne oczy gadżety, które przypominają o największych chwilach wiślackiej piłki. Co więcej wywalczony niedawno Puchar Polski także będziecie mogli podziwiać właśnie w tym miejscu! W pobliżu będą prowadzone gry i zabawy z pomocą koła fortuny. Nie przegapcie tej wyjątkowej okazji! Czas na kolejne atrakcje! Straż pożarna zaprasza na wspinaczkę po skrzynkach, wojsko zaprezentuje swoje wozy, a wodociągi pokażą Wam specjalnie przygotowane beczkowozy. Dodatkowo firma MinimeltsPlaneta przygotowała dmuchańce, z których najmłodsi będą mogli korzystać do godz. 20.30. Standardowo - w zestawie atrakcji mamy przygotowane koło fortuny z nagrodami, a także wiele więcej animacji. Gdy dopadnie Was głód w trakcie przedmeczowych zabaw, to foot truck z ziemniaczkami od Ziemiaczarni i stoisko z lodami od firmy Minimelts będą do Waszej dyspozycji.
Przed wejściem na stadion prosimy o sprawdzenie metody dostarczenia biletu lub karnetu wybranej podczas zakupu. W przypadku wybrania opcji:
Wydruk samodzielny - należy pobrać bilet i wydrukować go lub okazać na telefonie. Dotyczy to również posiadaczy Kart Kibica, którzy wybrali tę opcję przy zakupie biletu lub karnetu.
Karta Kibica - osoby, które wybrały tę metodę, wchodzą na stadion, używając swoich Kart Kibica na bramkach wejściowych.
Wirtualna karta - osoby, które wybrały tę opcję, wchodzą na stadion, pokazując wygenerowany kod na telefonie.
UWAGA! Prosimy o sprawdzenie daty ważności swojej Karty Kibica!
Aby sprawdzić formę wybraną przy zakupie biletu lub karnetu:
1. Zaloguj się do swojego profilu.
2. Wybierz zakładkę "Konto" po zalogowaniu.
3. Znajdź zakupione produkty.
4. Kliknij na bilet lub karnet.
5. Pod twoimi danymi osobowymi znajdziesz metodę dostarczenia.
UWAGA! Osoby, które mają bilety i karnety w telefonach, prosimy o zapoznanie się ze szczegółami wejścia na stadion za pomocą systemu Wallet. Źródło: wislakrakow.com
Wisła wraca do Europy! Biała Gwiazda zmierzy się dziś z kosowskim Llapi
Czwartek, 11 lipca 2024 r.
Ponad 12 lat czekaliśmy na takie wydarzenie, jak kolejny mecz krakowskiej Wisły w europejskich pucharach. Dziś znów w nich zagramy i choć na pewno nie wszystko jest tak, jak moglibyśmy sobie wymarzyć, to tak jak cieszyliśmy się już samym awansem do finału Pucharu Polski, tak dziś możemy cieszyć się z samego faktu, że wracamy do Europy!
Sukces krakowskiej Wisły z maja bieżącego roku na Stadionie Narodowym, a więc zdobycie krajowego pucharu, nie przyniósł nam niestety przełożenia na finisz ligi, stąd też czeka nas trzeci kolejny rok na pierwszoligowych boiskach. No i ma to też swoje przełożenie na ruchy transferowe, jakich latem dokonała już Wisła. Liczne odejścia, nieliczne przyjścia, a że już standardowo towarzyszą nam niestety kontuzje kilku ważnych zawodników, więc w swoim ponownym debiucie w roli trenera Kazimierz Moskal nie będzie mógł niestety wystawić takiego składu, jaki on sam chciałby do gry posłać. W tym aspekcie warto podkreślić coś, co chyba nie do końca dla wszystkich jest jasne. Po zawirowaniach związanych z brakiem awansu do Ekstraklasy - Wisła musi budować kadrę zupełnie inaczej, niż chciałaby. Bo ta gotowa ma być nie na rozgrywki europejskie, bo te mimo wszystko są dla nas jedynie "bonusem", a na ciężkie boje na pierwszoligowych boiskach. To one będą dla nas niezmiennie priorytetem. A że właśnie na nich za chwilę zagramy, to też nie możemy przebierać w piłkarzach, tak, jak mogłoby to mieć miejsce, gdybyśmy wrócili do Ekstraklasy. No i byli "pucharowiczem". Inne priorytety potencjalnych kandydatów do gry, a także inne samego klubu. Nie mówiąc już o stawkach, jakie płaci się za grę na różnych poziomach rozgrywkowych. No i choć niezmiennie dla nas Wisła jest najważniejsza, to grając w pierwszej lidze nie jest podstawowym wyborem dla wielu naszych kandydatów do gry. Do pierwszej ligi zatrudnia się piłkarzy jednak trudniej, niż do Ekstraklasy, a i samo zatrudnianie "na sztukę" nie może mieć w naszym wypadku racji bytu. Jesteśmy więc na początku nowego sezonu dopiero na starcie budowy drużyny, ale nie wątpimy, że ta postara się najlepiej jak będzie mogła, aby osiągnąć najlepszy możliwy wynik w każdym ze spotkań.
To pierwsze w sezonie 2024/2025 przypadnie nam na mimo wszystko egzotyczną rywalizację z zespołem wicemistrza Kosowa. Ekipa Llapi jest dla nas wszystkich - i nie ma się co oszukiwać - po prostu jedną wielką niewiadomą. Wprawdzie trener naszego rywala Tahir Batatina wypalił na przedmeczowej konferencji prasowej, że jego drużyna jest odważna, świadoma swojej wartości, gra ofensywną piłkę i chce pokazać jak mocno futbol w Kosowie się rozwinął, przez co celują… w fazę grupową europejskich rozgrywek, ale skwitować można to chyba jednak tylko jednym stwierdzeniem, że marzenia nic nie kosztują... Oczywiście nie zamierzamy deprecjonować ekipy z Kosowa i w jakikolwiek sposób jej lekceważyć, ale nie zmienia to faktu, że choć i w niej zaszły zmiany kadrowe, to jednak to w Wiśle jest ich znacznie więcej. No i to niewątpliwy atut naszego przeciwnika, że jego zawodnicy są bez wątpienia bardziej zgrani.
Za Wisłą stać dziś będzie natomiast zapewne około 25-tysięczna widownia, która spragniona występów "Białej Gwiazdy" w Europie zrobi wiele, aby piłkarzy posłanych do boju przez trenera Moskala, wesprzeć jak tylko się da w ich poczynaniach. No i niezmiennie nie pozostaje nam nic innego, jak cieszyć się samym faktem powrotu Wisły do rozgrywek pod egidą UEFA.
Czwartek, 11.07.2024 r. 20:30
Wisła Kraków-Llapi Podujevë I runda kwalifikacji Ligi Europy.
- Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków.
- Sędziuje: Marc Nagtegaal (Holandia).
- Transmisja TV: Polsat HD, Polsat Sport 1 HD, Polsat Sport Premium 1 HD.
- » Dotychczas krakowska Wisła zagrała w europejskich pucharach w 104 meczach. 47 razy wygraliśmy, 20 razy zremisowaliśmy oraz 37 meczów przegraliśmy. Nasz bilans bramkowy w rozgrywkach pucharowych to 182-142.
- » Zawodnicy nieobecni:
- → Jesús Alfaro (kontuzja);
- → Kacper Duda (kontuzja);
- → Enis Fazlagić (kontuzja);
- → Goku (kontuzja);
- → Igor Łasicki (kontuzja);
- → Jakub Stępak (kontuzja);
- → Dawid Szot (kontuzja);
- → Bartosz Talar (kontuzja).
- » Przewidywana pogoda w porze meczu (wg danych IMGW):
- → pochmurnie;
- → temperatura: 25°
- → opady: 0 mm.
Źródło: wislaportal.pl
Kazimierz Moskal przed meczem z Llapi: - Po to się wychodzi na boisko, żeby wygrać
Środa, 10 lipca 2024 r.
Przed piłkarzami krakowskiej Wisły oraz ich nowym trenerem, którym został Kazimierz Moskal, start sezonu 2024/2025. Na inaugurację czeka nas powrót po ponad 12 latach do rozgrywek europejskich pucharów i rywalizacja z drużyną Llapi Podujevë. Oto co na konferencji prasowej, przed naszym pierwszym, historycznym meczem z rywalem z Kosowa, który czeka nas w czwartek wieczorem w Krakowie, mówił trener Moskal.
Kontuzja, która chyba najbardziej zmartwiła kibiców w ostatnim czasie to Kacpra Dudy. Czy ma Pan pomysł, jak go zastąpić, nawet nie tylko w kwestii tych dwóch najbliższych meczów z zespołem z Kosowa, ale w perspektywie tych kilku tygodni, kiedy on będzie pauzował?
Kazimierz Moskal: - Oczywiście ta wiadomość nie jest dla nas przyjemna. Jeśli chodzi o to, jakie mamy możliwości, to Wy też doskonale wiecie, kto jest w kadrze i ktoś z tych ludzi, których mamy w kadrze, będzie musiał go zastąpić. Kto to będzie? Na ten jutrzejszy mecz mamy już plan, mam w głowie jedenastkę, uprzedzając wcześniejsze może, czy późniejsze pytania. Ale jeśli myślimy o takim zastąpieniu Kacpra Dudy "jeden do jeden", to na pewno będzie to trudne, bo jest to zawodnik, który ma specyficzne podejście też do piłki, lubi mieć tę piłkę ze sobą, lubi dryblować, lubi czuć też presję na sobie, więc na pewno jest to dla nas strata, ale cóż - tak to czasami w życiu bywa, czasami jest pod górkę i trzeba sobie z tym radzić.
Jak policzyłem od momentu startu przygotowań wspólnie mieliście 25 dni do jutrzejszego meczu. Czy to był wystarczający czas, żeby mógł Pan powiedzieć, że zespół jest w pełni przygotowany, czy jeszcze jednak tego czasu przydałoby się więcej?
- Nie no, już na pierwszej konferencji mówiliśmy o tym, że tego czasu nie ma i na pewno chcielibyśmy, aby było go więcej. Niestety rozgrywki zaczynają się jutro, czyli eliminacje do Ligi Europy i musimy być gotowi. Na ile jesteśmy gotowi? Myślę, że jutro będzie odpowiedź o 22-iej z minutami. Na pewno dla każdego z nas, dla mnie, dla zawodników, dla kibiców, dla Was - zawsze pierwszy mecz, obojętnie rozpoczynający sezon, czy eliminacje do Ligi Europy, tak jak to będzie jutro, jest pewną niewiadomą. Szczególnie po tym krótkim okresie przygotowawczym, ale myślę, że zrobiliśmy wszystko, aby być jak najlepiej przygotowani do tego meczu.
Gdy rozmawialiśmy w Woli Chorzelowskiej, mówił Pan, że przydałby się jeszcze lewy obrońca. No ten lewy obrońca jest, bo klub sprowadził Giánnisa Kiakósa. Chciałbym spytać, na jakim etapie przygotowany on jest? Czy jest to zawodnik do grania na już, czy potrzebuje jednak trochę czasu, żeby go wkomponować w nowy dla niego zespół?
- Nie jest do grania "na już". Oczywiście chcemy mieć go do dyspozycji i być może będziemy z niego korzystać, ale ten ostatni sparing też tam gdzieś pokazał, że potrzebuje więcej czasu, aby być odpowiednio do tego sezonu przygotowanym, bo musicie sobie też zdawać sprawę z tego, że jeśli zawodnicy przychodzą w różnym okresie, są na różnym etapie przygotowań, to jak ich wrzucimy wszystkich razem w ten sam "bęben", mówię tutaj o graniu, no to za chwilę się okaże, że będą problemy, czy to z kontuzjami, czy z jakimś przemęczeniem. Musimy na to też uważać.
Tak się ta historia potoczyła, że jest Pan ostatnim trenerem, który prowadził 12 lat temu z okładem zespół w europejskich pucharach. Gdzieś przez moment powróciły, nie wiem, jakieś flesze, wspomnienia krótkie z tego zimnego wieczoru w Liège?
- Mam świeżo w pamięci tamte mecze, bo były wydaje mi się one dosyć wyjątkowe. Ten mecz, który dał nam awans do 1/16 finału był wyjątkowy. Mecz tutaj ze Standardem. Te przygotowania, śnieg i tak dalej, trudne warunki. Gra całą drugą połowę w "dziesiątkę", gdy przegrywaliśmy 0-1 po rzucie karnym. W Liège również kończyliśmy mecz w "dziesięciu". Skończyło się to wynikiem 0-0, więc po 1-1 tutaj, to Standard awansował dalej. Minęło trochę lat, akurat te mecze mam w pamięci, bo wydaje mi się, że jednak gra w europejskich pucharach to jest to do czego chyba wszyscy gdzieś tam dążą jako zawodnicy, trenerzy i kibice, którzy chcieliby oglądać zespoły w europejskich pucharach. Możemy mówić o takich rzeczach, że to jest mecz jak każdy inny, ale jednak jest to dla mnie mimo wszystko trochę wyjątkowa okazja do tego, żeby się zaprezentować w Europie.
Czy udało się Panu rozwiać niewiadome odnośnie tego rywala? Wiadomo, że zespół wicemistrza Kosowa rozegrał ostatnio cztery sparingi z zespołami z Albanii oraz z Macedonii Północnej. Co Pan o tej drużynie na dzisiaj wie? Czy można go jakoś przymierzyć, przyłożyć do polskich warunków jego stylem gry? Czy prezentowaną taktyką?
- Generalnie boję się tak porównywać i oceniać zespoły na podstawie zapisu wideo, jeśli nie widziałem ich na żywo, jeśli nie zmierzyliśmy się też z nimi. Nie wiemy jaki tak naprawdę do końca jest ich poziom i z czym się mierzymy. Natomiast jest to zespół, który chce grać w piłkę, gra agresywnie i na to na pewno musimy być przygotowani.
Czy ciężko zbierać jakiekolwiek informacje na temat rywala z Kosowa? Czy ten piłkarski świat to jest dalej taka wioska, czy jednak ciężko się dogrzebać do jakichś informacji?
- Jeśli chodzi o informacje na temat tego rywala, to nie było łatwo, ale gdzieś tam udało nam się zdobyć materiał i nawet sporo tego materiału było. Ale tak jak już powiedziałem wcześniej, będziemy widzieć dopiero w momencie, kiedy się z nimi zmierzymy, kiedy wejdziemy na boisko i zobaczymy jaki to jest poziom. Tak jak powiedziałem, na pewno grają bardzo agresywnie, bo to nawet wynikało gdzieś tam ze statystyk w lidze. Mieli najwięcej kartek spośród wszystkich zespołów, więc ta agresywność po ich stronie jest na pewno na wysokim poziomie.
Mówi trener, że niewiadomą jest jak ten rywal się zaprezentuje, więc teza, że awans Wisły - mimo to, że jest pierwszoligowcem i w przebudowie - jest jej obowiązkiem, to jest na wyrost, czy zdaniem trenera jednak nie?
- Myślę, że kibice, środowisko tutaj piłkarskie w Krakowie na pewno takie zdanie gdzieś tam podziela. Jesteśmy na drugim szczeblu rozgrywek, ale patrząc na to, jakim jesteśmy klubem, to tak na pewno jest to odbierane. Ja i moi zawodnicy w takim samym tonie to odbieramy. Po to się wychodzi na boisko, żeby mecz wygrać, zagrać jak najlepiej i wygrać. Jeżeli każdy wykona swoją rolę na boisku na 100%, nie będzie miał do siebie nikt pretensji po spotkaniu, to wynik zawsze jest sprawą otwartą, ale na początku zawsze wychodzi się po to, żeby wygrać niezależnie z kim się mierzy w danym pojedynku. Przynajmniej ja tak uważam i myślę, że w każdym takim meczu mało tego, że wychodzi się grać o zwycięstwo, to chce się grać to, co gdzieś tam trenujemy. I to jest ważne.
Nawiązując trochę do tego, co właśnie Pan przed chwilą powiedział, to jaką Wisłę chciałby Pan zobaczyć jutro w tym meczu i z czego byłby Pan zadowolony? Jak się ta drużyna ma zaprezentować, żeby był Pan zadowolony z tego, co jutro chłopaki mają pokazać?
- Na pewno chciałbym, żebyśmy chcieli grać w piłkę, żebyśmy chcieli grać ofensywnie, żebyśmy narzucili swój styl, żebyśmy byli agresywni w momencie, kiedy tę piłkę tracimy, a jeśli chodzi o takie ogólne moje zadowolenie po meczu to będzie wtedy, kiedy mecz zakończy się naszym zwycięstwem. To jakby wiąże się z tą moją wcześniejszą wypowiedzią.
Jesteśmy świeżo po meczu Hiszpania - Francja, gdzie 16-latek Jamal "zrobił różnicę", wprowadził Hiszpanię tak naprawdę do finału. To też jest gdzieś Pana filozofia, bo Pan nie boi się stawiać na młodych piłkarzy. Myśli Pan, że gdzieś w przyszłości, no oczywiście to się nie wyciąga jak "królika z kapelusza", ale czy gdzieś w przyszłości możemy liczyć też na to, że właśnie tacy zawodnicy będą stanowić o sile Wisły?
- Ja uważam, że nie ma znaczenia ile kto ma lat, ważne co prezentuje na boisku w czasie meczu i na treningu. Jeśli jest najlepszy na swojej pozycji, to będzie grał. Oczywiście, że mamy też młodych zawodników w kadrze, którzy mogą gdzieś tam się szybko rozwinąć i ja będę robił wszystko, aby im w tym pomóc, ale to zależy od wielu, wielu czynników. I oby też nam trafił się tutaj w Wiśle taki talent, jak w Barcelonie.
Czy Jakub Krzyżanowski, który wiadomo jest w takim trochę zawieszeniu, bo szykuje się transfer zagraniczny, czy on jest brany pod uwagę? Został zgłoszony do rozgrywek, ale czy jest brany pod uwagę do gry?
- Mamy jeszcze trening przed sobą dzisiaj i wszyscy, którzy są do dyspozycji będą dzisiaj trenować. Po treningu ogłoszę kto zostaje, kto nie, więc nie chciałbym tutaj za wcześnie zdradzać pewnych rzeczy, bo później jakby się coś wydarzyło na treningu, to byłaby to może niezbyt zręczna sytuacja. Mamy pomysł, tak jak powiedziałem, ale jest jeszcze przed nami trening.
Ja jeszcze dopytam o Kubę Krzyżanowskiego, który dopiero ostatnio dołączył do treningów z drużyną, nie pojechał z drużyną na obóz. W jakiej on jest formie i czy jest gotowy, nie pytam o to czy zagra, ale czy jest gotowy na to, aby ewentualnie wystąpić?
- No cóż, zawodnik jak trenuje to zawsze uważa, że jest gotowy. Na pewno wszyscy chcieliby w takim meczu zagrać, ale nie dosyć, że ten okres przygotowawczy był krótki, to jeszcze kilku zawodników straciło czas właśnie przez kontuzje, albo przez to, że gdzieś tam nie brali udziału w przygotowaniach na obozie. To jest dla mnie jakiś tam problem, bo każdy dzień pracy z zespołem na pewno przynosi więcej korzyści, niż jakakolwiek indywidualna praca, stąd rozmawiamy tutaj o Kiakósie, o Krzyżanowskim, o Goku, którzy gdzieś tam dopiero zaczynają treningi, dlatego musimy podejmować mądre decyzje.
Źródło: wislaportal.pl
Alan Uryga: - Oby napisała się kolejna karta historii Wisły
Środa, 10 lipca 2024 r.
Na konferencji prasowej przed meczem z kosowskim Llapi Podujevë obecny był nie tylko trener Kazimierz Moskal, ale i kapitan zespołu "Białej Gwiazdy" - Alan Uryga. Oto co ten ostatni mówił pytany przez dziennikarzy.
Kibice tłumnie ruszyli do kas po bilety na wielki powrót Wisły. Miejmy nadzieję, że wielki do Ligi Europy, do rywalizacji w Europie po 12 latach. Jak jest wśród Twoich znajomych, najbliższych, czy jest jakieś większe poruszenie, niż na przykład przed meczami ligowymi jeszcze w zeszłym sezonie?
Alan Uryga: - Naturalnie jest oczywiście większe poruszenie. Ten temat pojawia się bardzo często, już praktycznie od zakończenia poprzedniego sezonu wszyscy - również u mnie jeśli chodzi o rodzinę i znajomych - wszyscy rozmawiają o tym, jak będzie wyglądała nasza przygoda w europejskich pucharach. I tak jak pan powiedział no oby jak najefektowniej, jak najdłużej i oby napisała się kolejna karta historii Wisły Kraków. Wszyscy na to czekaliśmy. Nasi kibice na to zasługują, bo długo czekali na tę europejską przygodę.
Z tego co pamiętam, byłeś już w kadrze pierwszego zespołu przed meczami ze Standardem. To był taki moment, kiedy zacząłeś powoli wchodzić do drużyny.
- Byłem na zimowych przygotowaniach zespołu w Hiszpanii na obozie właśnie z trenerem Moskalem. Nie byłem jeszcze na stałe włączony do pierwszej drużyny, jeśli chodzi o już taki typowy udział i stałe treningi z pierwszą drużyną, ale tak na obozie zimowym byłem.
Czy wy też szukaliście w Internecie fragmentów meczów tego rywala, czy jednak zdajecie się tylko i wyłącznie na to, co usłyszycie na odprawie?
- Osobiście nie szukałem informacji, poza tymi, które zaserwował nam sztab szkoleniowy. Tak jak trener Moskal powiedział, udało się znaleźć wydaje mi się sporo tego materiału i ta analiza przeciwnika nie odbiegała wcale od takiej klasycznej analizy rywala ligowego, jeśli chodzi o obszerność materiału i szczegóły, więc wydaje mi się, że sztab wykonał tutaj bardzo dobrą robotę, jeśli chodzi właśnie o przygotowanie nas do przeciwnika. Choć pewnie tak jak już wspominaliśmy nie było łatwo jeśli chodzi o te informacje.
Rozmawialiśmy jakiś czas temu i też wspominałeś o tym, jak dużo kosztowała Cię końcówka poprzedniego sezonu, również pod tym względem mentalnym. Ciebie i całą drużynę. Czy udało się odnaleźć radość, czy wrócił do was fakt sukcesu zdobycia Pucharu Polski, co pozwala teraz zagrać w eliminacjach europejskich pucharów? Jakie jest teraz Twoje nastawienie i nastawienie w drużynie pod względem mentalnym?
- Oczywiście jest dużo optymizmu, wszystkich nas czeka duża sprawa, jakim jest występ w europejskich pucharach. Myślę, że nie skłamię, jeśli powiem, że dla większości zawodników to będzie pierwszy raz, jeśli chodzi o takie rozgrywki, więc wszyscy zdają sobie sprawę, że to będzie duże wydarzenie, więc jest ten optymizm, jest ta radość z tego, że w takim dużym wydarzeniu można brać udział. No i co, zaczynamy za chwilę nowy sezon, jeśli chodzi o ligę, teraz te puchary to też jest takie nowe otwarcie, więc musimy zapomnieć o tym, co było w tamtym sezonie i mówię tu o tych negatywnych emocjach z ligi i o tych, że tak powiem, ultra pozytywnych z Pucharu Polski. Musimy znaleźć balans i złoty środek, zacząć z oczyszczonymi głowami i skupić się na tym co przed nami, no bo to co było, o tym co było, będziemy mogli pewnie wspominać za parę, paręnaście lat. A teraz trzeba wszystkie siły i wszystkie myśli skupić na tym, żeby w tym sezonie, w tym roku, osiągnąć jeszcze więcej.
Czy jako kapitan uświadamiasz zawodników, jaką Wisła ma historię, bo obcokrajowcy niekoniecznie muszą wiedzieć o tym, że były takie mecze jak z Parmą, jak z Schalke, jak z Barceloną. Czy nawet ci młodsi chłopcy może. Czy ty jako kapitan, jako ich starszy kolega, puszczasz im te fragmenty, uświadamiasz, jaką Wisła ma historię w europejskich pucharach?
- Wydaje mi się, że nie ma takiej potrzeby, żeby ktoś prywatnie o tym wspominał i komuś przypominał. Wydaje mi się, że każdy sobie dobrze zdaje sprawę zaraz po tym jak tutaj przyjdzie, nawet jeśli wcześniej może niewiele słyszało o Wiśle, to kiedy już w tym klubie się znajdzie, kiedy pierwszy raz wyjdzie na murawę tutaj, na Reymonta, poczuje tę atmosferę, zobaczy ile ludzi Wisłę wspiera, jak ważnym ona jest elementem dla tej społeczności, dla tego miasta, to wszystko samo przychodzi i sam za chwilę sobie uświadomi i zda po prostu sprawę, jak wielkim klubem jest Wisła i pewnie też zagłębi się w tę historię i w jej bogatą przeszłość.
Największą chyba wadą Wisły w zeszłym sezonie była gra defensywna. Chyba piąta najgorsza defensywa w lidze. Traciliście bramki i to nie chodzi o postawę samej formacji, której byłeś tam liderem, tylko całą grę zespołu. Czy przez ten czas udało się coś poprawić w organizacji gry, żebyście po prostu nie byli tak narażeni na kontry rywali, na te straty bramek, czy są jakieś nowe rozwiązania w tym względzie wprowadzone?
- To czy się udało, to pewnie będziemy mogli ocenić za co najmniej kilka miesięcy, lub po najbliższych meczach, chociaż na tyle, żeby dowiedzieć się, czy jest jakiś zalążek tej poprawy. Ja osobiście liczę, że taki sezon już się nie przetrafi, czyli nie będziemy gdzieś tam w dolnej połowie tej haniebnej jakiejś tam klasyfikacji, tylko rzeczywiście, jako cały zespół poprawimy grę obronną. Dużo czasu poświęciliśmy w tym okresie przygotowawczym też na to, żeby grę w defensywie i nas jako obrońców i całej drużyny, jeśli chodzi o pressing, czy różne jego formy poprawić, więc mam nadzieję i głęboko w to wierzę, że tak rzeczywiście będzie.
Jak ocenia Pan obóz przygotowawczy w Waszym wykonaniu? Czy uważa Pan jako kapitan, że Wisła jest gotowa, aby rozpocząć ten sezon i rywalizować na kilku frontach?
- Tak, wydaje mi się, że tak. Tak jak tutaj na początku zostało wspomniane, okres przygotowawczy był dość krótki, ale wydaje mi się, że te trzy tygodnie z hakiem to nie jest na tyle krótki okres, żeby nie dało się tych kilku rzeczy poprawić. Wydaje mi się, że zrobiliśmy wszystko, co się dało, żeby ten progres zrobić i tak, wydaje mi się, że po prostu jesteśmy przygotowani na to, żeby już od jutra tę rywalizację, czy to w eliminacjach Ligi Europy, czy za chwilę w lidze, być na nią na 100% gotowym.
Źródło: wislaportal.pl
Relacje z meczu
Jak zaczęli, tak skończyli! Wisła - Llapi 2-0
Czwartek, 11 lipca 2024 r.
Krakowska Wisła zalicza zwycięski powrót do europejskich pucharów, pokonując po bramkach Igora Sapały, już w drugiej minucie spotkania, a także po trafieniu Ángela Rodado, w doliczonym czasie gry, kosowski zespół Llapi Podujevë 2-0.
Na powrót "Białej Gwiazdy" do europejskich rozgrywek przyszło nam czekać aż... 4522 dni, ale jak się okazało na pierwszego gola czekaliśmy jedynie do pierwszego strzału na bramkę aktualnego wicemistrza Kosowa! Po wyrzucie z autu w pole karne zespołu Llapi o górną piłkę powalczył bowiem skutecznie Alan Uryga, ta trafiła przed szesnastkę do Igora Sapały, a ten huknął od słupka i od 2. minuty "Biała Gwiazda" prowadziła 1-0!
Po zdobyciu bramki wiślacy ruszyli na rywala ze sporą werwą, osiągnęli dużą przewagę, ale też choć w pierwszych 20 minutach mocno zamknęli Kosowian na ich połowie, to jednak poza kolejnym groźnym strzałem Sapały z 9. minuty - kiedy futbolówka poszybowała nad bramką - nie mieliśmy zbyt wielu naprawdę dogodnych sytuacji do zmiany wyniku.
Nasz rywal mógł mieć natomiast taką w minucie 11., ale świetny powrót zaliczył debiutujący w naszych barwach Rafał Mikulec, powstrzymując rywala. Z kolei w minucie 20. celny strzał z narożnika naszego pola karnego oddał Arbnor Ramadani, a dość niepewna interwencja Antona Cziczkana dała zespołowi Llapi rzut rożny. Po czterech minutach Cziczkan nie miał większych kłopotów broniąc uderzenie z rzutu wolnego, z kolei w minucie 27. Kosowianie wyszli z groźnym wyglądającym w jego początkowej fazie kontratakiem, ale ostatecznie zaliczyli niecelnie podanie i stratę.
Końcówka pierwszej połowy to znów znaczna przewaga Wisły, a sygnał do ataku ponownie dał Sapała, ale tym razem jego strzał z 31. minuty był niecelny. Po kolejnych trzech minutach piłki zagranej z prawego skrzydła nie zdołał opanować przed bramką Ángel Rodado, a w minucie 36. podobne dośrodkowanie o mały włos na gola samobójczego nie zamienił obrońca zespołu gości. Mieliśmy tylko rzut rożny i po nim strzał Ángela Baeny nie zdołał poprawić w światło bramki Rodado. Z kolei w 41. minucie próba sprzed szesnastki Bartosza Jarocha została zablokowana. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy nie udał się natomiast drybling Baenie, który miał szansę, aby wyjść "sam na sam" z bramkarzem. A to oznaczało, że mimo naszej sporej przewagi - można powiedzieć, że prowadziliśmy tylko 1-0.
Druga połowa rozpoczęła się z obydwu stron dość chaotycznie, ale od 52. minuty Wisła wręcz powinna prowadzić 2-0! W polu karnym gości obrońcami zamieszał Rodado i uderzył na bramkę. Interwencja golkipera jest wprawdzie skuteczna, ale choć do piłki jako pierwszy dopadł Baena, to jedynie... obił poprzeczkę! Sześć minut później dobrze z dystansu uderzył z kolei Patryk Gogół, ale choć do odbitej przez bramkarza piłki dopadł jeszcze Rodado, to jego próbę zdołał zblokować obrońca.
W 58. minucie to jednak Llapi wyszło z pierwszym po przerwie atakiem, tyle tylko, że lekki strzał Ahmeda Januziego spokojnie wyłapał Cziczkan. Dobrze w odpowiedzi spisał się też bramkarz gości, broniąc w 60. minucie celną próbę Urygi.
Na kolejną okazję do zmiany wyniku przyszło nam poczekać do 74. minuty, ale na nasze szczęście uderzenie Elvira Gashijana udało nam się zablokować. W odpowiedzi niecelny strzał głową zaliczył po drugiej stronie boiska Rodado. W 77. minucie znów pokazał się Gashijan, ale i tym razem wiślacy zdołali jego uderzenie powstrzymać blokiem.
W końcowych minutach spotkania obydwa zespoły nie stwarzyły już sobie dogodnych sytuacji do zmiany wyniku i wydawało się, że całość zakończy się skromną, bo jednobramkową wygraną "Białej Gwiazdy". Tyle, że tak było do... 95. minuty. Wisła znów pokazuje więc, że gra do samego końca, bo po rzucie rożnym i uderzeniu głową w poprzeczkę Urygi, całość celnie zakończył Rodado i Wisła wygrała z Llapi 2-0! A to już zaliczka, z którą na rewanżowy wyjazd jechać będzie się znacznie przyjemniej!
Czwartek, 11.07.2024 r. 20:30:
2 Wisła Kraków-0 Llapi Podujevë 1-0 Igor Sapała (2.)
- 2-0 Ángel Rodado (90.)
Wisła Kraków: Anton Cziczkan
- Bartosz Jaroch
- Alan Uryga
- Joseph Colley
- Rafał Mikulec
- Ángel Baena
- (81. Giánnis Kiakós)
- Igor Sapała
- (68. Mateusz Młyński)
- Marc Carbó
- Patryk Gogół
- (68. Karol Dziedzic)
- Olivier Sukiennicki
- Ángel Rodado
Llapi Podujevë: Ilir Avdyli
- Diar Vokrri
- Muhamed Huseini
- Ilir Krasniqi
- Landrit Rama
- Ilir Blakçori
- (78. Arber Bytyqi)
- Arbnor Ramadani
- (46. Besar Musolli)
- Ergyn Ahmeti
- (78. Lulzim Peci)
- Hamdi Namani
- Ahmed Januzi
- (73. Elvir Gashijan)
- Blendi Baftiu
I runda kwalifikacji Ligi Europy.
- Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków.
- Sędzia: Marc Nagtegaal (Holandia).
- Widzów: 24 403.
- Pogoda: 22°.
Źródło: wislaportal.pl
Pierwszy krok zrobiony: #WISKFL 2:0
11.07.2024, 22:44
Długo czekaliśmy na takie europejskie wieczory! W pierwszym spotkaniu z KF Llapi lepsi okazali się Wiślacy, pokonując kosowski zespół wynikiem 2:0. Już za tydzień czeka nas rewanż, na który Biała Gwiazda uda się z zapasem bramkowym.
Powrót Wisły Kraków do europejskich pucharów nie mógł się lepiej rozpocząć! Już w 2. minucie po długim wrzucie z autu i zamieszaniu w polu karnym rywali do piłki dopadł Igor Sapała. Środkowy pomocnik mocnym strzałem po długim słupku otworzył wynik zawodów. Piłka otarła się jeszcze o metalową konstrukcję, jednak nie przeszkodziło jej to, aby znaleźć się w siatce. Świetnie rozpoczęcie i mamy 1:0!
Po elektryzującym początku goście odzyskali wydawałoby się utraconą koncentrację i podjęli pierwsze próby zagrożenia bramce Chichkana. Po około 10 minutach gry udało im się wyprowadzić groźnie wyglądającą kontrę. Przytomnością wykazał się jednak debiutujący Mikulec, schodząc do środka i wybijając futbolówkę spod nóg napastnika poza pole gry.
Największe zagrożenie pod bramką Wiślaków generowały stałe fragmenty gry. Drużyna KF Llapi w widoczny sposób się do nich przygotowała, przy każdym razie korzystając z próby wcześniej zaplanowanego rozegrania nadarzających się tego typu okazji. Dobrze dysponowana była przy nich jednak defensywa zespołu Kazimierza Moskala, skutecznie wyjaśniając zagrożenie.
Po pół godzinie gry tempo akcji nieco zwolniło. Biała Gwiazda swoich szans upatrywała w prostopadłych podaniach za plecy kosowskich obrońców. Tym sposobem nadarzyły się dwie obiecujące sytuacje. Raz bliski przetestowania dzisiejszej dyspozycji Avdyli był Rodado, nie dosięgając jednak zbyt mocno zagranej piłki. Natomiast już w kolejnym natarciu, po dośrodkowaniu z prawego skrzydła, nieomal padł gol samobójczy. Szczęście w tej sytuacji było niestety po stronie przyjezdnych i futbolówka opuściła murawę.
Wisła starała się jeszcze podwyższyć wynik przed przerwą za sprawą serii rzutów rożnych i rajdów skrzydłami. Rezultat się już jednak nie zmienił i sędzia Marc Nagtegaal zaprosił piłkarzy na kwadrans przerwy.
Podwyższyć bramkową zaliczkę
Goście zaczęli drugą połowę od zmiany w składzie. Za posiadającego już żółtą kartkę Ramadaniego na boisko wszedł Musolli. Taka roszada wskazywała, że słynący z ostrej gry piłkarze w niebieskich strojach nie zamierzają po zmianie stron odstawiać nogi.
Po wznowieniu zawodów jako pierwsi świetną sytuację mieli gospodarze. W polu karnym z piłką umiejętnie zastawił się Rodado, który derzył na bramkę przeciwnika, a jego strzał do boku sparował golkiper. Piłkę z najbliższej odległości dobijał jeszcze Baena. Podniósł on jednak futbolówkę zbyt wysoko, a ta znalazła się na poprzeczce. Wynik pozostał bez zmian.
Krakowianie prowadzili grę, a ekipa z Podujeva próbowała wyrównać stan meczu atakami z kontry. Po równej godzinie na zegarze wspaniałą okazję do ustrzelenia bramki miał Alan Uryga. Pędzący lewą stroną Sukiennicki mądrze dośrodkowywał na skraj szesnastego metra. Tam odnalazł się kapitan zespołu z R22 i oddał mocne uderzenie. Odpowiednio ustawiony był jednak golkiper KF Llapi, który oddalił niebezpieczeństwo.
Na ostatnie kilkanaście minut przed końcem widowiska do głosu po dłuższej chwili znów zaczęli dochodzić goście. Szkoleniowiec Batatina wpuścił na plac boju świeżych zawodników, zmuszając Wiślaków do wysiłku w obronie. Do wyższego wyjścia z dala od własnej bramki zachęcał kolegów Colley w związku z czym gracze w czerwonych koszulkach sprawnie poradzili sobie z naporem przeciwnika. Aż do końcowego gwizdka arbitra gospodarze starali się zwiększyć swoją zaliczkę przed wyjazdem na rewanż do Kosowa. W piątej - ostatniej - doliczonej minucie Wiśle udało się wywalczyć rzut rożny. Głęboko bite dośrodkowanie w walce w powietrzu przeciął aktywny w końcówce Joseph Colley, a piłka ku niezadowoleniu trybun trafiła raz jeszcze w poprzeczkę. Bezpańską futbolówkę zebrał jednak niezawodny Angel Rodado i plasowanym celnym strzałem zdobył bramkę, ustalając wynik pierwszego meczu na 2:0! Szkoleniowiec kosowskiej drużyny wyraźnie był tym faktem niepocieszony, za co otrzymał on czerwoną kartkę. Był to ostatni akcent czwartkowego spotkania.
Wisła Kraków - KF Llapi 1932 2:0 (1:0) 1:0 Sapała
2’ 2:0 Rodado 90+5’
Wisła Kraków: Chichkan - Colley, Jaroch, Mikulec, Uryga - Carbo, Sapała (68’ Młyński) - Baena (81’ Kiakos), Gogół (68’ Dziedzic), Sukiennicki - Rodado
KF Llapi 1932: Avdyli - Ahmed (78’ Peci), Krasniqi, Rama, Useini, Vokrri - Baftiu, Blakqori (78’ Bytyqi), Namani, Ramadani (46’ Musolli) - Januzi (73’ Geshijan)
Żółte kartki: Jaroch, Sukiennicki - Ramadani, Namani, Musolli
Czerwone kartki: Tahir Batatina
Sędziował: Marc Nagtegaal (NDL)
Frekwencja: 24 403
Źródło: wislakrakow.com
Minuta po minucie
Czwartek, 11.07.2024 r. - godz. 20:30. I runda kwalifikacji Ligi Europy. Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków. Sędzia: Marc Nagtegaal (Holandia). Widzów: 24 403. Pogoda: 22°
- Dużo w tym meczu było walki. Były jednak również zalążki całkiem niezłej gry. Dziękujemy!
- Koniec meczu. Mieliśmy już gotowy tekst, że ta minimalna zaliczka może się w dwumeczu zemścić. Wtedy na pierwszy plan wyszedł jednak ON. ANGEL RODADO!
- WRESZCIE!!!!! Zasłużona bramka na 2-0 dla Wisły! Najpierw główkował Uryga, ale trafił w poprzeczkę. Do piłki dopadł Rodado i mocnym uderzeniem dał nam dwubramkowe prowadzenie!
- 90.
- GOOOOOOOOL!!!!!! ANGEL RODADO!!!
- 90.
- Będziemy mieć jeszcze rzut rożny.
- 90+3
- Teraz skutecznie w obronie interweniował Carbó.
- 90+3
- Dobrze w obronie Jaroch. Nieśmiało atakują jednak goście.
- 90.
- Minimum pięć minut doliczonych do drugiej części meczu.
- 90.
- Pewna interwencja Cziczkana po nieudanym dośrodkowaniu.
- 87.
- Złe dośrodkowanie, ale utrzymaliśmy się przy piłce i będziemy mieć jeszcze jeden "corner".
- 86.
- Rzut rożny dla Wisły.
- 83.
- Zaostrzył nam się mecz. Teraz kartka dla Musolliego.
- 81.
- Kiakós za Baenę.
- Przestój w grze z obu stron.
- 80.
- Kartka dla Sukiennickiego.
- 78.
- Bytyqi i Peci zmienili Ahmetiego i Blakcoriego.
- 78.
- Dobrze w defensywie Colley z Urygą stopują groźny stały fragment gry.
- 77.
- Rzut rożny dla gości.
- 75.
- Rodado niecelnie głową po dobrym dośrodkowaniu Jarocha.
- 75.
- Dwie groźne akcje gości po niefrasobliwych zachowaniach w defensywie. Nie możemy doprowadzać do takich sytuacji...
- 73.
- Gashijan wszedł za Ahmeda.
- 70.
- Kartka dla Namaniego.
- 68
- Sapałę, strzelca gola, i Gogóła zmienili Dziedzic i Młyński.
- 67.
- Znów nie wykorzystaliśmy błędu w wyprowadzeniu piłki przez rywala. Tym razem źle uerzył Sukiennicki.
- 62.
- Jaroch świetnie przejął piłkę źle zagraną przez bramkarza, a później fatalnie zepsuł naszą groźną akcję. Na sam koniec na dodatek sfaulował rywala i dostał kartkę. Nie można nie wykorzystywać takich sytuacji.
- Bardzo brakuje nam drugiego gola. Grałoby się nam łatwiej...
- 60.
- Nieudane dośrodkowanie, ale utrzymaliśmy się przy piłce. Sukiennicki ograł rywala, wbiegł w pole karne i wycofał piłkę do Urygi. Alan uderzył celnie, ale wprost w bramkarza.
- 59.
- Znów dobra akcja Gogóła zakończona faulem rywala. Rzut wolny dla Wisły z okolicy 25 metra.
- 58.
- W odpowiedzi szybka akcja gości zakończona celnym, ale lekkim strzałem. Pewnie broni Cziczkan.
- 58.
- Celnie Gogół z dystansu. Do wybitej przez bramkarza piłki dopadł Rodado, ale jego dobitka została zblokowana.
- 57.
- Skuteczna interwencja Urygi po kilku z rzędu niepewnych zachowaniach w defensywie.
- 55.
- Baena w solowej akcji wywalczył rzut wolny na wysokości pola karnego.
- 52.
- Rodado świetnie obrócił się z piłką w polu karnym, a bramkarz z największym trudem wybił piłkę wprost pod nogi Baeny. Ten nabiegał na piłkę z ostrego kąta i trafił tylko w poprzeczkę. To musiał być gol...
- 51.
- Dwie dobre wrzutki piłkarzy Wisły z prawego skrzydła, ale najpierw źle zachował się Sukiennicki, a później Rodado nie doszedł do piłki.
- 49.
- Groźnie w polu karnym Wisły. Za łatwo "objechać" dał się Baena. Na całe szczęscie nikt nie doszedł do dośrodkowania z lewego skrzydła.
- 24 403 biletów sprzedanych na dzisiejszy mecz.
- 47.
- Uraz Namaniego.
- 46.
- Wracamy do gry. Walczyć Wisła!
- W przerwie jedna korekta w składzie gości. Musolli wszedł za Ramadaniego.
- 45+3
- Nieudaną akcją Baeny kończymy pierwszą połowę. Od drugiej minuty prowadzimy po ładnym golu Igora Sapały.
- 45+1
- Rodado na spalonym.
- 45.
- Minimum trzy minuty doliczone do pierwszej części meczu.
- Wracamy do gry.
- 45.
- Przerwa w grze bo po rzucie rożnym ucierpiał jeden z obrońców gości.
- 44.
- Każdy stały fragment gry próbujemy rozgrywać tak samo. Gogół wrzuca miękką piłkę w gąszcz graczy ustawionych w okolicach linii bramkowej. Nie stworzyliśmy sobie z takiego schematu ani jednej okazji.
- 42.
- Rzut rożny dla nas.
- 41.
- Dalej to Wisła w natarciu. Potrzebujemy tu jednak przed przerwą drugiego gola!
- Ostatnie minuty to ogromna przewaga "Białej Gwiazdy".
- 37.
- Po rzucie rożnym Rodado próbował zmienić tor lotu piłki po nieudanym strzale Baeny, ale piłka przeleciała obok bramki. Szkoda.
- 36.
- Blisko bramki samobójczej i prowadzenia 2-0! Znów świetnie wrzucił Baena. Będzie tylko rzut rożny.
- 35.
- Kartka dla Ramadaniego.
- 34.
- Świetną okazję miał Rodado po kapitalnej wrzutce Baeny. Niestety nie potrafił oddać strzału, a piłka tylko w dziwny sposób odbiła się od jego torsu i minęła bramkę w bezpiecznej odległości.
- 33.
- Nieudany strzał z daleka Namaniego.
- 32.
- Rzut rożny dla nas po akcji Sukiennicki-Gogół. Możemy mieć dużo pociechy w tym sezonie z tego duetu.
- 31.
- Tym razem nieudane uderzenie Sapały sprzed pola karnego.
- 31.
- Nieudane dośrodkowanie Baeny po solowej akcji na skrzydle.
- Pierwsze 20 minut to bardzo wysoka intensywność ze strony Wisły. Teraz chyba odczuwamy tego skutki.
- 27.
- Dobry powrót do obrony stopuje groźną akcję gości.
- 26.
- Carbó świetnie przejął piłkę na połowie rywala i ruszył z akcją ofensywną. Dośrodkowanie Marca pozostawiło jednak pewien niesmak...
- 24.
- Pierwszy celny strzał gości po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Pewnie tym razem Cziczkan.
- 24.
- Problem w rozegraniu Wisły i rzut wolny dla gości z okolicy 35 metra.
- 22.
- Sukiennicki dobrze wybił dośrodkowanie. Mogliśmy wyjść z groźną kontrą, ale Gogół nie przypilnował linii spalonego.
- 21.
- Jeszcze jeden rzut rożny dla gości.
- 20.
- Znów niepewna interwencja Cziczkana. Tym razem rzut rożny dla gości, którzy zaczynają coraz częściej dochodzić do głosu.
- 19.
- Niepewne wyjście Cziczkana do dośrodkowania, ale bez konsekwencji.
- 18.
- Jaroch faulem stopuje groźny atak gości.
- 14.
- Duża intensywność i kilka kontrowersyjnych decyzji sędziowskich przy dwóch składnych akcji "Białej Gwiazdy".
- 12.
- Baena po starciu z rywalem leży na murawie.
- 11.
- Skuteczny powrót do obrony Mikulca ratuje nas przed groźną sytuacją blisko naszego pola karnego.
- 10.
- Bardzo dobra piłka od Urygi w stronę Rodado, który nie zdołał opanować podania.
- 9.
- Sapała kapitalnie z pierwszej piłki z woleja minimalnie nad poprzeczką. Było blisko bramki "stadiony świata"!
- Po stałych fragmentach bez zagrożenia. Obydwie wrzutki były jednak bardzo dobre.
- 7.
- Rzut rożny dla Wisły.
- 6.
- Dobrze pograliśmy z pierwszej piłki na skrzydle, a blisko pola karnego faulowany był Gogół. Rzut wolny dla nas.
- Ależ to się zaczyna dla Wisły!
- Sędzia potwierdził, że gol został uznany.
- Sapała przejął piłkę w okolicach 16 metra i huknął na bramkę. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.
- 2.
- GOOOOOL!!! PROWADZIMY 1-0 PO PIĘKNYM UDERZENIU SAPAŁY!
- 1.
- Po ponad 12 latach wracamy do europejskiego grania! Wisełko tylko zwycięstwo!
- Wisła na czerwono-biało, Llapi na niebiesko.
- Oto skład naszych rywali: 1. Ilir Avdyli - 15. Landrit Rama, 16. Ilir Krasniqi, 17. Ergyn Ahmeti, 6. Diar Vokrri, 22. Muhamed Huseini - 11. Blendi Baftiu, 18. Ilir Blakçori, 10. Arbnor Ramadani, 7. Hamdi Namani - 27. Ahmed Januzi. Rezerwowi zespołu Llapi: 12. Vokli Laroshi - 9. Mergim Cërnavërni, 14. Adem Maliqi, 19. Arber Bytyqi, 20. Lulzim Peci, 23. Besar Musolli, 24. Arianit Hasani, 30. Erduan Smajli, 44. Aulon Shabani, 77. Elvir Gashijan.
- Znamy już składy obydwu drużyn na dzisiejszy mecz. Wisła rozpocznie go w takim oto zestawieniu: 31. Anton Cziczkan - 25. Bartosz Jaroch, 6. Alan Uryga, 5. Joseph Colley, 4. Rafał Mikulec - 77. Ángel Baena, 7. Igor Sapała, 8. Marc Carbó, 21. Patryk Gogół, 19. Olivier Sukiennicki - 9. Ángel Rodado. A to nasza ławka rezerwowych: 1. Kamil Broda, 11. Mateusz Młyński, 20. Karol Dziedzic, 22. Piotr Starzyński, 30. Giánnis Kiakós, 50. Mariusz Kutwa, 54. Kuba Wiśniewski, 75. Kacper Skrobański, 80. Dawid Olejarka.
- Dokładnie 4522 dni przyszło nam czekać na kolejny występ w europejskich pucharach. Przed nami powrót do rozgrywek UEFA i mecz z wicemistrzem Kosowa. Zapraszamy na naszą relację!
Źródło: wislaportal.pl
Pomeczowe wypowiedzi trenerów
Trenerski dwugłos: #WISKFL
12.07.2024, 10:44
Czwartek oznaczał mecz na arenie międzynarodowej. Po 12 latach przerwy Wiślacy zwycięstwem wkroczyli do Europy, pokonując w pierwszym spotkaniu KF Llapi 2:0. Komentarzem po meczu podzielili się trenerzy obu zespołów.
Blerim Bunjaku - asystent trenera KF Llapi
„Atmosfera była wspaniała, publiczność również. Chciałbym podziękować Wiśle za gościnność. Również w Kosowie graliśmy spotkanie przy takiej atmosferze. Mamy na myśli spotkanie z Buducnostą przed dwoma laty w ramach europejskich pucharów” - zaczął. „Początek spotkania w wykonaniu naszej drużyny nie był dobry. Być może wpływ miała tutaj atmosfera, którą stworzyli kibice Wisły. Gratuluję jednak moim zawodnikom zaangażowania i tego, co pokazali na boisku. Druga połowa w naszym wykonaniu była lepsza. Byliśmy częściej w posiadaniu piłki, mieliśmy dobre momenty i moim zdaniem wynik nie oddaje tego, co pokazało boisko. Jeśli chodzi o rewanż, to jest jeszcze 90 minut i mamy szansę, aby osiągnąć cel” - dodał.
Jak trener ocenia postawę gospodarzy? „Wisła pokazała to, czego się spodziewaliśmy na podstawie różnych fragmentów, gdy przygotowywaliśmy się do tego spotkania. Straciliśmy dwie bramki, ponieważ nasi zawodnicy byli nieuważni. Pierwszy gol padł, bo straciliśmy tzw. „drugą piłkę”. Jeśli natomiast chodzi o drugiego gola, to padł on w takim momencie, gdy liczyliśmy jeszcze na wyrównanie. To był jeden z naszych najlepszych okresów w tym meczu. Powtórzę - mieliśmy bardzo duże posiadanie piłki. Na boisku widzieliśmy natomiast to, na co byliśmy przygotowani przed meczem. Zawodnicy pokazali to, na co liczyliśmy” - powiedział.
Trener Tahir Batatina ukarany został czerwoną kartką i przed końcem meczu musiał opuścić box trenerski. „Jeśli chodzi o czerwoną kartkę, to szczerze mówiąc nie wiemy, dlaczego została pokazana. Trener uważał, że był faul na naszym bramkarzu. Nie wiemy, dlaczego sędzia pokazał jemu czerwoną kartkę. Drugi z naszych asystentów dostał żółtą kartkę, bo chciał się dowiedzieć, dlaczego sędzia pokazał czerwoną kartkę naszemu trenerowi” - tłumaczył.
Kazimierz Moskal - Wisła Kraków
„Na pewno cieszy zwycięstwo w stosunku 2:0, bo przez długi czas utrzymywał się wynik 1:0 i pewnie wydawało się wszystkim, że tak się to może zakończyć, ale trzeba zawsze grać do końca. Ten wynik na pewno cieszy. Jeśli chodzi o samą grę, to powiem tak - na pewno był to trudny rywal. Grali agresywnie tak, jak się spodziewaliśmy, a poza tym fajnie operowali piłką. Nie mogę powiedzieć, żebyśmy mieli pełną kontrolę nad tym spotkaniem. Myślę, że momentami to przeciwnicy mieli lepsze posiadanie, ale wydaje mi się, że z przebiegu meczu, w samych takich klarownych sytuacjach, to my chyba mieliśmy je trochę lepsze. Tak, jak powiedziałem - liczy się dla nas wynik. To 2:0 cieszy, ale też musimy pamiętać o tym, że przed nami bardzo trudny mecz na wyjeździe w Kosowie. Musimy pamiętać też o tym, że to jest nasz trzeci mecz, licząc sparingi od momentu, gdy zaczęliśmy przygotowania do tego sezonu. Pogratulowałem zawodnikom zwycięstwa, bo w piłce chodzi o to, aby wygrywać mecze” - zaczął trener Kazimierz Moskal. „Cytując klasyka, „2:0 to bardzo niebezpieczny wynik”, więc na pewno musimy być przygotowani na trudne spotkanie. Tak, jak powiedziałem - czwartkowe było dla nas trudne, a tam myślę, że będzie trudniejsze. A czego się tam spodziewamy? Z tego, co mamy informację, to jeśli chodzi o samą murawę, to podobno jest w bardzo dobrym stanie. Stadion nie jest okazały, ale murawa jest dobra. Jeśli chodzi o nastawienie przeciwnika, to myślę, że będzie ono takie samo, jak tutaj w Krakowie” - kontynuował.
Dziennikarze dopytywali szkoleniowca, czy Wisła nie powinna bardziej pressować rywala w pierwszej połowie, na co Kazimierz Moskal odpowiedział: „Pewnie zawsze znaleźlibyśmy momenty w meczu, kiedy kogoś można bardziej przycisnąć albo można byłoby bardziej kontrolować spotkanie, ale na przeciwko też staje zespół, który nie jest przypadkowy. Oni też pokazali, że potrafią grać w piłkę, potrafią grać pod pressingiem i potrafią spod niego wychodzić. Trudno oczekiwać, że my przez 90 minut będziemy w ciągłym i nieustającym pressingu. Jeśli raz, drugi udało im się spod tego pressingu wyjść, to trzeba było chwilę złapać tego czasu i tlenu”. „Myślę, że przed nami jeszcze wiele pracy w różnych aspektach. Tutaj przed chwilą mówiliśmy o pressingu, o tym, żeby mocniej docisnąć czy lepiej założyć ten pressing. Osobiście lubię, gdy mój zespół ma pełną kontrolę nad meczem i do tego na pewno będziemy dążyć. Jeśli mamy kontrolę nad tym, co dzieje się na boisku, to trudniej będzie rywalowi nam zagrozić” - zwrócił uwagę.
W meczu KF Llapi wystąpił nieobecny ostatnio w sparingu Marc Carbó, który borykał się z problemami zdrowotnymi. „Myślę, że ten mecz na wszystkich zawodnikach, którzy grali od początku, zrobił jakieś wrażenie. Jeszcze raz chciałem podkreślić, że jest to nasze trzecie spotkanie, a pierwsze oficjalne o stawkę. I za nami dwa sparingi. Marc w ostatnim meczu kontrolnym nie brał udziału ze względu na zdrowie, stąd nie dziwi mnie fakt, że pod koniec mógł mieć jakieś problemy. Zmiany, które dokonaliśmy były też z tego powodu. Widać było zmęczenie u niektórych zawodników. Możemy dokonać pięciu zmian, ale tego nie zrobiliśmy wszystkich, lecz też ten mecz sporo nas kosztował. Tak trzeba powiedzieć” - mówił.
Rafał Mikulec i Olivier Sukiennicki to debiutanci Wisły. Jak ich występy ocenił szkoleniowiec? „Jeśli chodzi o Mikulca, to myślę, że zagrał na takim poziomie, na jakim się spodziewaliśmy. Jest to zawodnik, przeciwko któremu niezwykle trudno się gra i tę rolę spełnił. Oczywiście bierzemy pod uwagę to, że był to jego pierwszy mecz, debiut przy takiej publiczności i w europejskich pucharach, ale ja bardzo na plus oceniam jego występ, tak samo, jak i Oliviera. Z tym, że Olivier dużo lepiej wyglądał po zmianie pozycji, gdy wszedł w miejsce „Gogiego”, ale też musimy położyć na szali to, że to chłopak, który do tej pory grał na trzecim poziomie rozgrywkowym i nagle zagrał cały mecz w europejskich pucharach, więc też jestem zadowolony z jego postawy” - zakomunikował. Czy w takim razie trener zamierza przestawić Sukiennickiego do środka pola? „Cenię zawodnika, którego możemy wykorzystać na różnych pozycjach. Dzisiaj trochę z musu, a trochę też ze względu na to, jak chcieliśmy grać wystąpił na początku na skrzydle. Też go dopiero poznaję, a on też musi poznać to, jak my chcemy grać, pokazać się. Na pewno po tym meczu jednoznacznie powiemy, że lepiej wypadł po zmianie pozycji, ale nie wykluczam takiej ewentualności, że to skrzydło może być dla niego opcją, bo może grać też niżej - na pozycji sześć lub osiem” - tłumaczył.
Ostatnio lista kontuzjowanych zawodników nieco się poszerzyła. Czy któryś z nich może wrócić na rewanż w Kosowie, a może klubowi uda się zasilić zespół? „Cóż, nie wiem, czy ktoś z kontuzjowanych dołączy. Może uda nam się kogoś sprowadzić, ale też nie wiemy, w jakiej będzie dyspozycji, a trudno wrzucić kogoś od razu do składu, jeśli z nami nie trenował. Oczywiście, że czynimy starania, bo zdajemy sobie sprawę z tego, jaka jest nasza sytuacja, ale na razie musimy pracować z tym, co mamy. I tyle. Nie ma tutaj co rozkładać rąk, a z tym tygodniem spokojnej pracy to nie wiem, nie rozpędzałbym się... Jak czytałem książkę Ancelottiego, to może dziesięć minut po wygranym meczu to jest to, kiedy można trochę odetchnąć, a później znowu się zaczyna. Na szczęście jest to dopiero początek sezonu” - zaznaczył.
Źródło: wislakrakow.com
Kazimierz Moskal: - W piłce chodzi o to, aby wygrywać mecze
Czwartek, 11 lipca 2024 r.
- Na pewno cieszy zwycięstwo w stosunku 2-0, bo przez długi czas utrzymywał się wynik 1-0 i wydawało się wszystkim, że tak się to może zakończyć, ale też zawsze trzeba grać do końca. Ten wynik na pewno cieszy - powiedział po wygranym 2-0 meczu Wisły z kosowskim Llapi trener krakowskiego zespołu - Kazimierz Moskal.
- Jeśli chodzi o samą grę, to był to trudny rywal. Grali agresywnie, tak jak się spodziewaliśmy, a poza tym fajnie operowali piłką. Nie mogę powiedzieć, żebyśmy mieli pełną kontrolę nad tym spotkaniem. Momentami to oni mieli lepsze posiadanie, ale wydaje mi się, że z przebiegu meczu, w samych takich klarownych sytuacjach, to my chyba mieliśmy je trochę lepsze. Dla nas liczy się wynik. To 2-0 cieszy, ale też musimy pamiętać o tym, że przed nami bardzo trudny mecz na wyjeździe, w Kosowie. Musimy pamiętać też o tym, że to jest nasz trzeci mecz, licząc sparingi, od momentu gdy zaczęliśmy przygotowania do tego sezonu. Pogratulowałem zawodnikom zwycięstwa, bo w piłce chodzi o to, aby wygrywać mecze - dodał na wstępie trener Moskal.
Pierwsze pytanie od dziennikarzy do trenera Wisły dotyczyło Marca Carbó, który w końcówce spotkania dość ciężko znosił je kondycyjnie.
- Na wszystkich zawodnikach, którzy grali od początku, ten mecz zrobił jakieś wrażenie. Jeszcze raz chciałem podkreślić, że jest to dopiero nasze trzecie spotkanie, a pierwsze oficjalne o punkty, o stawkę. W tym dwa sparingi. Marc w ostatnim sparingu nie brał udziału, bo miał problemy zdrowotne, stąd nie dziwi mnie fakt, że pod koniec mógł mieć jakieś problemy. Zmiany których dokonaliśmy też dokonaliśmy z tego powodu, że widać było zmęczenie u niektórych zawodników. Możemy dokonać pięciu zmian, dziś nie dokonaliśmy wszystkich, ale też ten mecz sporo nas kosztował. Tak trzeba powiedzieć - przyznał Moskal.
Wisła uda się na rewanż z dwubramkową zaliczką, czy będzie ona zdaniem Moskala wystarczająca?
- Cytując klasyka "2-0 to bardzo niebezpieczny wynik", więc na pewno musimy być przygotowani na trudne spotkanie. Tak jak powiedziałem - to było dla nas trudne, a tam myślę, że będzie trudniejsze, niż to dzisiaj. A czego się tam spodziewamy? Jeśli chodzi o murawę, to podobno jest w bardzo dobrym stanie. Stadion nie jest okazały, ale murawa jest dobra. Jeśli chodzi o nastawienie przeciwnika, to myślę, że będzie ono takie samo, jak tutaj w Krakowie - uważa trener Wisły Kraków.
Kolejne z pytań dotyczyło opinii o dwóch debiutantach w Wiśle, a więc o grę Rafała Mikulca i Oliviera Sukiennickiego.
- Jeśli chodzi o Mikulca, to zagrał na takim poziomie, na jakim się spodziewaliśmy. Jest to zawodnik przeciwko któremu niezwykle trudno się gra i tę rolę spełnił. Oczywiście bierzemy pod uwagę to, że był to jego pierwszy mecz, debiut przy takiej publiczności i w europejskich pucharach, ale bardzo na plus oceniam ten jego występ. Tak samo jak i Oliviera, z tym że Olivier dużo lepiej wyglądał po zmianie pozycji, gdy wszedł w miejsce "Gogiego", ale też musimy położyć na szali to, że to chłopak, który do tej pory grał na trzecim poziomie rozgrywkowym i nagle zagrał cały mecz w europejskich pucharach, więc też jestem zadowolony z jego postawy - chwalił swoich podopiecznych trener.
Moskal został zapytany jeszcze dokładniej o Sukiennickiego, bo wystąpił on przeciwko Llapi na dwóch pozycjach, najpierw na skrzydle, a potem na "dziesiątce". Jaka ma być jego docelowa pozycja na boisku?
- Cenię zawodnika, którego możemy wykorzystać na różnych pozycjach. Dziś trochę z musu, a trochę też ze względu na to jak chcieliśmy grać - wystąpił na początku na skrzydle. Też go dopiero poznaję, a on też musi poznać to, jak my chcemy grać. Na pewno po tym meczu jednoznacznie powiemy, że lepiej wypadł po zmianie pozycji, ale nie wykluczam takiej ewentualności, że to skrzydło może być dla niego opcją, bo może grać też niżej, bo na pozycji sześć lub osiem - mówił Moskal.
Następne pytanie dotyczyło tego, że druga zdobyta bramka da trenerowi tydzień spokojnej pracy? No i dopytywano też o to, czy w rewanżu Wisła może być mocniejsza kadrowo?
- Nie wiem czy ktoś z kontuzjowanych dołączy. Może uda nam się kogoś sprowadzić, ale też nie wiemy w jakiej będzie dyspozycji, a trudno wrzucić kogoś od razu do składu, jeśli z nami nie trenował. Oczywiście, że czynimy starania, bo zdajemy sobie sprawę z tego jaka jest nasza sytuacja, ale na razie musimy pracować z tym co mamy. I tyle. Nie ma tutaj co rozkładać rąk, a z tym tygodniem spokojnej pracy to nie rozpędzałbym się. Jak czytałem książkę Ancelottiego, to może 10 minut po wygranym meczu to jest to, kiedy można trochę odetchnąć, a później znowu się zaczyna. Na szczęście jest to dopiero początek sezonu - stwierdził szkoleniowiec.
Moskala zapytano, czy nie uważa, że zwłaszcza w pierwszej połowie Wisła mogła jeszcze bardziej przycisnąć zespół z Kosowa?
- Zawsze znajdziemy momenty w meczu, że kogoś można bardziej przycisnąć, albo można byłoby bardziej kontrolować spotkanie, ale na przeciwko Ciebie też staje zespół, który nie jest przypadkowy. To nie jest zbieranina przypadkowych ludzi, bo oni też pokazali, że potrafią grać w piłkę, że potrafią grać pod pressingiem i potrafią spod niego wychodzić. Trudno oczekiwać, że my przez 90 minut będziemy w ciągłym i nieustającym pressingu. Jeśli raz, drugi udało im się spod niego wyjść, to trzeba było chwilę złapać tego czasu i tlenu - mówił Moskal.
Na zakończenie trenera Wisły zapytano jeszcze o to, na czym chciałby skupić się w przyszłości?
- Przed nami wiele pracy w różnych aspektach. Przed chwilą mówiliśmy tutaj o pressingu, o tym żeby mocniej docisnąć, czy lepiej założyć ten pressing. Dla mnie osobiście lubię gdy mój zespół ma pełną kontrolę nad meczem. I do tego na pewno będziemy dążyć. Jeśli mamy kontrolę nad tym co dzieje się na boisku, to trudniej będzie rywalowi nam zagrozić - zakończył trener Moskal.
Źródło: wislaportal.pl
Pomeczowe wypowiedzi zawodników
Mikulec: Każdy zawodnik chce grać przy takich trybunach
12.07.2024, 11:57
Wisła Kraków w swoim pierwszym pucharowym spotkaniu podejmowała kosowski zespół KF Llapi. Po golach Igora Sapały oraz Angela Rodado zawodnicy z R22 zwyciężyli 2:0 i są w dużo lepszej sytuacji przed rewanżem, który czeka ich za tydzień. Po zakończeniu spotkania porozmawialiśmy z nowym defensorem Białej Gwiazdy - Rafałem Mikulcem.
„Bardzo się cieszę, że w taki sposób zaczęliśmy sezon. Zagraliśmy dobry mecz. Myślę, że w późniejszym etapie to spotkanie wymknęło nam się nieco spod kontroli i było dla nas trudniejsze, ale w ogólnym rozrachunku bardzo cieszymy się, że jedziemy z dwoma golami przewagi na wyjazd” - zaczął. „Mieliśmy bardzo dobrze rozpracowanego przeciwnika i wiedzieliśmy, jak grają i co mogą zrobić. Myślę, że zaskoczyli nas tym, że dobrze rozgrywali piłkę od bramkarza. My przede wszystkim musimy dłużej utrzymywać się przy futbolówce, zwłaszcza z przodu. Wynik 2:0 jest niebezpieczny, ale musimy zrobić wszystko, by cieszyć się z awansu za tydzień” – dodał.
Spotkanie z KF Llapi sporo kosztowało wysiłku obie drużyny. Jak czują zawodnicy z R22? „Fizycznie czujemy się bardzo dobrze. Na szczęście w trakcie tego spotkania nikomu nic się nie stało. Warto także wspomnieć o chłopakach powracających do pełni sił po urazach. Myślę, że z meczu na mecz ta sytuacja kadrowa będzie coraz lepsza, bo jest ona dość wąska, ale jest dużo czasu i myślę, że zarząd będzie działał, aby ktoś jeszcze do nas dołączył” - mówił.
W meczu pucharowym Rafał Mikulec zagrał na lewej stronie defensywy. Czy było to dla niego szczególne wyzwanie? „We wcześniejszym klubie grałem na lewej obronie, więc w tym meczu dobrze się czułem. Giannis, który przyszedł troszeczkę później niż ja, miał więcej czasu, by pokazać się trenerowi. Myślę, że na tej pozycji jest duża rywalizacja” - kontynuował.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że pucharowe spotkanie cieszyło się dużym zainteresowaniem kibiców Wisły, na co zwrócił uwagę nowy nabytek Białej Gwiazdy. „Było super! Każdy z nas chce grać przy takich trybunach, na pewno czuć, że jest to nasz „12 zawodnik”. Przed meczem staram się jednak na chwilę wyłączyć, aby skupić się na zadaniach. Myślę, że to mi się udało i na spokojnie wszedłem w mecz, ale atmosfera była oczywiście gorąca!” - zauważył.
Źródło: wislakrakow.com
Igor Sapała: - Spłacać kredyt zaufania
Piątek, 12 lipca 2024 r.
- Przeciwnik był bardzo agresywny i było to czuć, ale byliśmy na to przygotowani przez sztab, przez trenera. Dobrze czujemy się w takiej grze. Myślę, że nie odstawaliśmy na tym polu. Na polu piłkarskim też nie, uważam, że byliśmy w tym spotkaniu lepsi - powiedział po meczu Wisły z kosowskim Llapi Igor Sapała.
- Muszę jeszcze ten mecz zobaczyć, ale tych dobrych, czy bardzo dobrych meczów nie było zbyt wiele, więc myślę, że tak. Mogę tak powiedzieć, że był to mój najlepszy mecz w Wiśle i mam nadzieję, że jeden z wielu w tym sezonie - przyznał Sapała, którego zapytano właśnie o to, czy był to jego najlepszy mecz w wiślackich barwach?
Pomocnika Wisły poproszono także o komentarz do tego, czego spodziewać się można w rewanżu, który zagramy w Kosowie?
- Będzie to ciężkie spotkanie, ale jesteśmy na to gotowi. Jeszcze przeanalizujemy ten mecz, zobaczymy co można poprawić i jak jeszcze bardziej zdominować przeciwnika. I tak jak mówię - nie myślimy o tej zaliczce, pojedziemy tam wygrać i nie pozostawić im żadnych złudzeń - deklaruje wiślak.
Na zakończenie Sapała został zapytany o jego podejście do nowego sezonu.
- Chciałbym tej drużynie zacząć więcej dawać i mam nadzieję, że taki dobry początek pomoże mi w tym i będę mógł spłacać trochę kredyt zaufania, jakim obdarzył mnie klub i teraz trener. Mam nadzieję, że ten mecz jest dobrym początkiem. Patrzę z perspektywą w przyszłość, aby w każdym spotkaniu dać tej drużynie jak najwięcej - zakończył pomocnik.
Źródło: wislaportal.pl
Alan Uryga: - Czym większa zaliczka, tym lepiej
- Bardzo się z tego cieszę, że udało się tę drugą bramkę zdobyć, bo mimo, że 1-0 to też wygrana, to wiemy, że w europejskich pucharach jest dwumecz, więc czym większa zaliczka, tym lepiej - mówił po meczu Wisły z kosowskim Llapi kapitan "Białej Gwiazdy" - Alan Uryga.
- Fajnie, że w jakimś stopniu przyczyniłem się do zdobycia tej drugiej bramki. Może nie bezpośrednio, ale gdzieś tam po moim strzale ta piłka była dobita. Fajnie więc, że jest dwubramkowa zaliczka przed rewanżem - dodał Uryga.
- To jest druga rzecz, którą chciałbym podkreślić, a więc dobra praca całej linii obrony, w defensywie. Czyste konto, co wiemy, że w poprzednim sezonie nie zdarzało się zbyt często, więc fajnie, że od tego też zaczynamy naszą przygodę w europejskich pucharach i ogólnie ten sezon. Na tym się skupiamy. Musimy pracować też w defensywie i jak najmniej tych bramek tracić, więc wszyscy również wywiązali się z tego w jak najlepszym stopniu - mówił ponadto kapitan Wisły.
Urygę zapytano o drugą połowę, kiedy Wisła oddawała jednak momentami inicjatywę rywalowi.
- Można było odnieść takie wrażenie, choć wyszliśmy na drugą połowę z takim samym nastawieniem, jak na pierwszą, czyli mieliśmy się dłużej przy piłce utrzymywać i nawet jeszcze bardziej kontrolować to spotkanie, niż w pierwszej połowie, co fragmentami się rzeczywiście nie udawało. I to jest rzecz, którą będziemy musieli poprawić przed rewanżem, na którym będziemy musieli się skupić, bo tam jeszcze większymi fragmentami musimy dominować. Pomimo tego, że mieliśmy więcej groźniejszych sytuacji, niż przeciwnik, i wynik jest jak najbardziej sprawiedliwy, to życzylibyśmy sobie, by ten mecz jeszcze dłuższymi fragmentami kontrolować i nie dopuszczać do takich momentów, jak te przestoje w drugiej połowie, kiedy przeciwnik miał za dużo miejsca i czasu - przyznał wiślak.
Kapitana Wisły zapytano jeszcze o grę debiutantów w Wiśle, a więc o Rafała Mikulca oraz o Oliviera Sukiennickiego.
- Rafał od początku okresu przygotowawczego pokazywał, że może grać na dobrym poziomie, że jest gotowy i w żadnym stopniu nie zaniży poziomu, jeśli chodzi o drużynę, a wręcz przeciwnie - może podnieść ten aspekt defensywny przede wszystkim. Olivier też chyba wszyscy zauważyli, że mimo młodego wieku jest zawodnikiem, który gra bez kompleksów. Potrafi wyjść z dryblingiem, nie panikuje będąc przy piłce, więc mam nadzieję, że będziemy mieli z niego wiele pociechy. Oczywiście tak on, jak i wszyscy, potrzebujemy jeszcze pewne rzeczy poprawić, ale jest potencjał i jest na czym budować - zakończył Alan Uryga.
Źródło: wislaportal.pl
Mateusz Młyński: - Tam jedziemy również po zwycięstwo
Piątek, 12 lipca 2024 r.
- Na pewno cieszę się, że mogłem wystąpić w eliminacjach i jeszcze wygraliśmy 2-0. No ale co, przed nami jest jeszcze rewanż i tam jedziemy również po zwycięstwo, żeby przypieczętować ten awans - mówił po meczu z Llapii pomocnik krakowskiej Wisły - Mateusz Młyński.
Bardzo dobrze ten mecz się zaczął. Bramka w drugiej minucie, później przewaga Wisły, tylko w drugiej połowie jakoś dziwnie w pewnym momencie jednak się cofnęliście. Z czego to wynikało?
Mateusz Młyński: - Ciężko powiedzieć, na pewno musimy to przeanalizować. Na pewno ułatwiło nam trochę grę to, że "Sapi" strzelił bramkę na początku, bo zawsze się wtedy łatwiej i lepiej układa mecz. No ale też ciężko powiedzieć, czemu w drugiej połowie trochę się cofnęliśmy. Wiadomo, że oni nie mieli już nic stracenia, więcej ryzykowali i więcej szli do przodu. No ale co, udało się strzelić bramkę na 2-0 i to się liczy najbardziej.
Ty zacząłeś na lewej stronie, później przyszedłeś na prawą stronę, ma to dla Ciebie jakieś znaczenie? Czy lepiej czujesz się po lewej stronie boiska?
- Wiadomo, że jedna strona jest wiodąca, bo częściej występuje na lewej stronie, ale na prawej też mogę sobie radzić i nie jest to dla mnie żaden problem.
To 2-0 to myślę, że to jest taka zaliczka, z którą można w miarę spokojnie podejść do rewanżu?
- My podchodzimy do następnego meczu, że chcemy tam wygrać, a nie iść obronić wynik, bo różnie może się zdarzyć i musimy być w 100% skoncentrowani.
Jeśli chodzi o formę zespołu, to jesteście już w pełni gotowi?
- Na pewno jest sporo zmian, jest trzech nowych zawodników, trochę odeszło, więc na pewno będziemy się docierać. Na pewno też szybciej zaczęliśmy te przygotowania, nie mieliśmy takiego normalnego mikrocyklu, całego okresu przygotowawczego, więc na pewno trochę, przynajmniej dla mnie, pewnie myślę, że i dla chłopaków też jest to coś innego. Więc na pewno musimy się jeszcze dotrzeć, ale myślę, że będzie dobrze. Musi być dobrze.
Z perspektywy czasu, jak byłeś na wypożyczeniu, Wisła miała z Tobą jakiś kontakt?
- Z prezesem czasami wymieniałem się wiadomościami i też oglądałem wszystkie mecze Wisły, więc obserwowałem. I też gratulowałem chłopakom, że udało mi się zdobyć Puchar. W lidze wiadomo, nie udało się, ale mówię, że oglądałem każdy mecz.
Było coś na co szczególnie uczulał Was na ten mecz trener Moskal?
- Na pewno uczulał, że jest to bardzo agresywna drużyna, że nie będzie to łatwy mecz, więc przede wszystkim na to nas uczulał i żebyśmy na to uważali. I to się sprawdziło, że byli agresywni.
Źródło: wislaportal.pl
Patryk Gogół: - W dwumeczu ta jedna bramka więcej może zrobić różnicę
Piątek, 12 lipca 2024 r.
- Myślę, że na pewno te założenia, które mieliśmy przed meczem, wykonywaliśmy dobrze. Wychodziło nam to szczególnie w pressingu, który chcieliśmy zakładać na przeciwniku. Wszystko wychodziło tak, jak chcieliśmy. Ważne jest, że tę drugą bramkę udało się nam zdobyć, bo później w dwumeczu ta jedna bramka więcej może zrobić różnicę - mówił po spotkaniu pucharowym z Llapi Patryk Gogół.
Grałeś na pozycji takiego "podwieszonego napastnika". Czy to jest dla Ciebie nowa pozycja, czy już kiedyś tak grałeś?
Patryk Gogół: - Można powiedzieć, że dla mnie jest ona "nowa-stara", bo teraz wystąpiłem w pierwszym składzie na tej pozycji, ale nie jest to dla mnie coś nowego. Już kiedyś występowałem na takiej pozycji, więc dobrze się tam czułem.
Jak się czułeś jak taki rezerwowy napastnik? Bo tutaj poza Ángelem Rodado w składzie napastników ciężko szukać. Gdzieś tam byłeś przymierzany w sparingu do roli napastnika. Czy czujesz się na siłach, żeby zagrać taką klasyczną dziewiątkę?
- Nigdy nie grałem takiej klasycznej dziewiątki, ale tak jak właśnie Pan powiedział, w tym sparingu gdzieś tam funkcjonowałem na tej pozycji. Podpatruję też jakieś tam różne zachowania, więc jakby była taka potrzeba, że musiałbym tam wystąpić, to bym po prostu grał.
Było kilka sytuacji, kiedy próbowałeś w pierwszej połowie dryblingiem wchodzić w pole karne, jednak Kosowianie byli bardzo skondensowani. Ciężko było się przebić.
- Tak, tam właśnie było mega ciasno. Próbowaliśmy jakiś dryblingów, ale właśnie oni wszystko tak zamykali, więc później już bardziej próbowaliśmy zmieniać strony, żeby ich bardziej porozciągać. I to zmieniliśmy, ale właśnie w pierwszej połowie ciężko było wejść pole karne.
A jak fizycznie się czujesz? Normalnie wszyscy mają jeszcze okres przygotowawczy, a my już musimy grać mecze o stawkę. Czy fizycznie jesteście już przygotowani?
- Na pewno przez ten okres przygotowawczy dużo pracowaliśmy, było dużo objętościowo i też intensywnie, więc myślę, że na tyle, ile mogliśmy, to zrobiliśmy wszystko i myślę, że było widać, że każdy pod tym względem fizycznym dobrze się czuł. Nie było widać, że ktoś nie ma siły, więc jest ok.
Czyli teraz w miarę spokojnie trzeba podejść do rewanżu. Wiadomo, że 2-0, to taki "niebezpieczny wynik", ale też trzeba będzie zagrać tam bardziej głową niż emocjami.
- Mamy to 2-0 po tym pierwszym meczu, jakaś przewaga jest zrobiona, ale na pewno zapomnimy o tym meczu i po prostu przygotujemy się do rewanżu, który jest za tydzień tak samo jak do tego pierwszego spotkania. Będziemy chcieli zagrać i po prostu strzelić jak najwięcej bramek, aby awansować do następnej rundy.
Źródło: wislaportal.pl
Olivier Sukiennicki: - Jest to dla mnie wymarzony moment
Piątek, 12 lipca 2024 r.
- Dalej w to nie mogę uwierzyć. Jest to dla mnie wymarzony moment, bo marzyłem o nim od dziecka i teraz jakby spełniam marzenia - mówił debiutant w wiślackich barwach, który to miał miejsce w spotkaniu pucharowym z Llapi, Olivier Sukiennicki.
- Wiedziałem, że mocno przepracowałem okres przygotowawczy i nie bałem się wyjść i pokazać tego co potrafię - dodał debiutant.
Lewa strona Wisły to w meczu z kosowskim Llapi w ogóle byli debiutanci, bo za plecami Sukiennickiego grał Rafał Mikulec.
- To nam pomogło, bo od samego początku dobrze się dogadywaliśmy, jak zresztą ze wszystkimi chłopakami. Wszyscy byli dla mnie od samego początku bardzo otwarci i to później widać na boisku, że wszyscy razem rozumiemy się bardzo dobrze - przyznał Sukiennicki
Młodego pomocnika zapytano o metody trenera Kazimierza Moskala, który chce grać krótką, szybką piłką po ziemi, chce uważnie bronić, a wszyscy zawodnicy mają wywierać presję na rywalu po stracie piłki.
- Mi to bardzo pasuje. Jestem bardzo wybieganym zawodnikiem. Wcześniej w Rakowie oraz w Anglii - bardzo często spotykałem się z grą wysokim pressingiem, więc nie jest to dla mnie nowość. Staram się do tego dostosować jak najlepiej mogę - mówił 21-latek.
Na zakończenie zapytano jeszcze młodego zawodnika o to, kto w meczu z Llapii mu kibicował oraz czy w Stalowej Woli - skąd przyszedł do Wisły - przybyło krakowskiemu zespołowi kibiców?
- Wszyscy mi dzisiaj kibicowali. Rodzice, dziewczyna, jak i reszta rodziny, więc wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam - zakończył szczęśliwy debiutant.
Źródło: wislaportal.pl
Wypowiedzi po meczu #WISKFL
14.07.2024, 13:21
Wiślacy zainaugurowali zmagania w sezonie 2024/2025, rozpoczynając od eliminacji do Ligi Europy. Po pierwszym z meczu z KF Llapi zapytaliśmy zawodników o ich wrażenia.
Alan Uryga
Jakie to uczucie wyprowadzić drużynę na pierwszy mecz w europejskich pucharach po dwunastu latach?
- Nie ma co ukrywać, że to coś wyjątkowego. To nowe doświadczenie i świetne uczucie. Pewnie emocje będą jeszcze większe w kolejnych fazach rozgrywek. Niemniej jednak ten dzień przejdzie do naszej historii i jestem z dumny z bycia jej częścią.
Mecz był fizyczny i często przerywany. Czy utrudniało Wam to utrzymanie koncentracji?
- Tak, zdecydowanie brakowało płynności w tym meczu. Miałem wrażenie, że niektóre decyzje sędziego było dziwne, prawdopodobnie właśnie przez to przerywane tempo meczu. Ważne też było, że to był nasz pierwszy oficjalny mecz po przerwie. Dużą niewiadomą dla wielu była nasza forma oraz to, jak wejdziemy w to spotkanie. To samo można zresztą powiedzieć o przeciwniku. W głowie pojawiały się niepewności z tym związane. Jednak jak to mówią - „pierwsze koty za płoty”. Im dalej w sezon, tym będzie lepiej.
Jak wyglądało wasze nastawienie na ten mecz, czy pojawiło się w drużynie oczekiwanie wielkiego powrotu po latach do Europy?
- Rozmawialiśmy dużo przed tym meczem. Skoro już sprawiliśmy sobie i kibicom ten prezent w postaci powrotu do Europy, to już nie ma odwrotu. Trzeba sensownie wypaść, pokazać nasze umiejętności i porządnie zagrać. Dla nas nie chodzi tylko o to, by zagrać w jednej rundzie tych rozgrywek. Chcemy podjąć tę rękawicę i dać kibicom, i sobie trochę radości z tego turnieju. Wychodzimy na te europejskie puchary, by w nich wygrywać.
Jesteśmy w trakcie okresu przygotowawczego oraz okienka transferowego. Skład drużyny zmienił się i zapewne jeszcze się zmieni. Jak wygląda Twoja rola jako kapitana w układaniu wspólnego ducha drużyny w tak zmiennym okresie?
- Rzeczywiście nie jest to łatwa sytuacja. Nasz okres przygotowawczy był krótki jak na polskie warunki. Kilku piłkarzy odeszło oraz kilku przyszło. Jestem przekonany, że kilka nazwisk do nas dołączy, więc wszyscy sobie zdajemy sprawę, że ta drużyna będzie wyglądała jeszcze inaczej niż w tym momencie. Z tego powodu budowanie tożsamości tej drużyny musi potrwać, jednak moją rolą jest to, by pielęgnować ten proces w szatni i tym się zajmuję.
Jakiego meczu spodziewacie się w rewanżu?
- Oczywiście nastawiamy się na znacznie trudniejszy mecz niż w Krakowie, nie ma co ukrywać. Tutaj gramy u siebie, znamy ten stadion, to są nasze ściany. Tutaj mamy też naszych kibiców, nasz główny czynnik motywujący. Bez tego w Kosowie będzie dwa razy ciężej. Wszyscy też wspominają o tej słynnej kosowskiej pogodzie, która nas tam przywita, te warunki też sprawy nie ułatwią. Liczymy się z tym, że ten mecz będzie wyzwaniem. Dlatego też tym ważniejsza jest ta bramka Angela która zwiększyła naszą przewagę przed rewanżem. Taka bramka potrafi dużo zmienić w dwumeczu.
Marc Carbó
Pierwszy mecz w Lidze Europy za Tobą, jakie to uczucie?
- To niczym sen, wszyscy piłkarze marzą o występach w Europie, ale niewielu ma na to szansę. Ja to widzę nie tylko jako spełnienie marzeń, ale także i motywację na przyszłość!
Czy mecz przebiegał tak jak się spodziewaliście?
- Spodziewaliśmy się trudnego i bardzo fizycznego meczu. Dokładnie taki dostaliśmy. Bramka na samym początku pokazała jednak, że nasz plan jest dobry oraz że szczęście jest dziś po naszej stronie. To był znak, że możemy grać po swojemu.
Jak nastawiasz się na rewanż w Kosowie?
- To będzie trudny mecz, ale wejdziemy w niego z taką samą ambicją i oddaniem. Mamy zamiar kontynuować nasze marzenie. Po takim starcie sezonu chcemy wznosić się na wyższy poziom z każdym następnym meczem.
Joseph Colley
Nowy sezon w Wiśle Kraków rozpocząłeś od meczu w Lidze Europy, taki początek to duże wyzwanie?
- Nowy sezon - nowe wyzwania. W tym klubie zawsze dzieją się ekscytujące rzeczy, to tylko kolejna z nich. Zawsze miło tak zacząć sezon.
Grałeś już wcześniej w europejskich rozgrywkach podczas pobytu w akademii Chelsea. Czy można porównać to z dzisiejszymi doświadczeniami?
- Prawda, grałem w młodzieżowej Lidze Mistrzów. Jednak Liga Europy to zupełnie inny poziom. Uważam, że zasłużyliśmy, by tu być jako drużyna. Dziś to udowodniliśmy.
Jak byłeś nastawiony na ten mecz?
- Nie stresowałem się. Widziałem też, że drużyna również podchodziła do tego meczu z spokojem. Wiedzieliśmy, że będzie to fizyczny mecz, że przeciwnicy będą nas pressować i grać ostro. Byliśmy na ten mecz po prostu gotowi.
Opowiedz mi, jak wyglądał gol na 2:0 z Twojej perspektywy.
- Straszne zamieszanie. Na szczęście sędzia pozwalał dziś na grę fizyczną. Dla mnie też o to chodzi w piłce nożnej, przecież to sport kontaktowy. W tym się świetnie odnajduję. Warto też wspomnieć, że Alan świetnie sobie poradził rozpoczynając tę akcję. Mnie udało się wywalczyć drugą piłkę. Ta akcja chyba najlepiej pokazuje wolę walki, która istnieje w naszej drużynie.
Jak widzisz rewanż?
- Będzie ciężko, tego jestem pewny. Chcemy zagrać nawet lepiej niż dziś. Na pewno nie zamierzamy odpuszczać. To dopiero początek.
Źródło: wislakrakow.com
